KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Żużel. "Życie w Polsce nie było idealne". Jason Doyle nie będzie tęsknił za mieszkaniem w naszym kraju

Jason Doyle przez cały miniony sezon mieszkał w Polsce. Były mistrz świata niezbyt miło wspomina ten okres. - Życie w Polsce nie było idealne - mówi australijski żużlowiec.

Dawid Borek
Dawid Borek
Jason Doyle WP SportoweFakty / Arkadiusz Siwek / Na zdjęciu: Jason Doyle
Zagraniczni żużlowcy PGE Ekstraligi przed minionym sezonem - z uwagi na ograniczenia związane z pandemią koronawirusa, m.in. obowiązkowej kwarantannie przy przekraczaniu granic państw - zostali skoszarowani w Polsce. To zwykle oznaczało rozłąkę z rodziną.

Domem Jasona Doyle'a przez kilka miesięcy została Częstochowa. Tymczasem jego żona Emily została w domu pary w angielskim Norfolk. - Myślałem, że potrwa to kilka tygodni i będę mógł wrócić z powrotem do Wielkiej Brytanii. Fakt, że jednak nie mogę wrócić, był dla mnie szokiem - wyznaje Doyle w rozmowie ze speedwaygp.com.

- Brakowało mi angielskiego stylu życia. Przebywanie w Polsce jest w porządku, ale przez jeden czy dwa dni, gdy uczestniczymy w meczach ligowych. Samo życie tam nie było idealne - stwierdza były mistrz świata.

ZOBACZ WIDEO Żużel. PGE Ekstraliga 2020: "giętki Duzers" - żużlowa nauka jazdy

- W Częstochowie wszyscy byli cudowni, bycie tam nie stanowiło dla mnie problemu, ale nie miałem swoich domowych wygód. Mieszałem w lokalu na trzecim piętrze, w kraju, którego obywatele zbyt dobrze nie mówią po angielsku. Tym bardziej, że Częstochowa nie jest dużym miastem, więc wiele osób nie rozumie języka angielskiego - wspomina Doyle.

Dodaje, że pod kątem komunikacji swobodnie czuł się tylko wtedy, gdy spotykał się z Fredrikiem Lindgrenem i jego żoną, którzy podobnie jak Doyle zamieszkali w Częstochowie.

Podkreśla przy tym, że samo mieszkanie w Polsce nie miało negatywnego wpływu na jego formę. Gorsza dyspozycja na początku sezonu wynikała z braku jazdy poza granicami naszego kraju. - Myślę, że brak jazdy był dla mnie największym problemem. Nie jeździłem, przez co zbyt dużo myślałem - uważa nowy żużlowiec Fogo Unii Leszno.

- W środę, czasem w czwartek, trenowałem przed meczem polskiej ligi, w piątek lub niedzielę było spotkanie. W międzyczasie jeździłem na rowerze, trenowałem lub siedziałem w małym mieszkaniu, myśląc o motocyklach. Tymczasem gdy cały czas jeździ się na żużlu i podróżuje, nie myśli się o złych spotkaniach i złych rzeczach dookoła. U mnie miał miejsce efekt domina. Wszystko w połowie roku wymknęło się spod kontroli i stało się koszmarem. Myślałem, że lepiej sobie z tym poradzę, ale będąc z dala od domu było mi z tym ciężko - przyznaje Doyle.

Zobacz też:
Żużel. Andrzej Witkowski chce powiększenia PGE Ekstraligi do 10 drużyn. Konkretne rozmowy w styczniu
Żużel. Prezes Stali Gorzów komentuje propozycję powiększenia PGE Ekstraligi. Widzi jedno zagrożenie

Szukamy współpracowników! Dołącz do redakcji żużlowej WP SportoweFakty! ->

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (47)
  • RECON_1 Zgłoś komentarz
    Mam prace w ktorej mam czesty kontakt z ibcokrajowcami,od dzis koniec z rozmowa po angielsku gdy oni przyjada tutaj:) a gdy ja pojade do jedengo czy drugiego kraju bede mial pretensje ze nie
    Czytaj całość
    mowia po polsku:)
    • Szef na worku Zgłoś komentarz
      Tyle lat w Polsce i nie nauczyć się języka pracodawcy Jasonku? Wstyd.
      • Na zawsze Start Zgłoś komentarz
        Jak się pracuje i od mieszka tam gdzie się pracuje to nieznajomość miejscowego języka jest obciachowa. Polacy pracujący w Anglii posługują się językiem angielskim w stopniu
        Czytaj całość
        przyzwoitym.
        • Zielakowski Zgłoś komentarz
          Jak Polski za trudny to niech na migi jedzie
          • leonidaswro Zgłoś komentarz
            @obserwator SE: Zacznę cytatem z "Seksmisji": "abstrahujesz od układu odniesienia". W Polsce całkiem spory odsetek społeczeństwa w rożnym stopniu
            Czytaj całość
            biegłości posługuje się angielskim. Niestety są to ludzie poniżej 35 roku żucia, czyli ci, którzy uczyli się tego języka w szkole. Im starsza grupa wiekowa, tym mniejsza znajomość tego języka. Pewnie jesteś zbyt młody aby pamiętać czasy obowiązkowej nauki rosyjskiego. Ludzie którzy byli nią objęci mają dzisiaj po 40-70 lat, zorganizowane, ustabilizowane życie w naszym kraju i angielski nie jest im do niczego potrzebny. Tych co prowadzą biznesy stać na zatrudnienie tłumaczy, a za granicę jeżdżą z biura podróży z przewodnikiem biegłym w kilku językach. nie wiem zatem z kim Doyle kontaktował się w naszym kraju, że ma taką opinię o umiejętnościach lingwistycznych Polaków. Co do Częstochowy również nie zgadzam się z opinią kangura. W Anglii poza Londynem nie ma dużych miast. A szkocki Edynburg jako żywo przypomina wyglądem Częstochowę. Porównań z miastami w Australii zaniecham, bo nigdy nie byłem a to co widziałem w TV nijak nie przypomina mi miasta. Z jednym z Doylem się zgadzam: mi też Częstochowa się nie podoba, ale to rzecz gustu a o nim się nie dyskutuje.
            • Tomek z Bamy Zgłoś komentarz
              Jason,jezyka polskiego ucza sie Woffinden,Thomsen czy Patrick Hansen,nie wspominajac o Rosjanach,Vaculiku,Miliku...Ty nygusie siedzac w M3 na pewno myslales o stanie konta tylko i wylacznie.
              • scorpio Zgłoś komentarz
                Jason!Jak ci tu tak źle,to jedź do Anglii i tam pracuj i zarabiaj.Nikt cię kajdanami do Polski nie przykuł, więc droga wolna.. Zawsze też możesz wrócić do Australii i w ojczyźnie
                Czytaj całość
                hehehe,zarabiać KOKOSY ;))) . Powodzenia!!!
                • hocajerzy Zgłoś komentarz
                  no coś takiego, w czewie nikt nie mówi po angielsku, no wstyd, w Lesznie pogwarzy sobie po swojemu od razu będzie zadowolony!
                  • Robertzg Zgłoś komentarz
                    Są ludzie, których nie da się nie lubić...Jasona chyba nie da się lubić. Taki typ
                    • Poznaniak z Gorzowa Zgłoś komentarz
                      W Poznaniu tak by się nie nudził ;)
                      • obserwator SE Zgłoś komentarz
                        I dobrze mówi. Mp. w takiej Skandynawii czy Beneluxie prawie z każdym można porozmawiać co najmniej w stopniu komunikatywnym w języku angielskim, który jest najpowszechniejszy zarówno w
                        Czytaj całość
                        potocznym zastosowaniu jak i w dyplomacji na świecie. Ale w Polsze, co widać po poniższych pierdach tzw. "prawdziwych Polaków", wszyscy mają znać polski, bo prawie nie ma z kim pogadać po angielsku. Nie wspominając już, że porównywanie możliwości percepcyjnych w zakresie języka polskiego człowieka anglojęzycznego i ludzi z grupy słowiańskiej (Rosja, Słowenia, Słowacja), to już w ogóle debilizm i elementarny brak wiedzy lingwistycznej.
                        • zulew Zgłoś komentarz
                          Dziwaczne pretensje dot. braku j. angielskiego. Ciekawe, czy Anglicy znają polski? A w ogóle to w polskich ligach wywiady zasadniczo powinny odbywać sie w j. polskim. Zawodnicy więc - w
                          Czytaj całość
                          trosce o swój wizerunek - mogliby nauczyć się chociaż kilku zdań w języku swoich pracodawców. Ciekawe, czy polscy zawodnicy są tłumaczeni na angielski w trakcie meczów w Anglii (gdy tam sie cos działo)? Ponadto, przerażający jest przykład Polaka Holty, dwukrotnego IMP. Czy on chociaż potrafi powiedzieć dziękuję?
                          • Ela 27 Zgłoś komentarz
                            Cieślak jednak dobrze to ujął: "Doyle za duży myśli".
                            Zobacz więcej komentarzy (14)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×