Azjaci zagrali pod koniec roku w turnieju 4Nations Cup w Gdańsku i nic nie zapowiadało komplikacji. Kolejnym etapem przygotowań do mistrzostw kontynentu miał być wyjazd do Hiszpanii i mecze z Polską, Iranem oraz Hiszpanią. Już kilka dni temu stało się jasne, że o występie nie może być mowy. Po stwierdzeniu 10 przypadków w zespole Japończycy zrezygnowali z udziału, ale na tym nie koniec kłopotów. Niedługo później zapadła decyzja o wycofaniu z mistrzostw Azji.
Japończycy zamknęli sobie tym samym drogę do MŚ 2023 w Polsce i Szwecji. Czempionat był ich jedyną szansą na awans, zresztą byli jednymi z faworytów nawet do złota, bo pod wodzą Dagura Sigurdssona zrobili spory postęp. Podczas MŚ 2021 zdołali nawet zremisować z Chorwacją, w trakcie igrzysk w Tokio pokonali Portugalczyków.
W tej sytuacji jedyną deską ratunku jest... "dzika karta" od organizatorów. W 2019 roku Japończycy w ten sposób dostali bilet na mistrzostwa, ale wówczas ich kartą przetargową były zbliżające się igrzyska olimpijskie.
ZOBACZ:
W kadrze selekcja na finiszu
Rywale Polaków bez lidera?
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Messi na parkiecie? Nie porywa