To ona zastąpiła Natalię Maliszewską. W wywiadzie kompletnie się rozkleiła

Kamila Stormowska w ostatniej chwili wskoczyła do rywalizacji w short tracku. To ona zastąpiła Natalię Maliszewską. Po nieudanych kwalifikacjach rozpłakała się, udzielając wywiadu.

Robert Czykiel
Robert Czykiel
Kamila Stormowska Twitter / Eurosport Polska / Na zdjęciu: Kamila Stormowska
Natalia Maliszewska do samego końca wierzyła, że zostanie dopuszczona do rywalizacji w short tracku. Polka jeszcze przed rozpoczęciem igrzysk olimpijskich Pekin 2022 trafiła na kwarantannę z powodu wykrycia koronawirusa. Potem zaczęło się wielkie zamieszanie z testami.

Nasza łyżwiarka szybka w nocy została wypuszczona, ale w sobotnich zawodach nie wystartowała. Przed wejściem na halę wykonano jej kolejny test, który znowu dał wynik pozytywny. Polka z pewnością przeżywa wielki dramat, ale nie tylko ona.

Problemy Maliszewskiej odbijają się także na jej koleżankach. Przyznała to Kamila Stormowska, która w ostatniej chwili zastąpiła Natalię. W trakcie rozmowy z Eurosportem nagle się rozpłakała.

ZOBACZ WIDEO: Koronawirus wpływa na igrzyska. Tracimy przez to szanse na sukces

- Ciężko coś powiedzieć. Przeżywamy to razem z nią, bardzo ciężka sytuacja, zawody, na które pracujemy nie 4 lata, ale całe nasze życie. Coś, co w ogóle nie powinno się wydarzyć... Nie mamy na to wpływu, to jest najgorsze. I ta niewiedza, czekanie... Nie wiedziałyśmy, co będzie, kiedy jakaś decyzja, wczoraj w nocy pozytywna, dziś negatywna. Cała się trzęsłam i dalej się trzęsę - mówi łyżwiarka.

Co ciekawe, 21-latka przed kamerą wystąpiła w maseczce, na której było narysowane serduszko i litery "NAT".

- Chciałyśmy wesprzeć Natalię w tej trudnej sytuacji. To nie jest łatwa sytuacja dla niej i całego teamu, chcemy, by wiedziała, że ma wsparcie w nas. Będziemy walczyć o nią - tłumaczy.

Stormowska opowiedziała także, jak wyglądały ostatnie chwile zamieszania. Dla wszystkich najtrudniejszy był moment tuż przed zawodami, gdy Maliszewska dowiedziała się, że jednak nie może startować.

- Była zamknięta w swoim pokoju, a że mamy apartament razem, to się widziałyśmy. Trochę porozmawiałyśmy, ale wiadomo, że ona jest na izolacji. Zdążyła przyjechać na lodowisko, jechała sama, bo jest "close contact". Przyjechałyśmy po niej, jak nas zobaczyła, to się rozpłakała, już wiedziałyśmy, o co chodzi - opowiada.

Stormowska zastąpiła Natalię, ale nie udało jej się awansować do ćwierćfinału. W eliminacjach short tracku odpadły wszystkie nasze reprezentantki.

- Nie wiem, co mam powiedzieć. Nie tego oczekiwałam, ale nie jeździłam 500 m na takim poziomie dwa lata. Zostałam postawiona w trudnej sytuacji, dowiedziałam się o tym biegu 2 h przed biegiem. Ciągle nie było wiadomo, czy Natalka wystartuje, ja byłam rezerwową. Miałam nadzieję, że ona tu będzie walczyć o medale - komentuje.

Nie ma liderki, nie ma awansu. Polki poza ćwierćfinałami short tracku >> "Czy ktoś tam jest poważny?" Gorąco po decyzji w sprawie Natalii Maliszewskiej >>

Marcin Gortat po raz pierwszy opowiada o pożegnaniu z tatą. "Kiedy ścisnął moją dłoń, prawie zgniótł mi kości". ZOBACZ PREMIEROWY ODCINEK PROGRAMU "ŻYCIE PO ŻYCIU"
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×