Polki walczyły jak lwice. Wielka pogoń bez happy endu

Magdalena Fręch i Katarzyna Kawa nie zagrają o tytuł podczas turnieju WTA 250 w Monastyrze. Polki przegrały w półfinale gry podwójnej z Włoszkami Sarą Errani i Jasmine Paolini 7:6(4), 3:6, 9-11.

Mateusz Wasiewski
Mateusz Wasiewski
Katarzyna Kawa Materiały prasowe / Olga Pietrzak / Na zdjęciu: Katarzyna Kawa
Fręch oraz Kawa znalazły się w drabince zarówno gry pojedynczej, jak i podwójnej podczas zmagań w Monastyrze. Obie Polki jednak szybko pożegnały się z rywalizacją w singlu. Pierwsza z nich odpadła już po pierwszym meczu. Z kolei 31-latka z Krynicy-Zdroju najpierw sensacyjnie pokonała Martinę Trevisan, a następnie przegrała z Lucrezią Stefanini.

Znacznie lepiej naszym tenisistkom idzie w deblu. Magdalena Fręch i Katarzyna Kawa zagrały w piątek w półfinale imprezy rangi WTA 250 w Tunezji. Polskie zawodniczki awansowały do najlepszej czwórki turnieju po wyeliminowaniu Weroniki Falkowskiej (grającej z Czeszką Anną Siskovą).

O finał Biało-Czerwone zmierzyły się z włoską parą. Ich rywalkami były bardzo doświadczona Sara Errani oraz Jasmine Paolini, która półtorej godziny przed tym starciem zakończyła mecz singlowy.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: piłkarskie umiejętności Sabalenki

Cała premierowa partia polsko-włoskiego spotkania obfitowała w break pointy dla obu stron. Lepszy początek miały Magdalena i Katarzyna. To one wygrały pierwsze trzy gemy meczu, choć walka była zacięta od samego startu.

Szybko odpowiedziały rywalki. Najpierw otworzyły swój wynik gemowy, a potem przełamały Fręch oraz Kawę do zera. To jednak absolutnie nie był koniec utrat podania, bo obie pary znów przełamały się nawzajem.

W dziesiątym gemie spotkania Biało-Czerwone miały piłkę setową, ale przeciwniczki wygrały decydujący punkt. Potem same zdobyły przewagę przełamania. Zrobiło się nerwowo, bo Errani i Paolini serwowały po wygraną w pierwszym secie. Na szczęście nie zdołały przypieczętować triumfu.

W tie-breaku z bardzo dobrej strony pokazały się trzecia oraz czwarta rakieta naszego kraju. Wygrały trzy ostatnie punkty premierowego seta, przybliżając się do awansu do finału w Monastyrze.

Początek drugiej partii wyglądał podobnie jak pierwszej. Zawodniczki nie były pewne swoich podań. Pierwsze przełamania mieliśmy już w trzecim oraz czwartym gemie. Później jednak solidniej wyglądały Włoszki. Zarówno Paolini, jak i Errani pewnie grały przy siatce.

W ósmym gemie mieliśmy decydujący punkt, który padł łupem Jasmine i Sary. To dało im przełamanie. Następnie panie z Italii utrzymały serwis i wygrały seta. O losach meczu zadecydował super tie-break.

Jego przebieg był dramatyczny. Para Errani / Paolini prowadziła już 8-3 i wydawało się, że rywalki polskich tenisistek pewnym krokiem zmierzają po wygraną. Tym bardziej, że ich gra naprawdę była solidna.

Katarzyna Kawa i Magdalena Fręch nie poddały się, walczyły o każdą piłkę. Ich świetna postawa sprawiła, że po pięciu kolejnych akcjach na tablicy wyników pojawił się remis (8-8). Nasze tenisistki wygrały kolejny punkt i nieoczekiwanie miały piłkę meczową.

Przeciwniczki się jednak obroniły, a potem były lepsze w dwóch ostatnich akcjach. Tym samym to Sara Errani oraz Jasmine Paolini zawalczą o tytuł turnieju rangi WTA 250. Polkom należą się duże brawa za waleczność. Kto wie, czy nie zobaczymy ich ponownie razem w grze podwójnej podczas rozgrywek Billie Jean King Cup.

WTA Monastyr:

półfinał gry podwójnej:
Sara Errani / Jasmine Paolini (Włochy) - Magdalena Fręch / Katarzyna Kawa (Polska) 6:7(4), 6:3, 11-9

Czytaj także: Tenisistki nadrobiły zaległości w Nanchang. Dwie Czeszki w półfinałach Dzień pełen niespodzianek. 215. tenisista świata zagra o finał 

Marcin Gortat po raz pierwszy opowiada o pożegnaniu z tatą. "Kiedy ścisnął moją dłoń, prawie zgniótł mi kości". ZOBACZ PREMIEROWY ODCINEK PROGRAMU "ŻYCIE PO ŻYCIU"
Czy Fręch i Kawa powinny częściej wspólnie grać w deblu?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×