Żużel doczeka się reprezentanta Japonii? "Byłbym bardzo szczęśliwy"

Jego ojciec jest Japończykiem, z kolei matka Koreanką. On - Kensei Matsudaira na żużlowych torach ściga się z kolei pod amerykańską flagą. I wierzy, że wkrótce na stałe zawita do Europy.

Konrad Cinkowski
Konrad Cinkowski
Kensei Matsudaira i Tony Rickardsson (z lewej) Archiwum prywatne / Na zdjęciu: Kensei Matsudaira i Tony Rickardsson (z lewej).
Konrad Cinkowski, WP SportoweFakty: Jesteś młodym zawodnikiem, który stawia pierwsze kroki w świecie czarnego sportu, więc pewnie wielu fanów usłyszy o tobie po raz pierwszy za sprawą tego wywiadu. Opowiedz na początek coś o sobie.

Kensei Matsudaira, uczestnik SGP4: Nazywam się Kensei i mam trzynaście lat. Jestem Amerykaninem, choć moje pochodzenie etniczne to Japonia i Korea. W wieku trzech lat zacząłem jeździć na motocyklach, a jako czterolatek uczestniczyłem w zawodach drogowych. Brałem udział w wyścigach szosowych, w których udało mi się trzykrotnie wywalczyć tytuł mistrza kraju. Teraz ścigam się w ESBK (hiszpańskie Superbike) oraz w mistrzostwach PreMoto3, które w moim wieku są jedną z najbardziej konkurencyjnych serii na świecie. W 2020 roku wygrałem mistrzostwa USA w Supermoto.

Fajnie, że wspomniałeś o pochodzeniu, bo właśnie szukając informacji na twój temat, natkniemy się na to, że przy twoim nazwisku widnieją trzy kraje - Japonia, Korea oraz Stany Zjednoczone. Możesz opowiedzieć coś więcej o swoich rodzinnych korzeniach?

Mój ojciec jest Japończykiem, z kolei moja mama jest Koreanką japońskiego pochodzenia. Ja z kolei urodziłem się w Ameryce. Koreański był moim pierwszym językiem, więc później poszedłem do japońskiej szkoły, aby móc czytać, pisać i mówić. A sam posiadam dwa obywatelstwa - amerykańskie i japońskie.

W zawodach sportowych bierzesz udział pod amerykańską flagą. Wyobrażasz sobie, że w przyszłości jeździsz jako reprezentant Japonii albo Korei?

Gdyby tylko była ku temu okazja, to byłbym bardzo szczęśliwy.

ZOBACZ WIDEO: Koniec kariery, spokój czy nowy impuls. Czego potrzebuje Tai Woffinden?

Jeździsz nie tylko na żużlu, ale i uczestniczysz w wydarzeniach we flat tracku, czy jak sam przyznałeś już - w supermoto oraz road racing. Sporo jak na młodego chłopaka. Jak sobie z tym radzisz?

Bardzo podoba mi się ta różnorodność w stylach jazdy na wszelkich motocyklach. Wygrywałem na motocrossie, brałem udział w pustynnych wyścigach na enduro, które są bardzo trudne, ale i sprawiają sporo frajdy. Ścigam się także na rowerach górskich jeszcze, czy to w kategorii zjazdowej, czy przełajowej. Najtrudniejsze jest to, że nie mam za wiele czasu na to wszystko.

Czytasz mi chyba w myślach, bo wyprzedzasz drugi raz kolejne pytanie. Chciałem cię zapytać, czy przy tylu sportach, jakie ty uprawiasz, to masz w ogóle chwilę wolnego, aby na przykład spotkać się z kolegami, iść do kina, czy pograć na konsoli?

Dużo jeżdżę na rowerze, bo należę do drużyny kolarskiej, więc regularnie się spotykamy. Lubię też downhill, który uprawiam z tatą i jego przyjaciółmi. Ale tak, czasem zdarza się mieć czas, to wtedy lubię pograć z kolegami w Gran Turismo, czy Fortnite.

Każdy motocykl na którym jeździsz, ma swoją specyfikę i przygotowany jest na konkretny rodzaj torów. Jak radzisz sobie z ciągłymi przesiadkami między tyloma rodzajami motocykli?

Robię to od czwartego roku życia, więc tak naprawdę nie myślę o tym zbyt wiele. Kiedy byłem młodszy, to faktycznie sprawiało mi to pewne problemy, ale teraz, to już wiem, na którym i jak jeździć.

I skąd w tym wszystkim żużel?

Zawsze kochałem ten sport, bo byłem pod wrażeniem tych tłumów, które zasiadały na trybunach. Kiedy byłem młodszy, to była to dla mnie najbardziej ekscytująca część żużla. Kiedy miałem cztery lata, to zacząłem jeździć na motocyklach o pojemności 50cc, a później przesiadłem się na motocykle 150cc.

I to ze względu na kibiców zdecydowałeś się na uprawianie tego sportu?

Na żużlu jeździło też wielu moich kolegów, więc również chciałem to robić.
Kensei Matsudaira w kasku niebieskim Kensei Matsudaira w kasku niebieskim
W przeszłości zdarzali się zawodnicy, którzy łączyli jazdę na żużlu z innymi wyścigami i mówili otwarcie, że to speedway dostarcza najwięcej wrażeń i emocji. Jak to jest w twoim przypadku?

Zgadza się, żużel dostarcza mnóstwo adrenaliny. Szczególnie pierwszy wiraż, kiedy czterech gości zjeżdża się praktycznie do jednego miejsca.

Na swoim koncie masz złoty (w 2022) i dwa brązowe (2019, 2021) medale National Youth Championship 150cc. Jesteś usatysfakcjonowany z tego, co udało ci się do tej pory osiągnąć?

Teraz ścigam się już na motocyklach o pojemności 250cc i w ubiegłym roku zająłem dwukrotnie drugie miejsce w mistrzostwach kraju. Jestem zadowolony z tego, co było, ale chcę zacząć wygrywać.

W ubiegłym roku pojawiłeś się w Europie za sprawą SGP4 w Malilli. Ósme miejsce wydaje się być zadowalającym wynikiem na tle kilku bardzo doświadczonych zawodników. Zgodzisz się ze mną?

Jestem szczęśliwy, że mogłem tam być. Szkoda, że miałem pecha, bo wiem, że stać mnie na znacznie więcej. W jednym z wyścigów inny zawodnik uderzył we mnie i spowodował mój upadek. Kraksa spowodowała, że dźwignia zmiany biegów się przestawiła i kiedy uruchomiłem silnik, to wskoczył niewłaściwy bieg. Gdyby tak się nie stało, to udałoby mi się zdobyć kilka punktów więcej. To jest jednak sport. Chcę wrócić w tym roku do SGP4 i spróbować raz jeszcze.

Jakie są twoje plany wyścigowe w żużlu na ten sezon? Jest szansa, że zobaczymy cię w SGP4 albo SGP3 oraz podczas Speedway Ekstraliga Camp w Toruniu?

Na pewno pojadę w SGP3, bo zostałem już zgłoszony do półfinałów. Z kolei jeśli chodzi o SGP4 oraz Speedway Ekstraliga Camp, to czekam na potwierdzenie ze strony federacji.

Sport motorowy to droga "zabawa". Jak wygląda u ciebie kwestia finansów i sponsorów?

To jest bardzo trudny temat. Mogę liczyć na wsparcie sponsorów, ale w wyścigach drogowych. Do żużla przydałoby się kilku.

Na co dzień możesz liczyć na wsparcie działaczy i byłych zawodników?

W ubiegłym roku podczas SGP3 mogłem liczyć na Grega Hancocka, Gino Manzaresa oraz jego mechanika Marka Carpentera. Był także mój przyjaciel Nick Hohlbein wraz ze swoim tatą. Promotorzy żużla w Stanach Zjednoczonych również wiele od siebie dają. Steve Evans robi kawał dobrej roboty, aby pomagać nam w wyjazdach do Europy.

W tym roku będziesz obchodził dopiero 14. urodziny, ale pewnie zdajesz sobie sprawę z tego, że trzeba będzie wkrótce wybrać coś, na czym się skupisz w dalszym rozwoju. To będzie dla ciebie trudny wybór, czy już wiesz, w jakim kierunku chcesz podążać?

W tej chwili wyścigi szosowe są moim głównym planem, ale następnym punktem w życiu jest żużel. Myślę, że będę to łączył. W południowej Kalifornii, gdzie mieszkam, jest dużo wyścigów żużlowych, więc jest to stosunkowo łatwe i jest tam bardzo miła społeczność. Mam jednak nadzieję, że wkrótce będę mógł się ścigać w Europie.

Czytaj także: 1. Utalentowany nastolatek pod okiem Micka Holdera 2. Młody Czech miał kilka opcji. To dlatego wybrał Falubaz

Marcin Gortat po raz pierwszy opowiada o pożegnaniu z tatą. "Kiedy ścisnął moją dłoń, prawie zgniótł mi kości". ZOBACZ PREMIEROWY ODCINEK PROGRAMU "ŻYCIE PO ŻYCIU"
Czy Kensei Matsudaira wystartuje kiedyś z japońską flagą?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×