Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Nie "podłożył się" przyjacielowi. "Nie możemy kalkulować, takie sytuacje nie mogą mieć miejsca"

Anwil nie odpuścił w meczu z walczącym o ligowy byt HydroTruckiem. Do pierwszej ligi spadła więc drużyna prowadzona przez przyjaciela Przemysława Frasunkiewicza. - To jest przykre, ale to nie wina tego jednego spotkania - mówi trener włocławian.

Piotr Dobrowolski
Piotr Dobrowolski
Przemysław Frasunkiewicz WP SportoweFakty / Rafał Sobierański / Na zdjęciu: Przemysław Frasunkiewicz
W meczu ostatniej kolejki sezonu zasadniczego Energa Basket Ligi Anwil Włocławek pokonał na wyjeździe HydroTruck Radom 92:84, dzięki czemu zajął drugie miejsce w tabeli. Przyjezdni nie "odpuścili" tego spotkania, bowiem grali o jak najlepsze rozstawienie przed fazą play-off. Gospodarze walczyli natomiast o być albo nie być na kolejne rozgrywki.

Walczący "o życie" rywal stawił bardzo mocny opór


- HydroTruck robił wszystko, co mógł, aby ten mecz wygrać. Trafili 16 "trójek" z naprawdę trudnych pozycji. To rzadko się zdarza - przyznał Przemysław Frasunkiewicz. Dla porównania, jego podopieczni siedmiokrotnie znaleźli drogę do kosza zza linii 6,75 m. - Cieszę się, że wygraliśmy walkę na tablicach i mieliśmy 22 asysty. Zapewniliśmy sobie drugie miejsce po rundzie zasadniczej i to jest najważniejsze - podkreślił trener gości. Włocławianie zebrali 48 piłek, przy 35 takich zagraniach rywali.

- Nie szło nam tak, jak byśmy tego chcieli - nie ukrywał Michał Nowakowski. - Mieliśmy swoje problemy, nie mogliśmy trafić do kosza w pierwszej połowie za trzy punkty, w drugiej popełniliśmy wiele fauli, które dały drużynie z Radomia dużo osobistych i dzięki temu pod koniec meczu zrobiło się nerwowo - zaznaczył zdobywca czterech punktów.

ZOBACZ WIDEO: "Królowa jest jedna". Wystarczyło, że wrzuciła to zdjęcie

Nie "podłożyli się"


Przed środowym spotkaniem w kuluarach przewijały się spekulacje, że Frasunkiewicz może dać odpocząć swoim kluczowym koszykarzom i w ten sposób "podać rękę" swojemu przyjacielowi, Robertowi Witce. O utrzymaniu HydroTrucku decydował nie tylko wynik konfrontacji w Hali MOSiR-u w Radomiu, ale miejscowi musieli również liczyć na porażkę GTK. Gliwiczanie pokonali jednak u siebie Kinga Szczecin 73:70, zaś włocławianie zagrali "na maksa".

- Nie możemy kalkulować. Dostałem mnóstwo pytań, czy "podłożymy się" w meczu przeciwko drużynie, którą prowadzi mój przyjaciel, Robert Witka. Takie sytuacje nie mogą mieć miejsca - stwierdził stanowczo Frasunkiewicz. - Co innego, gdybyśmy mieli pozycję zapewnioną, wtedy pewnie bym oszczędzał graczy, bo taka sytuacja była i to jest normalne, ale gdy sprawa jest otwarta, to trzeba grać i próbować wygrać - kontynuował.

Na pozycję w tabeli pracuje się przez całą rundę


- To nie jest fajna rzecz ani dla Roberta, ani dla mnie. Ja się cieszę, że wygraliśmy i mamy drugie miejsce, ale z drugiej strony nie jestem zadowolony, że HydroTruck spada i że Robert nie wygrał. Musimy jednak pamiętać, że to, że mamy drugie miejsce, to nie jest tylko ten mecz, tak samo jak to, że HydroTruck jest ostatni - zwrócił uwagę trener Rottweilerów.

W środowy wieczór żaden z zawodników się nie oszczędzał. Poskutkowało to kilkoma kontuzjami w szeregach Anwilu, za co szkoleniowiec nie ma jednak pretensji do przeciwników. Urazów nabawili się m.in. Sebastian Kowalczyk czy Jonah Mathews. - W paru zagraniach nasi gracze ucierpieli, ale też nie można się dziwić drużynie z Radomia, bo grała "o życie". Walczyli bardzo ambitnie, a wiadomo, że przy takiej rywalizacji jakieś urazy mogą się zdarzyć. Mamy przynajmniej czterech graczy kontuzjowanych i mamy cztery dni, żeby postawić ich na nogi - skomentował Frasunkiewicz.

Czują się lepsi od torunian i chcą to udowodnić


Bardzo ciekawie zapowiadającą się rywalizację ćwierćfinałową z Twardymi Piernikami Toruń Anwil rozpocznie już w świąteczny poniedziałek. - Przed sezonem zakładaliśmy, że zajmiemy szóste miejsce, naszym celem był powrót do fazy play-off. Tymczasem skończyliśmy na bardzo wysokiej, drugiej lokacie, ale to za chwilę może nie mieć znaczenia, bo w play-offach świetne mecze i wyniki z sezonu zasadniczego mają małe znaczenie i wszystko zaczyna się od nowa - przestrzegł "Franc". W bieżących rozgrywkach jego zespół dwukrotnie pokonał lokalnego rywala.

- Na pewno rywalizacja będzie ciekawa z powodu kilku aspektów. Będą to derby kujawsko-pomorskiego, każdy się szykuje i zaciera ręce na to widowisko. Chcemy udowodnić, że drugie miejsce nie było dziełem przypadku, czujemy się lepsi i chcemy wygrać tę pierwszą rundę play-off - zapowiedział Nowakowski.

Czytaj również:
>> Igor Milicić: Nikogo się nie boimy
>> Będzie głośny powrót? Żan Tabak zajmie jego miejsce?!

Czy Anwil awansuje do półfinału Energa Basket Ligi?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×