WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Tom Ballard zginął na Nanga Parbat. Kiedy miał 7 lat, na K2 stracił matkę

Brytyjski wspinacz chciał iść z Daniele Nardim na szczyt za wszelką cenę. 24 lata wcześniej pakistański oficer błagał matkę Ballarda, żeby nie wchodziła na K2, bo zginie. Wahała się, ale nie posłuchała go. Zmarła razem z pięcioma innymi himalaistami.
Krzysztof Gieszczyk
Krzysztof Gieszczyk
Facebook / Na zdjęciu: Tom Ballard

Wiemy już, że Tom Ballard i Daniele Nardi nie żyją. W sobotę 9 marca odnaleziono ich ciała na zboczach Nanga Parbat (8126 m) w Karakorum. Himalaiści od 24 lutego nie kontaktowali się z bazą, kiedy ruszyli na szczyt. Informację potwierdził ambasador Włoch w Pakistanie, Stefano Pontecorvo.

Tym samym akcję poszukiwawczą zakończono. Wcześniej wielokrotnie próbowano namierzyć zaginionych za pomocą helikoptera, a ekipa Aleksa Txikona ściągniętego spod K2 w Himalajach planowała ruszyć w górę, żeby znaleźć Nardiego i Ballarda. Wszystkie próby kończyły się niepowodzeniem ze względu na pogodę. Nie było szans, żeby dotrzeć do zaginionych. Tak samo jak w styczniu 2018 roku, kiedy Polska żyła tragedią Tomasz Mackiewicza. Polski himalaista wszedł na szczyt Nanga Parbat razem z Elisabeth Revol, jednak nie był w stanie zejść o własnych siłach. Francuzka została uratowana, Mackiewicz zginął.

30-letni Ballard był doświadczonym himalaistą, preferował szybkie wejścia, m.in. 2015 roku przeszedł zimą sześć głównych północnych ścian szczytów w Alpach. - Wolałbym nie umrzeć w łóżku - opowiadał. Pod Nanga Parbat chcieli wytyczyć nową drogę. Ballard informował, że wspólnie z Nardim są zdeterminowani, że iść w stronę szczytu niezależnie od warunków pogodowych (ta góra należy do wyjątkowo groźnych - więcej przeczytasz tutaj). W niedzielę 24 lutego, kiedy słyszano ich po raz ostatni, informowali, że są na 6300 m, jednak pogoda się pogarsza. Wiał mocny wiatr, padał deszcz ze śniegiem. Wkrótce komunikacja z dwoma wspinaczami zaniknęła. Początkowy uznawano, że powodem jest utrudniona komunikacja satelitarna.

Dzisiaj już wiemy, że obaj nie żyją. Ich ciała odnaleziono na wysokości 5900 m. Więcej o zakończonej tragicznie akcji poszukiwawczej znajdziesz tutaj.

ZOBACZ WIDEO Bundesliga: Bayern gromi 6:0! Dwa trafienia Lewandowskiego [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]

Zjada i wypluwa

Tom Ballard wiedział, jak "smakuje" śmierć w górach. Miał 7 lat, kiedy jego matka, Alison Hargreaves, zginęła w wieku 33 lat podczas zejścia z K2 (8611 m) w 1995 roku. Wcześniej jako pierwsza kobieta w historii weszła samotnie na Mount Everest. Następnym celem miała być druga najwyższa góra świata. Himalaiści podkreślają, jak trudnym szczytem jest K2. Robi wrażenie swoim ogromem, wyłaniając się nagle przed oczami podchodzących alpinistów. - Ta góra nas zjada i wypluwa. To cmentarz. Widzieliśmy fragmenty ludzkich zwłok z tragedii sprzed lat - powiedział mówił dla "Rzeczpospolitej" Rafał Fronia, polski himalaista.

Idzie się ciągle pod górę, mocną stromizną, nie ma gdzie odpocząć, wieją potężniejsze niż w Himalajach wiatry. Na wspinaczy czeka - już niedaleko szczytu - tzw. "Szyjka butelki", wąskie przejście, nad którą wiszą ogromne lodowe bryły. Dochodzą do tego problemy z oddychaniem i spadające kamienie, kiedy rosnąca w ciągu dnia temperatura topi lód, a spod śniegu wyłania się goła, kruszejąca skała.

Równie trudne jest zejście. Fredrik Strang, szwedzki himalaista, uczestniczył w międzynarodowej wyprawie w 2008 roku, kiedy pod K2 zginęło 11 wspinaczy, a 3 zostało poważnie rannych. Spadające seraki pozrywały liny poręczowe. Część wspinaczy zamarzła, część spadła w przepaść. Strang zawrócił wcześniej, na 8000 m, kiedy stwierdził, że jest zbyt niebezpiecznie. - Pierwszy raz miałem ochotę uciec spod góry - przyznał. Do tej pory na K2 zginęło blisko 80 alpinistów, weszło nieco ponad 300. Ten szczyt jako jedyny nie został jeszcze zdobyty zimą.

Miała być naukowcem

Motto matki Ballarda brzmiało "lepiej przeżyć jeden dzień jako tygrys niż tysiąc dni jako owca". Fascynowały ją góry i to od zawsze. Alison Hargreaves pochodziła z Wielkiej Brytanii, kraju wielkich wspinaczy. Opuściła dom mając 18 lat, bo postanowiła zostać zawodową alpinistką. Niezbyt w smak było to jej rodzicom, którzy uczyli matematyki na Oksfordzie. Oni - naukowcy - liczyli, że córka pójdzie ich śladem. Alison miała inne plany. Razem ze swoim partnerem, starszym o 20 lat właścicielem sklepu wspinaczkowego Jimem Ballardem, przeniosła się na wieś, mieli dwójkę dzieci - Toma i Kate. Jim podzielał jej pasję alpinistyczną.

W lipcu 1988 roku wspinała się na arcytrudną północną ścianę Eigeru w Alpach. Była wtedy w szóstym miesiącu ciąży z Tomem. Sześć lat później podjęła próbę samotnego wejścia na Mount Everest. Zawróciła, przestraszyła się możliwych odmrożeń. Rok później, 13 maja 1995, osiągnęła cel - weszła na szczyt solo i bez tlenu, jako pierwsza kobieta w historii. - To dla Toma i Kate, moich dzieci. Jestem na najwyższej górze świata - mówiła podczas łączenia z bazą.

Krótko po powrocie z Mount Everest rodzina przeniosła się do Szkocji, a Alison Hargreaves zaczęła przygotowywać się do wyjazdu na K2. Jej rodzina miała kłopoty finansowe. Sklep Jima Ballarda był zadłużony, bo alpinistyczne wyprawy partnerki pochłaniały coraz więcej pieniędzy. Dom zajął bank z powodu zaległych rachunków. Hargreaves chciała wejść w jednym roku na Mount Everest, K2 i Kanczendzongę, co miało zapewnić jej popularność i przyciągnąć sponsorów. W wywiadach bagatelizowała niebezpieczeństwa związane z K2, zapewniała o swoim dobrym przygotowaniu i chęci powrotu do rodziny.

Zakrwawiona kurtka

W Karakorum dołączyła do międzynarodowej wyprawy. 13 sierpnia 1995 roku cała grupa - Hargreaves, Hiszpanie Javier Escartin, Lorenzo Ortiz, Javier Olivar, Amerykanin Rob Slater i Nowozelandczyk Bruce Grant - weszła na K2. Pogoda na szczycie była jeszcze dobra. Himalaiści nie wiedzieli, że wkrótce rozpęta się burza śnieżna, tuż po rozpoczęciu zejścia. Nadszedł potworny wiatr, wiało z prędkością 160 km na godzinę. Wspinacze nie byli przygotowani na taki scenariusz, nie mieli śpiworów ani namiotów.

Pierwszą relację dotyczącą śmierci Alison Hargreaves złożyli dwaj Hiszpanie, który uratowali się z K2 - Pepe Garces i Lorenzo Ortas. Mieli namiot, ale huragan porwał go na strzępy. Próbowali schodzić, jednak wiało tak mocno, że przeleżeli w śniegu do rana. Doznali poważnych odmrożeń, lecz uratowali życie. Wszyscy, którzy zostali na górze - zginęli (Kanadyjczyk Jeff Lakes, który zawrócił wcześniej, zmarł dwa dni później wskutek obrażeń doznanych podczas zejścia). Burza, jaka rozpętała się na szczycie, nie dała szans na ratunek. Cała szóstka zginęła z wyczerpania, niektórzy spadli w przepaść zepchnięci przez potężny wiatr.

- Przetrwaliśmy tylko dlatego, że byliśmy zbyt zmęczeni, aby podjąć szczytowy atak. Zostaliśmy na 8000 m. Alison i inni poszli dalej - oznajmił Ortas. 14 sierpnia czekali na wspinaczy, którzy mieli schodzić z góry. Wiedzieli, że wszyscy zginęli, wtedy rozpoczęli odwrót.

Garces i Ortas podczas zejścia zobaczyli buty, czekan i zakrwawiony strój należący ich zdaniem do Hargreaves. Działo się to na ok. 7600 m. - Miała fioletową kurtkę w kwiatki, to musiał być jej sprzęt. Alison została na górze, na pewno nie żyje - powiedział Ortas po powrocie do bazy. - Widzieliśmy ciało, jakieś 300 metrów od nas - kontynuował Hiszpan. - Moim zdaniem należało do Brytyjki, jednak byliśmy zbyt wyczerpani, żeby tam podejść i to sprawdzić.

ZOBACZ Simone Moro: Mackiewicz i Nardi zginęli z powodu ślepej ambicji >>

Po pozostałych wspinaczach nie było śladu. Pakistański oficer Fawad Khan przyznał po akcji ratunkowej, że rozmawiał z Hargreaves przed rozpoczęciem wspinaczki. Błagał ją, aby nie wchodziła na K2, bo warunki na górze są bardzo niebezpieczne. Zeznał, że Alison wspominała często o dzieciach - 6-letnim Tomie i 4-letniej Kate, a także mężu. Wydawało się, że odpuści, wezwała już tragarzy, żeby pomogli jej znieść sprzęt do bazy. - Po czym nagle wstała i powiedziała, że idzie się wspinać. Myślałem, że zwariowała. Zignorowała moje uwagi, że próba zdobycia szczytu będzie samobójstwem - wspominał Fawad Khan.

Ojciec Toma Ballarda, Jim Ballard, powiedział po śmierci Alison Hargreaves, że dzieci same zdecydują, czy chcą się wspinać. Młody alpinista postawił na górską przygodę. - Moim marzeniem jest stanąć na szczycie K2 - opowiadał w wywiadach brytyjski himalaista. - Ludzie często mnie pytają, co czuję w górach, czy myślę o mojej zabitej matce. Nie, myślę głównie o tym, żeby nie spaść. Matki prawie nie pamiętam.

Na K2 zginęli w przeszłości Polacy: Dobrosława Miodowicz-Wolf, Halina Kruger-Syrokomska, Wojciech Wróż i Tadeusz Piotrowski. Górę próbowali zdobyć zimą w 2018 roku wspinacze pod kierownictwem Krzysztofa Wielickiego. Doszli maksymalnie 7400 m, na więcej nie pozwoliła pogoda.

Nanga Parbat - zabójcza góra. Nardi czekał na Mackiewicza. Teraz sam zaginął

Stanisław Berbeka wspomina ojca. "Nie mnie oceniać, czy dobrze zrobił jadąc na Broad Peak"

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd

Komentarze (10):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Goldman Fish 0
    ja mam 30lat i jestem doświadczonym hirgiem operuje na twartym sercu i jadrach co mi tam takie artukuli wiem swoje
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • S.Kuba 0
    Nie fanzol o pasjach. To nie pasja, tylko zabójcza choroba, w którą wciąga się rodziny i tych, którzy "pasjonatów" szukają, przeważnie żeby ściągnąć ciało na dół. Jak jest w górach szczęśliwy, niech w te góry spierd... na całe życie i niech tam zostanie. Ja nie chcę czytać o akcjach poszukiwania i ratowania i o rodzinach, które zostały. Himalaista, psia jego mać, który kupuje liny za 10 tys, gdy w domu nie ma na leki dla dziecka. bo takie przypadki też bywały. A lezie po to, żeby se zrobić focię z zamarznietym gilem pod nosem i wrócić. Co nie zawsze się udaje.
    Toni Rompomponi To po co się głupio wypowiadasz skoro nawet nie potrafisz zrozumieć tego, że ktoś miał inną pasję od Ciebie? O ile w ogóle masz jakąś. Skoro dzięki wyjściu w góry był szczęśliwy to dlaczego miał rezygnować? Życie ma się jedno i niech każdy przeżyje je tak, jak uważa za stosowne. A ważne, żeby w życiu być szczęśliwym. On na pewno był, a Tobie nic do tego!
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • S.Kuba 0
    Jak dla mnie to po prostu ludzie z Aspergerem i uzależnieni od adrenaliny. Powinni mieć sądowe zakazy zakładania rodzin. Lezą nie wiadomo po co, a potem szukają ich helikopterami (jakieś 1,5 tys euro za godzinę lotu).
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (7)
Pokaż więcej komentarzy (10)
Pokaż więcej komentarzy (10)
Pokaż więcej komentarzy (10)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×