Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Bolesna porażka Anwilu. Igor Milicić bierze winę na siebie. Milczący Tony Wroten

- Nie podejmowałem odpowiednich decyzji kadrowych w trakcie meczu. Wybór sposobu obrony też nie był dobry - mówi Igor Milicić po bolesnej porażce jego zespołu z Telenetem Giants Antwerpia (87:99). Tony Wroten był mocno przybity po klęsce.
Karol Wasiek
Karol Wasiek
Igor Milicić Newspix / Paweł Pietranik / Na zdjęciu: Igor Milicić

To miał być mecz, który otworzy Anwilowi Włocławek drogę do gry o awans do drugiej fazy Basketball Champions League. Mistrzom Polski zadanie ułatwili Turcy z Bandirmy, którzy pokonali na własnym parkiecie Rasta Vechta.

Wszystko leżało w rękach włocławian, którzy mieli pokonać najsłabszy zespół w grupie B (trzy zwycięstwa po jedenastu kolejkach).

Zobacz także: Transfery. EBL. W Anwilu (na razie) bez zmian. Legia szuka skrzydłowego

Niestety. To zadanie przerosło Anwil, który zagrał kiepskie zawody. Mistrzowie Polski fatalnie bronili - Belgowie rzucili aż 99 punktów. Wcześniej tylko w jednym spotkaniu przekroczyli granicę "90" oczek! Włocławianie nie zagrali - do czego już zdążyli przyzwyczaić kibiców - zespołowo w ataku, notując zaledwie 11 asyst. Gospodarze mieli ich 27.

ZOBACZ WIDEO #dziejesiewsporcie: Miły gest koszykarza z NBA doprowadził małych fanów do łez

"Zderzenie ze ścianą" - tak relację z tego meczu tytułuje oficjalny serwis klubu z Włocławka. Na konferencji prasowej winę na siebie wziął trener Igor Milicić. Mocno przybity po klęsce był także Tony Wroten, który wypowiedział zaledwie kilka słów. Chorwat powiedział ich znacznie więcej. Przyznał się do błędów. 

- Początek w naszym wykonaniu był niezły, ale później kompletnie straciliśmy rytm i podupadliśmy. Nie podejmowałem odpowiednich decyzji kadrowych w kwestii zmian w trakcie meczu. Błędne było także zastosowanie obrony match-up. To pozwoliło rywalom na zdobycie wielu łatwych punktów. Belgowie szybko podawali piłkę i znajdowali czyste pozycje do rzutu. Zdobyli aż 50 punktów do przerwy i złapali ogromną pewność siebie - mówił Milicić.

- W czwartej kwarcie odrobiliśmy straty do rywali i wydawało się, że pójdziemy za ciosem. Niestety wtedy znów popełniliśmy proste błędy w defensywie, co skrzętnie wykorzystali Belgowie. To trudna i bolesna porażka - komentował Chorwat.

Anwil ma po dwunastu rozegranych kolejkach tylko pięć zwycięstw na koncie. Szanse na awans do drugiej rundy są bardzo małe - włocławianie muszą nie tylko wygrać dwa ostatnie mecze (Bandirma dom, AEK wyjazd), ale także liczyć na inne zespołu.

- W Belgii mogliśmy szerzej otworzyć drzwi z napisem "awans". Nie udało się. Teraz potrzebujemy kompletu zwycięstw w ostatnich meczach - zaznaczył Igor Milicić.

Zobacz także: EBL. Krzysztof Szubarga: Arki nie można skreślać. Walka o mistrzostwo nadal otwarta

Czy gra Anwilu Włocławek w Lidze Mistrzów jest rozczarowaniem?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (12):

  • Julian Burek Zgłoś komentarz
    Największą bolaczką tego zespołu jest brak drużyny. Tak długo jak widzą się, i jak długo chcą się widzieć na boisku (w obronie i ataku) tak długo wszystko jest w najlepszym
    Czytaj całość
    porządku. Pokazał to już nie jeden mecz i w PLK i w LM. Np. (Pierwsza połowa wyjazdowego meczu z Hapoelem gdzie było nawet +15) Niestety meczy w których Anwil przekracza liczbę 20as. można policzyć na palcach. Napewno to nie brak jakości jest problemem. To jednak rolalą trenera jest przypominanie że koszykówka to sport zespołowy. Jeśli ktoś nie rozumie to siada na ławce. Bez znaczenia czy ma status gwiazdy czy jest juniorem, liderem czy podajacym reczniki. Drużyna i jej zwyciestwa są najważniejsze a nie własne statystyki. Nie mówie iż ktoś nie chce wygrywać ale nie wygrywa sie meczy w pojedynke. Wygrywa i przegrywa drużyna z trenerem i jego decyzjami włacznie.
    • k k Zgłoś komentarz
      Tony Wroten to bardzo ciężki przypadek! Zawodnik który przez to,że ma lekkie spiecie na procesorze nie gra w NBA! Co z tego,że pewnie ma lepsze umiejętności od Almeidy i innych gwiazd ale
      Czytaj całość
      nie ma tego czegoś co miał np. Almeida,opanowania,mądrych decyzji itd. A to wszystko sprawia,że stajesz się super Koszykarzem!
      • яzemiosło Zgłoś komentarz
        @fazzzi: Problem Anwilu nie jest gra na dwóch frontach. Spójrz na Wrotena, ma naprawdę szybkość, technikę i "głowę" jak junior. Dyskutuje z sędziami, okazuję frustracje po
        Czytaj całość
        nieudanych akcjach kolegów, na siłę próbuje grać widowiskowo w sytuacji gdy wystarczyłoby proste podanie by zdobyć pkt - on musi zagrać coś "wyjątkowego", itd. Wina na pewno lezy po stronie trenera, sam zdecydował się na takich graczy i teraz musi znaleźć sposób by wykorzystać ich atuty. Ewentulanie dokonać zmian.
        • яzemiosło Zgłoś komentarz
          @prawus: pobożna lista życzeń. Almeida stawiał zaporowe warunki bo liczył na dużo większe pieniądze, w lepszej lidze. Zmieniły sie zasady i nie było sensu płacić tak dużo
          Czytaj całość
          Zyskowskiemu czy Łączyńskiemu. Nie ma co wracać do tego co było. W Anwilu nawet mała korekta składu i sposobu obrony może wiele zmienić. Ten sezon nie jest jeszcze stracony i Anwil łatwo tytułu nie odda.
          • prawus Zgłoś komentarz
            Pisałem to już kilka razy , i napisze to po raz ostatni , że moim zdaniem zdaniem Zarząd Anwilu i trener popełnili wielki błąd rozganiając po świecie Almeidę , Broussarda Sobina ,
            Czytaj całość
            Zyskowskiego i Łączyńskiego . Gdyby do tego towarzystwa dokupić Sokoła , Jonsa i Freimanisa , byłaby bomba a tak nie ma pieniędzy , nie ma drużyny , a są jedynie indywidualne popisy które w końcowym rozrachunku na nic się zdają .. Myślę że tylko na Lichodieja nie starczyłoby Anwilowi kasy , za to w zamian tych nie udanych ruchów gdyby uszanować to co się miało , dziś myślę nie wracałoby się z utęsknieniem do wspomnień ..
            • fazzzi Zgłoś komentarz
              Silentium!... jak Chłop płacze to musi być poważna sprawa. IM zaryzykował ale zespół się nie dał wciągnąć na wyższy poziom. Niby matematyczne jeszcze są ale mówiąc szczerze mecze
              Czytaj całość
              które trzeba było wygrać to już były. Niby EU taka otwarta a polskie zespoły odbijają się od europejskiego muru. Oparcie się na kilku dobrych nazwiskach może wypalić ale jak w tym wypadku nie musi. Teraz kibice Anwilu dowiedzą się co do intencji gwiazd na ile siedzą we Włocławku. Nie tak to miało wyglądać... jeżeli skład się utrzyma to może po zrzuceniu BCL z pleców PLK da się pyknąć. Niby IM był już pod ścianą... wydawało się, że cugle ściągnął ale nie na tyle by były z tego wyniki poza PL. Niestety ale mecze na styku nie są punktowane tylko liczy się win. Szkoda, bo gdyby było więcej zespołu w zespole to przejście do następnej fazy powinno się ziścić... co wyszło widzimy. By nie było, że jadę po Misiu bo ciągle jest (dla mnie) głównym faworytem PLK. Imaginuję sobie jednak, że magnesem dla gwiazd były europejskie rozgrywki... obaczymy jak się to potoczy dalej. Budowanie sobie samopoczucia po ograniu Legii okazało się złudne co szybko zostało zweryfikowane przez delikatnie mówiąc średniaka europejskiego. Ambicje poza Polską trzeba odłożyć na następny sezon... pewnie będzie to już zupełnie inny Anwil. Włocławek i Toruń chętnie wyśmiewał Stelmet gdy walczył na dwóch frontach... teraz mając całkiem mocny skład przekonał się jak się walczy w praktyce. Czasami może trzeba po prostu więcej wzajemnej empatii bo idzie o polski kosz który chcielibyśmy widzieć mocniejszy mimo, że nie "moi" grają. Pisanie o zabezpieczeniu rotacji jest trywialne a w rzeczywistości okazało się kluczowe. Teraz po prostu trzeba pobrane nauki mądrze przetrawić.
              • M70 Zgłoś komentarz
                Przecież już w pierwszym meczu Anwil wygrał z Belgami przy dużej dozie szczęścia. We Włocławku Belgowie nie potrafili postawić kropki nad "i" w 4 kwarcie. Prawda jest taka,
                Czytaj całość
                że polskie kluby nie mają potencjału do grania w Europie i jednocześnie polskiej lidze. Zarówno Anwil, Polski Cukier czy Arka mają bardzo krótką ławkę. Gra opiera się na 6-7 zawodnikach, najczęściej obcokrajowcach a reszta graczy jest na sztukę bo ktoś na ławce musi być. Polscy zawodnicy są słabi, są tylko uzupełnieniem składu. Co wnosi do gry w tych zespołach 8, 9, 10 zawodnik w rotacji?? Zazwyczaj są to polscy juniorzy. Niewiele albo nic. Wczorajsze wejście Schenka przy prowadzeniu Torunia +9 położyło mecz. Co dało Sulimie przejście do Anwilu?? Jakie postępy zrobił Wyka w Arce? W lidze jeszcze to przejdzie ale w Europie jesteśmy boleśnie słabi.
                • Bog Honor Ojczyzna Zgłoś komentarz
                  Wroten już pewnie rozgląda się za nowym klubem, bo we Włocławku sie dusi. Cze Ledo będzie chciał zostać?
                  • Paweł Nowak Zgłoś komentarz
                    Nie możesz grać w Europie bez konkretnego centra. Zle zbilansowana druzyna jak na LM.
                    • wiechoo Zgłoś komentarz
                      To nie pierwszy raz jak popełnia pan proste błędy, gra zespołu polega na grze całej drużyny a nie na grze indywidualnej gwiazd gwiazdeczek które panie trenerze Milicić forsuje pan od
                      Czytaj całość
                      dłuższego czasu więc zmiany w drużynie zacząć należy od pana.
                      • Daria Lewandowska Zgłoś komentarz
                        Tylko Wroten ma taki zapis w umowie ;)
                        • pepsiBKS Zgłoś komentarz
                          warto przypomnieć, że Wrotenowi i Ledo przysługuje prawo rozwiązania umowy od momentu utraty matematycznych szans na awans z grupy LM
                          Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                          ×
                          Sport na ×