WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Niedosyt Orlenu Wisły Płock. Xavier Sabate: Walczyliśmy jak lwy, zasłużyliśmy na więcej

Orlen Wisła postawiła się PGE VIVE, ale to nie wystarczyło do zwycięstwa. Płocczanie przegrali po serii rzutów karnych (30:33), chociaż znacznie wcześniej mogli rozstrzygnąć spotkanie na swoją korzyść.
Aneta Szypnicka
Aneta Szypnicka
Newspix / Piotr Kucza / FOTOPYK / Na zdjęciu: Xavier Sabate

Już przed rozpoczęciem pojedynku sporo wskazywało, że to może być najciekawsza "święta wojna" ostatnich lat. Nafciarze byli uskrzydleni swoim nieprawdopodobnym zwycięstwem w Silkeborgu, natomiast zmagający się z kontuzjami liderów kielczanie w ostatnim starciu Ligi Mistrzów ulegli po emocjonującej końcówce Telekomowi Veszprem. Wydawało się, że Wisła jest w stanie nawiązać z mistrzami Polski wyrównaną walkę, tym bardziej, że w meczu w Danii udowodnili, że stać ich na naprawdę doskonałą, zespołową grę.

I potwierdzili to w Hali Legionów. Płocczanie dobrze zaczęli zarówno pierwszą, jak i drugą połowę i trzy razy odskoczyli rywalom na trzy trafienia. W końcówce nie postawili jednak kropki nad "i". Do rozstrzygnięcia zwycięzców potrzebna była seria rzutów karnych, a w tej bezkonkurencyjni okazali się kielczanie i Filip Ivić.

- Walczyliśmy jak lwy. W tym momencie nie możemy porównywać obu klubów, budżet PGE VIVE jest zdecydowanie większy. Mają w swoim składzie jednych z najlepszych zawodników na świecie, według mnie są jednym z kandydatów do gry w Final4. Dobrze spisaliśmy się w tym meczu. Myślę, że zasłużyliśmy na trochę więcej. Musimy jednak cały czas pracować, krok po kroku. Musimy nauczyć się walczyć z zespołami, które mają więcej pieniędzy i lepszych zawodników - stwierdził Xavier Sabate.

ZOBACZ WIDEO: HME Glasgow 2019. Piotr Lisek: Polska skokami stoi!

Nastroje w szeregach Nafciarzy były ambiwalentne. Z jednej strony Wiślacy udowodnili, że potrafią walczyć z żółto-biało-niebieskimi jak równy z równym. Z drugiej strony - wciąż zwycięstwo wymyka im się z rąk. 

- Jestem dumny z mojego zespołu. Z jednej strony jestem zadowolony, ale czuję duży niedosyt, bo przyjechaliśmy do Kielc, by wygrać. Mieliśmy wszystko w naszych rękach, zasłużyliśmy na zwycięstwo. Moi zawodnicy wykonali świetną pracę, włożyli w to spotkanie dużo serca i zagrali bardzo zespołowo. Myślę, że to właśnie jest nasz atut - zespół, a nie indywidualności - powiedział szkoleniowiec. 

W dużo lepszym humorze mógł być po spotkaniu Tałant Dujszebajew. Jego gracze co prawda popełnili zbyt dużą liczbę błędów, ale ostatecznie i tak mogli cieszyć się ze zwycięstwa. 

- Jestem bardzo zadowolony, że wygraliśmy. Już dawno na tych meczach nie było takiej atmosfery i naprawdę wielki szacunek dla naszych chłopaków. Nie zagraliśmy najlepszego meczu, nie wiem ile, ale jedenaście, dwanaście piłek wypadło nam z rąk, a z tego było pięć, sześć kontr. Daliśmy przeciwnikom wszystko, żeby wygrali, ale i tak pokazaliśmy charakter - stwierdził trener mistrzów Polski. 

Zobacz też: Petar Nenadić: Cadenas hamował Wisłę. Odszedłem z Płocka właśnie przez niego

Czy Orlen Wisła ma szanse na zdobycie mistrzostwa Polski?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (3):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • K_i_b_i_c 2
    Podstawa to gra w obronie. Vive w końcu nie rozstrzelali nas kontrami, łatwymi bramkami, lecz niemiłosiernie meczyli się w ataku pozycyjnym.
    Myślę że to był klucz do wyniku, bo Vive nie idzie jak nie wpadają łatwe gole.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • mgr inż. Uthar 0
    Zawsze można mówić po meczu, że to czy tamto można by zrobić lepiej. Co do obrony, próba skasowania w ostatniej akcji przy takim wyniku pokutowała by czerwoną i karnym. Mecz Wisła przegrała innymi akcjami, słabą bramką i kiepską postawą w czystych stacjach. Wydaje mi się, że Daszek się pali za łatwo w końcówkach, a Krajek robi za hamulcowego. Sulić może jest dobry, doświadczony ale chyba nie pasuje do Wisły. Też myślałem, że to Vlad będzie bombał w końcówce.
    z Tumskiego Wzgórza Nie miej mi za złe, ale teraz gadasz jak potłuczony. Przypomnij sobie akcję Vardaru przeciwko PSG w finale Ligi Mistrzów. Paryżanie wyszli bardzo wysoko przez co zrobiła się dziura na skrzydle gdyż grali w polu mniejszą ilością zawodników, po której bramkę zdobył Cupić. Nie tylko Sabate przyjął taką taktykę na ostatnią akcję, robił tak Onesta, Pasqual i inni wielcy trenerzy. Kiedyś by obrońca podszedł do zawodnika z piłką i skasował go na czerwień byle tylko zabrać kilka sekund. Teraz tak nie można i trzeba podjąć ryzyko. Niemcy też z Francuzami stracili głowy w ostatniej akcji bo taki jest sport i nie ma co winić Sabate.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • z Tumskiego Wzgórza 1
    Nie miej mi za złe, ale teraz gadasz jak potłuczony. Przypomnij sobie akcję Vardaru przeciwko PSG w finale Ligi Mistrzów. Paryżanie wyszli bardzo wysoko przez co zrobiła się dziura na skrzydle gdyż grali w polu mniejszą ilością zawodników, po której bramkę zdobył Cupić. Nie tylko Sabate przyjął taką taktykę na ostatnią akcję, robił tak Onesta, Pasqual i inni wielcy trenerzy. Kiedyś by obrońca podszedł do zawodnika z piłką i skasował go na czerwień byle tylko zabrać kilka sekund. Teraz tak nie można i trzeba podjąć ryzyko. Niemcy też z Francuzami stracili głowy w ostatniej akcji bo taki jest sport i nie ma co winić Sabate.
    kuba859 mimo wszystko, ostatnią minutę Wisła mogła rozegrać lepiej. Mieli piłkę i 25 sekund do końca, Vive wyszło każdy swego i zmusili przeciwnika do błędu, przecież ostatnia akcja w ataku Wisły trwała z 15 sekund, gdyby ukradli z 2-3 sekundy więcej to by wygrali. Tutaj tak na prawdę wystarczyłoby, żeby zamiast podawać do Lovro to ktoś rzucił w trybuny, i byłoby po meczu. Czemu Gębala nie wyszedł do Cindricia? Wystarczyłoby żeby Gębala go zklinczował i 3 punkty by jechały do Płocka, jasne teraz się łatwo mówi, ale Płockowi zabrakło zimnej głowy w końcówce, co ich kosztowało 2 punkty. Zimnej głowy albo czasu dla trenera.
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×