Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Żużel. Dla Włókniarza Częstochowa nie bał się łamać kości. Andrzej Jurczyński został legendą

Przez całą żużlową karierę był zawodnikiem Włókniarza Częstochowa. Andrzej Jurczyński został legendą klubu. Zadziwiał nieustępliwością, a na motocykl wsiadał nawet wtedy, gdy miał niezaleczoną kontuzję.

Łukasz Witczyk
Łukasz Witczyk
Andrzej Jurczyński WP SportoweFakty / Tomasz Kudala / Na zdjęciu: Andrzej Jurczyński
Przez ponad 70 lat żużla w Częstochowie pojawiło się wielu zawodników, którzy do dziś są wspominani przez kibiców. Na taką miłość fanów, jaką obdarzono Andrzeja Jurczyńskiego mogło liczyć niewielu żużlowców reprezentujących barwy Włókniarza. Jego szarże i zdobyte punkty dały Lwom wiele sukcesów.

Jurczyński trafił na dobry okres w historii częstochowskiego żużla. Karierę zaczął w 1968 roku. Wówczas do szkółki żużlowej zgłaszały się setki młodych, którzy marzyli o wielkiej karierze. On był jednym z nich. Zdołał przedrzeć się przez gęste sito selekcji dokonanej przez trenerów.

Ćwiczył, by być jeszcze lepszym. Na treningach pracował dużo nad tym, by poprawić swoją jazdę. W 1969 roku przebił się do składu Włókniarza. Jako junior nie zachwycał, ale cieszył się zaufaniem sztabu szkoleniowego. Szybko za to zaufanie odpłacił punktami.

ZOBACZ WIDEO Żużlowiec z PGE Ekstraligi zaskoczył. To nie jest obecnie popularny wybór wśród zawodników
W latach siedemdziesiątych wyrósł na jednego z liderów Włókniarza. Bez niego nie byłoby tak wielkich sukcesów. Wszak mocno przyczynił się do tego, że w 1974 roku Lwy zostały mistrzem Polski, a w kolejnych czterech latach zdobywały kolejno dwa srebrne i dwa brązowe medale.

Jurczyńskiego śmiało można nazwać legendą Włókniarza. Był bardzo dobrym ligowcem, ale bez sukcesów indywidualnych. Tylko dwa razy startował w finałach IMP, w których zajął czternaste i dwunaste miejsce. Również w Złoym Kasku był daleki od podium.

Częstochowianin słynął jednak z waleczności. Sam po latach wyznał w rozmowie z Czewa TV, że piętnaście razy wylądował w szpitalu i miał złamanych aż siedemnaście kości.

- Miałem z reguły słabe starty i żeby wygrać bieg musiałem się wciskać w jakąś szparę, albo kogoś przeciągnąć. Miałem dużo kontuzji w karierze, chyba najwięcej spośród wszystkich ówczesnych zawodników Włókniarza. Piętnaście razy byłem w szpitalu i miałem złamanych siedemnaście kości - przyznał 72-letni obecnie "Ruski".

Przez lata był członkiem kadry narodowej, a największy sukces osiągnął w 1974 roku, gdy na torze w Chorzowie zdobył brązowy medal DMŚ. Startował też w eliminacjach IMŚ, ale do finału nigdy nie awansował.

Ze startami zagranicznymi wiąże się szereg anegdot. Jedna z nich dotyczy przemytu pism dla dorosłych do ówczesnego Związku Radzieckiego. - Na tydzień jechaliśmy do Rosji. Miałem wtedy dużo rzeczy z RFN-u. Wszystko wydało się na przystanku, milicja mnie zwinęła. Była rewizja, były te broszurki. Mieli mnie zawiesić na dwa lata. Kart z gołymi paniami nie zabrali. Schowałem je w oponę i z powrotem przywiozłem do Polski. Jeden z zawodników wyjechał na niej do biegu. Narobiłem wtedy krzyku, żeby stanęli i zmienili koło. Jakby opona zdefektowała i karty wyleciały w powietrze, to wszystkich nas by zamknęli - wspominał.

W Polsce startował we Włókniarzu, ale ma za sobą także rywalizację w Anglii. Był zawodnikiem White City. Tam miał startować przez cały sezon, ale nie zgodził się na to prezes Lwów, Wacław Tomaszewski. Jurczyński i Cieślak latali do Polski samolotem Kopernik, który dwa lata później rozbił się w Warszawie.

Karierę zakończył w 1986 roku, gdy Włókniarz przeżywał jeden z najtrudniejszych momentów w historii. W 2003 roku znów święcił triumfy z Włókniarzem. Był wtedy trenerem, a Lwy po pamiętnym meczu z Apatorem zdobyły czwarte w historii mistrzostwo Polski.

Czytaj także:
Pożar wyrządził ogromne szkody. Młody sportowiec prosi o pomoc
Sławomir Drabik: Lekarz wziął urlop, a u mnie trzeba wymienić wątrobę [WYWIAD]

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (2)
  • ean-foutre Zgłoś komentarz
    A jak to było po kontuzji na zawodach w ZSRR kiedy w szpitalu nie było środka zniczulajacego i pomogli miejscowi kibice dostarczajac... :) ?
    • szurszacz Zgłoś komentarz
      a czy napisano ty że startował we Włókniarzu którego już nie ma??? jest nowy klub, który poza gwiazdkami na kewlarach po starym tworze nic nie chce przejąć...
      Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
      ×
      Sport na ×