WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

PGNiG Superliga: tym razem bez wielkiej niespodzianki. PGE VIVE zagra w finale

Szczypiorniści PGE VIVE nie pozostawili rywalom złudzeń. Kielczanie w rewanżowym meczu półfinału PGNiG Superligi pewnie pokonali Gwardię Opole 37:28 i to oni zagrają o złote medale mistrzostw Polski.
Aneta Szypnicka
Aneta Szypnicka
Newspix / Pawel Janczyk / 400mm.pl / / Na zdjęciu: Bartłomiej Bis

Zwycięstwo Gwardii w Kielcach i wyeliminowanie PGE VIVE z gry w finale PGNiG Superligi byłoby wydarzeniem z serii niemożliwych. Jednak niewielu spodziewało się zwycięstwa opolan w pierwszym meczu, a oni to po prostu zrobili. Skoro udało się raz, to może mogło udać się i drugi? Powtórzenie takiego wyczynu, w dodatku na terenie podrażnionego rywala, to była zupełnie inna kwestia.

Doskonale w szeregach Gwardii zaczął Jędrzej Zieniewicz. Rozgrywający bardzo szybko rzucił trzy bramki i napędził ofensywę przyjezdnych. Mistrzowie Polski nie pozwolili jednak rywalom na rozwinięcie skrzydeł - na trafienia 22-latka odpowiedzieli serią czterech goli i błyskawicznie zaczęli budować przewagę. 

W Opolu najmocniejszymi punktami Gwardii byli Adam Malcher i Antoni Łangowski. Tym razem żaden z nich nie błyszczał. Żółto-biało-niebiescy seriami ostrzeliwali bramkę gości, a w defensywie całkowicie zneutralizowali ich głównego bombardiera. Szybko nastąpiła zmiana między słupkami drużyny przyjezdnej - na boisku pojawił się Mateusz Zembrzycki, ale on także nie znalazł pomysłu na zatrzymanie żółto-biało-niebieskich. Liczby mówiły same za siebie - po trzydziestu minutach gry opolscy golkiperzy mieli na swoim koncie jedno trafienie i zaledwie jedną skuteczną obronę. 

ZOBACZ WIDEO: Adam Małysz: Kiedy słuchałem Włodzimierza Szaranowicza, miałem łzy w oczach

Wystarczył więc rzut oka w statystyki, by zorientować się, że Gwardia ma niewielkie szanse na nawiązanie wyrównanej walki z mistrzami Polski. Kielczanie zapowiadali, że chcą naprawić błędy, jakie popełnili w pierwszym meczu i to im się udawało. Po kwadransie gry prowadzili już pięcioma trafieniami, a chwilę później ta przewaga urosła do ośmiu bramek. W 23. minucie trener Rafał Kuptel wykorzystał już dwa czasy, a widocznej poprawy w grze jego zespołu nie było ani widu, ani słychu. 

Gwardziści byli dwa tempa wolniejsi niż Blaż Janc, który startował do kontrataków z prędkością, jakiej nie powstydziłby się TGV. Nie radzili sobie także z zatrzymaniem piekielnie mocnych rzutów Kulesza, a Luka Cindrić kręcił ich obroną jak kołowrotkiem. 

Po pierwszej połowie żółto-biało-niebiescy prowadzili ośmioma trafieniami, a w drugiej części pojedynku kontrolowali wynik z dużym spokojem. Nie wszystkie urazy zostały po pierwszym starciu obu ekip zapomniane - momentami na parkiecie było nerwowo, a sędziowie dość często musieli sygnalizować karę dwóch minut. W 43. minucie z powodu gradacji kar z parkietem musiał pożegnać się Artsiom Karalek. Osłabienie nie wpłynęło jednak ani na grę kielczan, ani na rezultat. Ostatecznie mistrzowie Polski zwyciężyli i zagrają o obronę tytułu. '

Zobacz też: Metraco Zagłębie Lubin z piątym Pucharem Polski w historii!

PGNiG Superliga Mężczyzn, półfinał:

PGE VIVE Kielce - Gwardia Opole 37:28 (21:13)

PGE VIVE: Ivić, Cupara - Bis 3, A. Dujshebaev 4, Jachlewski 3, Janc 7, Lijewski 2, Jurkiewicz 2, Kulesz 6, Moryto 3, Mamić, Cindrić 2, Fernandez Perez 5, Karalek

Gwardia: Zembrzycki 1, Malcher - Lemaniak, Siwak 3, Zarzycki 1, Łangowski 2, Klimków 2, Tarcijonas, Mokrzki, Zieniewicz 7, Jankowski 3, Zadura, Mauer 8, Milewski, Morawski 1, Skarburski

Najlepszym zawodnikiem spotkania był:

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (11):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • pan.artur 0
    Zapewne chodzi o pierwszy mecz?
    Artur Podolski szacunek dla Gwardzistów za postawienie się Vive :D
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Czarcik 0
    Dwie dwójki dla Kaczki, za całkowicie prawidłowe dojście do zawodnika, Dwie dla Karaloka, dla Siwegi itp. A z drugiej strony brak drugiej dwójki dla Opola przy naszej kontrze, gdzie najpierw Siwy był faulowany (tu faulujący dostał karę), a potem Janc był pchany z tyłu bez konsekwencji, a powinna być dwójka. Czy też ten rzut Angela po którym miał kłopoty z kostką - normalnie gość wystawił nogę, a tu zero reakcji ze strony panów arbitrów. Nie mówiąc już o braku reakcji przy baaardzo dłuuugo granych akcjach Opola. Kwintesencją tego była ta akcja po której Arciom dostał trzecią dwójkę - nie dość, że grali akcję blisko minutę, to już po sygnalizacji gry pasywnej wymienili 8 podań. A zawodnicy gwardzistów wywracali się chyba od "przeciągów" - najlepiej to podsumował ktoś siedzący za mną: "posrali się w szatni i teraz wypada im to nogawkami to się i ślizgają". Bez urazy ale takie aktorzenie jest już przesadą.
    Mecz można powiedzieć zakończył się w 22 minucie jak było +8 dla nas - potem to już tylko spokojne kontrolowanie wyniku.
    Heniek ZPoczty Była jeszcze dziwniejsza dwójka, bodajże dla Siwego.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Heniek ZPoczty 0
    Była jeszcze dziwniejsza dwójka, bodajże dla Siwego.

    kuba859 zadanie zostało wykonane i tyle w temacie. Natomiast to co robią sędziowie to dramat, to nawet nie chodzi o to, że się mylą czy wypaczają wynik, dzisiejsza para po prostu kompletnie nie czuła gry. Dojście Jurkiewicza czy Karaleka było normalnym dojściem do zawodnika jakich wiele w spotkaniu. 2 minuty za to?
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (8)
Pokaż więcej komentarzy (11)
Pokaż więcej komentarzy (11)
Pokaż więcej komentarzy (11)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×