Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Adam Skórnicki: Niedźwiedź klęknął, bo chciał pokazać, że już nie może. Falubaz nie robi wyniku za wszelką cenę (wywiad)

- On chciał pokazać, że bardzo chce, ale więcej nie da rady. Żeby to zrozumieć, trzeba by wejść w skórę chłopaka, na którego patrzy dziesięć tysięcy ludzi, a każda z tych osób chce, żeby on umierał na torze za Falubaz - mówi Adam Skórnicki.
Dariusz Ostafiński
Dariusz Ostafiński
Adam Skórnicki WP SportoweFakty / Michał Szmyd / Na zdjęciu: Adam Skórnicki

Dariusz Ostafiński, WP SportoweFakty: Jak to możliwe, że zawodnik po wstrząśnieniu mózgu jechał jeszcze w dwóch biegach?

Adam Skórnicki, menedżer Falubazu Zielona Góra: A gdzie teraz jest Sebastian Niedźwiedź?

W szpitalu?

Nie. Jest w domu. Już w niedzielę w nim był. Zabrano go ze stadionu karetką do szpitala, ale tam go przebadano i wypuszczono. Lekarze przeprowadzili badania profesjonalnym sprzętem, wykonano pełną diagnostykę, i niczego poważnego nie stwierdzono. Gdyby było inaczej, to by go nie puścili.

Jednak sceny, które oglądaliśmy na stadionie, wyglądały poważnie. I tu nie chodzi tylko o pęknięty kask.

Widziałem Sebastiana na torze tuż po upadku. Potem zajęli się nim lekarze, trochę czasu upłynęło, zanim doszedł do parkingu, a kiedy zobaczyłem go ponownie, powiedziałem, że jedzie Damian Pawliczak.

To dlaczego nie pojechał on w powtórce drugiego biegu zamiast Niedźwiedzia?

Bo już paliło się zielone światło i nie było czasu na zgłoszenie tej zmiany.

Pawliczak mógł jednak pojechać i bez tego. Co wam groziło, gdyby jednak pojechał w tym biegu bez zgłoszenia, o którym pan mówi?

Kierownik dostałby karę dyscyplinarną. Punkty? Jakby Damian je zdobył, to na pewno by ich nie odebrali. Chcę jednak powiedzieć, że to wyszło, jak wyszło, bo wszystko było robione pod presją czasu. Tyle mówi się o zdrowym rozsądku, o szacunku dla zdrowia ludzkiego, a tymczasem każdy goni. A wszystkich tych, którym wydaje się, że praca w parku maszyn w trakcie meczu jest taka łatwa i przyjemna, to ja zapraszam, żeby przyszli i pokazali, jak to się robi. Tu jest pęd, presja. Co więcej, w tym przypadku, było też tak, że sam Sebastian powiedział na torze, że jest ok, a potem powtórzył to po raz drugi.

A co powiedział lekarz klubowy Robert Zapotoczny?

Przyszedł do parkingu z Sebastianem i powiedział: "daj mu odpocząć". Dlatego miał jechać Damian. Późniejszą sekwencję zdarzeń już przedstawiłem. Gdybyśmy mieli dwie minuty więcej, to nie byłoby sprawy, a tak to macie robotę. Żużla jednak nie uzdrowicie.

Pewnie nie, ale jednak robimy, co do nas należy, bo chodzi o to, żeby o trudnych tematach rozmawiać i piętnować, jeśli coś nam się nie podoba. Idźmy jednak dalej, bo chciałem zapytać, co miał pan na myśli mówiąc, że zawodnikowi "delikatnie zgasło światło". Dla mnie to oznacza utratę przytomności, a lekarz zawodów twierdził jednak, że do niczego takiego nie doszło.

Mówiąc o światełku, miałem na myśli nie drugi, lecz czwarty bieg. Słowem, nie chodziło o sytuację, w której doszło do karambolu, lecz o ten wyścig, po którym Sebastian został odwieziony karetką na badania. I zapewniam, że on był w tym biegu obecny, a nie nieobecny.

Przed wejściem do karetki nie wyglądał jednak dobrze. Nawet klęknął.

To nie było jednak zasłabnięcie, lecz podrażnione ambicja. On chciał zwyczajnie pokazać, że bardzo chce, ale więcej nie da rady. Żeby to zrozumieć, trzeba by wejść w skórę chłopaka, na którego patrzy dziesięć tysięcy ludzi, a każda z tych osób chce, żeby on umierał na torze za Falubaz.

Czyli to nie jest tak, jak niektórzy piszą, że Falubaz idzie po trupach do celu?

Jeśli wypisują go po badaniach ze szpitala, to chyba nie jest aż tak źle. Ktoś mógłby powiedzieć, że źle oceniliśmy sytuację, ale z drugiej strony lekarze nic nie stwierdzili. Sebastian niedzielną noc spędził w domu, poniedziałkowe śniadanie też w nim zjadł. A teraz czekamy co dalej. Jeśli za dwa, trzy dni dalej będzie w porządku, to jest szansa, że pojedzie na rewanż do Rybnika.

Tata Sebastiana miał tłumaczyć osobom funkcyjnym, że w trakcie jazdy w czwartym biegu syn miał oberwać kamieniem. Słyszał pan o tym.

Nie. A szkoda, że nie ma pytania o taktykę. Nikt nie zauważył, że na początku nie było armat z zz-tki za Patryka Dudka, co było celowym zagraniem. Mogliśmy to spotkanie rozegrać inaczej, czyli na początku zbudować dużą przewagę, a potem ją stracić. Poszliśmy w odwrotnym kierunku, co według mnie zbudowało w zespole większe morale.

A Dudek w rewanżu z ROW-em pojedzie?
Nie wiem. Kość trzyma, ale przy okazji zabiegu przestawiono nerwy, ścięgna i mięśnie. Trzeba czasu, żeby ręka dobrze funkcjonowała. Nie nastawiam się na powrót Patryka, ale idzie do lekarza. W poniedziałek wieczorem będą nowe dane, więc pomyślimy. Pamiętajmy jednak, że leczenie takiej kontuzji, w większości przypadków, trwa pół roku.

ZOBACZ WIDEO PGE Ekstraliga: trofeum przechodnie

Czy Falubaz popełnił błąd pozwalając Niedźwiedziowi na jazdę po upadku?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (49):

  • TylkoSKS Zgłoś komentarz
    Nie robicie żadnego wyniku! Nawet za wszelką cenę!
    • jaru Zgłoś komentarz
      Adaś przeginasz
      • night unia leszno Zgłoś komentarz
        Dziwie się ze do takich sytuacji dochodzi na stadionie gdzie zginęło najwięcej żużlowców na świecie.Sqra który jeszcze nie tak dawno sam jeździł na motocyklu-żenada.Mam nadzieję że
        Czytaj całość
        nie zamiota tego pod dywan i w pierwszej kolejności lekarz wyleci z zabezpieczeniu imprez.Naciski na pewno też były a tłumaczenia Sqry to patologia no ale szwagier ......i piniondze,piniondze.....
        • AvvaZG Zgłoś komentarz
          Nie mogę już słuchać "trenera" Skórnickiego. Działo się i nie zdążył zrobić zmiany?! Przecież Niedźwiedzia sprowadzało pod pachy dwoje ludzi bo ledwie szedł więc w tym czasie
          Czytaj całość
          można było zadecydować o zmianie. Skórnicki również obraża kibiców mówiąc że niczym na walkach gladiatorów żądamy krwi. Dla mnie właśnie ta sytuacja zepsuła mecz bo nie mogłam wyjść z podziwu dla głupoty by puszczać chłopaka po takim upadku i cisnąć dalej w 4 biegu. Wiem, rozumiem ktoś powie żużel to twardy sport. Ok ale jednak jest jakaś granica, mieliśmy już tragiczne przypadki upadków. Także chyba lepiej dmuchać na zimne niż później płakać nad rozlanym mlekiem.
          • Pan wszystkich Panów Zgłoś komentarz
            Ostaf.....Rence opadajom...
            • Bronek98 Zgłoś komentarz
              Niestety, sytuacja z Niedźwiedziem to dowód, że "Falubaz szedł po trupach do celu" Tym razem się udało. Ile dla tego klubu jest wart tkwiący w zawodniku człowiek ? Chyba bardzo mało.
              • prawdziwy realista Zgłoś komentarz
                żal czytać takie brednie. Chcesz pytanie o taktykę to proszę jakim cudem jesteście w barażach mając taki skład?
                • Poznaniak z Gorzowa Zgłoś komentarz
                  Przykro mi to pisać, bo pamiętam jeszcze Skórę jako kapitana naszych poznańskich Skorpionów i bardzo sympatycznego człowieka, ale tym wywiadem niestety skompromitował się jako trener...
                  • BlueBull Zgłoś komentarz
                    Najgorsze w tym żenującym tłumaczeniu jest także fakt, że ludzie z falubazu zachowują się tak jakby nic się nie stało, że wszystko wczoraj było ok, bo niedźwiedź wczoraj był w
                    Czytaj całość
                    domu, a nie w szpitalu. Jak dla mnie mógłby być teraz nawet na Seszelach. Liczy się jednak to, że w niedzielę było fatalnie. Nikt nie jest także na tyle odważny, żeby zabrać wszystko to na klatę i publicznie powiedzieć, że popełnili błąd. Nikt.
                    • Wściekły Byk Zgłoś komentarz
                      Skóra ty się już lepiej nie kompromituj. Zawodnik zaliczył mega dzwona a ty się jeszcze chłopaka po wstrząśnieniu mózgu pytasz czy chce jechać... żenada I w 4 biegu też jechał I
                      Czytaj całość
                      znowu zabrakło czasu na zmianę??? Co za bzdury.
                      • kompozytor Zgłoś komentarz
                        faktycznie nie poszedł bo Niedzwiedzia zamiast karawan, wzięła karetka do szpitala. gdyby nie to, nie wiadomo co by sie wydarzyło jeszcze?
                        • KULTMAN Zgłoś komentarz
                          Skornicki,skoro 20-letni dzieciak mówi tobie staremu alfonsowi,że jest super i ty go dalej puszczasz na tor,to od razu podaj się dymisji. Wstyd jak chuj.
                          • Black_Hawk Zgłoś komentarz
                            Jakby doszło do tragedii to też by powiedział: on chciał jechać!!! To była jego decyzja!!!
                            Zobacz więcej komentarzy (36)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×