WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Polska - Izrael. Być albo nie być polskiej piłki ręcznej

W niedzielę w Płocku reprezentacja Polski zmierzy się z Izraelem o awans do Mistrzostw Europy 2020, które po raz pierwszy odbędą się w trzech krajach – Szwecji, Austrii i Norwegii.
Aneta Szypnicka
Aneta Szypnicka
WP SportoweFakty / Krzysztof Betnerowicz / Na zdjęciu: Michał Daszek

W sierpniu 2016 roku Biało-Czerwoni grali w półfinale igrzysk olimpijskich i zabrakło im zaledwie jednej bramki, by w Rio de Janeiro móc zagrać o złoto. Minęły zaledwie trzy lata, a pod znakiem zapytania stoi awans Polaków na mistrzostwa Starego Kontynentu - na mistrzostwa, w których po raz pierwszy weźmie udział rekordowa liczba zespołów - aż dwadzieścia cztery.

Jeszcze kilkadziesiąt miesięcy temu nikt nie drżałby o wynik starcia z Izraelem - ot kolejny mecz, który trzeba rozegrać przed rozjechaniem się na wakacje. Spotkanie, które niedawno polscy reprezentanci wygraliby bez większych problemów o każdej porze dnia i nocy. Teraz? Nic z tego. Po zmianie warty w kadrze, wymianie pokoleniowej, zamieszaniu z obsadzeniem funkcji selekcjonera, ale przede wszystkim po mocno wstydliwej porażce w Izraelu i jeszcze bardziej dołującym remisie w Kosowie nic już nie jest takie, jak kiedyś.

Związek Piłki Ręcznej w Polsce przespał sukcesy naszych szczypiornistów, nie potrafił ich skonsumować, machina nie poszła w ruch, zamiast wyprzedzić świat, czy jak to mieliśmy w zwyczaju - iść z nim w równym rytmie, my stanęliśmy, a reszta globu wręcz pogalopowała w kierunku rozwoju, szybkości, techniki. Płaci za to cała piłka ręczna, ale przed takim pojedynkiem jak ten w niedzielę z Izraelem, płacą przede piłkarze ręczni, na których barkach spoczywa ogromna odpowiedzialność.

ZOBACZ WIDEO Wyrok na Leszka Krowickiego. "To były stracone lata"


Ominięcie trzeciej imprezy mistrzowskiej z rzędu byłoby dla Polski - nie bójmy się użyć tego słowa - katastrofą. Biało-Czerwonych zabrakło już na ostatnich mistrzostwach Europy w Chorwacji, nie zakwalifikowali się też na rozgrywany w styczniu tego roku czempionat globu. Nie awansować z grupy, w której przeciwnikami były takie zespoły jak Izrael i Kosowo? To już nie krok w tył, ale odległość lat świetlnych od najlepszych drużyn na świecie. Po losowaniu wydawało się przecież, że nie wywalczenie przepustki z tego zestawienia to misja niemożliwa. I chociaż polscy piłkarze ręczni przyzwyczaili nas, że niemożliwe nie istnieje, to jednak wolelibyśmy to w wydaniu niespodziewanych sukcesów, a nie kolejnych blamaży.

I chociaż półamatorski zespół z Kosowa upokorzył w środę Polaków, to i tak gracze Patryka Rombla powinni Kosowianom podziękować. Szczypiorniści z Bałkanów pokonali bowiem w kwietniu Izrael, a gdyby nie to, to przed starciem w Orlen Arenie Biało-Czerwoni mieliby aż trzy punkty straty do swoich niedzielnych rywali i byliby w znacznie trudniejszej sytuacji. Teraz by wywalczyć upragnione przepustki i puścić w niepamięć katastrofalne eliminacje, wystarczy im po prostu zwycięstwo.

Teoretycznie remis, a nawet przegrana, nie odbiera Polakom matematycznych szans na awans. W przypadku takich wyników, Biało-Czerwoni będą musieli oglądać się na innych, liczyć drobne punkty, analizować sytuację w innych grupach. To byłby jednak akt, którego nikt nie ma ochoty oglądać.

Scenariusz na niedzielę jest więc prosty - wygrać.

El. ME, gr. 1:

Polska - Izrael / 15.06.2019, godz. 18:00

Czy Polacy wygrają z Izraelem i awansują na mistrzostwa Europy?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (3):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Wiślak zks 0
    Taka ciekawostka, dotycząca sprzedaży biletów na ten mecz. Około 1,5 – 2 tygodnie temu razem z żoną wpadliśmy na pomysł, że może wybierzemy się na mecz Polska - Izrael. W takim razie trzeba kupić bilety. Wszedłem na stronę, która zajmuje się sprzedażą biletów, a tam ku mojemu ogromnemu zdziwieniu pozostało niewiele biletów i to w większości na sektorach za bramką G, G1. Na najlepszych sektorach, zwłaszcza na dole biletów nie było. Pomyślałem co jest grane? Gramy z Izraelem, bilety po 60 zł i w zdecydowanej większości sprzedane? Mówię do żony. Dajmy spokój, 60 zł od twarzy na sektorach za bramką. Tyle tylko idiota zapłaci. Daliśmy sobie spokój. W tym tygodniu, bodajże we wtorek czy w środę raz jeszcze, z ciekawości wszedłem na stronę zajmującą się sprzedażą biletów i ku mojemu ogromnemu zdziwieniu na dole, na najlepszych sektorach było mnóstwo wolnych miejsc, mnóstwo.
    Pytam się kto odpowiada za taki cyrk? Kto? Wcześniej miałem ochotę pójść na mecz, ale nie było biletów. Nagle w ostatniej chwili okazuje się, że bilety są. Kto je wcześniej blokował i czemu? Rozumiem, że to związek odpowiada za taki stan rzeczy?
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Rychu GKM 0
    Ale to już jest dno. Niżej są tylko amatorzy. Mam jednak nadzieję, że zobaczymy kolejny w ostatnich dniach pogrom ;)
    robertvelkosciej Tak się zastanawiam od rana czy czasem nie byłoby lepiej abyśmy przegrali ten mecz. Może trzeba sięgnąć dna aby w końcu ktoś się obudził i zorganizował w Polsce szkolenie z prawdziwego zdarzenia. Jak wygramy to znowu odtrąbimy sukces i marazm będzie trwał w najlepsze.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • robertvelkosciej 0
    Tak się zastanawiam od rana czy czasem nie byłoby lepiej abyśmy przegrali ten mecz. Może trzeba sięgnąć dna aby w końcu ktoś się obudził i zorganizował w Polsce szkolenie z prawdziwego zdarzenia. Jak wygramy to znowu odtrąbimy sukces i marazm będzie trwał w najlepsze.
    [ 1 komentarz w tej dyskusji ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×