To właśnie z pierwszego pola w ósmej odsłonie dnia startował Adrian Gała. W trakcie przerwy polewaczkowy wylał dużą ilość wody w pobliżu krawężnika. Szczególnie mokro było na dojeździe do pierwszego łuku. Sytuację tę doskonale wychwycił Rafael Wojciechowski i momentalnie zainterweniował.
- Miałem uwagi i chwyciłem za telefon. Doszło do awarii polewaczki. Obserwowaliśmy to w parku maszyn. Faktycznie pękł wąż. Wyglądało to jak awaria, tak mogę powiedzieć. Nie wnikam w szczegóły - czy to była zamierzona awaria, czy nie. W parkingu też wylało się dosyć dużo wody. Sądzę, że to jednak była usterka - przyznał menadżer GTM-u Startu Gniezno.
Słowa przedstawiciela drużyny z Grodu Lecha potwierdzają, że to nie było żadne celowe zagranie. Sędzia jednak również zauważył, że tor został zbyt intensywnie zroszony i postanowił opóźnić rozpoczęcie biegu ósmego. Kiedy nawierzchnia przeschła, arbiter Tomasz Proszowski ponownie włączył zegar odliczający czas dwóch minut.
- Chcieliśmy trochę odczekać, żeby to przeschło. Na szczęście na pierwszym łuku nie było więcej wody i spokojnie można było odjechać ten bieg. O mały włos Adrian by go wygrał - zauważył Rafael Wojciechowski.
ZOBACZ WIDEO Maksym Drabik: Na świętowanie nadejdzie czas po sezonie