KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Mateusz Jach: Andy "Foxy" Smith

Jeżeli urodzisz się w Yorku - osadzie podbitej przez wikingów w dziewiątym wieku, położonej w północnej Anglii, którą ciągle nękają niewielkie powodzie, łatwo możesz zostać dobrym barmanem lub duchownym. Średniowieczne miasto jest bowiem do dziś otoczone grubymi murami, a z każdego miejsca zamkniętego starego miasta widać liczne kościoły i puby.

Mateusz Jach
Mateusz Jach

25 maja 1966 roku ziemia w tym doświadczonym przez podboje wikingów i rzymian mieście musiała zatrząść się bardzo mocno, gdyż na świat w miejskim szpitalu przyszedł Andy Smith, człowiek, który rubasznym dowcipem czy szelmowskim uśmiechem na pyzatej twarzy potrafił rozruszać każdy żużlowy parking na świecie. "Foxy" (przydomek zyskał w sportowym światku od cwaniactwa na torze) zawsze imponował startami i upartą, często skuteczną jazda przy samym krawężniku. Smith na krótkich brytyjskich torach zdobył indywidualne wicemistrzostwo (1992) i trzykrotnie z rzędu mistrzostwo Anglii (1993-1995), lecz najbardziej znany jest z przyjęcia polskiego obywatelstwa umożliwiającego częste starty w naszym kraju oraz z niezapomnianych startów w turniejach Grand Prix Challenge.

Sprytny numer z przyjęciem polskiego obywatelstwa mający na celu obejście regulaminu polskich rozgrywek, który pozwalał na jednoczesne starty w meczu w jednej drużynie tylko dwóm obcokrajowcom zaowocował złotym krążkiem DMP na szyi "Pocket Rocketa". Smith nie był już wtedy na topie, wystartował zaledwie w dwóch meczach, a pierwsze skrzypce w drużynie Polonii Ludwik Piła grali Hans Nielsen, Jacek Gollob, Rafał Dobrucki i Jarosław Hampel. Największy jednak sentyment mają do niego kibice w Bydgoszczy, w której zaczynał przygodę z polskimi rozgrywkami i w której barwach odnosił swe największe sukcesy. Wychowanek Belle Vue Aces pojawił się nad Brdą w 1992 roku jako zawodnik, który w razie niedyspozycji Amerykanów - Sama Ermolenko lub Ricka Millera miał wskoczyć do podstawowego składu "Gryfów". Rzeczywistość przerosła jednak oczekiwania, ponieważ Andy wystartował w siedmiu meczach osiągając średnią biegową wynoszącą aż dwa i pół punktu na bieg. Dwanaście miesięcy później było jeszcze lepiej, bo Smith osiągnął swe rekordowe wyniki. Wygrał indywidualne mistrzostwa Anglii, w polskiej lidze wystartował zaledwie w sześciu meczach, ale gdy pojawiał się na torze rządził na nim i dzielił, osiągając średnia biegową wynosząca aż 2,75 punktu na wyścig. 29 sierpnia 1993 roku Smith stanął przed życiową szansą znalezienia się na podium IMŚ. Zawody na krótkim, bawarskim torze w Pocking zaczął jednak fatalnie, od ostatniego miejsca w swoim pierwszym wyścigu. Dobrze wiedział, że od początku trafił z ustawieniami motocykla, był wściekły na siebie, zacisnął zęby i w pozostałych czterech gonitwach zdobył dziesięć "oczek". Zajął czwarte miejsce i otarł się o podium światowego finału. Niewielu pamięta, że awansował do niego po zwycięskim wyścigu barażowym stoczonym z Brianem Kargerem w półfinale IMŚ rozegranym we włoskim Lonigo. Andrzej Kowalski, jak mawiają na niego do dzisiaj biało-czerwoni kibice był zawodnikiem ze światowej czołówki, lecz nigdy nie udowodnił tego startując jako pełnoprawny uczestnik cyklu Grand Prix w latach 1995-2002. Zaledwie dwa razy zajął szóste miejsce w pojedynczym turnieju organizowanym przez spółkę spod znaku BSI (Abensberg 1995 i Pocking 1998). Był jednak niesamowity w turniejach Grand Prix Challenge. Mógł wozić ogony i zawodzić angielskich kibiców przez cały sezon, lecz w tym turnieju, rok w rok walczył do upadłego i na świeżo przywiezionym sprzęcie od swojego niemieckiego tunera zawsze zajmował miejsca premiowane startami w elitarnym cyklu w kolejnym sezonie. Denerwował tym fanów na całym świecie, lecz taki był właśnie urok Smitha. Jak nikt potrafił zaskakiwać. Nie będąc faworytem wygrał w 1997 roku Memoriał im. Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego. Już jako weteran zdecydował się na starty w reaktywowanym drugoligowym klubie żużlowym z Warszawy, który wprowadził do pierwszej ligi. Później, nie zawahał się podpisać kontraktu z ekstraklasowymi drużynami z Torunia i Bydgoszczy. Nad Wisłą nigdzie na dobre nie zagrzał miejsca, startował także w Rzeszowie, Tarnowie, Lesznie i Gdańsku. W 2008 roku niespodziewanie zawarł "warszawski" kontrakt z Wrocławiem.

"Foxy" był żużlowym twardzielem, jego sportowa droga nie była usłana różami, nie omijały go liczne kontuzje. Na torze ścigał się nawet ze świeżo zaszytą tętnicą udową. Pamiętam, gdy w gorzowskim parku maszyn chował się z uśmiechem na ustach przed kibicami wśród motocykli i busów rozdając ucieszonym fanom zdjęcia z autografem. Smith traktował sport na luzie, tak też jeździł, choć gdy walka szła na całego potrafił włożyć rywala w "deski". Dziś, choć prowadzi firmę i sprzedaje wszystko co jest potrzebne do uprawiania żużla wcale się nie zmienił. Wszak, najłatwiej spotkać go w ogródku piwnym po zawodach Grand Prix, gdy w powietrzu czuć jeszcze zapach mieszanki spalonego oleju i metanolu. Nadal podąża za żużlową karawaną, by jak lis upolować kilka dolarów i później, szczególnie w Lesznie opowiadać nad kuflem złocistego napoju zwykłym śmiertelnikom sekrety żużlowego parku maszyn...

Szukamy współpracowników! Dołącz do redakcji żużlowej WP SportoweFakty! ->

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (22)
  • P@blo Zgłoś komentarz
    ech, Andy Smith i ostatni łuk w Bydgoszczy... zawsze się tam wcisnął przy kredzie i z 3:3 robiło się 4:2, sekundę po wybuchu radości na trybunach meta... w parze z Henką...
    • penhal Zgłoś komentarz
      To był kozak jakich zawsze się pamięta.Kiedyś w Bydgoszczy M.Kępa na pierwszym łuku 3x wstawił go po starcie w płot[Bieg 4x powtarzano Typowe domino]Andy spytał trenera o co chodzi
      Czytaj całość
      Markowi my startujemy w jednym klubie.Jego występ w Toruniu[13pkt]gdzie z Tomkiem i Samem wygrali super meczyk to moja ulubiona kaseta.Pamiętam jak Rzeszów[niespodziewanie]zakontraktował Andiego i przyjechał z nim do Bydgoszczy[pamiętna ulewa]Pojedynek jego z Tomkiem uważam za najlepszy na bydgoskim torze,całe 4 okrążenia piękna walka.Dzięki ze można było go oglądać[choć nie zawsze pokazywał na co go stać ale jak trzeba było nie zawodził.
      • KIBIC 71 Zgłoś komentarz
        Pamiętacie prawdziwa ksywę Andiego-packet racket to był zajebisty raider
        • beczka kapusty Zgłoś komentarz
          w lesznie nazywamy go Andy"beczka kapusty"Smith
          • f Zgłoś komentarz
            Sullivan i Holta to najlepsi obcokrajowcy w Histori Włókniarza ;-) 1.Ryan Sullivan 2.Rune Holta 3.Joe Screen 4.Mark Loram 5.Greg Hancock
            • dsds Zgłoś komentarz
              nigt... jak piszesz ze ckm oszukal w 2003 bo mieli hote to co napiszesz o smiethcie w toruniu??? alboe nie odpiszesz bo zes lajk albo wtedy lezales na porodowce
              • AsUniaL Zgłoś komentarz
                Mieliśmy okazję poznać się tydzień temu w Lesznie na pożegnaniu Leigh'a Adamsa. Świetny gość, pozdrawiam!
                • króle ze STALI GORZÓW ! Zgłoś komentarz
                  ale sie polonia nie utrzymała i spadła hahahaha i dobrze tlko króle z Gorzowa .
                  • twix Zgłoś komentarz
                    Panie redaktorze, Andy najbardziej chyba zasłynął sprzedaniem "prawego prostego" prezesowi Wybrzeża.
                    • marian Zgłoś komentarz
                      pamiętam super gość nie wiem czy się myle ale podczas trwania jego kariery bardzo chorowała jego żona
                      • PIła Zgłoś komentarz
                        Polonia Piła pamieta.Andy Smith jesteś spoko gościem
                        • tomek Zgłoś komentarz
                          pamiętam w 1995 roku jak startował dla bydgoskiej Polonii. Był mecz z Polonią Piła. Bydgoszcz jechała bez Gustafssona za to ze Smithem, a Piła bez Nielsena za to z Mikaelem Karlssonem. To
                          Czytaj całość
                          było najwyższe zwycięstwo Bydgoszczy w tamtym sezonie: 62:28. Potem Smith jeździł jeszcze u nas, ale szczególnie pocisnął gdy broniliśmy się przed spadkiem w 2004, na naszym torze był nie tylko waleczny ale i skuteczny. Szkoda, że trochę olano wtedy jego wkład w utrzymanie się:(
                          • sdg Zgłoś komentarz
                            Pozdro z Piły Andy ;]
                            Zobacz więcej komentarzy (5)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×