Postawa biało-czerwonych w meczu z Francją nie należała do najlepszych. Zdają sobie sprawę z tego także polscy zawodnicy, którzy dość krytycznie oceniają swoją grę. - W tym spotkaniu nie zrobiliśmy nic co by mogło przynieść nam zwycięstwo. Jedynie w pierwszym secie odrzuciliśmy przeciwnika od siatki, co pomogło nam uzyskać przewagę w tej premierowej odsłonie, ale potem już to Francuzi dominowali na boisku a my popełnialiśmy błędy - komentował spotkanie atakujący reprezentacji Polski, Jakub Jarosz. Po raz kolejny gospodarze ME zawiedli w elemencie zagrywki, popełniając aż 22 błędy w tym elemencie gry. - Jak tak mówią statystyki, to faktycznie tych zagrywek popsutych było zbyt wiele. Podjęliśmy ryzyko, które tym razem nie przyniosło żadnego efektu i mamy wynik jaki mamy.
Atakujący został poproszony także o ocenę spornych piłek, które zostały odgwizdane na niekorzyść biało-czerwonych. Jarosz jednakże starał się uniknąć tematu sędziowania. - Ja nie lubię oceniać pracy sędziów. Jeśli popełnił błąd, no to cóż, zdarzyło mu się zobaczyć pechowo akurat w tym przypadku dla naszego zespołu, ale nie wiem jednak czy te sporne piłki okazały się być chybioną oceną - twierdzi atakujący.
Po dwóch meczach reprezentacji można pokusić się o wstępne oceny postawy Polaków. Jednakże prawoskrzydłowy wstrzymuje się przed takimi komentarzami. - Czas na ocenę przyjdzie po turnieju. To jest impreza, która trwa tydzień, różne zespoły przegrywają, padają ciekawe wyniki, na pewno nie poddajemy się po tej porażce i patrzymy w przyszłość. Na pewno nie będzie żadnych kalkulacji. Chcieliśmy wygrać to spotkanie, tak samo będzie w niedzielę - przekonuje Jakub Jarosz.
Zapytany o to, czy baraże będą miały jakiś wpływ na postawę kadry, Jarosz odpowiada, iż nie. - Jeżeli przyjdzie nam zagrać baraże, to jesteśmy na nie przygotowani - zakończył atakujący reprezentacji Polski.
[b]Z Gdańska dla SportoweFakty.pl,
Anna Kossabucka
[/b]
Oglądaj siatkówkę mężczyzn w Pilocie WP (link sponsorowany)