KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

To on sprowadził Artioma Łagutę do Polski. Wtedy nie sądził, że Rosjanin zrobi taką karierę

- Nie sądziłem, że Artiom zrobi większą karierę od brata. Kiedy podpisywałem z nimi kontrakty, to gwiazdą światowego żużla miał być Grigorij - mówi Marian Maślanka, były szef Włókniarza Częstochowa, który sprowadził do Polski nowego mistrza świata.

Jarosław Galewski
Jarosław Galewski
Artiom Łaguta WP SportoweFakty / Arkadiusz Siwek / Na zdjęciu: Artiom Łaguta
Pierwszym polskim przystankiem w karierze nowego mistrza świata była Częstochowa. Po kilku sezonach spędzonych w Lokomotivie Daugavpils Rosjanin trafił do przeżywającego trudne chwile Włókniarza. Za transfer odpowiedzialny był prezes Marian Maślanka, który ściągnął w pakiecie obu braci Łagutów.

- Sondowałem rynek, kiedy byliśmy w trudnej sytuacji finansowej. Szukałem zawodników, którzy mogą przynieść nam dobry wynik. Te poszukiwanie zaprowadziły mnie na Łotwę. Dzięki dużej pomocy Andrzeja Korolewa udało mi się zgarnąć ich obu. To był strzał w dziesiątkę - wspomina były szef Włókniarza.

Maślanka mówi, że rosyjscy bracia dali Włókniarzowi wiele radości. Dzięki nim klub pozostał w najwyższej klasie rozgrywkowej po dramatycznych barażach ze Startem Gniezno. Zdecydowanie większy wkład miał w ten sukces starszy o sześć lat brat Artioma Grigorij.

ZOBACZ WIDEO Żużel. Subiektywny ranking PGE Ekstraligi. TOPlista 18. kolejki

- Oni mieli w Częstochowie niesamowicie przyjęcie, bo jeździli brawurowo. Tym kupili ludzi. Wydawało mi się jednak, że wielką karierę zrobi starszy z braci. Miałem wtedy myśl, że ten facet na pewno zawojuje w przyszłości Grand Prix. O Artiomie w tych kategoriach wtedy nie myślałem. Życie napisało jednak zupełnie inny scenariusz i na tronie jest właśnie on. Dokonał wielkiej rzeczy - opowiada Maślanka.

Były prezes Włókniarza podkreśla także rolę najbliższej rodziny Rosjanina. - Kiedy Artiom był u nas, to w pewnym momencie zaczęło mu iść gorzej. To było spowodowane tym, że zakochał się na zabój w swojej obecnej żonie Avelinie. To była wielka miłość i żużel zszedł na dalszy plan. On to wtedy bardzo przeżywał, ale w pozytywnym sensie. Do dziś rodzina jest dla niego fundamentem - podkreśla.

Maślanka uważa, że Artiom Łaguta będzie liczyć się w walce o tytuł także w kolejnych sezonach. - Osiągnął coś niesamowitego, ale to nie musi być koniec. Uważam, że za rok znowu możemy mieć pasjonujący bój z Bartoszem Zmarzlikiem. To jest ich czas, choć ktoś może do tego wyścigu jeszcze dołączyć. Jestem także przekonany, że nasz reprezentant nie odpuści. Za ten sezon gratulację należą się im obu, bo byli naprawdę niesamowici. Świetnie patrzyło się na ich zażartą walkę do samego końca - podsumowuje Maślanka.

Zobacz także:
Oto mistrz, który pokochał Polskę
Piękne słowa Zmarzlika o Łagucie

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (5)
  • Zniesmaczony_UT Zgłoś komentarz
    Marian tych głupot się czytać nie da. Zapomniałeś jeszcze dodać że szukaliście zawodników którzy będą jeździć za obietnicę. Artemowi nie szło średnia 1,3 to dostał kopniaka z
    Czytaj całość
    klubu i do tego miał później problemy finansowe. Podobnie rok później było w Bydgoszczy 2013 średnia 1,2 gdzie przez cały sezon wygrał ledwo 10 biegów i grzał ławę. Szanse na rozwój to on dostał od Cieślaka i za kasę Azotów w Tarnowie. Dostał pewne miejsce w składzie i odpłacił się jak trzeba średnia 2.0 rok później 2,2 i już wówczas inne kluby zaczęły się o niego licytowac. Pochwal się Manius na ile przekreciliscie Lagutow i Emila. Do dziś Polewaczkowy się śmieje w wywiadach że Artem za tą szansę jaką dostał od niego w Tarnowie powinien mu prowizje odpalać.
    • rraff Zgłoś komentarz
      Dalej będziecie anty-rosyjscy, cały czas cezurujecie moje gratulacje.
      Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
      ×
      Sport na ×