Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

MKS Będzin szuka rozgrywających. Ofertę rozważa Stijn D'Hulst z Cucine Lube Civitanova

Grzegorz Pająk i Konrad Buczek opuszczą MKS Będzin. Klub szuka nowych rozgrywających, ofertę rozważa Stijn D'Hulst, który ostatnio był zmiennikiem Bruno Rezende w Cucine Lube Civitanova. Są też rozmowy z Georgi Seganowem.
Filip Korfanty
Filip Korfanty
Stijn D'Hulst Getty Images / Foto Olimpik/NurPhoto / Na zdjęciu: Stijn D'Hulst

Parę rozgrywających MKS-u Będzin tworzyli w minionym sezonie Grzegorz Pająk (dołączył w trakcie rozgrywek za kontuzjowanego TJ-a Sandersa) i Konrad Buczek. Obaj odchodzą z zespołu, trwają poszukiwania ich następców.

Ofertę będzinian rozważa Stijn D'Hulst, który w ostatnich dwóch sezonach był zmiennikiem Bruno Rezende w Cucine Lube Civitanova. - Klub z Będzina przedstawił mi konkretną i atrakcyjną propozycję, która do mnie przemawia, w najbliższych dniach mam wiele do rozważenia - mówi zawodnik.

Belg opowiedział o swojej sytuacji na łamach De Krant van West-Vlaanderen. - Tęsknię za miejscem, gdzie mógłbym być pierwszym rozgrywającym. To zupełnie inne doświadczenie, mogłem to poczuć w styczniu, będąc podstawowym graczem reprezentacji Belgii w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich - tłumaczy.

ZOBACZ WIDEO: Koronawirus. Ministerstwo Zdrowia opublikowało specjalny film

28-latek ma kilka opcji, wśród nich jest powrót do Knack Roeselare, w którym przez wiele lat występował. - To byłoby wyzwanie, w przeszłości bywało różnie, ale teraz jestem przekonany, że mógłbym wznieść drużynę na wyższy poziom. Sprawa powrotu nie jest jednak taka prosta. Oczywiście, Knack to fantastyczny klub, dobrze skonstruowany, wiem o nim wszystko, ale ze sportowego punktu widzenia mogę celować jeszcze wyżej. Wciąż jestem młody i otwarty na zagraniczną przygodę. Obawiam się, że wrócę za wcześnie i za jakiś czas znów będę musiał wyjechać za granicę. W Roeselare byłbym z kolei blisko domu i rodziny - rozważa zawodnik.

Niewykluczone, że gracz jednak zostanie w Lube. - Chcą mnie zatrzymać. Piłka jest po mojej stronie, muszę wszystko przemyśleć. Prawdopodobnie podejmę decyzję w niedługim czasie, nie wykluczam niczego - wyjaśnia.

Z naszych informacji wynika, że oprócz D'Hulsta, ofertę z Będzina rozważa też Georgi Seganow - reprezentant Bułgarii, który w ostatnim sezonie był podstawowym rozgrywającym Halkbanku Ankara.

Koszulka Lube immunitetem

Przez epidemię koronawirusa rozgrywki włoskiej Serie A zostały wstrzymane, a sezon ostatecznie anulowano. Pochodzący z Kotrijk Stijn D'Hulst ostatni mecz rozegrał 8 marca. - Potem zostałem poddany 30-dniowej kwarantannie, podjęte we Włoszech środki walki z epidemią był znacznie bardziej drastyczne niż w Belgii. Na przykład nie można było wyjść na spacer dalej niż 100 metrów od domu. Kiedy policja zatrzymała mnie na przechadzce po plaży miałem szczęście, bo skończyło się tylko na upomnieniu. Być może kary pozwoliła mi uniknąć koszulka Lube, którą miałem na sobie. Wiedzieli gdzie gram - żartuje zawodnik.

- Spędzałem dużo czasu na tarasie, a wieczorami dzwoniłem do przyjaciół i rodziny. Na szczęście, codziennie trenowaliśmy z naszym trenerem przygotowania fizycznego, dzięki połączeniu wideo mógł pokazywać nam wszystkie ćwiczenia. Niezbyt przyjemnie było w supermarketach, na twarzach spotykanych ludzi widać było strach. Z kolei miło było obserwować ludzką solidarność. Wszyscy rozmawiali ze sobą w odpowiedniej odległości. Kiedy sąsiedzi dowiedzieli się, że mieszkam sam, przynosili mi włoskie jedzenie. O godzinie dwudziestej wszyscy wychodzili na swoje balkony, wzajemnie się wspierając, czasami było bardzo głośno - wspomina Belg.

9 kwietnia sezon ligi włoskiej został anulowany. - Zaraz po tym szukałem lotu do Belgii. Szczęśliwie pojawił się lot z Rzymu do Zaventem. Wraz z Bruno Rezende wypożyczyliśmy samochód, aby dostać się na lotnisko. Mieliśmy certyfikat, który zezwalał nam na wspólną jazdę samochodem. Przebieg lotu był wyjątkowy. Lotnisko w Rzymie było puste, leciałem wraz z dwoma pasażerami oraz siedmioma pracownikami i wylądowałem na opuszczonym lotnisku w Zaventem. Dotarłem do kraju bez żadnej kontroli. Nikt nie nakazał mi poddać się kwarantannie, nawet nie zmierzono mi temperatury. Zaskoczyła mnie taka pobłażliwość - podkreśla siatkarz.

W Kotrijk D'Hulst może liczyć na większą swobodę. - Regularnie spaceruję i jeżdżę na rowerze. To szalone, ilu ludzi spotyka się na ulicy. Jest duży kontrast w porównaniu z Włochami, gdzie nawet nie można było jeździć na rowerze. Pomagam też mojej dziewczynie, która prowadzi własny biznes i mogę w końcu nacieszyć się swoim domem, który kupiłem półtora roku temu, ale dotąd prawie mnie w nim nie było - kończy.

Czytaj także:
Transfery. Plusliga. Nikola Grbić zostaje w Grupie Azoty Zaksie Kędzierzyn-Koźle
Włoskie media: Vital Heynen przedłużył kontrakt z Sir Safety Perugia

Czy Stijn D'Hulst byłby dobrym transferem MKS-u Będzin?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (2):

  • Wiesia K. Zgłoś komentarz
    Szkoda ,że Grzegorz Pająk nie zostaje w Będzinie- fajnie sie wkomponował i był dużym wzmocnieniem...
    • Stanisław Boberowicz Zgłoś komentarz
      Sport, pieniadze, kłopoty. "Koronawirus " pokazał, jakie problemy tworzą się w róznych dziedzinach naszego życia. Także sportu.Jak nigdy dotąd tak jaskrawo wystapił
      Czytaj całość
      "aspekt finansowy. ' Zeby sie tylko utrzymać, tnie wynagrodzenia zawodników i różnych towarzyszących im osób,zarządów, pracowników klubów. Sponsorzy rozważają subwencje dla drużyn. To wszystko jest jasne i naturalne. Jakoś trzeba przeżyć. Jest jednak problem dotychczasowego wykorzystywania pieniędzy przez kluby. Wydaje mi się, że chora jest struktura i zarządzanie klubami. Kto nimi włada, Związki sportowe? Zarządy klubów, czy właściciele? Jak dla mnie za dużo tego. Rozmywa się odpowiedzialność, a rodzi wszelkiego rodzaju uległość. A wszędzie kursuje pieniądz.Jaki wpływ na zawodników mają zarządy klubów i trenerzy w dłuższej perspektywie? Chyba niewielki, bo w grę wchodzą "pijawki" - róznej maści "pełnomocnicy" zawodników. To oni w wyszukany sposób potrafią zerwać obowiązujace umowy, stawiac warunki etc... Jak to się ma do przejrzystości i spokoju w klubach. Czy to nie jest przypadkiem zadanie dla władz polskiego sportu, w tym zwiazków sportowych. Moim zdaniem zbyt dużo zbytecznych osób "żywi" się kapitałem przeznaczonych stricte na sport. Czy państwo to zauważają? Pozdrawiam
      Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
      ×
      Sport na ×