WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Tenis. Wimbledon 2019: Simona Halep ostudziła zapał Eliny Switoliny. Pierwszy finał Rumunki w Londynie

Simona Halep pokonała Ukrainkę Elinę Switolinę w półfinale Wimbledonu 2019. Rumunka awansowała do piątego wielkoszlemowego finału, pierwszego w Londynie.
Łukasz Iwanek
Łukasz Iwanek
PAP/EPA / WILL OLIVER / Na zdjęciu: Simona Halep

W pierwszym w karierze wielkoszlemowym półfinale Elina Switolina (WTA 8) zmierzyła się z Simoną Halep (WTA 7). Dwa lata temu tenisistki te spotkały się w ćwierćfinale Rolanda Garrosa. Ukrainka przegrała 6:3, 6:7(6), 0:6, choć prowadziła 6:3, 5:1 i miała piłkę meczową. W czwartek w Wimbledonie doszło do ich pierwszego starcia na trawie. Wygrała Rumunka 6:1, 6:3 i wyszła na prowadzenie 5-4 w bilansie wszystkich spotkań ze Switoliną. Zawodniczka z Konstancy awansowała do piątego wielkoszlemowego finału, pierwszego w Londynie.

Od początku rozgorzała zażarta batalia o każdy punkt. Stroną agresywniejszą była Halep, która nadawała tempo wymianom. Switolina przede wszystkim się broniła, starając się utrzymywać odpowiednią głębokość piłek. Pierwsze dwa gemy trwały 20 minut. Rumunka utrzymała podanie po odparciu trzech break pointów, a następnie zaliczyła przełamanie. Po wyjściu na 2:0 tenisistka z Konstancy straciła serwis bez zdobytego punktu. Switolina nie wyrównała na 2:2. Prostym błędem po raz drugi oddała podanie. Ukrainka zapłaciła słoną cenę za intensywne otwarcie meczu. Nie potrafiła przejąć inicjatywy i pogrążała się coraz głębiej w czeluściach własnej bierności. Na koniec I seta tenisistki zafundowały kibicom jeszcze jeden długi gem. Halep odparła break pointa i wykorzystała szóstą piłkę setową forhendem.

W II partii Switolina lepiej radziła sobie w wymianach, była bardziej dynamiczna i skuteczniejsza w kontrach. Jednak animuszu starczyło jej na kilka gemów. Halep cały czas trzymała równy poziom, znakomicie zmieniała kierunki z krosa na linię i spychała rywalkę do głębokiej defensywy. Przy 3:3 Switolina oddała podanie wyrzucając forhend. W dziewiątym gemie Ukrainka, bardziej w akcie desperacji niż z chęci podjęcia ryzyka, dwa razy poszła do siatki, ale nie przyniosło jej to punktów. Halep wykorzystała drugą piłkę meczową głębokim returnem wymuszającym błąd. 

ZOBACZ WIDEO: Wielki projekt Lewandowskiego. "Chciałbym, żeby pierwszy taki obiekt ruszył za dwa - trzy lata"

W trwający 73 minuty meczu Halep zdobyła 31 z 42 punktów przy swoim pierwszym podaniu. Rumunka obroniła cztery z pięciu break pointów, a sama wykorzystała pięć z ośmiu szans na przełamanie. Aktywna tenisistka z Konstancy posłała 26 kończących uderzeń przy 16 niewymuszonych błędach. Skoncentrowana na obronie Switolina miała 10 piłek wygranych bezpośrednio i 16 pomyłek. Halep miała problemy jedynie z returnem, nawet po słabych drugich serwisach rywalki, ale to nie przeszkodziło jej w odniesieniu przekonującego zwycięstwa.

Switolina, po przegraniu czterech wielkoszlemowych ćwierćfinałów, doszła do upragnionego półfinału. Urodzona w Odessie tenisistka jako pierwsza Ukrainka doszła do najlepszej czwórki imprezy najwyższej rangi w singlu kobiet. W grze pojedynczej mężczyzn w Rolandzie Garrosie do półfinału (1993) i finału (1999) awansował Andriej Miedwiediew.

Zobacz także - Strycova kontra Serena Williams. Czeszka najstarszą debiutantką w wielkoszlemowym półfinale

Halep była już dla niej za mocną rywalką. Rumunka schodziła z kortu pokonana w swoich trzech pierwszych wielkich finałach, za każdym razem po trzysetowych bataliach. Przed rokiem w Rolandzie Garrosie święciła triumf po zwycięstwie 3:6, 6:4, 6:1 nad Sloane Stephens. W półfinale Wimbledonu tenisistka z Konstancy wystąpiła po raz drugi (2014). W sobotę zagra o tytuł z Sereną Williams lub Barbora Strycova. Halep jako pierwsza Rumunka wystąpi w finale londyńskiej imprezy.
 
The Championships, Wimbledon (Wielka Brytania)
Wielki Szlem, kort trawiasty, pula nagród 38 mln funtów
czwartek, 11 lipca

półfinał gry pojedynczej kobiet:

Simona Halep (Rumunia, 7) - Elina Switolina (Ukraina, 8) 6:1, 6:3

Program i wyniki turnieju kobiet

Czy Simona Halep wygra Wimbledon 2019?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (5):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Aces 0
    Nie dość, że człowiek mało się udziela, to moja odpowiedź na ten Twój komentarz nie wiedzieć czemu została usunięta.
    agi12 Na pewno dużo prawdy jest w tym co piszesz, że na odbiór danego turnieju duży wpływ ma to, jak daleko zajdzie zawodniczka, której się bardziej kibicuje. Gdyby Donna doszła chociażby do ćwierćfinału to na pewno dużo lepiej wspominałbyś Wimbledon, byłoby też dużo więcej emocji. Myślę też, że gdyby pojedynki Konty ze Sloane i Petrą miały miejsce w dalszej fazie turnieju, to jednak bardziej zapadłyby w pamięć, bo poziom w tych spotkaniach był naprawdę niezły i można żałować, że to były mecze trzeciej i czwartej rundy, a nie przynajmniej ćwierćfinały. W stosunku do Konty można odczuwać pewne rozczarowanie, że nie była w stanie zaprezentować swojej wysokiej formy w meczu ze Strycovą, bo wiadomo, że gdyby zagrała dzisiaj z Sereną, to na pewno miałaby więcej argumentów, żeby nawiązać wyrównaną walkę niż Czeszka. Jeszcze wracając do Muchovej, to wydaje mi się, że gdyby nie rozegrała dzień wcześniej trzygodzinnego spotkania z Pliskovą to naprawdę mogłaby wygrać ze Svitoliną. Kilka pierwszych gemów w jej wykonaniu to było coś naprawdę fantastycznego. Pierwszy mecz Muchovej jaki widziałam to było właśnie spotkanie ze Svitoliną w Doha w tym roku, wtedy przegrała stosunkowo gładko, było trochę za dużo błędów, ale też w niektórych akcjach grała tak dobrze, że aż się dziwiłam, czemu ona nie jest w pierwszej setce rankingu ;) Tak teraz wspominałeś o tym jak spokojna była Belinda w Dubaju i aż się zaczęłam zastanawiać, czemu ona jest taka nerwowa w innych turniejach. Jak tak sobie przypomnę Dubaj to ona rzeczywiście grała tam kilka bardzo emocjonujących spotkań, a jednak potrafiła panować nad emocjami, co jej dosyć średnio wychodzi od tego czasu. Czekam też na powrót Andreescu, bo choć mnie troszeczkę irytowało jej zachowanie, to świetnie patrzyło się na jej tenis. Z chęcią zobaczyłabym obie w kończącym sezon turnieju w Shenzhen.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Radva Ninja 0
    Wolne korty na pewno stoją w korzyści dla Simony. Jednak presja będzie po jej stronie - jeśli Serena będzie miała serve-peak. Ale jeśli Simona zagra swoje - będzie starać się wchodzić w wymiany i dawać mocne kąty to w pewnym momencie te przebieżki za piłką mogą osłabić Serenę.
    Simona jest sprytna, i na pewno nie będzie chciała dołożyć do rekordu kolejnego przegranego finału. Serena gdy dobiegnie do ostrej piłki zagranej na róg to ratuje ją tylko nadgarstek, z którego może wciąż zagrać cuda. Ale co z tego, że nadgarstek działa, jeśli w pewnym momencie nogi wysiądą? Oby Serenę czekało duuużo biegania a szlema wygra właściwa tenisistka (moim zdaniem).
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • agi12 0
    Na pewno dużo prawdy jest w tym co piszesz, że na odbiór danego turnieju duży wpływ ma to, jak daleko zajdzie zawodniczka, której się bardziej kibicuje. Gdyby Donna doszła chociażby do ćwierćfinału to na pewno dużo lepiej wspominałbyś Wimbledon, byłoby też dużo więcej emocji. Myślę też, że gdyby pojedynki Konty ze Sloane i Petrą miały miejsce w dalszej fazie turnieju, to jednak bardziej zapadłyby w pamięć, bo poziom w tych spotkaniach był naprawdę niezły i można żałować, że to były mecze trzeciej i czwartej rundy, a nie przynajmniej ćwierćfinały. W stosunku do Konty można odczuwać pewne rozczarowanie, że nie była w stanie zaprezentować swojej wysokiej formy w meczu ze Strycovą, bo wiadomo, że gdyby zagrała dzisiaj z Sereną, to na pewno miałaby więcej argumentów, żeby nawiązać wyrównaną walkę niż Czeszka.
    Jeszcze wracając do Muchovej, to wydaje mi się, że gdyby nie rozegrała dzień wcześniej trzygodzinnego spotkania z Pliskovą to naprawdę mogłaby wygrać ze Svitoliną. Kilka pierwszych gemów w jej wykonaniu to było coś naprawdę fantastycznego. Pierwszy mecz Muchovej jaki widziałam to było właśnie spotkanie ze Svitoliną w Doha w tym roku, wtedy przegrała stosunkowo gładko, było trochę za dużo błędów, ale też w niektórych akcjach grała tak dobrze, że aż się dziwiłam, czemu ona nie jest w pierwszej setce rankingu ;)
    Tak teraz wspominałeś o tym jak spokojna była Belinda w Dubaju i aż się zaczęłam zastanawiać, czemu ona jest taka nerwowa w innych turniejach. Jak tak sobie przypomnę Dubaj to ona rzeczywiście grała tam kilka bardzo emocjonujących spotkań, a jednak potrafiła panować nad emocjami, co jej dosyć średnio wychodzi od tego czasu. Czekam też na powrót Andreescu, bo choć mnie troszeczkę irytowało jej zachowanie, to świetnie patrzyło się na jej tenis. Z chęcią zobaczyłabym obie w kończącym sezon turnieju w Shenzhen.
    Aces Najpierw pociągnę ostatnią myśl, by na koniec coś o Muchovej. Jak pytasz, czy też ogólnie sama oceniasz poziom ostatnich turniejów, to czuję, że nie powinien dzielić się moimi ubogimi odczuciami, gdyż myślę, że za mało oglądam, żeby wysnuć jakąś poważną ocenę. A gdy jeszcze tak jak teraz Donna odpadła od razu w 1 rundzie, to ten Wimbledon w warstwie emocjonalnej szybko się położył i nawet jak w moich komentarzach wyczujesz, że którymś meczem człowiek żył bardziej, to same emocje, jak choćby dzisiaj, mimo że wyraźnie chciałem, żeby Simona wygrała, nie towarzyszyły temu większe. Można powiedzieć, że gdyby spotkania zachwycały i dziewczyny tworzyły świetne widowiska, to emocje siłą rzeczy by się pojawiły i nawet po szybkich porażkach ulubionych zawodniczek, turniej by się dobrze oglądało, oceniało i w napięciu czekało na coraz ważniejsze mecze. I wiesz, zastanowić się można, na ile to, że w turnieju już nie ma tych najbardziej lubianych zawodniczek, wpływa na nasze postrzeganie poziomu danej imprezy? Ja u siebie dostrzegam tę zależność i mógłbym to określić nawet, jako "ubogość", która trochę prawie wszystko sprowadza do tego, jak ważna jest obecność osoby, której się kibicuje, a na ile jest się miłośnikiem samej gry. Pod tym więc kątem próbując to jakoś zobiektywizować, naprawdę mało było spotkań, które szczerze wciągały, jak dobry film lub książka, którą zaczynasz czytać jednym tchem, by mniej więcej w połowie sobie uświadomić, że jest tak dobra, że trzeba zwolnić tempo czytania by obcowanie z daną opowieścią trwało jak najdłużej. Przenosząc to na mecze, dla mnie nie było tutaj takich, które zbliżając się do końca wywoływałyby uczucia, że szkoda, że już kończą, bo tak dobrze grały, że mogłyby jeszcze seta albo z godzinę. Nawet te pojedynki Konty ze Stephens i Petrą takimi nie były, chociaż wyróżniały się poziomem. I przypuszczam, że świetne musiało być spotkanie Muchovej z Pliskovą, choćby z racji, że doszły prawie do końca. Oglądałaś je, a ja żałuję, że nie, a mówiąc precyzyjnie, że się załapałem tylko na 2 ostatnie gemy. Ale za to, choć trudno mówić o tym z entuzjazmem, bo przegrała, widziałem Muchovą ze Svitoliną i bardzo było mi jej żal, gdyż chwilami grała po prostu niewiarygodnie! szczególnie w akcjach pod siatką - w wymianach, które wydawało się, że przegra - że są one nie do wybronienia dla żadnej tenisistki, a tymczasem ona potrafiła z nich wybrnąć niesamowicie! Nie wiem, czy ona nawet lepiej od naszej Agi nie operowała volley'em, a przede wszystkim stop volley'em. I powiem Ci, że patrząc w tym meczu na Muchovą, zacząłem już chyba tak na dobre rozumieć, dlaczego ostatnio coraz częściej o niej wspominasz i tak zachwalasz jej grę. To było wręcz niesprawiedliwe, że Svitolina to wygrała w sytuacji, gdy Muchova grała po prostu z polotem momentami jak natchniona. I jak sama mówisz, że świetnie się ją ogląda, to ja do tego tylko dodam, że jej gra w wielu wymianach tego meczu była pokazem najlepszego tenisa, jaki widziałem nie tylko w tym turnieju, ale chyba w całym tym trwającym sezonie. Myślałem, że zakończę na Muchovej, ale ponownie przeczytałem Twój komentarz i jak najbardziej podzielam Twoje odczucia co do tego, jak dotychczas przebiega ten sezon, z tym, że oczywiście z mojego punktu widzenia w tych generalnie mało ciekawych turniejach na ziemi, dużo radości i emocji dostarczyła mi Donna - radości trochę nieoczekiwanej - niejako z pewnym wyprzedzeniem, gdyż tego jak zwykle spodziewałem się dopiero na trawie. Bianke naprawdę super się oglądało na amerykańskich kortach, pomimo jej "drama-queen'owania" ;) Belinda miała swoje wielkie momenty i jej takiej, jak we wspomnianym Dubaju można naprawdę kibicować. Jak nie tylko dobrze grała, ale i jakże tam była spokojna :) Ale i tak chyba najbardziej tkwi mi w sercu porażka Donny w Nottingham i jednak jakkolwiek poprzedzone obawami, to rozczarowanie teraz w jej wykonaniu krótkim Wimbledonem, które trochę zmalało po tym, jak Riske poszła za ciosem i pokonała samą liderkę. I wiesz, wspomnę jeszcze o Petrze. Po tym, jak Konta bardzo zawiodła ze Strycovą i zagrała tak, że na to już się nie chciało patrzeć, zrobiło mi się bardzo żal, że jednak na jej miejscu nie było Petry i ta myśl towarzyszyła także dzisiaj. Myślę, że gdyby z Sereną grała Petra, to mogło by to być naprawdę wielkie widowisko, a przynajmniej nie tak pozbawione emocji. Człowiek na to patrzył i się zastanawiał, jak ta Strycova mogła pokonać Konte? Albo jakżeż ta Konta mogła przegrać ze Strycovą? No oczywiście mogła, jak wszystko co miała najlepsze zostawiła ze Stephens i Petrą. To Agi przyznam, że bardzo rozczarowuje, gdy zawodniczka jednego dnia zagra świetnie, a kolejnego zawodzi. Dlatego, chociaż Riske tak nam tutaj pokrzyżowała plany, to zasłużyła na duże brawa, że nie okazała się "świetną" pogromczynią ulubionej tenisistki, tylko dlatego, że akurat tego dnia dostała przypływ znakomitej gry. Zasłużenie wygrała z Donną, zasłużenie z Belindą i zasłużenie z Ash... a królową i tak na koniec zostanie Seeeeee... rrrrr... Simona? ;)
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (5)
Pokaż więcej komentarzy (5)
Pokaż więcej komentarzy (5)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×