Relacje na żywo
  • wszystkie
  • MŚ 2022
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Odrodzenie polskich skoków? "Oni jeszcze sprawią sensację!"

- Każdy musi zauważyć, że da się to poukładać inaczej - przekonuje Adam Małysz. I mówi o dwóch dużych zmianach w Polskim Związku Narciarskim. Efekty mają być widoczne jak najszybciej. Czy legenda polskich skoków uzdrowi polskie sporty zimowe?

Dawid Góra
Dawid Góra
Adam Małysz East News / Pawel Murzyn / Na zdjęciu: Adam Małysz

Adam Małysz sprawuje funkcję prezesa PZN-u od ponad dwóch miesięcy. To wystarczająco długo, aby usamodzielnić się na nowym stanowisku i rozpocząć własną drogę do sukcesów. W tym mają pomóc dwie decyzje, które czterokrotny zwycięzca Pucharu Świata już podjął.

Do tego dochodzi zmiana w sztabie skoczków i wyłapanie błędu w dotychczasowym szkoleniu. Choć do tego drugiego Małysz nie jest w pełni przekonany.

Dawid Góra, WP SportoweFakty: Przyzwyczaiłeś się do garnituru?

Adam Małysz, prezes PZN-u: Aż tak często w nim nie chodzę.

Ale koszula jest.

Sekretarz się śmieje, że zawsze chodziłem w t-shirtach, a teraz zakładam koszule. Ale to dobrze, trzeba mieć jakieś przyzwyczajenia. Całe życie w dresach zrobiło swoje. Mimo wszystko lubię czasem założyć garnitur. Myślałem, że będzie to dla mnie większy problem.

A ciągłe spotkania, decyzje, myśl, że od ciebie wszystko zależy?

Przypuszczałem, że moja prezesura będzie wyglądać tak, jak opisujesz, ale jest inaczej. Poukładaliśmy wszystko, rozdzieliliśmy obowiązki na cały zarząd. Pewne rzeczy daję innym do zrobienia. Oczywiście, jestem prezesem i podejmuję ostateczne decyzje, ale dla mnie jest ważne, że członkowie zarządu są odpowiedzialni za dyscypliny, które mają pod sobą.

Podjąłeś już decyzję, która spędzałaby ci sen z powiek?

Zależy, jak to rozumieć. Jednak kandydując na to stanowisko, miałem przesłanie i pomysł, jak związek powinien funkcjonować. Największą obawę wiązałem z odpowiedzialnością za wszystko, co zależy od związku. To sporo waży. Zauważyłem jednak, że biuro, jako takie, funkcjonuje samodzielnie. Pod tym względem nic się nie zmieniło. Dojdą nowe osoby, to jasne, bo ogłosiliśmy konkursy choćby na dyrektorów sportowego czy komunikacji, ale wiele spraw się nie zmieni. Przynajmniej tych dotyczących funkcjonowania samego biura.

Dostałeś jakąś złotą radę od Apoloniusza Tajnera, poprzedniego prezesa?

Powiedział, że sobie poradzę. I że mam naprawdę dobrych ludzi, którzy mi w tym pomogą. Szczególnie Janka Winkiela, który zarządza biurem. On doskonale wie, co się tutaj dzieje. Ja po dwóch miesiącach wciąż się wdrażam.

Córka i żona odradzały ci prezesury.

Tak, ale to ze względu na hejt. Jest nieunikniony.

Ty akurat nie miałeś z nim wiele do czynienia.

Ale i tak był. Dziś mamy takie czasy, że zawsze znajdzie się człowiek, któremu coś się nie spodoba i głośno o tym mówi. Byłem hejtowany choćby za to, że wypowiedziałem się na temat szczepionek przeciwko Covidowi-19. Nikogo nie namawiałem do szczepień, ale podkreślałem, że warto to rozważyć. Jeśli wśród osób, które tego słuchały, choćby jedna na dziesięć się zaszczepiła, to oznacza, że było warto. Antyszczepionkowcy i tak będą wiedzieć swoje.

Druga sprawa to sytuacja z krytyką, która na ciebie spadła z ust samych skoczków. Kamil Stoch, Dawid Kubacki i Piotr Żyła jasno sprzeciwiali się sposobowi komunikacji w drużynie i zwolnieniu trenera Michala Doleżala. To już za tobą?

W wielu przypadkach i w iluś procentach tak. Takie sprawy zawsze będą się ciągnąć dłuższy czas, nie da się o tym zapomnieć. Ale dziś pracujemy nad tym, jak ich uniknąć w przyszłości.

Było spotkanie ze skoczkami?

Tak, z Piotrkiem, Dawidem i Kamilem. Chcieliśmy oczyścić atmosferę. Przybiliśmy sobie piątki i mam nadzieję, że będzie OK. Chciałem im uświadomić, że zmiana trenera i sztabu nie miała im wyrządzić krzywdy. Sam natomiast wiem, że kiedy jest się starszym zawodnikiem, trudno zdecydować się na zmiany. Wygrywają przyzwyczajenia.

Ty, kiedy chciałeś zmiany, decydowałeś się na indywidualne treningi z wybranym szkoleniowcem.

Wtedy nie było wyjścia. Gdyby Kamil przyszedł do związku i powiedział, że potrzebuje takiego rozwiązania, na pewno byśmy się nad tym pochylili.

Proponowałeś mu to?

Kamil miał taką propozycję, jeszcze jak Łukasz Kruczek kończył przygodę z kadrą. Ale nie chciał. To musi wyjść od zawodnika, a związek powinien koncentrować się na centralizacji szkolenia. Nie możemy rozdrabniać się na pojedyncze osoby. Choć Kamil na pewno byłby wyjątkiem. Zrobił wiele dla polskiego sportu i zasłużył na takie podejście.

Zmiany w związku są konieczne. Wyniki w poszczególnych dyscyplinach prezentują się słabo. Nawet sezon w skokach nie był udany.

To prawda, dlatego jednej modernizacji już dokonaliśmy. Chodzi o koordynatorów. Każda dyscyplina ma osobę w rodzaju dyrektora sportowego. Do tego zatrudnimy dyrektora sportowego całego związku. Koordynator będzie osobą bezpośrednio między trenerem i zarządem oraz dyrektorem sportowym. Ma pomagać dyscyplinie na co dzień, ale też w jej rozwoju.

Co znaczy: "Pomagać w rozwoju"?

Koordynator powinien się skupiać nie tylko na kadrach, które mamy w związku, ale także działalności danej dyscypliny w całym kraju. Ma stworzyć programy, o ile będą konieczne, współpracować z fachowcami, związkiem i ministerstwem. To są dość ogólne pojęcia, ale bardzo mi zależy na tym, aby pozycja koordynatora była elastyczna. On nie tylko ma wypełniać zadania, które dostaje od nas, ale też wychodzić z inicjatywą po tym, jak oceni stan danej dyscypliny. Takie osoby działają w związkach na całym świecie.

Do tego tworzy się stanowisko oficera prasowego, który będzie koordynować kontakty z mediami. Taką osobę będziemy powoływać na główne imprezy w sezonie.

Coś jeszcze?

Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Medale zdobywają głównie ich wychowankowie, ale dziś trudno zachęcić młodzież, aby szli do takich placówek. Żeby chcieli się uczyć w SMS-ach, potrzeba argumentów. Dofinansowujemy szkoły, więc chcemy brać większy udział w ich funkcjonowaniu i dawać im do dyspozycji najlepszych trenerów w Polsce. Musimy trochę to scentralizować, pomóc, aby w szkołach pracowali nie tylko dobrzy nauczyciele, ale też najlepsi szkoleniowcy. W ten sposób uczniowie będą mieć otwartą ścieżkę i na pewno łatwiej im będzie podjąć decyzję, co dalej.

W Polsce, niemal w każdej dyscyplinie, kuleje system szkolenia. Sztandarowym przykładem jest piłka nożna z systemem tak nieudolnym, że polskie talenty porządnie kształci się dopiero za granicą. Przez jakiś czas wydawało się, że w skokach jest idealnie, ale szybko okazało się, że nie. Nie ma następców mistrzów.

Tutaj problem polega nie tylko w samym systemie, ale też fakcie, że coraz mniej młodzieży chce uprawiać sport. I to taki, który nie jest dla wszystkich. Piłka, siatkówka, koszykówka, ale też biegi narciarskie, snowboard - to są sporty mniej więcej dla wszystkich. Skoki nie. Jest ryzyko, że dzieci chętnych do uprawiania tej dyscypliny będzie coraz mniej. Nie chcę nawet myśleć o sytuacji, że w ogóle ich nie będzie.

Spójrzmy jednak na drugą stronę medalu. Mówiło się, że nie znajdą się moi następcy. Tymczasem jest Kamil, dołączyli do niego Piotrek i Dawid. Obecnie nie twierdziłbym, że nie ma nikogo, kto może ich zastąpić. Jest paru zawodników - myślę, że jeszcze sprawią sensację.

Ale wciąż - kiedy sukcesów nie osiąga Stoch, Kubacki i Żyła - zwycięstw nie ma praktycznie w ogóle. To pokazał poprzedni sezon.

Szkolenie do tej pory działało na zasadzie połączenia kadr. To przyniosło świetne efekty, ale potem zauważyliśmy, że system zaczyna się rozchodzić. Pomysł był dobry i konsultowany z fachowcami, jednak tylko na jakiś czas. Potem znowu trzeba było rozdzielić kadry. Jestem przekonany, że nowy sezon będzie zdecydowanie lepszy od poprzedniego.

Ale znów oparty na tych samych zawodnikach - najlepszych i najstarszych w kadrze.

Zobaczymy. Nie możemy zrezygnować z kilku skoczków dlatego, że są najstarsi.

Chodzi tylko o to, aby mieli sukcesorów.

Trenerzy dostali jasne wytyczne - mają bardzo dużą wagę przykładać do młodzieży. U nich muszą doprowadzić do postępu, muszą ich rozwijać. Dobrym przykładem jest Paweł Wąsek. Tak jak on, młodzi skoczkowie powinni zauważyć, że da się startować w Pucharze Świata i zdobywać punkty. W ten sposób łatwiej "zaskoczyć" i w perspektywie - zacząć wygrywać.

Kilka lat temu mówiłeś, że między seniorami i najmłodszymi skoczkami jest potężna wyrwa.

Była bardzo duża. Wcześniej, przez długie lata, sukcesy osiągali nie tylko seniorzy, ale też juniorzy. Wygrywali praktycznie wszystko albo przynajmniej stawali na podiach najważniejszych zawodów. Teraz już tak nie ma.

To jest świetny przykład, aby pokazać, że mamy poważny problem.

Pytanie, czy nie posiadamy utalentowanych zawodników, czy w szkoleniu jest coś nie tak?

Na pierwsze zawsze można odpowiedzieć, że talenty na pewno są.

No właśnie. To oznacza, że po drodze popełniono błąd.

Gdzie?

Trudno określić to dokładnie. Wiele zależy od szkoleniowców i całego systemu. My bardzo poszliśmy w szkolenie, które przygotowywał dr Harald Pernitsch. Zaczęliśmy od juniorów. Tymczasem być może trzeba było skoncentrować się na kadrach A i B, a juniorzy powinni iść swoich rytmem.

Przekonywano nas, że stworzenie jednego systemu dla wszystkich spowoduje, że zawodnicy nie będą mieć problemu po przejściu w wiek seniorski, że pójdą tym samym cyklem treningowym. Ale może właśnie to był błąd?

Kiedy zaowocują zmiany, które wprowadzasz? Kiedy nastanie moment, w którym powiemy, że to wszystko działa, a Małysz wykonał świetną robotę?

Jestem rozliczany za cztery lata, przy kolejnych wyborach. Ale ja bym chciał uzyskać efekty jak najszybciej. Chcę, żeby odczuli to trenerzy, sztaby, każdy z trybów systemu. Każdy musi zauważyć, że da się to poukładać inaczej. Poza tym, chcemy nowoczesności w związku, bo jego praca zaczynała być dość monotonna. Nie twierdzę, że poprzedni prezes źle zarządzał, bo prowadził PZN bardzo dobrze, ale widziałem wiele elementów, które można zrealizować lepiej - nowocześniej.

Obecny zarząd nie jest młody, ale jednak wszyscy jego członkowie zgadzają się z tym kierunkiem rozwoju. Cieszą się, że mogą się wykazać, że mogą pracować nieco elastyczniej, wychodzić z inicjatywami. Nie chcę zarządu, który głosuje "tak" i "nie". Jego członkowie powinny mieć przekonanie, że zrobili dla sportu coś dobrego, coś co ich zafascynuje i z czego będą dumni.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: "będę tęsknić". Kto tak powiedział do Federera?

LPK. Murańka wywalczył dodatkowe miejsce dla Polski >>
Co to był za skok! Gwiazdor wprawił w osłupienie >>

Oglądaj skoki narciarskie w Pilot WP!

Czy nowy sezon w skokach narciarskich będzie lepszy od poprzedniego?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Zimowe na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (19)
  • kert Zgłoś komentarz
    Przy całym szacunku dla osiągnięć naszego legendarnego skoczka z przykrością muszę powiedzieć że poza skokami nie ma żadnych kompetencji ani wykształcenia by kierować związkiem .
    Czytaj całość
    Nawet nie zauważył że wszystkie dyscypliny są w rozsypce a skoki w Polsce na poważnie trenuje zaledwie kilkunastu zawodników którzy są co roku poddawani skutecznej ''renowacji'' . By coś osiągnąć to Małysz musiałby pogonić ''sitwę Tajnera'' a w ich miejsce zatrudnić fachowców takich jak Justyna Kowalczyk i Wiertelny Oczywiście błagając by wrócili ... dać im ''wolną rękę '' . Ale do tego pan Adam musiałby mieć to co znosi kura . Odnoszę wrażenie że pozostały tam tylko troki .
    • MACIEK55555 Zgłoś komentarz
      bedzie snieg to najwyzej jeden w pierwszej10.moze dwoch w 20 dalej bedzie problem. malysz jako zawodnik wspanialy ale jako dyrechtor to tylko beznadzieja natomiast to ze zostal prezesem swiadczy
      Czytaj całość
      tylko o mafii w PZN I POZAMIENIALI SIE TYLKO KORYTAMI I ZLOBAMI.
      • Robertus Kolakowski Zgłoś komentarz
        Na razie sukcesy na piachu. Ciekawe co bedzie na sniegu?
        • Poot-Cris Zgłoś komentarz
          Problem: był, jest i będzie - co wspominał Małysz, w chętnych do uprawiania sportu. Wielokrotnie pisałem: co jest lepsze - regularnie chodzić na "monotonny trening" powtarzać
          Czytaj całość
          do znudzenia te same ćwiczenia czy w tym samym czasie siedzieć przy kompie i wypisywać "mundrości": jak te dyscypliny sportowe są słabo "obstawione". Popatrzcie na "kalekie dzieci, młodzież". W szkole na lekcjach sportu siedzą na ławce i "ćwiczą" na smartwonie. KOMU chciałoby się przychodzić PO LEKCJACH, DOBROWOLNIE na treningi kółka sportowego - dawne SKSy. Komu po szkole chciałoby się organizować zawody "sita", "kopanej", "szczypiorniaka" - klasa na klasę??? Popatrzcie na szkoły sportowe w Beskidach jaki jest słaby nabór. Jak powstawały takie szkoły przy naborze były przeprowadzane sprawdziany sprawnościowe /pierwszoklasiści/ tyle było chętnych. W tej chwili... Jest jeszcze jeden aspekt. Gdy "trafi się rodzynek" zdobędzie "coś" na arenie międzynarodowej, wtedy.... on jest już "miszczem". Potrafi "wszystko". Taki osobnik marnuje swój talent, dyscyplina traci zawodnika a kibice(?).... kibice mają pretensje do prezesa, że dyscyplina słaba. Jeden z mistrzów w skokach narciarskich powiedział: aby utrzymać formę przez kilkanaście lat, która pozwala utrzymać się w czołówce światowej - trzeba być "zdrowo szurniętym"!
          • tomas68 Zgłoś komentarz
            Z dna w dno.
            • Dupa 999 Zgłoś komentarz
              Beznadziejna dyscyplina sportu, drogie obiekty, które w 99% stoją puste, zawodnicy katują się dietą, wysokie ryzyko ... po co to komu. Sport praktycznie nie znany i nie uprawiany na
              Czytaj całość
              świecie poza małą grupką państw europejskich.
              • jotwu Zgłoś komentarz
                Panie Małysz.PZN to nie tylko skoki.Czarno widzę inne konkurencje.Powiedzmy sobie szczerze,pan się po prostu na tym nie zna.
                • stefan w-wa Zgłoś komentarz
                  też 50 tysiecy jak prezes PZPN ??????
                  • stefan w-wa Zgłoś komentarz
                    dzisiejsze wyższe wykształcenia sportowców / wyjątek pani doktor sportu/ przypominają dawne szkoły wyższe działaczy partyjnych, dzisiaj sa szkoły wyższe dające mgr działacza
                    Czytaj całość
                    pis.
                    • sondor Zgłoś komentarz
                      Panie Małysz, z całym szacunkiem do Pańskiej przeszłości, ale powiem szczerze być prezesem PZN to nie to, co oddawanie skoków na skoczni. Przemyśl Pan to żeby nie było za późno dla
                      Czytaj całość
                      Pana i polskich skoków!!!
                      • Kinga12 Zgłoś komentarz
                        Tak samo mówił Tomek Majewski jak wchodził do PZLA. Ale jak już tam wszedł to zaczął krakać tak jak i one.
                        • Kinga12 Zgłoś komentarz
                          Adam teraz już tylko dobrze wychodzi na zdjęciach A jeśli będzie się chciał utrzymać na tym politycznym stanowisku to musi grać głupa.
                          • Zbigniew Dobużyński Zgłoś komentarz
                            Panie Adamie wszystkiego najlepszego. Życzę spełnienia wizji Związku. Jak zawsze będę przed telewizorem w czasie zawodów i kibicował polskim zawodnikom. Powodzenia!
                            Zobacz więcej komentarzy (2)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×