Sergio Perez po GP Monako przeprosił Red Bull Racing za swój "niedopuszczalny" błąd w kwalifikacjach. Rozbicie bolidu już na etapie Q1 sprawiło, że meksykański kierowca startował do wyścigu z ostatniego miejsca. Na ciasnym i krętym torze Perez miał niewielkie szanse na odrobienie strat i zdobycie punktów, co było ciosem w jego mistrzowskie aspiracje.
"Czerwone byki" postanowiły, że Perez rozpocznie wyścig na oponach z pośredniej mieszanki. Już po jednym okrążeniu kierowca zjechał na pit-stop, otrzymując twarde ogumienie. W ten sposób mógł on skorzystać na ewentualnym zamieszaniu w dalszej fazie GP Monako bo nie musiałby już zjeżdżać do mechaników.
Samochód bezpieczeństwa, który mógłby pomóc Perezowi, nie pojawił się na torze. Sytuacji nie zmieniły też opady deszczu w końcówce GP Monako. Kierowca Red Bulla finiszował jako szesnasty i nie zdobył punktów. - Zapłaciliśmy wysoką cenę za mój błąd w kwalifikacjach - powiedział Perez, cytowany przez racingnews365.com.
ZOBACZ WIDEO: Radwańska trenowała w Monaco. Tylko spójrz z kim
- To był bardzo kosztowny błąd i muszę przeprosić cały zespół, bo taki błąd jest niedopuszczalny. Muszę jednak iść dalej, wyciągnąć wnioski z tego. Nie mogę sobie pozwolić na kolejne zero punktów w tym sezonie - dodał meksykański kierowca.
W dalszej fazie wyścigu kierowca Red Bulla brał udział w incydentach z Georgem Russellem i Kevinem Magnussenem, po których potrzebował wymiany przedniego skrzydła. To również nie ułatwiło mu pogoni za czołówką GP Monako. - Szło mi bardzo dobrze, ale dość wcześnie dopadłem stawkę i utknąłem w korku - ocenił Perez.
- Potem przyszedł deszcz i jako jeden z ostatnich zjechałem do boksów. Do tego uderzyłem w ścianę, to był jeden wielki bałagan. Jeszcze Magnussen wypadł z szykany. Kiedy jednak jesteś w takiej sytuacji i to na takim torze, to musisz dużo ryzykować - podsumował.
GP Monako zakończyło się wygraną Maxa Verstappena. W ten sposób Holender zbudował sobie 39-punktową przewagę nad zespołowym kolegą w klasyfikacji generalnej kierowców F1.
Czytaj także:
- Kierowca Ferrari wściekły na zespół. Ma pretensje o strategię
- "Nie mieliśmy żadnych szans". Alonso brutalnie szczery po GP Monako