KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Mirosław Jabłoński rozumie sytuację klubu. "Na pieniądze na górkę można poczekać"

Mirosław Jabłoński zdobył w niedzielny meczu KantorOnline Włókniarza w Gorzowie sześć punktów z bonusem. Żużlowiec był wyraźnie zawiedziony, że wśród Lwów z powodu finansów zabrakło Grigorija Łaguty.
Krzysztof Wesoły
Krzysztof Wesoły

Przed obecnym sezonem zdawało się, że bieżący rok będzie dla Mirosława Jabłońskiego stracony. Ekipa z Częstochowy, z którą podpisał on kontrakt, zbudowała mocny skład, w którym miał być zawodnikiem oczekującym. Okazało się jednak, że z różnych względów, przede wszystkim finansowych zaległości wobec liderów, wychowanek Startu Gniezno pojechał w niedzielę już w czwartym meczu swojej drużyny.


KantorOnline Włókniarz przegrał co prawda w Gorzowie różnicą dziesięciu punktów, jednak sam Jabłoński był bardzo zadowolony z postawy swojej i kolegów. Nikt tak naprawdę nie spodziewał się, że Lwy stawią opór Stali Gorzów i w pewnym momencie wyjdą nawet na prowadzenie. Nieoczekiwana była też zdobycz punktowa młodszego z gnieźnieńskich braci. - Sześć punktów z bonusem... Boże drogi! Chciałbym robić tyle co mecz i myślę, że wszyscy byliby usatysfakcjonowani. Więcej od siebie nie wymagam - powiedział w rozmowie z naszym portalem Mirosław Jabłoński. - Dzisiaj był jednak bardzo trudny mecz, jak zawsze ciężko było się odnaleźć na tym torze. Mi nie wychodziły starty i musiałem sporo się namęczyć żeby dogonić rywali na trasie. Niestety nie zawsze się to udawało - dodał.

Ostatnie tygodnie nie są dobre dla częstochowskich Lwów. Porażka w Gorzowie jest już trzecią z rzędu dla podopiecznych trenera Piotra Żyty. Jabłoński nie załamuje się jednak tą porażką, bo w ekipie KantorOnline Włókniarza widać było wiele pozytywów. - Zacznijmy od tego, że dzisiaj idealny w każdym calu był Grzesiu Walasek. Pokazał, że umie dobrze i ostro pojechać - skomentował Jabłoński, który nawiązał do kompletu osiemnastu punktów, jaki przy swoim nazwisku zapisał wychowanek zielonogórskiego Falubazu. Problemem Lwów jest też własny tor, z którego przygotowaniem przez kilka ostatnich tygodni było sporo perturbacji. - Jeśli stać nas było dzisiaj na sprawienie małej sensacji, bo myślę, że tak można nazwać ten krótki moment, w którym prowadziliśmy i gospodarze nie wiedzieli co się dzieje, to na swoim torze jesteśmy w stanie wygrać z każdym rywalem. Musimy tylko dopracować każdy szczegół, potrenować w warunkach meczowych - ocenił zawodnik z Częstochowy.

Jabłoński odniósł się także do braku Grigorija Łaguty, który w tym roku pojechał w zaledwie dwóch meczach Włókniarza. Rosjanin najpierw leczył kontuzję, a potem zrezygnował z jazdy z powodu zaległości finansowych. Lider Lwów z kilku ostatnich lat przed tygodniem wrócił do składu częstochowian i w Gorzowie również miał się pojawić, ale tuż przed meczem ogłoszono, że zastąpi go Rafał Szombierski. Takie wydarzenia z pewnością nie wpływają pozytywnie na atmosferę w zespole. - Z atmosferą jest różnie, ale każdy z nas stara się jechać, każdy z nas stara się walczyć o te punkty. Nie oszukujmy się, każdemu na życie chyba starczy i każdy jest chyba w stanie poczekać za tymi pieniędzmi. A jeżeli Grisza nie potrafi, to mówi się trudno... i przykro, bo gdyby on tu jechał, to byśmy sprawili niemałego psikusa i to wygrali. Stało się niestety inaczej. Ja na atmosferę staram się nie narzekać, a nawet trochę ją podkręcam, bo wiadomo, że nic nie zrobimy żeby Grisza jednak pojechał. On decyduje sam za siebie, a nam nie pozostaje nic innego jak walka o każdy punkt - powiedział "Jabol".

Każdy chyba jest w stanie poczekać za pieniędzmi Każdy chyba jest w stanie poczekać za pieniędzmi "na górkę" - mówi Mirosław Jabłoński

Zawodnik KantorOnline Włókniarza zwrócił uwagę na to, że w każdym klubie są mniejsze lub większe zaległości, ale nie są one na tyle wysokie aby zawodnicy musieli rezygnować z jazdy. - Mam nadzieję, że nie dostanę za to ukarany, ale zapytam tak: w którym klubie nie ma zaległości? No nie ma takich zespołów. Dla przykładu Gorzów, który może nie ma zaległości wobec zawodników, ale te trzy miliony kredytu to przecież zaległość wobec banku, po prostu przeniesiona na innego wierzyciela. Dla mnie to jest normalne. Najważniejsze żeby były pieniądze na remont i inwestowanie w sprzęt, żeby zostało na życie, a za tymi pieniędzmi, które zostają „na górkę” można trochę poczekać. Mamy takie czasy, że niezależnie od tego czy patrzymy na żużel, czy na jakąś dziedzinę gospodarki, to wszędzie są problemy. Coraz mniej firm ma pieniądze żeby wyłożyć na sport i chwała tym ludziom i ich firmom za to, że chcą wspierać i dawać pieniążki na żużel - zauważył Jabłoński.

Wracając jednak do aspektów czysto sportowych, za tydzień KantorOnline Włókniarz podejmie na własnym stadionie Stal Gorzów w ramach rundy rewanżowej fazy zasadniczej sezonu Enea Ekstraligi. Nie wiadomo jak potoczą się losy Lwów przez kolejny tydzień, ale sztab szkoleniowy spod Jasnej Góry wciąż ma w obwodzie wspomnianego już Łagutę, a także nieobecnego na Ziemi Lubuskiej Rune Holtę. - Nie obawiam się o swoje miejsce w składzie. Uważam, że tym występem zapracowałem sobie na to, aby pojechać w kolejnych meczach. Bardzo ciężko zasuwam na treningach aby robić punkty i mam nadzieję, że to zaprocentuje - zakończył Mirosław Jabłoński.

Jesteśmy na Facebooku. Dołącz do nas!

Czy Mirosław Jabłoński powinien na stałe zagościć w seniorskiej piątce KantorOnline Włókniarza?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (121)
  • B-Y-K Zgłoś komentarz
    Jak ten człowiek mało wie o życiu. Albo inaczej, wie bardzo wiele i trzyma palec gdzie trzeba. Tym bardziej, że brał Laguty równa się miejsce w składzie. Ot taki cynizm.
    • eddy Zgłoś komentarz
      Frajter Klopps to dyplomowany specjalista sprzedazy obwoznej. Jego prezny biznes to wozek z parowkami na Slupo_Arenie. Reasumujac: Klopps-parowa i magia na kolkach!
      • Rzeszów1 Zgłoś komentarz
        Łaska kibica, w tym przypadku z Częstochowy, na pstrym koniu jeździ. Jeszcze chwile temu Łaguta był dla Nich Bogiem, najlepszym zawodnikiem, wzorem do naśladowania, pupilem, prawdziwym
        Czytaj całość
        Łełek. Teraz gdy domaga sie swoich pieniędzy, kibice Wlokniarza wyrzucają Go z druzyny. Kilka mądrych osób opisalo jak wyglada rozliczanie sie z urzędami skarbowymi czy ZUSem w przypadku prowadzenia działalności gospodarczej. Na takich warunkach zatrudniani sa tzw zawodowcy w polskiej lidze. W Polsce dla urzędów nie ma znaczenia czy po wystawieniu faktury otrzymałem zapłatę, czy została ona uregulowana przez odbiorcę faktury. Podatek trzeba zapłacić. Nie jesteśmy w np Niemczech gdzie podatek płaci sie dopiero po tym jak faktura jest uregulowana. W Polsce dopiero po upływie około 90 dni od terminu płatności za fakturę mozna zwrócić sie do skarbówki o zwrot zapłaconego podatku jeżeli faktura nie została uregulowana, nowy przepis w prawie gospodarczym. Nie dziwie sie Łagucie. Domaga sie swoich pieniędzy na które zasłużył wg kontraktu ktory podpisał z klubem. Jakie znaczenie ma to czy to sa małe czy duże pieniądze i ile powinno mu wystarczyć do życia? Najwidoczniej klub uznał ze na taki czyli wysoki kontrakt zasługuje. Problem w tym ze klub czy kluby coraz częściej podpisują wirtualne kontrakty których nie sa pozniej w stanie wypełnić. Zawodnicy oprocz tego ze zarabiają na zuzlu, utrzymują siebie, rodzine, płaca tez mechanikom, tunerom, musza inwestować a kto mądry bedzie wkładał swoje pieniądze nie mając świadomości ze odzyska chociaż polowe? Kto pójdzie do pracy, podpisze umowę z pracodawca która zaakceptują dwie strony po czym przez rok czasu zamiast pieniędzy obiecanych w umowie bedzie otrzymywał tylko czesc tym bardziej wiedząc ze pracodawca stoi na glinianych nogach i w podobnej sytuacji chwile wcześniej oszukał innego pracownika. Tutaj jeszcze sytuacja jest troche gorsza bo zawodnicy to przedsiębiorstwa i nie ma znaczenia czy jedzie czy nie, mechanikom musi zapłacić, tunerom tez, do tego ZUS, podatki. Rozumiem ze kibicom Częstochowy jest przykro ze Łaguta nie jedzie ale troche obiektywizmu. Żużel przede wszystkim niebezpieczny i drogi sport, pieniędzmi z samych biletow klub nie jest w stanie funkcjonować na poziomie ekstraligowym. W Częstochowie nie jest tak ze nie jedzie tylko Łaguta, jest jeszcze Holta i Jensen wiec sytuacja najwidoczniej nie jest ciekawa. Utrzymanie jest raczej pewne wiec moze czas pomyśleć o tym by zaoszczędzić i odjechać sezon bez zwiększania długów.
        • CKM_ Zgłoś komentarz
          Tak naprawdę Mirek Jabłoński jest człowiekiem wzbudzającym największą sympatię ze wszystkich ludzi w Włókniarzu. Niech włodarze klubu zerkną w wyniki sondy i dadzą chłopakowi
          Czytaj całość
          miejsce w pełnym składzie, bo całokształtem zasłużył na to. A o dwa miejsca niech walczą Łaguta, Holta i Jensen. Tak byłoby sprawiedliwie.
          • eire Zgłoś komentarz
            Tak , Jabłoński żałuje braku Łaguty w składzie . Kawalarz .
            • Fan z Grodu Zgłoś komentarz
              Aj, aj...ależ żeś Mirek pojechał po kumplu. Starty zapewnione do końca równi pochyłej:) Brawo
              • Dexonidator Zgłoś komentarz
                Dobrze Mirek dał!!!
                • ali Zgłoś komentarz
                  I jeszcze jedno . Mirek wygryż tego pseudo Polaka !!!!
                  • -Spartanin- Zgłoś komentarz
                    [quote]Ale zapytam tak: w którym klubie nie ma zaległości? No nie ma takich zespołów.[/quote] Oj, jest nasza Sparta :)
                    • Łodziak Zgłoś komentarz
                      :) !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Pozdro Z Łodzi
                      • gomi Zgłoś komentarz
                        Dziękuję panie MIrosławie .
                        • zbychu Zgłoś komentarz
                          Około 2 lata temu Grisza na biesiadnym spotkaniu w przypływie radości, czy szczerości stwierdził, że to co zarobi w Szwecji wystarcza mu na sprzęt, opłatę mechaników i logistykę, a
                          Czytaj całość
                          zarobki w Polsce i Rosji to jest jego dochód. Skomentujcie sami!
                          • DonLemon ACM and CKM Zgłoś komentarz
                            Nie stać nas, to nas nie stać. Wolę widzieć 5 Jabłońskich zdobywających po 6 pkt ale walczących, niż chimeryczne gwiazdy (swoją drogą zarząd jak nie potrafi zarządzać, to niech
                            Czytaj całość
                            się wycofa i wprowadzi kogoś kto ogarnie w końcu ten burdel, bo kibice tego długo znosić nie będą)
                            Zobacz więcej komentarzy (27)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×