WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Preparat chroniący tor przed deszczem. Polski wynalazek

Polacy wynaleźli płyn, którym zabezpiecza się tor żużlowy przed deszczem. Jest 100 razy tańszy od obecnego rozwiązania. Mimo to prezes Ekstraligi z dystansem spogląda na ten pomysł. Dlaczego chce, by kosztowniejsze udogodnienie było obowiązkowe?
Dariusz Ostafiński
Dariusz Ostafiński
Materiały prasowe / Marek Krzyżaniak / Tak działa preparat chroniący tor przed deszczem

Z powodu deszczu mecze żużlowe są odwoływane, co jest ogromnym problemem dla telewizji, kibiców oraz klubów, bo muszą ponownie ponosić koszty organizacji powtórkowego spotkania. Chyba że klub ma specjalną plandekę, którą może rozłożyć na tor przed meczem. Tyle tylko że taka plandeka kosztuje 300 tys. zł. W polskiej ekstralidze taką ochroną obecnie dysponuje tylko klub z Wrocławia - Betard Sparta.

Tymczasem Marek Krzyżaniak, prawnik i kibic żużla, we współpracy z PAN we Wrocławiu wymyślił i wyprodukował płyn, który w przyszłości może być konkurencją dla kosztownych rozwiązań. Jednorazowe użycie preparatu według wstępnych szacunków ma kosztować 3 tys. zł. Pokrycie toru preparatem ma trwać około 10 minut, rozłożenie plandeki 3-4 godziny.

- Pomysł na pewno ciekawy, ale wymaga wielu testów - uważa prezes Ekstraligi Wojciech Stępniewski. - Niestety, ale fakt, iż po tej zabezpieczonej nawierzchni nie można chodzić, praktycznie eliminuje ten płyn jako alternatywę dla plandeki. Stadiony są wielofunkcyjne, odbywają się na nich mecze piłkarskie. Jak zabezpieczyć tor w środę i czekać do niedzieli, kiedy w sobotę jest mecz piłkarski w Tarnowie, lub mecz futbolu amerykańskiego we Wrocławiu - mówi.

Krzyżaniak sugeruje, że miejsca, po których będzie się przechodzić na płytę boiska można wyłożyć folią. Twierdzi, że to wystarczające zabezpieczenie powłoki przed zniszczeniem. Piłka jedna bardzo często wylatuje poza murawę. Zdarza się, że i rozpędzony zawodnik opuści boisko. Na pewno jednak warto pomyśleć o tym, czy tych problemów nie dałoby się jakoś rozwiązać. To się opłaci.

Pomysłodawca chce rozmawiać z działaczami polskich klubów, ale nie tylko, by wypracować możliwie najlepszą formułę. Nam przesłał filmiki z testów preparatu wykonanych na torze w Lesznie. Widać na nich, że woda wylana na zabezpieczony fragment toru spływa i nie wsiąka w nawierzchnię.

Ekstraliga Żużlowa rozmawiała z Krzyżaniakiem, oglądała też filmy z testów. Nie mówią jednak o niej, jako o alternatywie, lecz uzupełnieniu do plandeki.

Stępniewski: - Przypomnę, że na chwilę obecną temat zabezpieczenia torów w Ekstralidze Żużlowej jest rozwiązany, gdyż każdy klub musi posiadać plandekę od sezonu 2021. I tu się nic nie zmieni - kwituje.

Kluby słysząc jednak, że jednorazowe użycie preparatu może być 100 razy tańsze od zakupu plandeki mówią, że warto się nad tym projektem pochylić. Piotr Baron, menedżer Fogo Unii Leszno, który przyglądał się testom, również przyznaje, że cena działa na wyobraźnię. - Oglądałem preparat w akcji na powierzchni bodaj 30 metrów kwadratowych i robiło to wrażenie - opowiada. - Jeśli faktycznie miałoby to kosztować 3 tysiące, myślę, że powinniśmy szybko zrobić kolejne testy już na całym torze. Teraz, przed sezonem, jest dobry okres na takie działania.

ZOBACZ WIDEO Wypadek Tomasza Golloba wstrząsnął Polską. "To najważniejszy wyścig w jego życiu"



Kup bilet na wielki finał Speedway Euro Championship w Chorzowie! -->>

Czy zgadzasz się ze stanowiskiem Ekstraligi odnośnie sposobu zabezpieczenia torów przed deszczem?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (17):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • lk1983pl 1
    jeżeli będzie rozpylanie jakichś chemikaliów na nawierzchnię to ja nie będę chodził na mecze. 3 tysiące to kosztuje produkcja tego preparatu w objętości jednorazowego rozlania na tor dodać do tego dystrybucję logistykę, rozprowadzenie na torze, opłaty patentowe (prawnik musi zarobić) "kontrole jakości (laboratorium musi zarobić), rejestracje (urząd musi zarobić), zysk (firma musi zarobić) i zrobi się 30 tysięcy minimum, nie łykajcie farmazonów. co innego polać butelką po suchym torze
    w Lesznie jak na filmach a co innego jak 2 tygodnie siąpi deszcz i wszystko dookoła płynie
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Stefan Balon 2
    Napychamy kabzę zagranicznym zawodnikom, napychamy kabzę zagranicznym tunerom, zagranicznym operatorom rozgrywek, zagranicznym firmom odpowiedzialnym za ułożenie toru na GP, odpowiedzialnym za bandy dmuchane, teraz napychajmy kabzę za taki "rewolucyjny" wynalazek jak plandeka. A nasze rodzime firmy oferujące tańsze rozwiązania miejmy w poważaniu. Brawo Wy!
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • toster 2
    Z tym zadaszeniem ,ale pojechałeś haha może dla równowagi także każda skocznie narciarska zadaszyć buhaha

    obladi mecz wysokiego ryzyka i lejemy w środę den kisiel. Gdzie drużyna ma trenować i jak ma się spasować na mecz? Lanie go w dzień meczu kiedy wciąż pada nie ma sensu. Opady deszczu w czasie trwania meczu to samo. Plandeka i ten środek to żadne rozwiązanie. Nakazać klubom zadaszenia toru na całej szerokości i długości to jedyne rozwiązanie. Drogie i to bardzo ale człowiek jeszcze nic lepszego nie wymyślił!
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (14)
Pokaż więcej komentarzy (17)
Pokaż więcej komentarzy (17)
Pokaż więcej komentarzy (17)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×