WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Stefan Smołka: Zaginione żużlowe miasta - centralna i wschodnia Polska

Przypominając miasta, w których funkcjonował kiedyś czarny sport, a zostały już po nim tylko blade wspomnienia, tym razem garść refleksji na temat centralnej i wschodniej Polski, południe zostawiając na inną okazję.
Stefan Smołka
Stefan Smołka

Wejdź na TYPER.WP.PL, twórz własne ligi i typuj wyniki meczów!

Mazowsze z Warszawą od początku z największym entuzjazmem przyjęło sport motocyklowy, w tym żużel, gdy ten zawitał w Europie - pod swoją pierwotną nazwą - jako dirt-track. Była to zasługa takich zapaleńców jak: Julian Osiński, który w podeszłym już wieku zginął w Powstaniu Warszawskim, Zenon Sokołowski, reprezentujący PKM, twórca pierwszych regulaminów zawodów żużlowych, wzorowanych na brytyjskich. Idolami przedwojennej młodzieży byli świetni motocykliści Henryk Choiński, Witold Rychter, Józef Docha, Edward Langer i Tadeusz Rudawski, a swoje początki żarliwego działacza i pasjonata kreślił Władysław Pietrzak, stały bywalec Dynasów i gwarnej motocyklowo Agrykoli. Co prawda w stolicy różnie bywało z nawierzchniami, na których się ścigali się motocykliści wedle zasad brytyjskich, ale ta swoista "partyzantka" (dotyczyła również sprzętu, mało specjalistycznego - najdelikatniej mówiąc) miała miejsce wszędzie. Jeśli coś stolicę wyróżniało spośród innych ośrodków miejskich w kraju, to, poza zaludnieniem, liczba obiektów zdatnych do ścigania, z najprzeróżniejszym początkowym przeznaczeniem - wyścigów konnych, crossowych, kolarskich i lekkoatletycznych. Próbowano w wielu miejscach, ale w końcu pozostały najbardziej kojarzone z żużlem niezapomniane Dynasy i - długo funkcjonujący jako betonowy - tor Legii przy Łazienkowskiej.

Początki dirt-trackowej Legii sięgają 1931 roku, co trwało ze zmiennym szczęściem do wybuchu wojny, z udziałem m.in. Edwarda Langera i Józefa Dochy, pionierów polskiej motoryzacji w ogóle. Zaraz po wojnie pospiesznie wznowiono działalność klubu (z Jerzym Mielochem - bożyszczem przedwojennego Poznania) w 1946 roku. Działał do 1948 roku pod nazwą Legii, a następnie jako sztandarowy wielosekcyjny Centralny Wojskowy Klub Sportowy, na wzór wojskowych molochów Moskwy czy Sofii (CSKA). Nie był to może klub lubiany w kraju, co nie zmienia faktu szerokiego zainteresowania, jakim się cieszył, nie tylko ze strony warszawian. Nie mogło być inaczej, bowiem szeregi klubu na mocy powołania do służby, a nie wolnego kontraktu, zasilali utalentowani młodzi ludzie z całej Polski. Liderami tej powojennej żużlowej drużyny byli Bogusław Osowiecki, Jan Filipczak i przybyły z pobliskiego Okęcia Andrzej Żymirski. Jeśli chodzi o żużel, to potem stopniowo w Warszawie gasł entuzjazm dla tego czarnego sportu, a CWKS przeniesiono nawet czasowo do Wrocławia (1952-54). Barwy Legii reprezentowali wybitni polscy żużlowcy, wśród których znalazł się sam wielki "Fred" Smoczyk, ginący na podleszczyńskiej szosie w trakcie swojej służby wojskowej w (drugoligowej wówczas!) Legii. Gdy zmieniono siedzibę sekcji żużlowej CWKS, z Warszawy do Wrocławia, to trafili tam od razu tak znani zawodnicy jak: Jan Krakowiak, Eugeniusz Wróżyński, Mieczysław Połukard, Janusz Suchecki, Witold Kołeczek - brat tragicznie zmarłego Tadeusza, Jan Kwaśniewski i Zdzisław Smoczyk - brat Alfreda, a rok później dodatkowo Joachim Maj, Jan Malinowski, bracia Rajmund i Norbert Świtałowie, a za nimi Kazimierz Bentke i Marian Kaiser. Jeśli do tego dodać następną grupę zawodników CWKS Legii Warszawa ściągniętych do stolicy w drugiej połowie dekady lat 50. - Zygmunta Kuchtę z Rybnika, Andrzeja Krzesińskiego z Ostrowa via Leszno, Bronisława Rogala z Gorzowa, Rudolfa Filipa z Wrocławia i Pawła Waloszka ze Świętochłowic - to otrzymamy prawdziwy gwiazdozbiór żużlowych legend na sportowej służbie w odbudowywanej stolicy Polski.

Po wojnie do Legii dołączył w tych samych latach po wyzwoleniu klub OM TUR Okęcie, którego nazwa miała swe źródło w przedwojennej lewicującej Organizacji Młodzieży Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego przy PPS. Tam startowali m.in. Andrzej Żymirski, Włodzimierz Markowski, Ryszard Morawski, Jerzy Skonka, a zaczynał tam także przesławny Janusz Suchecki, który zaliczał wszystkie warszawskie kluby, by w końcu wylądować w Bydgoszczy, gdzie dorobił się stopnia pułkownika. Od 1949 roku klub przyjął nazwę Skra, co w istocie było skrótem (Sportowy Klub Robotniczo-Akademicki - 1949-1951), miał swój tor żużlowy na stadionie przy Wawelskiej, przeniesionym z ulicy Okopowej. To właśnie na tym torze, przy wypełnionych po brzegi trybunach stadionu (oddano go ostatecznie dopiero w 1956 roku) w budowie, doszło do pierwszego oficjalnego meczu polskiej żużlowej reprezentacji narodowej z Czechosłowacją, zwycięskiego dla Polaków 75:73, we wrześniu 1948 roku. Klub Skra z Wawelskiej funkcjonował potem jako Związkowiec i wreszcie Budowlani Warszawa (1951-1954 jako centralna sekcja), do roku 1956, by w latach historycznie ostatnich (1957-1959) wrócić znów do najlepiej kojarzącej się Skry. Najbardziej znanymi żużlowcami tego klubu, poza wymienionymi, byli: Eugeniusz Zenderowski, Tadeusz Fijałkowski, Jan Filipczak, Władysław Kamrowski, Wacław Kucharek.

W latach 1946-1948 roku z wielkimi sukcesami działał słynny PKM Warszawa - z takimi asami jak: bracia Krzysztof i Stanisław Brunowie, Jerzy Dąbrowski, Jan Wąsikowski, Mieczysław Chlebicz, bracia Śmigiero. Był to klub - jak żaden inny - nawiązujący do wspaniałych przedwojennych tradycji. PKM Warszawa już na zawsze pozostanie jako ten historycznie pierwszy drużynowy mistrz Polski AD 1948. W ramach procesu wypędzania żużla z Warszawy PKM został przemieniony potem na - coraz słabsze - Ogniwo, by w 1950 roku zakończyć działalność na żużlowej niwie.

Swoje sekcje żużlowe na Mazowszu miały też Zryw Warszawa z Tadeuszem Kowalskim w 1946 roku, a oprócz stolicy Grochów (KS - w 1947 roku), Siedlce (Kolejarz - w 1950 - z bardziej znanym Wiktorem Brzozowskim) i Radom (Stal - w 1952 roku).

W 1959 roku żużel niestety zgasł w Warszawie na dobre. Wobec rzekomo słabego zainteresowania po sezonie rozwiązano Skrę, choć nie zajęła wcale ostatniego miejsca w II lidze, natomiast wojskową Legię - trzeci zespół ekstraklasy - przeniesiono do Gdańska. Dziesięć lat później zgasła ostatnia iskierka nadziei na Skrze, w 1969 roku tor żużlowy na rogu ulic Żwirki i Wigury oraz Wawelskiej przestał istnieć, zamieniony na nowoczesną wówczas, pierwszą w Polsce, nawierzchnię tartanową dla celów "królowej sportu" - lekkiej atletyki. Dziś i to już jest zarośniętą mchem historią.

Na początku tego wieku, jak się okazało tylko "na chwilę" odżyły w Warszawie żużlowe pragnienia. W latach 2000-2003 powołany do życia klub Gwardii Warszawa wystartował w II lidze. Całkiem nieźle sobie poczynał, pod kolejnymi nazwami WTŻ, WKM, awansował w końcu do I ligi, lecz wskutek problemów organizacyjno-finansowych nie dokończył rozgrywek 2003 roku. W tej drużynie na Racławickiej występowali znani żużlowcy z innych klubów: Wojciech Żurawski, Sławomir Derdziński, Mirosław Daniszewski, Ryszard Franczyszyn, Dariusz Łowicki, Roman Povazhny, Andy Smith, Craig Boyce, Henrik Gustafsson, Mikael Karlsson, ale przede wszystkim ten, który nigdy wcześniej nie zmieniał barw klubowych - jedna z historycznych żużlowych ikon Unii Leszno - Roman Jankowski. Wszystko na nic... Światełko w tunelu: od 2007 roku działa Warszawskie Towarzystwo Speedway’a i na nim skupia się cała nasza wiara.

W środku Polski Łódź się kołysze żużlowa. Ogromna jest liczba ludzi, którzy na pokładzie tej Łodzi realizowali sportowe marzenia przesiąknięte zapachem metanolu i przepełnione warkotem motorów. Przed wojną działały w wolnej Rzeczypospolitej kluby łódzkie z Polakami i Anglikami (ŁKM, TSŻ, Union Touring, Żydami (ŻTGS Bar Kochba), a nawet zdarzały się tam rodzynki w osobach pięknych kobiet na motocyklach (Goldberżanka).

Po wojnie w ludnej Łodzi działały na wysokim poziomie dwa kluby. Dziewiarski Klub Sportowy, który potem pod nazwą Włókniarz został rozwiązany w 1950 roku. Startowali tam m.in. Feliks Więcek i Jak Krakowiak. O wiele więcej znaczył Tramwajarz, przemianowywany na Ogniwo, potem Spartę Łódź, by w 1956 roku znów wrócić do poczciwego Tramwajarza. Najlepsi tramwajarze to: Bolesław Puper, Eugeniusz Wróżyński, Włodzimierz Szwendrowski, Jan Strzelecki, Paweł Mirowski, Włodzimierz Sumiński. Tak to trwało do roku 1964, po czym ucichły w Łodzi motory po raz pierwszy. Dwa lata głuchej ciszy, ale w 1967 roku wraca speedway do Łodzi z drużyną Gwardii. Tworzą ją częściowo weterani wymienieni wyżej, a doszli: Jan Kwaśniewicz, Czesław Kolman, Stanisław Lalicki, Henryk Jatczak, Roman Janczuro, Tadeusz Gortat, Ryszard Witwicki, Zdzisław Żerdziński, Karol Lis, Stanisław Tronina oraz młodziutki Stanisław Miedziński. Raz jeszcze okazało się, że znane nazwiska to nie wszystko. W 1980 roku Gwardia upadła. Tym razem przerwa trwała boleśnie długo, bo aż kilkanaście lat. W 1995 roku do rozgrywek ligowych przystąpił J.A.G Speedway Club Łódź. Jakub Andrzej Grajewski spróbował zbudować żużlową potęgę w rozkołysanej Łodzi. Nie wyszło, ale ta łajba pod zmienianymi banderami (ŁTŻ, TŻ i Orzeł) płynie (na kapitańskim mostku Witold Skrzydlewski) wciąż naprzód, ku zadowoleniu zagorzałych fanów.

Poza Łodzią w centralnej Polsce działały jeszcze po wojnie kluby w Pabianicach - na krótko i w Kielcach (Stal i Ogniwo w 1952 roku) z Edwardem Krajewskim, Ryszardem Potockim i innymi.

Ziemie tzw. Ściany Wschodniej, o charakterze przeważnie rolniczym, z natury rzeczy mniej zaakcentowały swoją obecność na fali przemian cywilizacyjnych i technicznych pierwszej połowy XX wieku. Przed wojną centra polskiej kultury i techniki przesunięte były zdecydowanie na wschód od Bugu. Dokładnie w Wilnie, w Łucku i we Lwowie działały kluby motocyklowe, odpowiednio: Wileńskie Towarzystwo Cyklistów i Motocyklistów (Kalinowski, Kleber), Wołyński Automobilklub (Fichtel, Kustanowicz, Radzymiński, Rudawski) i Małopolski Klub Motocyklowy (Borsuk, Chodkiewicz). Po wojnie, za przyzwoleniem zwycięskich mocarstw (Teheran, Jałta, Poczdam), Polskę "wypchnięto" na zachód, za linię Bugu.

W nowym pasie wschodnim polskich granic państwowych tylko Lublin wykazał większe zainteresowanie dla speedway’a i to miasto pozostaje w tym względzie odosobnionym wyjątkiem. Leszek Próchniak, Włodzimierz Szwendrowski i Marian Stawecki byli pionierami lubelskiego LPŻ na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych. Zaliczał się do nich również młody Stefan Kępa, który potem był jednym z liderów mistrzowskiej Stali Rzeszów. LPŻ Lublin przestał istnieć w 1958 roku, by po kilku latach odrodzić się jako Motor. Pod tą legendarną nazwą klub lubelski osiągał największe sukcesy indywidualne i drużynowe. O sile drużyny, do jej kresu w 1995 roku, decydowali: Andrzej Mazur, Witold Zwierzchowski, Tadeusz Berej, Zbigniew Studziński, Ryszard Bielecki, Jerzy Głogowski, Stanisław Nocek, Krzysztof Nurzyński. A później: Jerzy Mordel, Dariusz Śledź, Paweł Staszek, Tomasz Piszcz i śp. Robert Dados. Motor Lublin był pierwszym klubem, który zakontraktował obcokrajowca. Był to Hans Nielsen z Dani, wielokrotny mistrz świata, co dało początek wędrówce żużlowego ludu. Jest to również powód, że coraz mniej Polaków uprawia wyczynowo żużel. To oczywisty koszt owego otwarcia Polski na świat w ostatniej dekadzie ubiegłego stulecia.

Od 1996 roku aktywa Motoru przejął TŻ Lublin, z małą przerwą na rok 2008 (zawieszenie sekcji). Pod zmienionymi szyldami i ze zmiennym szczęściem, trwa to do dziś w nadziei, że z pomocą możnych sponsorów odrodzi się dawna moc Motoru. Życzymy tego kibicom z tego pięknego starego miasta.

Wschodnia Polska jest niestety bolesną białą plamą na żużlowej mapie Polski. Poza pełnym pasji żużlowym Podkarpaciem (o którym więcej w kolejnym odcinku wspomnień) są to dziewicze tereny do zagospodarowania dla miejscowych energicznych społeczników i biznesmenów.

Stefan Smołka



KUP bilet na 2019 PZM Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland!

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (15):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Ozz 0
    A co myslicie, Szanowni Czytelnicy, o mozliwosci reaktywowania zuzla na Skalce? Mamy tutaj kogos ze Sląska? Ilu kibicow mogloby przychodzic na mecz, gdyby jakosc druzyny byla podobna do Rybnika? pozdrawiam,
    Odpowiedz Zgłoś
  • odp. do M 1025 0
    część sie garnie na trybuny, a częśc do sportu jak we wszystkich dyscyplinach. Generalnie ostatnio coraz mniej mlodziezy garnie sie do sportu, wystarcvzy spojrzec na boiska na osiedlach na ktorych 20 lat temu kwitlo zycie po co uprawiac sport pocąc się i wysilając jak mozna gryząc chipsy na konsoli zdobywac Mistrozstwo swiata
    Odpowiedz Zgłoś
  • Stefan Smołka 0
    Szanowny Panie Gerardzie! Bardzo mi miło! Zawsze się zastanawiałem, dlaczego tak późno zaczął Pan jeździć na żużlu?... W latach AWF w Poznaniu był Pan czołowym zawodnikiem Startu Gniezno. Powrót do Gdańska był dla Wybrzeża dopustem, bo szkolenia na takim poziomie, jakie Pan prowadził od początku lat 80., nie było w Gdańsku nigdy przedtem i potem. Najserdeczniej Pana pozdrawiam. Stefan Smołka
    Odpowiedz Zgłoś
Pokaż więcej komentarzy (12)
Pokaż więcej komentarzy (15)
Pokaż więcej komentarzy (15)
Pokaż więcej komentarzy (15)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×