"FIS nas wspiera". Zaskakujące słowa Rosjan ws. braku odwołania do CAS

Zdjęcie okładkowe artykułu: PAP/EPA /  / Na zdjęciu: Roman Trofimow
PAP/EPA / / Na zdjęciu: Roman Trofimow
zdjęcie autora artykułu

Rosja ostatecznie zrezygnowała z możliwości odwołania się do CAS ws. niedopuszczenia do startów m.in. skoczków w zawodach FIS. Słowa prezesa Rosyjskiego Związku Skoków Narciarskich wszystkich zaskoczyły.

Na rosyjskich sportowców nałożono wiele sankcji i to w zdecydowanej większości dyscyplin sportowych. Nie inaczej było pod koniec Pucharu Świata w skokach narciarskich. FIS podjęła decyzję o wycofaniu Rosjan ze swoich zawodów rangi międzynarodowej.

Rosjanie planowali odwołać się do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie. Dzięki temu mogliby domagać się cofnięcia sankcji, a nawet walczyć o odszkodowanie. Sami jednak zrezygnowali z takiej możliwości.

Skąd nagle taka decyzja? Wygląda na to, że rosyjskim działaczom doradziła to ważna osoba z samego FIS, co teraz jest wykorzystywane w propagandowych mediach.

- Rozmawialiśmy z Jeleną Wialbe, która jest członkiem Rady FIS i postanowiliśmy nie składać wniosku. Decyzja o zawieszeniu udziału reprezentacji wynika z niemożności zagwarantowania bezpieczeństwa naszym sportowcom. FIS wspiera nas i bardzo docenia nasze partnerstwo - chwali się Dmitrij Dubrowski, szef Rosyjskiego Związku Skoków Narciarskich.

Wspomniana Wialbe to legenda rosyjskich biegów narciarskich. W trakcie wojny nie kryje się z tym, po czyjej stronie stoi. Otwarcie popiera Władimira Putina, a po wybuchu wojny mówiła o "nazizmie w Ukrainie". FIS jednak nie widzi nic złego w tym, że zasiada ona w radzie.

Powiedział, co myśli o armii Putina. Wpadł w ogromne tarapaty >> Gigantyczny skandal. 15-latek z Rosji usłyszy w końcu wyrok >>

Źródło artykułu: