WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

WTA Miami: Agnieszka Radwańska odczarowała kort numer 1 i awansowała do ćwierćfinału

Agnieszka Radwańska wygrała ponad dwuipółgodzinną batalię z Eliną Switoliną w IV rundzie turnieju WTA w Miami i w piątym kolejnym sezonie awansowała do ćwierćfinału tej imprezy.
Marcin Motyka
Marcin Motyka

Kort numer 1 w Miami był miejscem niezwykle nieszczęśliwym dla reprezentantów Polski w tegorocznej edycji Sony Open Tennis. Na trzeciej co do ważności arenie kompleksu Crandon Park w sobotę przegrał Jerzy Janowicz, a dzień później jego los w grze podwójnej podzielił Łukasz Kubot. Unoszące się nad tą areną zmagań złe moce dla polskich tenisistów przegoniła Agnieszka Radwańska. Krakowianka zwyciężyła trudny, ponad dwuipółgodzinny pojedynek z utalentowaną Eliną Switoliną i awansowała do piątego w karierze i zarazem piątego z rzędu ćwierćfinału zawodów w Key Biscayne.

- Szczerze mówiąc, nie wiem o niej zbyt wiele, a to zawsze trudne grać z kimś, kogo nie znasz. Ona awansowała do IV rundy, więc musi grać dobrze w tenisa. Aby się tu znaleźć, musiała pokonać kilka rozstawionych tenisistek, co sprawia, że muszę być gotowa na trudny mecz - mówiła przed meczem Polka. Jej słowa okazały się prorocze. Ukrainka rozpoczęła spotkanie od mocnego uderzenia i po pięciu gemach prowadziła już 4:1 z przewagą dwóch przełamań.

Rozstawiona z numerem trzecim Radwańska nie zamierzała się poddawać w partii otwarcia i ruszyła w skuteczną pogoń za rywalką. Odrobiła straty, zdobyła cztery gemy z rzędu i wyszła na prowadzenie 5:4. Switolina jednak walczyła z wszystkich sił, wyrównała na 5:5, a w 11. gemie miała piłkę na przełamanie, której nie wykorzystała.

O losach premierowej odsłonie rozstrzygał więc tie break. W decydującej rozgrywce górę nad młodością i przebojowością 19-latki z Odessy wzięła rutyna i konsekwencja Polki. Radwańska, choć przegrywała 0-2, wyszła na 5-2, przy 6-3 wywalczyła trzy setbole, a całą odsłonę zakończyła za trzecią okazją, posyłając asa serwisowego.

Drugi set rozpoczął się po myśli 25-letniej krakowianki, która najpierw w długim gemie numer dwa oddaliła trzy break pointy, a w następnym zanotowała przełamanie, przy break poincie wygrywając wymianę składającą się z 30 uderzeń. Switolina jednak natychmiast zniwelowała stratę i po czterech gemach na tablicy wyników widniał wynik 2:2.

W kolejnej fazie spotkania obie tenisistki bardzo łatwo i pewnie wygrywały własne gemy serwisowe. Gdy wydawało się, że znów dojdzie do tie breaka, Switolina, która pierwszy raz w karierze doszła do 1/8 finału turnieju rangi WTA Premier Mandatory, rozstrzygnęła na swoją korzyść dramatycznego 12. gema przy podaniu naszej reprezentantki, czym doprowadziła do wyrównania w setach.

Zniszczona rakieta Agnieszki Radwańskiej po przegranym drugim secie z Eliną Switoliną (Foto: Twitter) Zniszczona rakieta Agnieszki Radwańskiej po przegranym drugim secie z Eliną Switoliną (Foto: Twitter)
Frustrację po przegranym drugim secie Radwańska wyładowała na swojej rakiecie, ciskając ją o kort. Uwolnienie negatywnych emocji okazało się kojącym balsamem na zszargane nerwy Polki, która w decydującej odsłonie udowodniła swoją wyższość nad ambitną Ukrainką.

Radwańska przejęła kontrolę na placu gry. W trzecim gemie przełamała podanie rywalki do 15, a następnie podwyższyła prowadzenie 3-1. Pieczęć na triumfie najlepsza polska tenisistka postawiła w gemie siódmym, w którym po raz kolejny uzyskała breaka. Serwując po awans do ćwierćfinału krakowiance nie zadrżała ręka i choć przy pierwszym meczbolu popełniła podwójny błąd, to za drugą szansą okazała się już nieomylna.

W trwającym dwie godziny i 33 minuty spotkaniu Radwańska zapisała na swoim koncie pięć asów, trzy podwójne błędy serwisowe (Switolina po dwa asy i podwójne błędy), przy własnym podaniu wygrała 58 proc. rozegranych punktów, czterokrotnie została przełamana, wykorzystała pięć z siedmiu break pointów i łącznie zdobyła o osiem "oczek" więcej od rywalki.

Ćwierćfinałową rywalką krakowianki, która największy sukces w turnieju Sony Open Tennis święciła w 2012 roku, gdy wywalczyła końcowy triumf, będzie w środę oznaczona "dziesiątką" Dominika Cibulkova, z którą Radwańska przegrała w półfinale tegorocznego Australian Open. Słowaczka pokonała w IV rundzie 6:1, 5:7, 6:3 rozstawioną z numerem 29. Venus Williams, mistrzynię imprezy w Miami z lat 1998-1999 i 2001.

Sony Open Tennis, Miami (USA)
WTA Premier Mandatory, kort twardy (Laykold), pula nagród 5,247 mln dolarów
poniedziałek, 24 marca

IV runda gry pojedynczej:

Agnieszka Radwańska (Polska, 3) - Elina Switolina (Ukraina) 7:6(5), 5:7, 6:2

Program i wyniki turnieju kobiet

Jesteśmy na Facebooku. Dołącz do nas! Na Twitterze też nas znajdziesz!

Agnieszka Radwańska w ćwierćfinale turnieju w Miami. O półfinał zagra z Cibulkovą

Źródło: Foto Olimpik/x-news

Czy Agnieszka Radwańska awansuje do półfinału turnieju w Miami?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
inf.własna

Komentarze (44):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • BATCH_ATTACK 1
    Ja po polsku...spier...;0)
    Claidh [Komentarz usunięty przez użytkownika]
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • ort222 0
    "AR wygrała zażartą walkę o ćwierćfinał w Miami. Świetny mecz!, to się świetnie oglądało!. Z cyferek wynikało, że była zażarta walka o każdą piłkę :). Najpierw Switolina objęła prowadzenie 4-1 z dwoma przełamaniami, to potem Polka zdobyła 4 gemy z rzędu na 5-4, ale i tak pierwszego seta rozstrzygnął tie break, w którym Agnieszka prowadziła 6-3 ( choć dwie pierwsze piłki zdobyła rywalka), a zamknęła 1 seta dopiero za 3 piłką setową i to asem serwisowym. W drugim secie nadal trwała zażarta walka o każdy gem, co było widać, słychać i czuć w przesuwających się przed oczami cyferkach. I gdy było 6-5 dla Switoliny i Polka serwowała na drugiego tie break to nie wykorzystała przynajmniej 6 okazji na wyrównanie na 6-6, a Ukrainka skorzystała z pierwszej okazji na zamknięcie drugiego seta i wyrównania stanu setów. Drugiego seta wygrała więc ta co musiała go wygrać, a AR chyba ze złości połamała rakietę, widać nie kocha przegrywać końcówek. Okazało się to genialną zagrywką taktyczną, bo ostatni set przebiegł nadspodziewanie szybko i gładko i to na korzyść AR, która oddała w nim tylko dwa gemy rywalce i wygrała mecz 7-6, 5-7, 6-2. Tylko szkoda, że nie dało się tego obejrzeć".
    Cały pominięty tekst, a dwa zdania wyrwane z kontekstu i jedno podane bez wykrzykników, tylko idiota nie zrozumie, ze to była ironia :). Stanzuk ty to masz łeb jak i ci którzy dali ci plusa :), nie ponoszę winy za wasza głupotę, choć chcecie mnie winą za to obarczyć :)
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • crzyjk 0
    Nie no po Tobie się tego nie spodziewałem, literata teraz odgrywasz? Jak tylko za robienie błędów i blokowanie, tak go krytykujecie, to nie o nim to źle świadczy.. "Błędzić" jest rzeczą ludzką!
    stanzuk Cytaty z jednego komentarza orta: "Piękny mecz,swietnie się to oglądało",a parę zdań niżej "Szkoda że nie można tego było oglądać"
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (41)
Pokaż więcej komentarzy (44)
Pokaż więcej komentarzy (44)
Pokaż więcej komentarzy (44)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×