Żużel. Kołodziej wprost po meczu ze Stalą. "Mam wnioski do wyciągnięcia"

Fogo Unia Leszno poległa w Gorzowie przegrywając 33:57. Po stronie leszczyńskich "Byków" najskuteczniejszy był Janusz Kołodziej, który na swoim koncie zapisał 11 punktów z bonusem. Sam jednak przyznaje, że wymaga od siebie więcej.

Dominika Jopek
Dominika Jopek
 Janusz Kołodziej WP SportoweFakty / Michał Krupa / Na zdjęciu: Janusz Kołodziej
Leszczynianie przed spotkaniem skazywani byli na porażkę w meczu z ebut.pl Stalą Gorzów. Wpływ na to miał mieć brak obecności kontuzjowanych zawodników Fogo UniiChrisa Holdera i Nazara Parnickiego. W ostatnich dniach do szeregu "Byków" dołączył Adrian Miedziński, który powrócił do jazdy po prawie rocznej przerwie spowodowanej wypadkiem.

Czy przedstawianie od samego początku drużyny w roli przegranych wpływa na myślenie zawodnika w trakcie zawodów?

- W moim przypadku na pewno nie. Staram się unikać wielu rzeczy, bo czasami nawet w dniu zawodów jak ktoś nas pyta, bądź zapoda jakiś temat co totalnie może rozwalić naszą psychikę, a wiemy, że niektórzy mają podejście mocno psychologiczne. Ja usiłuje tego unikać, czytać różnego rodzaju informacje. Bardziej staram koncentrować się na pracy, którą mam do wykonania, czyli skupiać się na tym torze, warunkach i sprzęcie a całą resztę omijać, nawet nie patrzeć z kim jadę w danym biegu - mówił Janusz Kołodziej po zakończonym spotkaniu w rozmowie z WP SportoweFakty.

ZOBACZ WIDEO: Paweł Przedpełski: Nasłuchaliśmy się, że nie ma ścigania na Motoarenie. Teraz to się zmieniło

Czy jest zadowolony ze swojego indywidualnego występu na Jancarzu? - No nie do końca, bo w Gorzowie co prawda nie idzie mi zazwyczaj najlepiej. Natomiast dzisiaj muszę powiedzieć, że dobrze mi się jeździło tylko mogłem jeszcze więcej tych punktów zrobić. Jednak z drugiej strony mogłem mieć ich mniej, więc nie ma co narzekać. Mam wnioski do wyciągnięcia, bo dzisiaj znowu widziałem co było nie tak. Na pewno zepsułem ten ostatni bieg, gdyby on mi lepiej poszedł to mógłbym powiedzieć, że jeszcze w miarę jestem zadowolony - przyznał.

- W moim odczuciu na pewno nietrafne jest pytanie od niektórych kibiców ile zdobędzie się dzisiaj punktów, czy będzie komplet, bo te punkty można porównać do ocen w szkole. Jeśli uczymy się dobrze, odrabiamy lekcje to dobrze nam idzie i to jest tutaj. Punkty nam pokazują jak odrobiłeś te lekcje, czy dobrze ci poszło. Czasami zdobyczne nie odwzorowują co działo się na torze - dodał.

Pierwsza seria startów dostarczyła sporą dawkę emocji, która zwiastowała zaciętą rywalizację w dalszej części spotkania. Jednak w piątej gonitwie doszło do wypadku, w którym ucierpiał Grzegorz Zengota, co uniemożliwiło mu kontynuowanie zawodów. Jak takie zajścia wpływają na drużynę, która musi pojechać dalej w meczu?

- Ten smutny widok to jest właśnie też czarny sport, o którym wszyscy mówią. Widzisz karetkę, twój kolega w niej siedzi i udaje się do szpitala, a ty w tym momencie zakładasz kask i jedziesz do kolejnego biegu. To na prawdę trzeba przepracować, bo gdzieś tam w niektórych przypadkach można się rozkleić. Ja na szczęście miałem takie sytuacje, że mogłem w danym momencie uczyć się od ludzi ze szpitala, bo zdarzały się różne kontuzje. Jednak po czasie zrozumiałem, że muszę ryzykować, ale z tego ryzyka staram się eliminować wszystko co się da, żeby nie doprowadzać do jakiś głupich urazów - tłumaczył.

Od 15 czerwca kluby będą miały możliwość zawierania tzw. prekontraktów, które pozwolą znacznie wcześniej podpisywać porozumienia z żużlowcami, którzy po sezonie będą chcieli zmienić barwy klubowe. Czy takie rozwiązanie jest dla zawodników dobre?

- Nie wiem, bo się na tym nie zastanawiałem. Dopiero dochodzimy do półmetku i wydaje mi się, że mamy coś do zrobienia. Jako kapitan chyba głupio by wyszło, że w tym momencie już myślę o zmianie klubu. Byłoby to z mojej strony totalnie olewające dla kibiców i mojego klubu. To bardziej menedżerowie i prezesi musieliby się wypowiedzieć na ten temat - wyjaśnił.

Czytaj także:
Żużel. Ważne słowa Wojciecha Stępniewskiego. Podział pieniędzy dla klubów z PGE Ekstraligi ulegnie zmianie?!
- Żużel. Polacy rywalizowali w Szwecji. Wiktor Jasiński najlepszy

Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×