KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Liga Narodów. Dariusz Tuzimek: Od dziada do króla, od króla do dziada [KOMENTARZ]

8 dni to w futbolu - jak się okazuje - cała epoka. Niewiele ponad tydzień wystarczył, by Jerzy Brzęczek przebył w oczach kibiców drogę z pozycji niemal dziada, po którym wszyscy skaczą, na pozycję prawie króla. Ale ta "winda" jedzie w obu kierunkach.

Dariusz Tuzimek
Dariusz Tuzimek
Jerzy Brzęczek PAP / Adam Warżawa / Na zdjęciu: Jerzy Brzęczek
Nie tylko w górę, ale i w dół. W drogę odwrotną, z pozycji króla na pozycję dziada, udał się Czesław Michniewicz. Najpierw dostał Legię i przegrał z nią awans do Ligi Europy. Wyjechał na mecze młodzieżówki, a tam z sześciu możliwych punktów zdobył tylko jeden i zapewne zaprzepaścił też drugi awans do młodzieżowych mistrzostw Europy.

Co gorsza, PZPN już mu podziękował za prowadzenie kadry U-21, a podczas jego nieobecności w klubie, Legia przegrała u siebie Superpuchar z Cracovią. Jakby tego mało kibice wywiesili na Łazienkowskiej transparent z przekreśloną podobizną Michniewicza i napisem "Chórzysto, nigdy nie będziesz legionistą", bo pamiętają mu, że kiedyś nieładnie śpiewał o swoim obecnym klubie.

Futbol kreuje bohaterów, ale też potrafi być okrutny. Kilkanaście dni temu Michniewicz czuł się omnibusem, wierzył że da radę odnosić sukcesy równocześnie w młodzieżówce i w klubie. Przez grupę medialnych klakierów był już namaszczany na selekcjonera, który zastąpi Brzęczka. Ale dzisiaj to ten ostatni jest królem.

ZOBACZ WIDEO: Liga Narodów. Polska - Bośnia i Hercegowina. Szczere wyznanie Macieja Rybusa. "To nie byłoby fair"

Brzęczek wrócił z niebytu. Był po same usta zanurzony w otchłani, gdzie nie ma już nawet krztyny kibicowskiego szacunku. Zalewało go bagno szydery, która z krytyką nie miała nic wspólnego. Ale wybronił się, lud kibicowski dostrzegł w nim w końcu pana trenera.

A Michniewicz? Cóż, został tym, który łapał dwie sroki za ogon. Rzucił się na posady, chciał jeść chochlą, ale się zakrztusił. Wraca ze zgrupowania młodzieżówki przegrany, poobijany i mentalnie skopany. I jeszcze ma dźwignąć też mentalnie skopaną Legię.

Brzęczek jest zupełnie inny. On się nie lansuje, nie opowiada bajek o dronach, nie ma w sobie nic z superbohatera. Długo się uczył bycia trenerem reprezentacji. I w pewnym momencie wyglądał nawet na - bądźmy szczerzy - mało pojętnego ucznia, który nie łapie, że oczekiwania wobec reprezentacji, po epoce Adama Nawałki, są ogromne. Sprawiał wrażenie kogoś, kto tego nie wie i pyta: "Ludzie, czego wy w ogóle ode mnie chcecie? Przecież awansowałem na Euro!".

A kibice chcieli tylko tyle, żeby ta drużyna grała w piłkę. Żeby się nie bała, żeby była odważna, żeby się prezentowała na miarę potencjału. Po wrześniowej porażce z Holandią - gdy reprezentacja Polski zaliczyła występ wstydliwy, bo sama zmarginalizowała się do roli jedynie "przeszkadzacza" - Brzęczek "wypalił" przed kamerami, że jest zadowolony, bo drużyna dobrze się przesuwała. No litości...

Selekcjoner wydawał się wtedy przypadkiem beznadziejnym, który sam sobie szkodzi. A to jeszcze nie był koniec autodestrukcji. Bo gniew kibicowski nie zdążył wystygnąć, a Brzęczek znowu sobie nagrabił.

Zamieszał się - kompletnie niemądrze i niepotrzebnie - w książkę, w swoją niby-biografię, która ukazała się na rynku w najmniej korzystnym dla niego momencie. Jakby nie wiedział, że selekcjonera bronią nie opowieści o trudnym dzieciństwie czy nierównościach klasowych, a jedynie wyniki i styl gry reprezentacji.

Autorka książki w sposób irytujący i pretensjonalny (co gorsza kompletnie nieudany) chciała Brzęczka bronić, ale zrobiła dobrze jedynie tym, którzy najlepiej się czują nurzając ludzi w szambie. Szyderstwom nie było końca.

Więc gdy tuż przed październikowym zgrupowaniem kadry okazało się, że - publicznie odzierany z szacunku - Brzęczek jest zakażony koronawirusem, to nawet pojawiły się nieładne żarty, że selekcjoner ma w końcu jakiś pozytywny wynik. Grubo.

Brzęczek o mały włos spóźniłby się na swoje najważniejsze w życiu zgrupowanie. Dotarł na dzień przez meczem z Finlandią. Gdy go zobaczyłem przeraziłem się naprawdę: twarz po chorobie (a pewnie i stresie) wymęczona, oczy zapadnięte i bez blasku. Posiwiał jeszcze bardziej. Nie wyglądał na kogoś kto odniesie sukces, w każdym z trzech meczów: z Finlandią (5:1), z Włochami (0:0) i z Bośnią (3:0). A jednak. To selekcjoner jest największym wygranym tego zgrupowania.

Polska jest liderem swojej dywizji w Lidze Narodów, styl i gole cieszyły kibiców. Wysoki pressing, skuteczne odbiory, polot, odwaga skuteczność w ataku, szczelność w obronie. Taka reprezentacja to się nam podoba. A trener poszerzył sobie możliwości selekcji. Nagle okazało się, że mamy w kadrze mnóstwo zdolnej młodzieży, która nie przyjeżdża na zgrupowanie jedynie po to, żeby zjeść śniadanie z Robertem Lewandowskim. Moder, Walukiewicz, Jóźwiak, Karbownik - pokazali, że nie są to chłopaki do pchania karuzeli.

Znakomicie zagrali Mateusz Klich, Jacek Góralski i Karol Linetty. Długo Jerzy Brzęczek dojrzewał do decyzji, żeby odsunąć Grzegorza Krychowiaka. Trudna decyzja wobec lidera drugiej linii, ale słuszna. Bo przecież w reprezentacji fundamentalną zasadą powinno być hasło: nie ma świętych krów. Jeśli jesteś słabszy, siadasz na ławce albo na trybunach. Nazwisko nie ma tu znaczenia. Tak postępuje prawdziwy selekcjoner.

Szacunek dla Brzęczka też za to, że podaje rękę tym, którzy w swoich klubach mają kłopoty. Pomocną dłoń dostali Milik, Piątek czy Grosicki. Selekcjoner musi ich "budować", będą potrzebni tej reprezentacji. Bo w połowie października 2020 roku po raz pierwszy mamy prawo pomyśleć, że ta drużyna może pojechać na turniej mistrzostw Europy po co coś więcej, niż tylko po to, by wziąć w nim udział.

Dariusz Tuzimek

Czy październikowe zgrupowanie reprezentacji Polski natchnęło Cię optymizmem?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (18)
  • steffen Zgłoś komentarz
    Szybko tu działa cenzura. Pozdrawiam kolejnego "piewcę sukcesu", niejakiego Dariusza Tu-zimka. Mnie Brzęczek niczym nie kupił. I już nie kupi, cudów nie ma.
    • Jan Kowalski III Zgłoś komentarz
      Autor tekstu chyba naprawdę myśli że kibice są naiwni i uwierzą że zwycięstwem z Bośnią, reprezentacja Polski wspieła się na wyższy poziom. Żeby zdobywać medale na mistrzostwach
      Czytaj całość
      nasza reprezentacja musi umieć wygrywać z drużynami takimi jak Włochy czy Holandia, a narazie na ich tle wypadamy niestety blado.
      • Ires Zgłoś komentarz
        Po prostu ci którzy po nim jechali zostali zgaszeni, jak pet :D siedzą i płaczą ze wstydu. Pewnie im teraz łyso się odezwać
        • forester27 Zgłoś komentarz
          Czym się podnieca autor tego artykułu? Gdyby Bośnia grała w 11tu to byśmy przegrali lub w najlepszym przypadku zremisowali Ten faul po którym Bosniak dostał czerwoną kartkę też był
          Czytaj całość
          niesluszny
          • Michal Krzysztof Skiba Zgłoś komentarz
            Kto się dał kupić paru wygranym meczom nad rywalami z niższej półki tego sprawa. Problemem nie są wyniki. Problemem jest brak stylu trwający całą kadencję brzeczka. Z Bośnią
            Czytaj całość
            zagraliśmy ładnie ale przewagę uzyskaliśmy dopiero gdy rywale zaczęli grać w dziesięciu. Czy po to wymienialismy Nawałkę? Żeby cieszyć się z łojenia cieniasow? A na Włochach i Holendrach brać wymeczone 0:0 w ciemno? Nie czekamy na eliminacje tylko na finaly. I albo będziemy gotowi do walki jak z równym z najlepszymi (a w 2016 byliśmy) albo czeka nas kolejna kompromitacja na wielkim turnieju. Kadencja brzeczka nas wykastrowala. "remis z Włochami pozwoli naszej reprezentacji uwierzyć w siebie" takie były artykuły po meczu. Piszemy o naszej reprezentacji prowadzonej przez najlepszego napastnika świata jakby byli dziećmi które trzeba pocieszać i dowartosciowywac bo się popłaczą. Bo mamy drużynę ale nie mamy selekcjonera.
            • zadziwiony Zgłoś komentarz
              Tak jakoś sobie myślę..., że są też dziady, które były, są i będą dziadami, choć aspiracje i wyobrażenie o sobie, maja iście królewskie. (Do wiadomości autora - Wszelkie
              Czytaj całość
              podobieństwo postaci jest całkowicie przypadkowe)
              • Grubcio07 Zgłoś komentarz
                U nas jak zwykle to samo. Jak zagramy słabo to pismaki kamienują Trenera, jak dobrze to chwalą zawodników. Jak zwykle sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. Na marginesie do 15
                Czytaj całość
                min to Bośnia grała z nami w dziada. Pomyłka sędziego nam bardzo pomogła.
                • Grubcio07 Zgłoś komentarz
                  Wyłączyć Dziekanowskiego - facet plecie same farmazony. Brzęczek ma wyniki, a wszyscy pamiętamy jak skończyła się jego przygoda w sztabie Leo B. Odnoszę wrażenie, że dziennikarze
                  Czytaj całość
                  sportowi na siłę promują i wychwalają niektórych zawodników np. Karbownik wg gra bardzo przeciętnie a jest chwalony. Może menadżerowie dają odsyp kolesiom redaktorom. Promujemy zawodnika X, selekcjoner wystawia go w kilku meczach Kadry, a potem sprzedajemy za większą kasę i wszyscy są szczęśliwi. X grzeje ławę sezon lub dwa i wraca na stare śmieci np. Kapustka
                  • zadziwiony Zgłoś komentarz
                    "Czy październikowe zgrupowanie reprezentacji Polski natchnęło Cię optymizmem?" - Nie mam pojęcia jak wyglądało zgrupowanie i nie natchnęło mnie, ale mecze już tak ;)
                    • piotr_sl Zgłoś komentarz
                      Coś zaczyna się zazębiać i idzie to w dobrym kierunku.Mam wrażenie,że nie jet to zasługa Brzęczka a Bońka i jego ludzi,który mu podpowiadają a wręcz nim sterują.Jest szansa
                      Czytaj całość
                      powalczyć o coś więcej niż utrzymanie się Dywizji 1.
                      • Nick Shany Zgłoś komentarz
                        Kolejny pismak z wupe, który powinien założyć wór pokutny za to, co wypisywał na temat Jerzego Brzęczka. Tak Panie Tuzimek... Wór i w drogę ku przyzwoitości. Przypomnę swój wpis pod
                        Czytaj całość
                        Pana wypocinami. Cytuję: "Problem z Jerzym Brzęczkiem wcale nie leży w jego warsztacie trenerskim. Nie w tym, że się myli co do doboru taktyki albo personaliów. Takie błędy robią wszyscy trenerzy na świecie, nie wyłączając Guardioli czy Kloppa. Problem z Jerzym Brzęczkiem polega na tym, że on nas - jako selekcjoner kadry - nie uwodzi. Nie porywa, nie ma takiego autorytetu jak jego poprzednicy, nie jest przekonujący w swoich wypowiedziach, nie ma charyzmy, którą miał jego poprzednik - Adam Nawałka." No proszę... Problemem dla was Tuzimków, Wawrzynoskich i wam podobnych jest to, że Jerzy Brzęczek was nie uwodzi, nie puszcza "perskiego", nie porywa, nie ma autorytetu jak Nawałka. Rzeczywiście... Problemy macie bardzo poważne. To przez te problemy cierpicie na zaawansowaną frustrację, którą leczycie żenująco prymitywnym słowotokiem, niczym olewani przez klasową laskę absztyfikanci. Frustracja, to wyjątkowo wredna przypadłość i może doprowadzić nawet do samozejścia - koniec cytatu. Wszyscy wy, marni publicyści, od samego początku kadziliście prymitywnym kibolom, wtórując im i złorzecząc na poczynania Jerzego Brzęczka. Proszę przeczytać swoje wypociny na temat reprezentacji i jej trenera. Przyłączał się Pan do chóru szyderców i prześmiewców i nawet teraz, miast odnieść się w merytoryczny sposób jedynie do rzeczywistości jaką wykreował Jerzy Brzęczek wraz ze swoją drużyną, zastosował Pan wariant retrospektywny uwypuklając znane już wątki z trwającej od samego początku nagonki na trenera. Ukoronowaniem tego, jest znamienne zdanie jakie Pan wysmażył... "Autorka książki w sposób irytujący i pretensjonalny (co gorsza kompletnie nieudany) chciała Brzęczka bronić, ale zrobiła dobrze jedynie tym, którzy najlepiej się czują nurzając ludzi w szambie (...) Przykro to stwierdzić, ale Pan ubabrałeś się w tym szambie po same łokcie. PS. Nie daj Boże, żeby reprezentacja przegrała któryś z listopadowych meczów, bo szambo znów wytryśnie ze wszystkich felietonów.
                        • yhym1920 Zgłoś komentarz
                          Wystarczy spojrzeć na zdj powyżej i mamy cały obraz naszej reprezentacji... Wczorajszy mecz to porażka. Tyle
                          • Fajka13 Zgłoś komentarz
                            No tak Król Życia , bo nasze chłopaki obronili się na klepisku w jednym meczu, a w drugim wygrali z 10 chłopakami , którzy wszystko przegrali (vide baraże ME2021) a trenera już im
                            Czytaj całość
                            wyrzucili....poza tym to wszystko było takie powoooolne....no ale Bośniacy byli jeszcze wolniejsi ;)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×