KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Rewelacja sezonu! Rzucili wyzwanie gigantom

Po dziesięciu kolejkach drużyna z San Sebastian jest liderem. W poprzednich sezonach na tym etapie była druga oraz czwarta. W dalszym ciągu ujmuje Hiszpanów, lecz teraz robi to w nieco innym stylu.

Tomasz Chabiniak
Tomasz Chabiniak
Real Sociedad PAP/EPA / Na zdjęciu: Real Sociedad
"Txuri-urdin" jak wskoczyli do czołówki LaLigi, to nie chcą z niej wyskoczyć. Mamy końcówkę października, a pozostałe 19 klubów Primera Division ogląda ich plecy w tabeli. W pierwszej serii gier pojechali na Camp Nou, gdzie nie zaprezentowali się z najlepszej strony, przegrywając 2:4. Obraz tego meczu nie okazał się jednak miarodajny, bo po nim piłkarze Imanola Alguacila już nie przegrali. Wygrali siedem spotkań, a pięć zremisowali. Ten bilans obejmuje także rozgrywki Ligi Europy, w których rywalizują z Monaco, PSV oraz Sturmem Graz.

Zachwyty nad klubem z Kraju Basków zaczęły się już dwa lata temu. Wyeliminowanie Realu Madryt z Pucharu Króla na Santiago Bernabeu (4:3) czy balansowanie na granicy miejsca dającego prawo gry w Lidze Mistrzów robiły wrażenie na wszystkich. W poprzednim sezonie do gabloty udało się włożyć nowe trofeum. W zaległym finale Copa del Rey "La Real" pokonał odwiecznego rywala z Bilbao, czyli Athletic.

Wyrachowanie zamiast szaleństwa

Na pomeczowej konferencji prasowej trener Alguacil wstał, założył klubowy szalik i zaczął śpiewać jak kibic. Miał prawo nazywania się architektem wielkiego progresu swojego zespołu. Świetne wyniki szły w parze z przyjemną dla oka, ofensywną filozofią futbolu. Trzeba jednak przyznać, że sezon 19/20 był lepszy pod względem bramkostrzelności. Gracze z Anoeta mieli wtedy średnią goli na mecz na poziomie 1,76, co jest świetnym rezultatem. W poprzedniej kampanii wskaźnik ten spadł na 1,39.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: kuriozalny gol na Ukrainie. Jak to wpadło?!

Możliwe, że wtedy zaczynała się już transformacja, którą doskonale widać w tym momencie. Real Sociedad wciąż osiąga niesamowite wyniki, ale robi to w dużo bardziej wyrachowany sposób. W tym sezonie wspomniana statystyka wynosi jedną setną gola mniej. Poprawiła się z kolei liczba traconych bramek - dwa lata temu było to 1,3, a w poprzednim już zaledwie 1,02. Teraz ten wskaźnik stoi na jeszcze lepszym poziomie - 0,92.

Alguacil już nie musi zachwycać się piękną grą, z czasem chyba coraz bardziej zaczęły go cieszyć także czyste konta. - Mierzyliśmy się już z wieloma drużynami i trenerami, stosowali oni różne style, ale my zawsze potrafiliśmy znaleźć sposób na wygraną. Czasem jest to osiągane ładną grą, a czasem nie. Sześć razy zagraliśmy na zero z tyłu, a to dopiero początek - tłumaczył po wymęczonym zwycięstwie nad Mallorcą.

Na pewno w pewnym stopniu brak efektowności może tłumaczyć plaga kontuzji w zespole. Na niedzielny mecz z Atletico niedostępnych było aż ośmiu kontuzjowanych, a podstawowy lewy obrońca Aihen Munoz był zawieszony. Dwaj jego konkurenci o miejsce w składzie, czyli Nacho Monreal i Diego Rico, z powodu problemów zdrowotnych nie rozegrali od sierpnia ani minuty. Od dawna w piłkę na poważnie nie może grać Asier Illarramendi, a więzadła w kolanie zerwał Carlos Fernandez. Pech nie ominął także Jona Guridiego, Martina Zubimendiego, Andera Barrenetxei i Martina Oyarzabala.

Ten ostatni jest najważniejszą postacią na Estadio Anoeta. W ośmiu ligowych meczach uzbierał w tym sezonie sześć goli, w tym dwa z rzutów karnych i jeden z rzutu wolnego. 24-latek opanował "jedenastki" niemal do perfekcji. W karierze wykonywał je 25 razy i nie wykorzystał tylko trzech. Do tej statystyki nie zaliczają się uderzenia z serii rzutów karnych. Nie ma wątpliwości, że jeśli ktoś ma zaprowadzić "RSSS" do Champions League, to właśnie on. W LaLidze na jedno spotkanie notuje średnio trzy strzały, 1,9 kluczowego podania oraz 1,5 dryblingu.

Nowości na tablicy taktycznej

Alguacil na Wanda Metropolitano musiał trochę poeksperymentować ze składem. Postawił na formację 3-4-1-2, w której ostatecznie na nienaturalnej pozycji grało tylko dwóch zawodników. Prawy obrońca Andoni Gorosabel powędrował na lewe wahadło, a grający jako "ósemka" Mikel Merino musiał zejść piętro niżej, tworząc z Anderem Guevarą parę defensywnych pomocników.

Sprawdziło się także skorzystanie z usług dwóch napastników jednocześnie. 50-letni  szkoleniowiec wcześniej postawił na ten wariant 19 września w starciu z Sevillą. Wtedy było 0:0. Teraz w Madrycie znów padł remis, ale tym razem bramkowy (2:2). Alexander Isak wydaje się budzić po słabym początku sezonu. Wykorzystał rzut wolny, a także asystował przy trafieniu swojego partnera z linii ataku, Alexandra Sorlotha. Ich wkład będzie ważny, bo Oyarzabal potrzebuje wsparcia, a na grad goli ze strony prawoskrzydłowych (Portu i Adnana Januzaja) nie może liczyć.

Mecz z Atletico był świetnym widowiskiem, co nie jest już regułą w przypadku Realu Sociedad. Domowe mecze tego zespołu w lidze kończą się ostatnio następującymi wynikami: 1:0, 1:0, 0:0, 1:0, 1:0. W Baskonii nie słychać jednak wielkiego zawodu. Hiszpańscy kibice nie mają problemu z niską średnią strzelanych bramek w krajowych rozgrywkach. Uważają, że świadczy to o konkurencyjności ich klubów oraz dużej jakości w defensywie. Fani "Txuri-urdin" nie mają odmiennych poglądów. Liczy się dla nich głównie wynik i spełnienie marzenia o powrocie do Ligi Mistrzów.

Zobacz też:
Bunt w szatni Manchesteru United. Oto szczegóły
Ryba psuje się od głowy. Dlaczego Barcelona nie zwalnia Ronalda Koemana?

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (1)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×