Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Brzęczek dla SportoweFakty.pl: Zmarnowane okazje wracają jak bumerang

Reprezentacja Polski nie wykorzystała historycznej szansy na awans do ćwierćfinałów mistrzostw Europy i po porażce z Czechami pożegnała się z Euro 2012. Zmarnowanych szans było znacznie więcej.
Marcin Ziach
Marcin Ziach

- Pozostaje żal, bo nie wykorzystaliśmy szansy, jaką mieliśmy. W tej optymistycznej atmosferze, po tym wszystkim, co działo się w naszym kraju, niedosyt jest olbrzymi, bo historyczny moment był naprawdę bardzo blisko - ocenia Jerzy Brzęczek, ekspert portalu SportoweFakty.pl na Euro 2012.

Po nieudanym dla reprezentacji Polski turnieju nadszedł czas pierwszych podsumowań. - Po każdym turnieju przychodzi czas na rozliczenia. Nie zawsze są one przeprowadzane obiektywnie, bo wydaje mi się, że my nie możemy powiedzieć, że w tych mistrzostwach nasza drużyna przyniosła nam powody do wstydu. Chłopaki moim zdaniem pokazali bardzo dobrą piłkę i jedynym rzucającym się w oczy brakiem naszego zespołu było to, że często było nas stać na grę na wysokim poziomie tylko w jednej połowie spotkania - analizuje były reprezentant Polski.

Brzęczek nie chce przesądzać, co zaważyło o tym, że nasza drużyna nie wyglądała najlepiej fizycznie w trakcie meczów fazy grupowej. - To pytanie powinni sobie zadać zawodnicy i sztab szkoleniowy. Braki w naszym przygotowaniu były widoczne moim zdaniem w szczególności w meczach z Grecją i Czechami, gdzie w pierwszych połowach graliśmy bardzo dobrze i mieliśmy mnóstwo okazji do zdobycia bramki, a po przerwie byliśmy zdecydowanie słabsi - zauważa nasz ekspert.

- Jestem ciekaw czy brak stabilizacji formy w całym spotkaniu wynikał z tego, że tempo narzucone przez zawodników w pierwszej połowie było tak wycieńczające, że nie byli oni w stanie powtórzyć tego w drugiej połowie, czy przyczyny takiego stanu rzeczy leżały zupełnie gdzie indziej - przyznaje srebrny medalista IO 1992 w Barcelonie.

Polacy byli bezspornie najmniej skutecznym zespołem grupy A, zdobywając raptem dwie bramki w trzech meczach, wobec mnogości świetnych sytuacji strzeleckich. - Stwarzaliśmy okazje do zdobycia bramki, dlatego tym bardziej jest mi żal, że nas na tym turnieju już nie ma. Nie zgadzam się z większością głosów, że odpadliśmy z Euro 2012, bo byliśmy słabą drużyną i graliśmy defensywnie. W meczu z Czechami mieliśmy trzech defensywnych zawodników w środku pola, a okazji podbramkowych było mnóstwo. Nie zawsze to ilu jest na boisku zawodników ofensywnych decyduje o tym czy strzelisz jedną, dwie czy pięć bramek - przekonuje Brzęczek.

W opinii charyzmatycznego pomocnika o porażce biało-czerwonych z Czechami zaważyła decyzja Franciszka Smudy o wprowadzeniu na plac gry Adriana Mierzejewskiego w miejsce aktywnego Eugena Polanskiego. - Akcja po której Czesi strzelili zwycięską bramkę rozpoczęła się od straty w środku pola, a wtedy graliśmy już w tej formacji dwoma defensywnymi pomocnikami. Zabrakło w tej sytuacji asekuracji, jaka była charakterystyczna dla naszej gry w klasycznym ustawieniu 4-5-1. Po zejściu Polanskiego mieliśmy problemy z organizacją gry w środku pola, gdzie dominować zaczęli Czesi i to jest fakt bezsporny - podkreśla dwukrotny mistrz Austrii z FC Wacker Tirol Innsbruck.

- Wielu się może ze mną nie zgodzić, ale moim zdaniem grając bardzo defensywnym ustawieniem na boisku, wyglądaliśmy lepiej w każdej formacji. Nie tylko dobrze operowaliśmy piłką w defensywie, ale też w ofensywie stwarzaliśmy więcej sytuacji i kontrolowaliśmy grę. Zmiany wprowadzały w nasze szeregi niezrozumiały dla mnie chaos - bezradnie rozkłada ręce Brzęczek.

Euro 2012 stało się czwartym wielkim turniejem, który reprezentacja Polski zakończyła na fazie grupowej. - To są mistrzostwa, a raczej dla nas były, w których jesteśmy współgospodarzami. Nadzieje przed tym turniejem były niesamowite, a podejście Polaków i energia, jaka w nich czerpała do meczów reprezentacji tworzyły wokół meczów taką magiczną otoczkę. Wszyscy wierzyliśmy w przełom i dobry wynik naszej drużyny. Organizacyjnie spisaliśmy się świetnie, co zauważa cała Europa i za co jesteśmy zewsząd chwaleni. Wielu nie wierzyło w to, że możemy podołać organizacji tak wielkiego turnieju. Do pełni szczęścia zabrakło wyniku sportowego i osiągnięcia celu minimum, czyli dojścia do ćwierćfinałów. Zasłużyliśmy na to, ale piłka jest brutalna i sytuacje, których nie wykorzystujesz wracają do ciebie jak bumerang. My odpadnięciem zapłaciliśmy za zmarnowane okazje we wszystkich trzech meczach - puentuje ekspert portalu SportoweFakty.pl.

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (4):

  • Nilmo Zgłoś komentarz
    Powiem że wszystkie te mecze polskiej reprezentacji były jedną wielką asekuracją. Smuda przed meczem z Ruskami modlił się tylko aby nie przegrać. Jeśli ambicje trenera, są tak niskie
    Czytaj całość
    przed wyjściem na boisko, to co powiedzieć o drużynie? Może jakby "nasi " grali 2x 15 min to mieliby jakieś szanse w tym EURO. To widać od kilku lat i dziwię się że tylu expertów tego nie widzi że Polacy umierają na boisku po 20 minutach.
    • maziniopl Zgłoś komentarz
      Może złe przygotowanie kondycyjne do turnieju , teraz niech sztab szkoleniowy się zastanawia gdzie popełnił błędy w przygotowaniu piłkarzy
      • Franek Dolas Zgłoś komentarz
        Lubię analizy Brzęczka,ale zgadzam się tylko częściowo.Owszem we wszystkich meczach graliśmy dobrze jeśli chodzi o wzajemną asekuracje.I na środku i na skrzydłach.Organizacja defensywy
        Czytaj całość
        była dobra dopóki nie opadliśmy z sił.Przypomnę że bramkę straciliśmy w 72 minucie,a od ok.30minuty nie potrafiliśmy zrobić 2 podań bo była strata.Czesi bez problemu utrzymywali się przy piłce a my w konstruowaniu akcji po prostu przestaliśmy istnieć.W defensywie też już nie było dobrze czego wynikiem było kontrolowanie przez Czechów tego co się działo na boisku.Efekt.Lewandowski nie miał zawodnika z którym mógłby coś dogrywać.Skrzydłowi w ogóle nie schodzili do środka.A jeszcze jedna kwestia.Bo mówi się że zawodnicy defensywni mogą też mieć zadania ofensywne,ale przecież może być i odwrotnie.
        • derek Zgłoś komentarz
          w drugiej połowie za wyjątkiem główki Wasyla w końcówce meczu nie mieliśmy żadnej okazji. Smudy taktyka się kłania, co mecz dają z siebie wszystko 45 minut, a potem padają jak kawki
          Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
          ×
          Sport na ×