Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Wilfredo Leon dokonuje niemożliwego: jest coraz lepszy

Nawet złamany palec i nóż na gardle nie są w stanie zatrzymać Wilfredo Leona, kiedy wejdzie w "tryb egzekucji". Wtedy nie okazuje ani bólu, ani litości przeciwnikowi. Tak było w Rosji, tak jest we Włoszech.
Joanna Wyrostek
Joanna Wyrostek
Wilfredo Leon Newspix / Łukasz Krajewski/FOKUSMEDIA.COM.PL / Na zdjęciu: Wilfredo Leon

"Ten facet to prawdziwe złoto" - mówił prezes Sir Safety Conad Perugia Gino Sirci, kiedy w maju 2018 ogłosił podpisanie 2-letniej umowy z Wilfredo Leonem. Ekscentryczny biznesmen po kilku miesiącach może sobie gratulować, bo zrobił interes życia: siatkarz, za którego zapłacił wielkie pieniądze, gra jak siatkarz za którego zapłacono wielkie pieniądze. I nie przeszkadza mu to, że występuje w innej lidze, niż pozostali zawodnicy.

Atak - może być jeszcze lepiej

Dla 25-letniego przyjmującego Serie A to druga zagraniczna liga. Występy w niej rozpoczął identycznie jak w rosyjskiej, czyli od porażki w meczu o Superpuchar. W Rosji Zenit Kazań przegrał jesienią 2014 z Biełogoriem Biełgorod, a Perugia uległa w październiku 2018 0:3 Diatec Trentino. Ale niedługo potem, też jak w Superlidze, rzucił wszystkich na kolana. Jeśli ktoś zajrzał do jego statystyk już w listopadzie mógł złapać się za głowę: przyjmujący miał lepszą skuteczność w ataku niż środkowi, wyprzedzał m. in. Srećko Lisinaca. Wynosiła 65 procent. Utrzymanie takiego poziomu na dłuższym dystansie w lidze włoskiej byłoby czymś niewiarygodnym: po 20. kolejkach skuteczność Leona spadła do "jedynie" 58,7 procent. To niesamowity rezultat nie tylko dlatego, że mowa o przyjmującym, który dostaje w drużynie najwięcej piłek od Luciano De Cecco.

Przede wszystkim te liczby wskazują na dwie rzeczy: 25-latek z roku na rok gra coraz lepiej i co jeszcze ważniejsze: osiągnął stabilność, która cechuje tylko tych największych. Podczas gry w Rosji cyferki przyjmującego jeśli chodzi o skuteczność w ofensywie przedstawiały się następująco. Sezon 2014/15 – 56 procent, 2015/16 – 56, 2016/17 – 57. We Włoszech nie tylko nie zszedł poniżej tej granicy, ale wykręcił jeszcze lepszy wynik, i to w lidze, gdzie jak nigdzie na świecie przywiązuje się wagę do systemu blok - obrona.

ZOBACZ WIDEO Czy Polska potrzebuje Wilfredo Leona? "To tak, jakby do kadry dołączył Ronaldo lub Messi"

Zagrywka - może być jeszcze lepiej

Wilfredo Leon jest postrachem nie tylko w ofensywie: jego najgroźniejszą bronią pozostaje zagrywka. Podobnie jak atak - jeszcze lepsza niż w czasach "rosyjskich". W Superlidze przyjmującemu policzono wtedy średnio 0.71 asa na set, natomiast obecnie już ma 76 punktów zdobytych zagrywką w 71 partiach. Średnia po 20 meczach - 1.07. Progres jest więc znaczący, a Leon pytany, skąd mu się to bierze, powtarza tylko: "Muszę pracować, wciąż muszę pracować. Zwłaszcza nad elementami, w których jestem słabszy" - mówi.

Zagrywka Leona wciąż posiada ogromną moc. W tegorocznym finale Pucharu Włoch przeciwko Cucine Lube Civitanova w czwartym secie jego drużyna przegrywała 17:19, a w całym spotkaniu 1:2. Wtedy w polu zagrywki stanął on. Posłał dwa asy, a w kolejnych akcjach przyjmujący Lube trzy razy oddali piłkę na stronę rywali i Perugia prowadziła 22:19. W jednej z akcji radar prędkości wskazywał 134 km/h. I to wszystko Leon wyczyniał ze złamanym palcem prawej ręki, który dokuczał mu mocno przez cały turniej.

Bardzo podobnie przedstawia się udział Leona w ofensywie drużyny. Kiedy jeszcze rok temu był zawodnikiem Zenitu Kazań otrzymywał od rozgrywających 28 procent wszystkich wystaw. W Perugii Luciano De Cecco posyła do niego nieco więcej, bo ponad 29 procent piłek, które przechodzą przez jego ręce. - Jeden gracz może wygrać mecz, ale nie mistrzostwo - mówił przed tym sezonem trener Perugii Lorenzo Bernardi. Ciekawe, co powie na zakończenie tegorocznych klubowych rozgrywek. Jedno trofeum Leon już włoskiemu klubowi wygrał: Puchar Włoch, kiedy w finale wyprowadził zespół ze stanu 0:2 w setach do zwycięstwa 3:2. Teraz przed przyszłym reprezentantem Polski kolejne wyzwania: walka w Lidze Mistrzów i o scudetto.

Game changer 

Wilfredo Leon podczas czterech sezonów w barwach Zenitu Kazań wygrał 16 spośród 19 możliwych trofeów. Jeśli w Perugii Leon spędzi tyle czasu, ma szansę poprawić ten wynik, nawet jeśli koledzy z drużyny wpadną w dołek formy. Wciąż pokazuje, że potrafi wyciągnąć ich z najgorszej sytuacji i ręka mu nie zadrży, kiedy trzeba bić mocno i celnie. Takich meczów jak niedawno zakończony Puchar Włoch siatkarz rozegrał w Rosji mnóstwo. Przyzwyczaił też kolegów do tego, że jak gra nie idzie, nawet jemu, to i tak kiedy trzeba ustrzeli rywali w ataku, czy zrobi dziurę w boisku zagrywką.

Przykładem może być jeden z jego ostatnich meczów w koszulce klubu z Tatarstanu. W zeszłym sezonie rywalem Zenitu Kazań w meczach o złoto Superligi był Zenit Sankt Petersburg. W drugim meczu finałowej serii zespół Władimira Alekny przegrywał 0-2, ale odwrócił losy spotkania. "Il Comandante" - pisały o Leonie po jego zakończeniu rosyjskie media. To on odwrócił losy meczu, który zakończył się zwycięstwem obrońców tytułu. Podobnie jak w niedawnym włoskim finale był niewidoczny przez dwa sety, a potem poprowadził drużynę do wygranej. Takich meczów Leon ma za sobą wiele również w europejskich pucharach.

To on pogrążył w berlińskim finale Ligi Mistrzów w 2015 Asseco Resovię Rzeszów, to on zdobył ostatni punkt w finale tej imprezy, odbywającej się w 2016 w Krakowie. Wreszcie, w taki właśnie sposób pożegnał się z Zenitem Kazań: w ostatnim meczu, w w zeszłorocznym finale Ligi Mistrzów w Kazaniu przyniósł drużynie rekordowy, piąty tytuł w sezonie. Rosyjski zespół przegrywał już z Lube 1:2, potem 7:11 w piątej partii. I wtedy znów wszystko odmienił Leon. Łącznie w finale zdobył 33 punkty, w tym 9 (!) w piątym secie, kończąc mecz asem.

Wilfredo Leon przychodził do Rosji jako potencjalna gwiazda. Odszedł jako najlepszy siatkarz świata i w takiej glorii trafi do reprezentacji Polski. Tyle tylko, że będzie jeszcze lepszy. Patrząc na to, jak zaczęło się jego pasmo sukcesów i w Superlidze, i w Serie A, dobrze się jednak składa, że pierwszym turniejem tego fantastycznego siatkarza w kadrze Polski nie będą igrzyska olimpijskie.

Czy Wilfredo Leon zdobędzie z polską reprezentacją medal IO w 2020?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (7):

  • grolo Zgłoś komentarz
    Czytać takie artykuły jak pani Joanny to przyjemność. Niechby inni redaktorzy SF równali do tego poziomu !
    • Łukasz Szulowski Zgłoś komentarz
      Na tej podstawie, ze nie grają tam troche lepsi zawodnicy ale zdecydowanie lepsi. Tacy zawodnicy jak Dzavoronok albo Plotnitsky byliby w Rosji gwiazdami a tutaj są w tlumie wysmienitych
      Czytaj całość
      siatkarzy. Rownie dobrze idac Twoim tokiem rozumowania można zapytać na jakiej podstawie twierdzisz ze PlusLiga jest slabsza od Serie A ? W koncu tez 10 z 10 nie gra. Tak już jest w sporcie ze druzyny porownuje sie przez pryzmat zawodników ktorzy w nich graja. Tylko laik moze więc stwierdzic ze Serie A nie jest mocniejsza od Superligi. Zresztą przed chwila ukazal sie nowy artykul z Leonem, zobacz jak sam zainteresowany porownuje obie ligi. Superliga rosyjska jest porownywalna poziomem do Plus Ligi nie licząc Zenitu. A to poziom dużo nizszy niz Serie A
      • Łukasz Szulowski Zgłoś komentarz
        Ale to zdecyduj sie czy piszesz o lidze wkoncu czy o Zenicie. Artykuł jest o statystykach Leona, ktory cały swoj pobyt w Superlidze spedzil w Zenicie, który wygrywal Lm wiec on nie mógł
        Czytaj całość
        zagrac przeciwko Zenitowi ponieważ tam grał. Reszta drużyn w rosyjskiej lidze jest nieporównywalnie slabsza od drużyn włoskich i siły ligi. Statystyki ligowe nabija się grając mecze z całą stawką. A Liga Wloska aktualna (bo cały czas mieszasz stare sezony, ktore nie maja dla rozwazanego problemu znaczenia)jest nieporównywalnie mocniejsza od ligi rosyjskiej sprzed kilku lat w której gral Leon.
        • ferdynand Zgłoś komentarz
          1/ "Progres jest więc znaczący, a Leon pytany, skąd mu się to bierze, powtarza tylko: "Muszę pracować, wciąż muszę pracować. Zwłaszcza nad elementami, w których jestem słabszy" -
          Czytaj całość
          mówi." . 2/ proponuję wykonać olbrzymie banery z tą treścią/podpisem WL i porozwieszać we wszystkich polskich siatkarskich halach ... . 3/ myślę że każdemu polskiemu zawodnikowi / zawodniczce da do myślenia a dla niektórych [a może większości?] będzie swoistym rozpaczliwym apelem żeby wreszcie nauczyli się grać jak zawodowcy a nie hobbyści ... . 4/ bo jeżeli taki mega opłacany gracz, z takim mega talentem, mega motoryką itd. grający na mega poziomie , mówi : "jestem za słaby w wielu elementach" to nóż się otwiera jak trzeba czytać wypociny leniwych nieuków : "nie wiemy co się dzieje ! tylko do kasy umiemy trafić!" . po socjal ... 500 [tys.] plus ...
          • Łukasz Szulowski Zgłoś komentarz
            Tylko bez żartów. Obecne rozgrywki Serie A są być może najmocniejszą ligą w historii siatkowki...mecze stoją na galaktycznym poziomie a Ty sugerujesz ze rosyjska superliga z poprzednich
            Czytaj całość
            sezonów, która prócz Zenitu była wówczas porównywalna do naszej Plus Ligi byla mocniejsza od dzisiejszej galaktycznej Serie A ? Wolne żarty
            • siewca śmierci Zgłoś komentarz
              możne to nie leon gra lepiej tylko ruska liga lepsza była w tamtych czasach ...
              • Gohram Zgłoś komentarz
                Przestancie sie wiecznie Kubanczykiem podniecac. Gdyby obral inny kierunek reprezentacyjny, to apelowalibyscie do FIVB, zeby zmienic procedury. Trener Lozano ma racje mowiac, ze to
                Czytaj całość
                niesprawiedliwe, wszak Leon Polakiem nie jest. To samo tyczy sie Leala, czy Grozera, a w przyszlosci moze Siomona.
                Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                ×
                Sport na ×