KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Smutny obraz polskiej piłki ręcznej. "Takie jest nasze miejsce w Europie"

Ostatnie miejsce młodzieżówki. Przedostatnia lokata juniorów, po drodze klęska 20:30 z Izraelem. Polska piłka ręczna zmierza do europejskiej drugiej ligi. - To efekt wielu lat zaniedbań. Taka jest nasza pozycja - mówi dyrektor sportowy Jerzy Eliasz.

Marcin Górczyński
Marcin Górczyński
Mecz Polska - Izrael na ME do lat 18 Materiały prasowe / HRS Photo / Mecz Polska - Izrael na ME do lat 18
Do gwałtownego tąpnięcia, zapowiadanego od lat, doszło w styczniu 2018 roku. Dorosła kadra zremisowała z Portugalią i odpadła w prekwalifikacjach MŚ 2019. Po raz pierwszy od początku XXI wieku nie zagra na dwóch imprezach mistrzowskich z rzędu. A potem lawina ruszyła. Odeszła generacja Karola Bieleckiego i Sławomira Szmala, a następców nie widać, co szczególnie obnażyły europejskie czempionaty juniorów i młodzieżowców.

Marcin Górczyński, WP SportoweFakty: Nie da się przejść obojętnie wobec wyników juniorów i młodzieżowców. Co gorsza, wszyscy raczej spodziewaliśmy się, że może skończyć się klapą...

Jerzy Eliasz, dyrektor sportowy ZPRP: Rzeczywiście, występy nie były najlepsze, oczekiwaliśmy lepszych turniejów, ale trzeba pamiętać, że od kilku lat znajdujemy się na takiej pozycji w Europie. Chłopcy przeważnie plasują się między 13. a 16. miejscem. To dobrze oddaje stan naszej piłki ręcznej.

Wyniki to jedna sprawa, druga to postawa na parkiecie. W tych zespołach są utalentowani gracze, ale mam wrażenie, że ich potencjał nie został w pełni wykorzystany przez trenerów. Dojdzie do weryfikacji pracy sztabów?

Na pewno przyjrzymy się działaniom szkoleniowców. Czekamy na raport z ME juniorów, już otrzymaliśmy wniosku po turnieju młodzieżowców. Myślę, że przede wszystkim zawiodły indywidualne umiejętności i przygotowanie fizyczne, pod tym względem jesteśmy daleko za europejską czołówką. Nawet reprezentacja kobiet do lat 18, która spełniła zadanie i zajęła 13. miejsce podczas MŚ do lat 18 w Kielcach, też wyraźnie odstawała.

Skąd wynika taka różnica? Dzisiejszych osiemnastolatków częściowo objęła działalność tak bardzo reklamowanych ośrodków szkolenia, które mają uzdrowić polską piłkę ręczną.

Rzeczywiście, ten plan ich dotyczył, ale w niewielkim stopniu. Musimy jeszcze poczekać na efekty. Druga sprawa - trener reprezentacji, choć na tle innych krajów wygląda to dobrze, spędza z kadrowiczami za mało czasu. Obecnie ma ich do dyspozycji przez 60 dni, ale przez pozostały okres zawodnik jest w klubie, więc selekcjoner nie jest w stanie wiele poprawić.

Może warto wypracować nowe rozwiązania? My stoimy w miejscu, Europa nam odjeżdża. Chociażby Portugalczycy, których młodzieżówka dostała się do półfinału. 

Portugalczycy akurat nie są dobrym przykładem, bo w kategoriach juniorskich systematycznie z nami wygrywają, a w seniorach te rezultaty nie mają aż takiego przełożenia. Albo z innej strony - Norweżki, dominujące wśród kobiet, raczej nie zdobywają medali poza seniorkami. Staramy się nadrobić różnice, nie jest to łatwa sprawa, ale idziemy w dobrą stronę, przede wszystkim w kierunku profesjonalizacji reprezentacji juniorskich. Zapewniliśmy trenerów od przygotowania motorycznego, bo do tej pory właściwie nie zwracano na nie uwagi i teraz walczymy z zaległościami. Wcześniej zawodnicy dostawali zadania domowe do wykonania, a z ich egzekwowaniem bywało różnie. Do tego specjalista od bramkarzy, nawet psycholog. Efekty są, jakie są, nie jesteśmy zachwyceni, ale wyniki nie odbiegają od poprzednich turniejów. Wystarczy przypomnieć, ile razy graliśmy w młodzieżowych mistrzostwach świata.

Okazjonalnie.

Dokładnie raz. W 2003 roku, wywalczyliśmy awans po złocie w mistrzostwach Europy (drużyna m.in. z Karolem Bieleckim - przyp. red.). Tam nastąpiła weryfikacja, wysoko przegraliśmy ze Szwedami i skończyło się zaledwie siódmym miejscem. Dlaczego ta dysproporcja w stosunku do najlepszych stała się teraz tak widoczna? Zmiana systemu rozgrywek sprawiła, że nasze drużyny prawie zawsze jadą na wielki turniej. Wcześniej po prostu się nie kwalifikowaliśmy, a teraz występujemy i zajmujemy ostatnie lokaty.

Aktualnie możemy chyba zapomnieć o grze z czołówką. Ostatnie wyniki zepchną kadrę do europejskiej drugiej ligi, czyli de facto mistrzostw Europy grupy B.

Bardzo możliwe, że wypadliśmy z dywizji A. Jeszcze czekamy na ranking, ale po ostatnich rezultatach to prawdopodobne.

Spadek z elity to nie ostatni dzwonek na radykalną reformę? W końcu wyniki młodzieżówek w gruncie rzeczy nie są najważniejsze, liczy się przede wszystkim liczba graczy dostarczonych do pierwszej reprezentacji, szczególnie w kontekście MŚ 2023, których jesteśmy współgospodarzami. Może zatem ściślejsza kooperacja z selekcjonerem seniorów?

Ta współpraca ciągle jest, przecież obserwują zawodników. Może kilku z nich zacznie pojawiać się na kadrze B, skąd łatwiejsza droga do seniorów.

A SMS w Gdańsku funkcjonuje jak należy? Prawie cała obecna kadra jest lub była jego uczniami, a z rocznika na rocznik efektów jakby coraz mniej. 

Gdybyśmy byli zadowoleni, to źle by o nas świadczyło. Ciągle próbujemy coś zmienić, powstał nowy SMS w Kielcach. Dochodzi element rywalizacji, więcej miejsc szkoleniowych i godzin treningowych. Europa ucieka, zostaliśmy na poziomie przykładowo Czechów, Słowaków, Szwajcarów. Musimy skupić się na pracy z najmłodszymi. Wystarczy porównać poziom obecnych kandydatów do SMS i tych sprzed dwudziestu lat. Nie wygląda to obiecująco. Stąd koncentrujemy się na ośrodkach szkolenia, by wcześniej objąć zawodników profesjonalną opieką.

Wypada oczekiwać, że roczniki 2002 i młodsi będą lepiej rokować, skoro będą "dziećmi" ośrodków szkolenia. 

Myślę, że tak. Generalnie to nie tylko problem piłki ręcznej. Koszykarze są od dawna w grupie B i pewnie nie wydobędą się z niej przez najbliższe lata, w piłce nożnej problemy ciągle nawarstwiają się. Na którymś z ogniw praca z młodzieżą nie spełnia naszych oczekiwań. Trener reprezentacji może tylko poprawić drobne sprawy, nauczyć rozwiązań taktycznych. Na technikę i inne elementy nie ma czasu. Nie może przecież zajmować się przygotowaniem motorycznym. Mam wyniki badań wydolnościowych naszej młodzieży. Jak one wypadają na tle reszty Europy?

Pewnie marnie. 

Oczywiście. U nas nie przykłada się do tego uwagi w młodym wieku. Węgrzy, którzy nas systematycznie ogrywają w juniorach, bardzo wcześnie zaczęli centralne szkolenie. Oczywiście mają przy tym więcej środków, bo rząd prowadzi selektywną politykę prosportową. Osoby, które nie oglądają turniejów juniorskich, w ogóle nie wiedzą, w którym miejscu się znaleźliśmy. Przed ME nasza kadra zagrała dwa turnieje. W Polsce wygrała z Czechami, Belgią i Rumunią, na Węgrzech zremisowała z Rosją, pokonała Serbów i przegrała z gospodarzami. Prezentowaliśmy się naprawdę dobrze. Przyszedł turniej i co się okazało? Że wszystkie te zespoły zajęły miejsce na dole tabeli. Najlepsi niekoniecznie szukają kontaktu z nami, czasami się zdarza, ale raczej rzadko. To uzmysławia, gdzie jesteśmy.

Chciałem też zahaczyć o problem mentalny...

Dokładnie, dotyczy to wszystkich kategorii, i to pomimo współpracy z psychologiem. Jeżeli gramy jak równy z równym, wszystko jest w porządku. Po starcie kilku bramek z rzędu zespoły zupełnie poddają się. Natychmiast.

W tym wypadku trenerzy nie mają pola do popisu? Kto, jeśli nie oni, powinni dotrzeć do kadrowiczów w trakcie spotkań?

Rzeczywiście, ale ten problem jest głębszy, to trwa od kilku lat. Kadra Rafała Kuptela była ósma w Europie, potem na MŚ zajęła 19. miejsce po klęsce z Niemcami, nie dało się tego zatrzymać. Feralny mecz z Izraelem (20:30 - przyp.red) odbył się dzień po wyrównanym spotkaniu z Rosją, nieznacznie przegranym, w którym mieliśmy w rękach piłkę na remis, ale ze względu na błąd techniczny straciliśmy okazję. Potem przyszła klapa z Izraelem. Chłopcy dochodzili do pozycji rzutowych, a trafił niemal wyłącznie przeciwnik. I walka się skończyła. Nie mamy mentalności zwycięzców.

Rozumiem, że wezwanie trenera Bogdana Kowalczyka z emerytury na pół roku przed mistrzostwami miało pomóc zespołowi w takich trudnych momentach, czy związek zdecydował się na to rozwiązanie z innych względów?

Kadrowicze kończą powoli wiek młodzieżowca i chcieliśmy, by poznali inną rękę, mocny trening i organizację gry charakterystyczną dla seniorów. Nie udało się, ale na brak sukcesu złożyła się jeszcze jedna kwestia - kadrowicze mało grają w Superlidze. Wśród rywali zdarzali się tacy, którzy występują nawet w Lidze Mistrzów! Wyjście z grupy było zadaniem absolutnie niemożliwym. Realnie oceniając, mogliśmy osiągnąć miejsce w graniach trzynastego. Teraz pewnie wylądujemy w dywizji B, ale proszę mi uwierzyć, byłem na turnieju zaplecza europejskiej czołówki, tam też jest z kim grać. Najlepszy przykład to Izrael. Sprowadził trenerów zza granicy, zrobił postępy i awansował wyżej.

To czemu w Polsce nie ma takich klasowych szkoleniowców? Bo na razie tendencja jest taka, że zawodnicy wchodzący do SMS-u nie są jeszcze ukształtowani, dopiero uczą się piłki ręcznej. W Europie jest zupełnie inaczej, niejeden siedemnastolatek radzi sobie w seniorach.

To prawda. Trener to taki zawód jak lekarz czy prawnik, nic się nie osiągnie bez ciągłego kształcenia. Staramy się zachęcać do udziału w konferencjach, do podnoszenia kwalifikacji. Od 2020 roku trenerzy reprezentacji i drużyn Ligi Mistrzów będą musieli posiadać tytuł Master Coach. Zorganizowaliśmy dwa moduły tego kursu i dopiero od 2016 roku zaczęli się pojawiać w Polsce wykwalifikowani opiekunowie. Wyszkoliło się ich wówczas 12, teraz dojdzie kolejnych kilkunastu. Nie wypada nawet porównywać się do innych krajów, jesteśmy po prostu na szarym końcu. W samej Portugalii jest ponad 100.

Z tej naszej rozmowy wypływa smutny wniosek. Wszystko to efekty zaniedbań poprzednich lat. 

Na pewno. Staramy się być bardziej profesjonalni, mamy kontakt z innymi federacjami, nie jesteśmy jednak w stanie nagle nadrobić wieloletnich zaległości. Poza tym ważna kwestia. Sportowcem się jest, nie tylko bywa. To, że mocniej potrenuję, nie oznacza, że mogę dzień później poszaleć w dyskotece. Takie podejście nie może mieć miejsca. Ciekawe rozwiązanie zaproponowano w jednej z holenderskich akademii. Tam nie ma egzaminów sprawnościowych. Dziewczyny są przyjmowane tylko wtedy, gdy zobowiążą się na piśmie, że podejmą każdy rodzaj treningu i będą dawały z siebie wszystko. Tylko pod takim warunkiem dostają się do szkoły. U nas to tak nie działa.

Warto wspomnieć jeszcze o jednym: mamy zarejestrowanych około 20 tys. szczypiornistów we wszystkich kategoriach. To mniej niż w Czechach, nie mówiąc o takich potęgach jak Dania czy Francja...

Islandczyków za to gra dużo mniej i są wicemistrzami Europy juniorów. 

Nie szkodzi, tam akurat to sport nr 1. W Polsce zawodnicy dzielą się na kilka dyscyplin, Islandczycy przeprowadzają lepszą selekcję i od razu wysyłają zawodników w świat, bo wiele się nie nauczą u siebie. Niestety, dotarliśmy do takiego momentu, w którym ostatnie miejsca naszych szczypiornistów nie są już wielkim zaskoczeniem.

ZOBACZ WIDEO Atalanta BC rozbiła zespół Bartosza Salamona, pech Polaka [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]

Czy reprezentacja Polski na MŚ 2023 (które organizuje) wyjdzie z grupy?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (35)
  • jurek50 Zgłoś komentarz
    Grieg - czy Ty może wiesz kto może z pełną premedytacją doprowadzać piłkę ręczną do samiutkiego dna. Grieg - czy Ty kumasz jakie metody stosuje się dla utrzymania władzy? Grieg - Ty
    Czytaj całość
    musisz zrozumieć, że powiedzenie "nieważne dokąd płyniemy, ważne żeby ster był w naszych rękach" jest aktualne już od kilku dziesięcioleci. Grieg - pamiętaj - teraz my , a po nas choćby spalona ziemia. Pozdrawiam Cię serdecznie druchu Griegu.
    • rogoMKS Zgłoś komentarz
      Z jednej strony żal, z drugiej sobie myślę, że to dobrze. Bo dopiero szorowanie po dnie daje nadzieję na skruszenie tego związkowego betonu. Dopóki mogli grzali się w blasku sukcesów
      Czytaj całość
      kadry mężczyzn i dwóch dobrych turniejów kadry Rasmussena. Teraz już nie ma i tego blasku, to próbują jeszcze przy plażówce (to o czym napisał Grieg). Tylko czy znajdą się ludzie, którzy dopomogą betonowi skruszeć do końca i wezmą się za ręczna w Polsce na poważnie? Bo problemy w szkoleniu to jest tylko jeden z wielu elementów stanu rzeczy jaki mamy. Inne to brak promocji ręcznej, utrudnianie polskim klubom osiągania sukcesów w Europie, czy choćby sędziowie nie znający przepisów(!) Ale jest jeden wspólny mianownik tych wszystkich problemów. Tym mianownikiem jest betoniarnia.
      • Grieg Zgłoś komentarz
        Dziewczęce reprezentacje juniorskie już od jakiegoś czasu są przypisane do ME dywizji B, co w praktyce oznacza wypadnięcie z elity na tym poziomie, a po ostatnich "osiągnięciach"
        Czytaj całość
        niechybnie to samo czeka chłopaków. Na szczeblu seniorskim jeszcze tylko szczypiornistki dzięki wynikom uzyskanym za Rasmussena mogą liczyć na dobre rozstawienie przynajmniej w eliminacjach ME (u szczypiornistów obraz jest zaciemniony, skoro zwiększono liczbę uczestników ME i o awans jest teraz znacznie łatwiej), ale jeśli i to się skończy, związek będzie mógł zasłaniać się już tylko sukcesami w plażówce (patrz okładka ostatniego numeru Handball Polska).
        • maciek456 Zgłoś komentarz
          Jesteśmy kilka lat z tyłu, kadry mamy niewykształcone, na kursach często są mowy o starych zasadach, a piłka ręczna poszła do przodu i w innych krajach jest lata świetlne przed nami.
          Czytaj całość
          Czemu tak się dzieje, ano dlateog, że związek nie chcę zmienić systemu szkolenia, a wystarczy stworzyć system z kilkuset konspektami treningu, a potem trenerzy mogliby sami je modyfikować na swój sposób. Myślę, że pieniądze ma, bo na pewno trochę zarobił w ostatnich latach. Po pierwsze to SMSy to nie wszystko, jak widać praktycznie kadry młodzieżowe składają się z samych zawodników SMSów, a to nie jest dobra droga do tego żeby wyłapywać potencjalnych kadrowiczów(nie zawsze są tam najlepsi). Można by stworzyć 4 kadry makroregionalne w danym roczniku z 4 trenerami którzy współpracowali by z trenerem głównym, który miałby przegląd "pola" z całego kraju. W rozgrywkach juniorskich stworzyć coś na wzór CLJ(2 grupy po 8 zespołów, czyli najlepsza 16 w kraju, oczywiście musiałoby to być ze zwiazkową pomocą). Następnie zreformować rozgrywki I i II ligi, bo w II lidze nie może być tak, że jak ktoś ma pieniądze to w niej gra, chociaż sezon wcześniej nigdzie nie występował, a także trzeba zmniejszyć I ligę do jednej grupy ogólnopolskiej, a nie jak jest obecnie, coraz bardziej ja powiększać. To pewnie tylko marzenia, ale...
          • vrc Zgłoś komentarz
            Wenta na prezesa + jakaś była kumata zawodniczka znająca realia kobiecej piłki ręcznej na wice i zmieniać wszystko od podstaw w związku i klubach. Do każdej szkoły w Polsce wysłać
            Czytaj całość
            piłki do ręcznej z ładnie rozpisanymi zasadami gry i jakąś zachętą dla Wuefistów aby wdrożyli ten sport w każdym roczniku w szkołach podstawowych i gimnazjach. Wtedy będzie z czego wybierać bo wielu załapie bakcyla a nie tak jak teraz że wiele dzieciaków czy młodzieży nie ma pojęcia co to piłka ręczna bo nigdy w nią nie grali. Wiele z tych młodych osób ze swoimi rodzicami będzie chciało również chodzić na mecze lub chociaż oglądać ręczną w TV co przełoży się na zainteresowanie mediów , TV i sponsorów. Im więcej ludzi się interesuję tym większa szansa na rozwój dyscypliny.
            • krzys pawlak Zgłoś komentarz
              Jak kluby nie mają pieniędzy na młodzież, obozy,sprzęt,wyjazdy na turnieje,itp w wielu klubach w Polsce rodzice za to płacą to jak ZPRP chce aby w młodzież inwestować????Jak gdyby nie
              Czytaj całość
              rodzice to młodzież już dawno by nie grała
              • krzys pawlak Zgłoś komentarz
                Nigdy nie będzie lepiej jak nie zmienia się układy w zprp,a zapewne się nie zmienia.
                • dział analiz Zgłoś komentarz
                  Wyszło szydło z worka, "dyzma " polskiej piłki ręcznej roztacza swoje wizje. Większych konfabulacji nie słyszałem w życiu. Człowiek którego sukcesy trenerskie i szkoleniowe rzucają na
                  Czytaj całość
                  kolana, stał się grabarzem naszej dyscypliny. Przyniesiony w teczce "dyrektorek" sportowy wszystko czego się dotknął w strukturach związkowych zamienił w bagno. Ciekawe jak długo jeszcze będą tolerowane działania tego pana? Ciekawe komu zależy na tym żeby ten "dyzma" tak rujnował nasza piękną dyscyplinę? To takie stwierdzenie na początek...fakty będą nieco później. Kotwicki Krzysztof
                  • into the vortex Zgłoś komentarz
                    Tak dyskutujemy o polskim handballu, jak dobrze pamiętam, spokojnie 5-6 lat. To co dzieje się obecnie wielu przewidziało dobrych kilka lat temu. Podejrzewam, że paru dziadków z ZPRP też to
                    Czytaj całość
                    wiedziało, ale, że przez lat wiele żyli jak pączki w maśle - dostawali wiele, niewiele wkładając, to mamy efekty. Bawi mnie jak pan Eliasz każe czekać na efekty szkolenia. Doskonale wiemy, że ten facet nie jest niczego pewien, ale ma (albo wydaje mu się, że ma) alibi w postaci uruchomionego parę lat temu, napisanego przez trenerów Nowińskiego i Kulika programu szkolenia. Teraz może opowiadać zatem uspokajające teksty typu "wiem, że jest źle, ale poczekajmy na efekty". --- I możliwe, że jakieś efekty będą, ale raczej próżno o nadzieję na powrót na salony. Człowiek tym bardziej teraz docenia to co działo się w latach 2007-2016. Jaką pracę wykonali Ci Jureccy, Bielecki, Jurkiewicz, Lijewscy etc. - przecież to jakiś cud, że "z pustego" powstał u nas handball, którego bali się wszyscy, osrebrzony i obrązowiony medalami MŚ, walką w ME i IO. Tego powrotu na salony nie będzie z powodów, które tu wymieniono w komentarzach - brak masowości sportu, nieprawidłowe szkolenie. Przychylam się do tego co napisał Hbll o tym aby inwestować mocno w zagłębia handballa - Kielce, Płock. Dodałbym ośrodki, w których ręczna to główny sport jak Kwidzyn, Piotrków, Kalisz - tam nie ma alternatywy aby grać na wysokim poziomie w dominujące w tym kraju - futbol czy siatkówkę. Kolejna sprawa - poważnie należy dofinansować trenerów na poziomie juniorskim. Bardzo często to ludzie z pasją, którzy chcieliby się rozwijać i pracować z dzieciakami, ale proza życia zmusza ich do pracy gdzie indziej. Nie może być tak, że taki trener zarabia 1000 zł. --- Ciekawy to rok dla sportów drużynowych w tym kraju. Pech chciał, że kopacze są w centrum uwagi po spartolonych MŚ i fatalnym występie zespołów klubowych. Ale wnioski jakie pojawiają się przy okazji kryzysu piłki kopanej wychodzą z tego samego założenia - co akurat dobre dla szczypiorniaka - a mianowicie, za mało młodzi ludzie uprawiają sportu, za mało mają do niego serca, za często biorą zwolnienia z WF. Tu potrzeba by programu z ministerstwa sportu/edukacji, programu z rozmachem, marketingu, doinwestowania nauczycieli WF-u, itd. Wierzę, że nadejdą lepsze czasy dla sportu. Już teraz mamy dużo lepszą infrastrukturę, i widać, że ludzie grają, biegają, jeżdżą na rowerze - acz dotyczy to głównie "oldboy'ów" ;) --- No i oczywiście na koniec - panowie z ZPRP, oszczędźcie wstydu. Czy takie wyniki jak te na juniorów, na AMŚ czy pierwszej reprezentacji to nie jest dla Was powód do honorowej dymisji? Czego jeszcze potrzebujecie aby oddać stołki ludziom młodszym, ludziom z pasją, pełnym pomysłów. Panie Kraśnicki, odejdź.
                    • BLK Zgłoś komentarz
                      Prawda jest taka że Kadra Szkoleniowa W Polskiej Piłce Ręcznej jest 100 lat za europą ... Co widać . Od juniorów najmłodszych z młodych po seniorów . Dlaczego nie wezmie sie kogoś z
                      Czytaj całość
                      Trenerów kto osiąga jakieś sukcesy w klubie Superligi czy też w młodzieżowych zespołach ?? Przykłądowo ... Skoro Trener Zenek idzie z rocznikiem 2002 w Klubie i bierze wszystko rok po roku przez 3 - 4 lata to może trzeba jemu zaufac i dać mu kadre od najnizszego poziomu niech ja szkoli i składa ... Skoro wygrywa w Klubowych wszystko w Polsce to i tak jest z nich najlpeszy a do tego zna zawodników i ich obserwuje ... Wie w której drużynie który " Młokos " jest zagrożeniem . A co wie o Tych ludziach Trener Mariusz Jurasik ?? Nic nie wie bo ich nie widzi . Z całym szacunkiem dla Niego jako zawodnika który naprawdę zapisał sie na Kartach Polskiej Piłki Ręcznej ... W trenerce nie pokazał nic ... Więc skąd ten wybór ? Skoro w tych meskich drużynach wyróznia sie kilka ośrodków takich jak Kielce ,Płock , Końskie , Kwidzyn ... Dlaczego tam nie szukać Trenera dla Młodzieżowki ?? Weźmy takiego Trenera Patryka Rombla Który trenował Młodziez W Kwidzynie , później seniorów a teraz Jest trenerem Drużyny Grającej w Lidze Mistrzów . Został Trenerem Kadry B wraz ze Sławkiem Szmalem . Tylko miało być łączenie miały być łatwy skok z Kadry B do A ... I jak był problem to trener Przybecki moim zdaniem wogóle nie korzysta z Kadry B . Spójrzmy na Kadre Szkoleniową w naszym kraju to są wszyscy Koledzy po znajomości mają stanowiska . Piłka Ręczna na świecie poszła mocno do przodu inaczej się Gra ... Myśl trenerska naszych szkoleniowców umarła 10 lat temu a oni dalej ja wprowadzają od Juniora... To skąd mamy mieć zawodników w wieku Seniora ?? Co ma szkolenie MASTER KOŁCZ ??? Pojedzie Trener Kowalczyk odbędzie szkolenie a i tak zrobi to co robił od lat Starych Drzew sie nie przesadza i starego Psa nowych sztuczek nie nauczysz ... Takie jest moje zdanie ...
                      • Król Żydowski Zgłoś komentarz
                        To nie smutny obraz, a nekrolog polskiej piłki ręcznej. Kondukt żałobny wyruszył w styczniu podczas meczu z Portugalią. Kadra Kowalczyka i Skórskiego go kontynuowała. Ceremonia
                        Czytaj całość
                        pogrzebowa to był występ kadry Obrusiewicza w Chorwacji, a wywiad Pana Eljasza to już stypa. Sam przyznaje, że nie ma już co płakać, gorzej i tak nie będzie. Przecież wszyscy wiedzieli, że do tego to wszystko zmierza. Amen.
                        • Dyktafon Zgłoś komentarz
                          Dyrektor Sportowy jak sama nazwa wskazuje odpowiada za kwestie sportowe. Dlatego poddaj się bezradny człowieczku bo już gorzej się ośmieszyć nie możesz. Brakuje nam mentalności
                          Czytaj całość
                          zwycięzców? A skąd mamy ją mieć, jak do kadr nie trafiają najlepsi, z charakterem, walczaki, tacy, którzy dla Reprezentacji zrobią wszystko tylko Ci wybrańcy "trenerów wybrańców"? Zacznijmy od tego, że trenerami nie zostają Ci, którzy powinni tylko Ci, których góra sobie wybierze i to nie wiadomo według jakich kryteriów bo na pewno nie według zasług, doświadczenia i umiejętności. Skoro nie obsadzamy najlepszych trenerów to jak oni mają powoływać najlepszych zawodników? Powołują tych, którzy im pasują, których poleci kolega, którzy nie mają tyle charakteru żeby podskoczyć trenerowi. Ilu jest zawodników w każdym roczniku kadrowym, którzy zasługują na to, żeby grać w Reprezentacji, ale nie ma ich bo albo nie mają poparcia żeby ktoś ich tam wcisnął, albo mają własne zdanie, które nie pasuje danemu trenerowi, albo grają w klubie, którego też dany trener nie jest sprzymierzeńcem. Niestety tak to się odbywa. Wystarczy zapytać zawodników jak trenerzy się do nich zwracają, nie szanują, a momentami obrażają właśnie ze względu na przynależność klubową, szkolenie u trenera takiego czy takiego, że ma brata czy ojca zawodnika bądź trenera. Sporo jest takich przypadków. To tu się przyjrzyj Panie Eliasz, na co swoim pachołom pozwalasz. Tak mentalności zwycięzców nigdy nie zbudujemy. I skończ już z tymi swoimi Master Kołczami bo wszyscy wiedzą, jak wygląda robienie tych ich papierków. Możesz ich mieć nawet 200, ale co z tego? Wskaż przynajmniej 10, którzy zasługują na ten tytuł. Którzy rzeczywiście stawiają na rozwój i szkolenie warsztatu trenerskiego, a nie tylko na papier. Do tego nie trzeba prawdziwych trenerów namawiać, oni sami działają i robią to każdego dnia. Tylko akurat tych ludzi nie ma w reprezentacjach, są za to Ci, którzy owszem papierki mają dlatego że im kazano, zapłacili, parę razy przyjechali odbębnić jakiś wykład i wielcy tytularze międzynarodowi. Jak już chcecie się wzorować na zachodzie i południu to zacznijcie od siebie. Od podstaw.
                          • Grzymisław Zgłoś komentarz
                            Oby więcej takich wywiadów! Eliasz przyznaje, że dzisiejsze problemy to wina zaniedbań i to nie poprzedników, ale nie wprost można przypisać także jemu i jego ekipie. Problemy te
                            Czytaj całość
                            najważniejsze, a więc duże różnice w przygotowaniu atletycznym i taktycznym(a może nie, skoro o tym nie mówił, w końcu za czasów dzisiejszych dziadków u progu emerytury, to był jeszcze styl właściwy), są dobrze znane. Ośrodki szkolenia problemu nie rozwiążą. Dlaczego? Owa masowość oznacza równanie w dół. Trafiają tam w dużym procencie kandydaci na zupełnych amatorów. Nie kandydaci na profesjonalistów. No i prowadzą je często "doświadczeni" trenerzy. Może wiekowi, ale czy rozwijający się, czy zakorzenieni w XX wieku i charakterystycznej, "chodzonej" piłce ręcznej? O ile przeważnie z młodymi ludźmi nie pracuje się najlepiej kilkadziesiąt lat starszym osobom, o tyle trenerami muszą być osoby młode, nowe. Jaka jest ogromna wymiana trenerów na szczeblu najwyższym! U podstaw tego nie ma. Bez tego to sobie można pomarzyć o poprawie. Niekoniecznie ze względu na brak ich kwalifikacji, czy innowacyjności. Po prostu takie osoby o najdłuższym stażu czują się nietykalne. Skoro nietykalni są w centrali, to co dopiero w jakichś OSPR. Ciepła posadka na starość, a natrudzić się nie trzeba. Lepiej narzekać, że młodzież się nie garnie do treningu, że działacze coś tam, że mało kasy. Na te kółka wzajemnej adoracji i trenowanie To tylko sprawa z przygotowaniem technicznym i taktycznym. A fizyczne? Tym się raczej nikt na poważnie nie zajmuje. A to nie może być nowość w wieku juniorskim. Jeszcze jeden, trochę mniej znany, problem w polskim szkoleniu jest taki, że stawia się na wynik w kategoriach młodzieżowych, a nawet dziecięcych. W tych najbardziej rozwiniętych handballowo krajach najważniejszy jest w młodości rozwój. A w Polsce ciśnie się na wyniki. Ustawia zawodników/zawodniczki najlepszych w II linii. Trening na pozycje w I linii jest mocno ograniczony, nieskuteczny. Na pozycje rozgrywających trafiają gracze często nie pasujący do tego charakterem, warunkami fizycznymi, ale mający jakąś przewagę umiejętności np. rzutowych w danym momencie. To jest karygodne i obciąża gryzipiórków biorących kasę za organizowanie szkolenia, że tak wielu zawodników przeskakuje między pozycjami w dorosłym wieku. A co dopiero w juniorskim. Ma być tu i teraz. Być może przyzwolenie na to bierze się stąd, że szkolenie odbywa się w wielkim stopniu na koszt samorządów, nie związku. I miastu trzeba pokazać jakiś dyplom za wojewódzki medal dla dzieciarni. I tak po zakończeniu gimnazjum, czy ew. wieku juniorskiego kontynuacji nie ma. Zabawy dorosłych miasto już nie chce finansować. Jak tacy nieskuteczni - przecież Eliasz przyznaje, że zna i rozumie problemy i nie wprost przyznaje, że nie potrafi/nie ma wpływu na ich rozwiązanie - działacze pozostaną na stanowiskach, do których zdają się przyspawani, to szkolenie miasta też przestaną finansować. Jestem niemal pewny, że najbliższa przyszłość nie przyniesie poprawy. Także z powodu zmian w regułach i trendów na szczycie, które zmierzają w stronę gry coraz szybszej i możliwie bezkontaktowej. To nie będzie mocna strona Polaków. Coraz surowsze reguły i promocja tzw. fair play zmniejszają z kolei atrakcyjność tego, nie tak jeszcze dawno brutalnego, sportu.
                            Zobacz więcej komentarzy (13)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×