Żużel. "Nie będzie się nigdzie poniewierał". Ekspert wprost o Fredriku Lindgrenie

WP SportoweFakty / Patryk Kowalski / Na zdjęciu: Fredrik Lindgren
WP SportoweFakty / Patryk Kowalski / Na zdjęciu: Fredrik Lindgren

To nie był najlepszy sezon w Polsce dla Fredrika Lindgrena. - Wydaje mi się, że za bardzo chciał w tym roku. Kiedy od początku nie idzie, za bardzo chce się coś osiągnąć - przyznał Marian Maślanka w rozmowie z WP SportoweFakty.

Fredrik Lindgren w tym sezonie w PGE Ekstralidze wystąpił w 82 wyścigach, w których zdobył dla Orlen Oil Motoru Lublin 123 punkty i 17 bonusów, co przełożyło się na średnią biegową 1,707 i dopiero 28. miejsce na liście klasyfikacyjnej. Dla 40-latka z Orebro był to jeden z najsłabszych sezonów w polskiej lidze w karierze!

Słabsze wyniki notował tylko cztery razy: w 2008 roku (1,663), w 2010 (1,630), w 2014 (1,691) oraz w 2021 (1,652). Co ciekawe - w żadnym z osiemnastu spotkań Drużynowych Mistrzostw Polski w tym roku nie udało mu się osiągnąć dwucyfrowego wyniku punktowego. Takowe do statystyk oraz do faktur dopisywał wyłącznie za sprawą bonusów. A i to było mu dane uczynić tylko trzykrotnie.

ZOBACZ WIDEO: Bajerski bez pardonu o byłych podopiecznych

- To jest zawodnik, który wszedł na bardzo wysoki poziom. Wydaje mi się, że za bardzo chciał w tym roku. Kiedy od początku nie idzie, za bardzo chce się coś osiągnąć, a ma się też trochę lat, to wszystko wchodzi na głowę. Myślę, że przez zimę się odbuduje i jeszcze udowodni na co go stać - mówi Marian Maślanka w rozmowie z WP SportoweFakty.

Szwed na w miarę stabilnym poziomie startował za to w cyklu Grand Prix. Słabo wypadł tylko raz - we Wrocławiu. Jak się później okazało - był to dla niego kluczowy turniej w walce o trzecie miejsce Grand Prix z Danielem Bewleyem.

- Od początku sezonu mu nie szło. Do tego stracił praktycznie pewny medal w cyklu Grand Prix. To wszystko siedzi w człowieku, tym bardziej w tak bardzo ambitnym zawodniku, jak Fredrik. Zimą odpocznie, odpowiednio zadba o politykę startową, aby nie popaść w przemęczenie i jak będzie świeży, to znów pojedzie bardzo dobrze. Nie może jednak brać na siebie zbyt wielu startów, bo biologii nie oszuka - dodał nasz rozmówca.

Były prezes częstochowskiego Włókniarza, a obecnie ekspert żużlowy nie ukrywa, że atutem Lindgrena jest fakt, że jest zawodnikiem bezkonfliktowym, z którym można dojść do porozumienia. Maślanka uważa, że Lindgrenowi uda się wrócić na najlepszy poziom i znów będzie cieszył kibiców swoją jazdą.

Co jeśli jednak taki sezon nie nastąpi? Na pewno rozstanie się wtedy z Orlen Oil Motorem Lublin, ale co dalej? Drużyny z dolnej części tabeli mogłyby z otwartymi ramionami przyjąć Szweda. Ale czy to nie zamknie mu drogi do najlepszej ligi świata i nie zmusi go do przenosin nawet do Metalkas 2. Ekstraligi?

- On nie będzie się nigdzie poniewierał. Powie wtedy "dziękuję, kończę karierę". Ja mu jednak życzę powrotu do tej wybornej formy. Myślę, że w nowym sezonie jeszcze spróbuje mocno dać znać o sobie - zakończył Marian Maślanka.

Komentarze (10)
avatar
Rafael
9.12.2025
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
I zebrali się eksperci co to kończą karierę Fredki od 2008 roku. Lindgren w każdym meczu robi bardzo ważne punkty i jadąc parą bierze ciężar na siebie natomiast w umiejętnosciach to jest kozack Czytaj całość
avatar
Rache
9.12.2025
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Optymisci mowia ze szklanka jest do polowy pelna,pesymisci ze pusta.Zawodnik 40 letni to nie przyszlosc klubu.To wiednacy listek figowy by przykryc nagie posladki.Lub cos innego.OO Motor Lublin Czytaj całość
avatar
Bartosz Reimann
9.12.2025
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Peselu nie oszukasz 
avatar
Möchomorekㅤ
8.12.2025
Zgłoś do moderacji
1
1
Odpowiedz
Fredka Lingren w tym roku dał 'czadu' odnośnie ... Niezdobycia wyniku dwupunktowego w Ekstralidze. Jednak to naprawdę solidny zawodnik.
Pomimo ma już swoje lata i chyba to jego ostatni sezon,
Czytaj całość
avatar
Möchomorekㅤ
8.12.2025
Zgłoś do moderacji
4
1
Odpowiedz
Jak widać, troleuńscy kibole - Twardzi Jak Beton, albo Asfodell nie potrafią napisać zwykłego zdania, ale hejt im wychodzi nieźle. Ciekawe że redakcja sF nie zwraca na to uwagi. 
Zgłoś nielegalne treści