- Spotkałem się z zarządem, teoretycznie się dogadaliśmy. Czekam na aneks i przelanie wszystkiego na papier - zdradził Piotr Protasiewicz w rozmowie z Radiem Zachód.
Przypomnijmy, że w związku z pandemią koronawirusa i jej następstwami, wprowadzono nowe, niższe stawki za podpis i punkt. W PGE Ekstralidze zjechano z 250 tysięcy za podpis i 5 tysięcy za punkt do 200 i 2,5 tysiąca.
- Nie jest do końca tak, jak być powinno, jeśli chodzi o ustalenia. To będzie sezon na przetrwanie, w większości przypadków na wyjście z długów i pokrycie kosztów bieżących rozgrywek. Szykuje się bardzo trudny okres - stwierdził Protasiewicz.
ZOBACZ WIDEO Krzysztof Cugowski: Żużel jest sportem, który powinien najszybciej wrócić na stadiony
Zdradził też, że choć przy zawodniku w trakcie zawodów będzie mógł przebywać tylko jeden mechanik, on nie zamierza rozstawać się ze swoimi dotychczasowymi współpracownikami.
- Do końca roku na pewno zostaje cały team, tu się nic nie zmieni. [...] Na pewno brat będzie na każdym meczu. Wiemy też, że w klubie pracuje dwóch mechaników. Wierzę, że podczas zawodów będzie przy mnie więcej niż dwóch mechaników - powiedział. Dodał, że liczy na dopuszczenie większej liczby osób do parku maszyn.
8 maja rozpocznie się 14-dniowa izolacja zawodników wszystkich drużyn uczestniczących w rozgrywkach. Następnie żużlowcy będą mieli możliwość treningów. Rozgrywki potrwają do końca października.
Zobacz też:
Żużel. Złoty interes w czasach koronawirusa. Menedżer Motoru ma trzy razy więcej pracy [WYWIAD]
Żużel. Sądny dzień Drabika. Będzie wsteczne TUE, czy też sprawa trafi do POLADA?