Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Żużel. Tomasz Dryła: Lewandowski naprawdę jest przeciętny [FELIETON]

- Jedni mogą nie rozumieć fenomenu Zmarzlika, inni Adama Małysza, a jeszcze inni Roberta Korzeniowskiego. Są pewnie i tacy szczęśliwcy, którzy wszystko rozumieją najlepiej - pisze w swoim felietonie Tomasz Dryła, komentator Canal+.
Tomasz Dryła
Tomasz Dryła
Tomasz Dryła Materiały prasowe / Na zdjęciu: Tomasz Dryła

Zawiedzie się ten, kto w książce "Wilk stepowy" Hermana Hesse będzie szukał opisu gatunku, jego występowania w przyrodzie i roli w łańcuchu pokarmowym. A jednak warto tę książkę przeczytać do ostatniego zdania, bo to genialna powieść. A o samych wilkach, poza pewnymi porównaniami, nie ma w niej ani słowa.

Przeczytałem jeszcze raz swój wywiad, by upewnić się, co w nim powiedziałem, oraz Państwa komentarze pod nim i postanowiłem odnieść się do kilku spraw. Nie wydałem żadnego kategorycznego sądu (bo nie mam do tego najmniejszego prawa), nie zdradziłem żadnej prawdy objawionej. Nie powiedziałem, że cały świat się myli, ale akurat ja wiem coś lepiej i że Robert Lewandowski nie jest bohaterem sportowym. Wyraziłem jedynie swoje zdanie i jasno zastrzegłem, że nie jest nim dla mnie, z oczywistych powodów.

Pomijam to, że wypowiedź zawierająca przykład z Robertem Lewandowskim w roli głównej zajęła ok 2 procent moich opinii. Jeśli większość z Państwa uznała ją za najważniejszą w tym tekście, pozostaje mi to zaakceptować, choć mam wrażenie, że wielu mógł skłonić do tego wyłącznie tytuł.

ZOBACZ WIDEO Żużel. PGE Ekstraliga 2020: jak przygotować sprzęgło

Jeśli mogę, chciałbym zachęcić do uważnego przeczytania tego, co powiedziałem. W pytaniu usłyszałem stwierdzenie, że są osoby, które nie rozumieją fenomenu Bartosza Zmarzlika i zostałem poproszony o komentarz. I to właśnie zrobiłem. Nic więcej. Nie powiedziałem, że jeden jest lepszym sportowcem, niż drugi. W żadnym miejscu nie porównałem żużla do piłki nożnej, bo sam uważam tego typu zestawienia za bezsensowne. Nie powiedziałem, że Robert nie jest wybitnym sportowcem, nie powiedziałem, że jego osiągnięcia są nieznaczące, nie porównałem wyników Bartka z wynikami Roberta, bo porównać ich nie sposób. Wyjaśniłem tylko, z uśmiechem zresztą, że dla mnie, kibica żużla, na szacunek zasługują głównie wyczyny żużlowców.

W moim odczuciu stanąłem w obronie Zmarzlika wobec tych, którzy rzekomo nie rozumieją jego fenomenu. W najbardziej oczywisty dla mnie sposób - zaznaczyłem, że każdy ma prawo do swojego zdania. Jedni mogą nie rozumieć fenomenu Zmarzlika, inni Adama Małysza, a jeszcze inni Roberta Korzeniowskiego. Są pewnie i tacy szczęśliwcy, którzy wszystko rozumieją najlepiej. Ja mógłbym nie rozumieć fenomenu futbolu, stąd mój kontrargument w kontekście żużla, sprowadzonego w pytaniu do "czterech kółek w lewo". Przecież zapewne dla wielu z nas speedway to zdecydowanie coś więcej!

Użyłem przykładu Lewandowskiego pewnie dlatego, że mam świadomość, iż jest obecnie najbardziej rozpoznawalnym polskim sportowcem na świecie. Mogłem nie powiedzieć "ja", tylko "ktoś", albo przysłowiowy "Jan Kowalski". Mogłem użyć jakiegokolwiek innego przykładu. Wbrew opinii kilkorga z Państwa, chyba nie jestem aż takim idiotą, by zaprzeczać rzeczywistości. Czy powiedziałem, że Lewandowski jest słabym piłkarzem? Nie. Czy powiedziałem, że nie należy go doceniać? Że nie zasługuje na szacunek? Nie. Czy powiedziałem, że Zmarzlik jest od niego w czymkolwiek lepszy, albo gorszy? Nie, bo ani razu ich nie porównałem. Zgodnie z prawdą i swoim sumieniem stwierdziłem, że ludzie mogą mieć różne pasje, rozumieć je wzajemnie, bądź nie. Lewandowski na pewno jest idolem wielu kibiców. Moim nie jest, bo po prostu nie interesuję się dyscypliną, którą on uprawia.

Przyznam, że nie rozumiem często powtarzającej się w Państwa komentarzach tendencji wskazującej, że żużel jest bardzo mało znany w świecie, a futbol to sport globalny. Że żużlowców jest trzystu, a piłkarzy miliony. Oczywiście, że tak jest i tylko ślepiec mógłby sądzić inaczej. Tylko, cóż z tego wynika w odniesieniu do zadanego mi pytania? Czy to powinno tak skrajnie determinować ocenę jakiegokolwiek zawodnika? Czy Jerzy Kukuczka nie był wielkim sportowcem? Czy nie jest nim Lewis Hamilton? A przecież jeden miał, a drugi ma tak nieliczne grono konkurentów. Moim zdaniem to niebezpieczny wyznacznik w ocenie wartości wyczynu sportowego. Musielibyśmy wtedy zrezygnować z szacunku dla osiągnięć tak wielu rodaków. Bo z kimże na całym świecie rywalizowali np. Adam Małysz, Justyna Kowalczyk, Kamila Skolimowska, czy Tomasz Majewski? Każda z tych osób osiągnęła w swoim fachu arcymistrzostwo. Każda z nich dała wielu kibicom mnóstwo radości i powodów do dumy, choć każda uprawiała przecież dyscyplinę niszową, bo tak naprawdę przy globalności futbolu większość można dziś uznać za takowe. Podobnie jest z Bartkiem Zmarzlikiem. Mnie jego poziom sportowy imponuje i nie zżera mnie żal, że w drodze po złoto nie pokonał Argentyńczyka, Senegalczyka, czy Papuasa.

W mojej opinii cały nasz urok w tym, że poświęcamy się różnym pasjom i potrafimy ich bronić. Czy warto słuchać tylko Chopina, Behemotha i Pendereckiego, bo są rozpoznawalni na całym świecie? A co z naszym Kultem i Bayer Full? Osobiście nie potrzebuję takiej nobilitacji, świadomości, że pasjonuję się tym, czym zachwyca się cały świat. Ale nie oceniam tych, dla których to jest ważne. Ja wybieram to, co sprawia mi radość i daje konkretne emocje, które potrafię nazwać, a nie to, co lubią "wszyscy", bo "wszyscy" nie istnieją. Nie potrzebuję takiej szerokiej akceptacji. Pewnie dlatego m.in. kocham speedway, bo choć znam jego pozycję wśród sportów świata, nie przeszkadza mi to pasjonować się nim. W nosie mam to, że Serbowie nie mają o nim pojęcia, tak jak ja niewiele wiem o piłce wodnej, którą oni z kolei kochają i z której są dumni często o wiele bardziej, niż z piłki, czy koszykówki. Guzik mnie obchodzi, czy cały świat zna sportowca, któremu kibicuję i którego podziwiam. Rozumiem jednocześnie ludzi, którzy potrzebują takiej świadomości.

Powiedziałem tylko, że Lewandowski nie jest bohaterem z mojej sportowej bajki. I nic ponad to. Nie obraziłem go, ani żadnego z jego fanów, nie powiedziałem o nim niczego osobistego, nie powiedziałem nic o jego inteligencji i nie odniosłem się do jego wyglądu, na co z kolei w komentarzach pozwoliło sobie kilkoro z Państwa w stosunku do mnie. Czy naprawdę myślicie Państwo, że sam wyszedłem z propozycją rozmowy ze mną i koniecznie chciałem wbić komukolwiek szpilkę, zaleczyć jakiś swój wyimaginowany kompleks? Nie. Zostałem poproszony o wywiad, odpowiedziałem na mnóstwo pytań, w tym na jedno dość prowokacyjne. Może na portalu kajakarskim, albo tenisowym ktoś inny odpowiedziałby podobnie? "Czuję, że nasza dyscyplina jest wartościowa i wyjątkowa. Jeśli jednak ktoś nie rozumie jej fenomenu, to trudno, ma do tego prawo, tak jak każdy może nie rozumieć fenomenu żużla, F1, czy futbolu". Nie będę cwaniakował i pisał, że mam to w pompce, bo nie jestem pozbawiony wrażliwości i jeśli czytam, że jestem głąbem, debilem, na niczym się nie znam, albo że gwiazdorzę i mam za duże ego, to jest mi po prosu przykro. Ale niewiele mogę na to poradzić.

Szczerze natomiast boli mnie coś innego. Ubolewam, że w komentarzach pod wywiadem część z Państwa zaczęła przerzucać się argumentami o to, który z dwóch wymienionych sportowców jest lepszy, czyje osiągnięcia ważniejsze, kto ma fajniejszych rodziców itd. Z mojej perspektywy to jest jasne - należałoby się cieszyć, że mamy takich dobrych sportowców i tego typu dylemat, a nie dowodzić sobie, kto ma rację. Bo tu nikt jej nie ma. Czy naprawdę musimy się ciągle dzielić na ocenianych i oceniających, musimy stale dowodzić przed sobą wyższość? Nie łatwiej byłoby zaakceptować po prostu swoje punkty widzenia? Każdy ma prawo sam wybierać sobie idoli i dyscypliny, kierunkować pasje, w których lokuje swoje uczucia. Jeśli ktoś kocha piłkę nożną, bo ceni ją za taktykę, motorykę piłkarzy i strukturę gry - super. Jeśli ktoś kocha piłkę, bo daje mu niezastąpione emocje - doskonale. Jeśli ktoś ją uwielbia akurat dlatego, że jest popularna na całym świecie - pozostaje mi tylko próbować to zrozumieć. Nic więcej. Byłbym wobec Państwa naprawdę nieuczciwy, gdybym powiedział, że Lewandowski jest dla mnie wzorem. Nie jest, tak jak nie jest nim zapaśnik Zhan Beleniuk, sportowiec roku na Ukrainie. Ani jego kariera, ani kariera Lewandowskiego mnie po prostu nie interesuje.

Przecież gdybym chciał w jakikolwiek sposób dotknąć Roberta i jego kibiców, napisałbym np., że "Lewy" nie wygrywa trofeów z kadrą narodową, tylko puchary zagraniczne i plebiscyty prawdopodobnie najbardziej skorumpowanej organizacji sportowej na świecie. Gdyby ktoś miał paskudne intencje, tak samo może uderzyć w każdego sportowca świata. Ale tak mówić nie można, bo Lewandowski jest bezsprzecznie naszym sportowym dobrem narodowym i świetnym ambasadorem Polski. Jasne, Robert przy wszystkich swoich zaletach ma ten problem, że nigdy w swojej karierze nie usłyszał Mazurka Dąbrowskiego po meczu. Zawsze słyszy go przed pierwszym gwizdkiem, a potem, w trakcie ważnej imprezy, razem z kolegami spuszcza głowę w dół i idzie do szatni. Albo w fazie grupowej, albo trochę później, ale nigdy w strefie medalowej. Nie zna smaku sukcesu pod biało-czerwoną i, znając realia, pewnie nigdy nie pozna, czego, wobec jego niewątpliwych walorów, można mu współczuć. Serio. Może przy okazji kolejnej gali plebiscytu na sportowca roku zapyta Bartka, jak to jest, kiedy słucha się hymnu po zawodach? A może nie zapyta, jego sprawa. Zdobywa trofea za granicą, a ostatnio wygrał plebiscyt FIFA i to jest na pewno wspaniały, globalny sukces, powód do dumy dla niego i jego fanów, sympatyków sportu.

Tomasz Gollob też został wybrany swego czasu na motocyklową osobowość roku FIM, ale sami możecie sobie Państwo odpowiedzieć na pytanie, jak ceni sobie tę statuetkę w porównaniu do złotych medali wywalczonych dla Polski. A piszę o tym po to, by zwrócić uwagę, że w kontekście wzbudzonej dyskusji nie ma to kompletnie żadnego znaczenia. Równie dobrym idolem może być ten, który wygrywa tytuły, plebiscyty, albo nic nie wygrywa. Ważne, by inspirował, pobudzał do pracy, albo po prostu dawał emocje. Dla mnie najlepszy jest ten, który wygrywa sam ze sobą, ze swoimi słabościami, ze strachem, z niemocą. Bo ja kocham motorsport.

Nie akceptuję też zarzutu, że jestem wielkim ignorantem, pozwalając sobie, jako dziennikarz sportowy, na takie osądy. Przeciwnie. Przy piłce pracowałem bardzo długo, robiłem różne rzeczy - od newsów, reporterki, przez duże reportaże, aż do komentowania meczów. Widziałem wiele, jak dla mnie - zbyt wiele. Byłem przy futbolu klubowym na różnych szczeblach, pracowałem przy pucharach europejskich i na zgrupowaniu reprezentacji Polski. Mój rozbrat z tą dyscypliną jest bardzo świadomy i przemyślany. Ten proces trwał kilkanaście lat i dziś wydaje się skończony. Nie chcę być blisko piłki, bo zwyczajnie cenię w sporcie inne wartości. Ale to oddzielny temat.

Pan Lewandowski jest bezapelacyjnie fantastycznym sporowcem i zapewne idolem milionów kibiców na całym świecie. Co jednak absolutnie nie oznacza, że powinien/musi być idolem wszystkich, bo nikt nie powinien być niewolnikiem kultu futbolu, ani żadnego innego sportu. I powtórzę raz jeszcze z pełnym przekonaniem, że moim nie jest, bo nie interesuje mnie dyscyplina, którą uprawia. Tylko tyle i aż tyle. I tylko w takiej deklaracji mogę pozostać wobec Państwa szczery. Emocje i serce oddaje się z pasji, a nie z przymusu i wydaje mi się, że powinniśmy nawzajem akceptować swoje wybory. Ogromnie szanuję zdecydowaną większość zawodowych sportowców. Ale kocham wybranych. Wielu żużlowców, kilku rajdowców, paru motocrossowców. Ogromnie kibicuję Milanowi Pawelcowi. Trzymam kciuki za tego chłopaka, bo może dać polskim kibicom wyścigów mnóstwo frajdy. Miałbym skreślić go z listy moich idoli, bo niewielu ludzi go zna? Czy jego wysiłek jest przez to mniej imponujący? A Marcina Łukaszczyka, albo Krystiana Palucha bo ich dyscypliny uprawia garstka zawodników na świecie? Garstka, bo niewielu ma tyle odwagi, by robić to, co oni. Nigdy nie powiedziałbym, że to oni, a nie np. Lewandowski, powinni być dla kogokolwiek wzorem. Ale też nigdy nie odbiorę sobie prawa, by byli wzorem dla mnie.

Natomiast Bartłomiej Lewandowski, który ściga się w zespole LRP Poland, mimo, że strasznie go lubię, bo jest mega pozytywnym gościem, sportowo, na tle światowej czołówki, wypada przeciętnie. Prawda, że łatwo o dobry tytuł? "Lewandowski naprawdę jest przeciętny". Sama prawda! Dlatego warto czytać także tekst. A najlepiej całego "Wilka stepowego".

Tym z Państwa, którzy obchodzą Święta Bożego Narodzenia, życzę, by przeżyli je jak najpełniej i jak najlepiej. Tym, dla których ważny jest kalendarz i świętują Nowy Rok - życzę szampańskiej zabawy i pomyślności w 2021. Trzymajcie się Państwo ciepło!

Tomasz Dryła

Zobacz także:
Peter Ljung: Uderzyłem w słup, a rodzina była 10 metrów dalej. Nikt nie wiedział, co mi się stało [WYWIAD]
Po bandzie: Dobre serce Rafała Dobruckiego [FELIETON]

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (132)
  • Diego Rivera Zgłoś komentarz
    Dryła chyba chce sie dostac do "Tanca z gwazdami" albo przynajmniej do "Rolnik szuka zony" dlatego pisze takie kontrowersyjne artykuly.
    • daras Zgłoś komentarz
      Niestety Dryła co do lewego to się grubo mylisz!!! Co do Bartka to się zgadzam i twierdzę,że będzie mistrzem jeszcze ze TRZY razy !!!!
      • Idę Zgłoś komentarz
        No cóż Panie Dryła, komentator z Pana lepszy od M. Łopacińskiego, który myli telewizję z radio. W tv potrzebny jest właśnie komentator a nie sprawozdawca radiowy. Jednak w dzisiejszym
        Czytaj całość
        temacie: są tacy, którzy potrzebują osobnika płci przeciwnej, a są i tacy, którzy potrzebują osobnika tej samej płci i wreszcie są i tacy, którym jest wszystko jedno. Daj Boże 16 takich przeciętniaków kadrze Polski, a będzie bardzo dobrze.
        • Andrzej Lipiński Zgłoś komentarz
          Panie Dryła zaskoczę pana ... ale ja też tak uważam! Co nie znaczy, ze wyżej cenię żużlowców! NIE ZAROBKI I BOGACTWO ŚWIADCZĄ O UMIEJĘTNOŚCIACH, TYTUŁACH ALE NA TO SKŁADA SIĘ
          Czytaj całość
          WIELE CZYNNIKÓW, W TYM UDZIAŁ WIELU OSÓB! I właśnie te czynniki I TE OSOBY W TAKICH SYTUACJACH ZAZWYCZAJ POZOSTAJĄ ANONIMOWI! A m.in. dotyczy to prywatnych sponsorów, którzy jako pierwsi dostrzegali talent dzieci i młodzieży! Ale nie można nie zauważać, że są takie dyscypliny sportu, w których talent zawodnika wspomagany jest wysoką jakością sprzętu! I tu dochodzimy m.in. do żużla. Szanowny Panie Dryła obserwuję ten sport od wczesnych lat 60. ub. wieku! Pamiętam kopalnię talentów w Rybniku! Podkreślam talentów bo w tamtym czasie sprzęt na świecie nie odbiegał jakością. Ale nie ulegało wątpliwości, że przewodziła liga angielska! To tam w latach 80. ub.w. załapali się niektórzy polscy żużlowcy, którzy w Polsce cieniowali . Jakie były podstawy, że tam się znaleźli przeciętny kibic ich nigdy nie poznał! Pozostawmy tę dyscyplinę a skupię się na zarobkach! Otóż wiadomo, że bardzo przeciętny klub na Zachodzie przeskoczy zarobkami zawodników z polskich klubów. Ale uważam, że zarobkami zawsze będą górowały sporty elitarne czyli tenis ziemny i golf! A sport elitarny to sport "bogaczy"! I w ogóle nie chodzi o sport masowy ! To tam są sponsorzy wykładający miliony dolarów! Wrócę do żużla. Panie Dryła ta dyscyplina idzie ku upadkowi w Polsce! Nie znaczy, że upadnie za rok, dwa, pięć! Podobnie było w Anglii w latach 80. potęga a dzisiaj skromne przeciętniactwo! Ale i tak wiele drużyn angielskich jest u siebie lepszych od polskich! Dzisiaj nazywanie polskiej ligi najlepszą ligą świata jest na czasie ale wszystko ma swój koniec. To przejmie liga szwedzka! Na zakończenie Szanowny Panie Dryła odniosę się do wymienionych przez Pana bohaterów! Pan Lewandowski nie będzie najlepszym, gdy znajdzie się w przeciętnym klubie (nie wspominam polskiej ligi), a Pan Zmarzlik nie będzie bohaterem jeśli nie będzie wspomagany wysokiej jakości sprzętem a do tego w najlepszej lidze świata! A dlaczego w najlepszej lidze, bo nie ma żadnej konkurencji w Europie. Panie Dryła wg mnie jedynie w sportach elitarnych, gdzie nie wchodzi w grę rozgrywki klubowe tam osiągnięcia zawodników są wyłącznie ich zasługą (pomijam trenerów i sparingpartnerów), za których zawodnik ponosi koszty! Pozdrawiam
          • Kung Lao Zgłoś komentarz
            Cenie Zmarzlika ale czy jest taki zjawiskowy? Skoro sami raiderzy przyznają, że 70% to sprzęt to miarodajny byłby wyścig na starych jawkach bez udziwnień. Zimny, Piter Pawlicki, Janko
            Czytaj całość
            Kołodziej i Duzers. Czy Bartek by zabłyszczał w takim wyścigu? Hyyy nie jestem pewien.
            • Kung Lao Zgłoś komentarz
              Panie Tomku zapewne zauważył Pan ile tu ciemnogrodu pisze. A to Pana ubiór nie pasuje a to Bartek ma za duży kontrakt a to miasto coś sponsoruje. Tak jakby za wszystko ze swojej kieszeni
              Czytaj całość
              płacili. Niestety niczego innego po bezrefleksyjnej nie obytej w świecie gawiedzi nie można się spodziewać.... To znaczy można. Bólu du.., zazdrości, inwektyw i głupoty. Nie ma się czym przejmować. Pozdro. S
              • tomas68 Zgłoś komentarz
                Treść nie dotyczy "artykułu". Cyt. "Ludzie, ludzie... Skąd w was tyle jadu? Po co obrażać kogoś bo wyraził swoją opinię?" Ten płacz wygnańców
                Czytaj całość
                zuzel"Andów. Sami się na wzajem wyrżnęliście a teraz płacz w obronie opinii. Tak właśnie bardzo często zapominacie co to słowo oznacza i z czym się wiąże.
                • leonidaswro Zgłoś komentarz
                  @marcinex1100: Myślę, że tak jak Lewandowski, Zmarzlik również jest lepszy w tym co robi od kilkudziesięciu milionów ludzi na świecie! Weźmy np. taką Afrykę zamieszkaną przez
                  Czytaj całość
                  kilkaset milionów ludzi. Kto z Afryki jest lepszy od Zmarzlika? No kto? Mistrz świata to mistrz świata i basta! Że piłkę kopie więcej ludzi? Prawda. Nawet w tej chwili robi to kilku wyrostków pod moim oknem. Zastanawiam się, czy któryś z nich jest w stanie zagrozić pozycji Lewego? Myślę, że wielu z nich ograłby także Zmarzlik. Zastanawiam się także, czy Lewandowski wsiadając na motocykl byłby w stanie objechać Zmarzlika? Z pewnością jednak każdy z nich w swej profesji jest mistrzem i porównywanie ich osiągnięć nie ma większego sensu. Z jednym wszak zastrzeżeniem. Zmarzlik swoje mistrzostwo potwierdził na torze pokonując rywali w bezpośredniej walce. Mistrzostwo Lewego zostało uznane w wyniku plebiscytu - tak jak tytuł Miss Polonia. P.S. Choć uznaję wielkość Zmarzlika, to dalej go nie lubię, za chamski styl jazdy i jego "plastikowy"wizerunek kształtowany przez media.
                  • smok Zgłoś komentarz
                    Skoro ktoś nie czyta albo nie czyta ze zrozumieniem, to szkoda na niego czasu. Drylson, zdrowych i wesołych! I lepszego Nowego Roku! Trzym się! (A Bartek i tak jest najlepszy) :-P:-P:-P
                    • JausR Zgłoś komentarz
                      Tomek, żyjemy w pewnej grupie otaczających nas ludzi, mniejszej lub większej. Jeśli jesteśmy ludźmi na jakimś poziomie intelektualnym, to zazwyczaj mamy mało do czynienia z wypisującymi
                      Czytaj całość
                      te głupoty. Trzeba wziąć pod uwagę, że po pierwsze to najczęściej ludzie, którzy w życiu czują się stłamszeni i nieszczęśliwi, ale niewiele robią żeby to zmienić i siadając przed monitorem w zachlapanej przedwczoraj keczupem koszulce, czują się panami i kreatorami życia. Po drugie ktoś czyta książki, spotyka się ze wspaniałymi ludźmi , podróżuje, a Ci do których się odniosłeś poznają świat przez "tiktoki" i inne "fejsbuki". Po trzecie jestem przekonany, że bardzo wielu komentujących to jeszcze kilkunastoletnie dzieciaki, a też nim byłeś, więc wiesz co się ma w tym wieku w głowie. Dodając do tego, że dzisiejszy 18-latek jest intelektualnie na poziomie 13-latka sprzed 15-20 lat... no cóż, taki mamy świat. Generalnie nie ma się co przejmować komentarzami, bo też często jest to kółko wzajemnej adoracji. Jak trochę ich przeczytasz to zobaczysz, że to ciągle te same i powtarzające się osoby. Pozdrawiam ;)
                      • irax Zgłoś komentarz
                        Brawo Panie Dryła!!! Kim jest Lewandowski ??? Brak medalu olimpijskiego, mistrzostw świata, mistrzostw europy. To zwykły celebryta a nie sportowiec.
                        • Michał Poznań Zgłoś komentarz
                          Autor ma rację w tym sensie, że może prawo uważać za najlepszego sportowca świata kogoś kto np. gra w bierki. To oczywiste. Problem pojawia się wtedy, gdy próbuje to uzasadnić. Panie
                          Czytaj całość
                          redaktorze lubię żużel, lubię książki Hermana Hesse, nie przepadam za polską piłką nożną. Mimo to doceniam wyniki Lewandowskiego. Z prostego powodu, w piłce trudniej zostać tym najlepszym niż w mniej popularnych dyscyplinach sportu. To chyba oczywiste. Jestem inżynierem i wiem, że w naukach ścisłych porównywać można wielkości wyrażone w tych samych jednostkach. Rankingi sportowców to zabawa i tyle.
                          • a co tam Zgłoś komentarz
                            Panie Dryła, w skrócie wyjaśnię Panu o co chodzi. Zacznę od Pana. Dla mnie jak i dla wielu kibiców stracił Pan dużo poprzez współpracę z tym marnym zuzlowcem z którego to zrobili
                            Czytaj całość
                            experta. Jego jak i Pana komentarze były żenujące, na poziomie szkoły podstawowej. Z transmisji na transmisję odjeżdżał Pan coraz dalej od jakiegokolwiek profesjonalizmu. Teraz temat Bartka. Prawda jest taka. Nie lubię tego gościa, wręcz go nie cierpię, ale jedno jest pewne. Jest najlepszym żużlowcem na świecie i na chwilę obecną nic nie wskazuje na zmianę. Czapki z głów. Wie Pan dlaczego ja i inni kibice za nim nie przepadają? Właśnie między innymi dzięki Panu. Komentarze, jeżeli tak można to nazwać, podczas jakiegokolwiek biegu z udziałem Bartka naprawdę wywołują mdłości. Jaki to on nie jest galaktyczny, jedzie jak po stole itd itd. Gdyby to była transmisja w radiu można by było pomyśleć, że on jedzie sam w danym biegu. To jest profesjonalizm? Dajcie temu chłopakowi spokój!!! Nie róbcie z niego Boga!!! Na koniec jeszcze napiszę jedno. Za lewym też nie przepadam, ale jest w chwili obecnej najlepszym piłkarzem na świecie i tyle w temacie. Tak jak to napisałem wyżej o Bartku. Więc Pana pisanie o średniaku, biorąc pod uwagę Pana brak zainteresowania "kopaną", również w tym przypadku nie ma nic wspólnego z profesjonalizmem. Co wnosi więc Pana zdanie na temat Roberta? Pozdrawiam
                            Zobacz więcej komentarzy (72)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×