WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Zielona Góra to nie tylko żużel i wino. Przebija nawet Gdańsk i Poznań

Do gór kawałek spory, do morza daleko, a mimo tego w Zielonej Górze żyje się bardzo komfortowo. Ni to miasto małe, ni to miasto duże. Takie w sam raz. A i atrakcji nie brakuje.
Dawid Borek
Dawid Borek
WP SportoweFakty / Mateusz Wójcik / Na zdjęciu: Patryk Dudek po meczu Falubaz - Unia Tarnów

Po połączeniu miasta z gminą, Zielona Góra stała się szóstym największym miastem w Polsce. Terytorialnie jest większa od Poznania i Gdańska, w rankingu plasuje się tuż za Wrocławiem. Ale w odróżnieniu od stolic województw wielkopolskiego, pomorskiego i dolnośląskiego, na południu województwa lubuskiego nie pędzi się tak, jakby jutra miało nie być. Tu dominuje spokój. I właśnie to w Zielonej Górze jest piękne.

Nim o atrakcjach, obejrzyjcie produkcję autorstwa Michała Paska pt. "Zielona Góra jest piękna", opublikowaną w serwisie YouTube. Co prawda ujęcia zostały zrealizowane w 2014 roku, a od tego czasu kilka rzeczy się zmieniło, ale mimo wszystko ten trwający nieco ponad dwie minuty film oddaje to (choć w bardzo skróconej formie), jak ładnym miastem jest Zielona Góra.


Co w Zielonej Górze warto zobaczyć? Po pierwsze Palmiarnię, położoną na szczycie Winnego Wzgórza. Wokół znajduje się Park Winny i mnóstwo winorośli, przy których można odpoczywać całymi dniami. W samym obiekcie zlokalizowana jest restauracja, kawiarnia, punkt widokowy, to także miejsce na różnego typu imprezy okolicznościowe. Można zjeść, napić się, wytańczyć, a ponadto podziwiać egzotyczne rośliny i zwierzęta.

Warto zagościć także na święcie miasta - Winobraniu. To największe święto wina w Polsce. Corocznie, przez kilka dni, Zielona Góra gości tysiące turystów z całej Polski (a nawet ze świata), na których czekają liczne atrakcje: jarmark, koncerty, prezentacje regionalnych produktów oraz, a jakże, mnóstwo wina. Bo z niego Zielona Góra słynie.

Skoro już jesteśmy przy trunkach, pojawia się pytanie: gdzie wypić to dobre wino do kolacji? Możliwości jest mnóstwo, bo i restauracji nie brakuje. Propozycje lokali serwujących kuchnię włoską: il Vicolo i Bianco. Palce lizać.

Na deser, zamiast tradycyjnej kawy (choć i ona w ofercie jest), można uraczyć się czekoladą. Ale nie tabliczką z orzechami czy rodzynkami. Czekoladą do picia. Specjalizuje się w niej Pijalnia Czekolady Heban, zlokalizowana w ścisłym centrum miasta (ul. Stary Rynek 8). Dla najmłodszych na warsztat może wjechać delikatna czekolada z bitą śmietaną, zaś na tych starszych, pełnoletnich, czeka specjalność ze szkocką wodą życia. Tak, połączenie czekolady i whisky naprawdę smakuje wyśmienicie. Dla żużlowców w "Hebanie" znajdzie się pewnie coś fit. I choć może to zabrzmieć dziwacznie, taki deser przed meczem może im dobrze zrobić. Wszak czekolada dodaje energii, pomaga w myśleniu i magicznie poprawia humor. Na żużlowym torze dużo energii i błyskawiczne myślenie to podstawa.

Po wszystkim przyjdzie czas na spacer. A jak już jesteśmy na Starym Rynku, to właśnie po nim najczęściej przechadzają się zielonogórzanie. By spacerowanie, oprócz relaksu, dostarczało też zabawę, polecamy wcielenie się w poszukiwaczy i odkrycie wszystkich "bachusików". Oryginalne figurki - w sumie 45 sztuk - rozbiegły się po całym mieście, a najwięcej znaleźć można właśnie na Starym Rynku. Bez wydrukowanej mapy z pozycjami "bachusików" frajda jest przednia.

Osoby, których nie rajcuje leniwa wędrówka po deptaku, znajdą swoją oazę w lasach. Tych w Zielonej Górze i okolicach nie brakuje, bo, jak wynika z badań opublikowanych przez "Polskę z Sentinela", Zielona Góra, z wynikiem na poziomie 57 proc., to najbardziej zalesione miasto w Polsce. To rezultat wysoki nawet w skali Europy. Nasza propozycja na spacer w lesie: Park Piastowski. Są tam alejki spacerowe, ścieżki rowerowe, plac zabaw, a nade wszystko mnóstwo świeżego powietrza.

Zbliża się wieczór? Zamiast pierwszego lepszego baru, w którym leją się hektolitry piwa, polecamy wsiąść w samochód i udać się do oddalonego o niespełna 20 km Górzykowa. Tam zlokalizowane jest naprawdę magiczne miejsce - Winny Dworek. "Dworek, zbudowany w stylu XIX-wiecznego klasycyzmu, usytuowany jest w jednej z najpiękniejszych winnic, historycznym miejscu upraw winorośli nad Pradoliną Odry. Przywita Ciebie i Twoich bliskich szczególna atmosferą, wynikającą z bogatej tradycji polskiej oraz winiarskiej. Gwarantujemy niespotykaną i niezapomnianą atmosferę, z lampką naszego wina, przy kominku, w powozowni, latem starych ogrodach…" - ten opis ze strony internetowej Winnego Dworku nie jest przereklamowany. To miejsce nietuzinkowe.

Przechadzkę po Zielonej Górze można zakończyć w jednym z nocnych klubów. Najbardziej znany jest zlokalizowany w centrum miasta X-Demon. Wśród zielonogórzan to miejsce rozsławione. Żeby nie wchodzić w szczegóły zdradźmy tylko, że czasem można spotkać tam nawet żużlowców. Niedawno "team spirit" budowało tam pewne duńskie trio.

Na koniec nie sposób nie podkreślić faktu, że Zielona Góra żyje sportem. Dyscypliną numer jeden jest rzecz jasna żużel (w 2018 roku średnia frekwencja na spotkaniach Falubazu na poziomie blisko 11 tys. widzów). Numer dwa to koszykarski Stelmet Enea BC, czterokrotni mistrzowie Polski, w tym sezonie ponownie rywalizujący o złoty medal w Energa Basket Lidze (oprócz gry na krajowym podwórku konkurują także w międzynarodowej lidze VTB). Uprzedzając pytania: nie, na płaszczyźnie kibicowskiej nie ma tu konfliktu interesów. Sezon koszykarski trwa bowiem mniej więcej od października do przełomu maja i czerwca, zaś rozgrywki żużlowe toczą się od kwietnia do października. W ostatnich latach kolizji terminów było jak na lekarstwo. Oprócz żużla i koszykówki, na ekstraklasowym poziomie jest też drużyna futbolu amerykańskiego. Wataha w nowym sezonie zadebiutuje w najwyższej klasie rozgrywkowej.

ZOBACZ WIDEO Wielcy żużlowi mistrzowie ślą życzenia dla Tomasza Golloba


KUP bilet na 2019 PZM Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland!

Czy podoba ci się Zielona Góra?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (39):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • HDZapora 0
    To jest nieprawda.
    KIBIC Z POZNANIA. Sława to byłe województwo leszczyńskie .
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Łuki_Falubaziak 0
    Wolę takie artykuły niż kolejne "wywody" autorstwa naczelnego hejtera Falubazu (Kuglera) albo innego ważniaka Maślankę. Przynajmniej każdy odwiedzający może poznać choć przez chwile inne żużlowe miasta. A propos Nowej Soli: znalazłem jakiś czas temu film z Galileo o fabryce produkującej różne figury (m.in. krasnale)
    Patrykowski Nie wiem czy śmiać się czy płakać czytając taki tekst na portalu sportowym. Chyba redakcja nie ma o czym pisać. Tekst jak na broszurce turystycznej. Zielona Góra jako miasto jest bardzo przyjazne do życia, ani duże ani małe, jest tu niemal wszystko co w dużych miastach przez co do codziennego życia jest dość atrakcyjne. Nie mamy tu korków znanych z dużych miast a przejazd z jednego końca do drugiego dla wprawnego mieszkańca to 15 minut poza godzinami szczytu. Atrakcje wypisane w felietonie brzmią jak tekst z przewodnika turystycznego i niewiele ma wspólnego z życiem na co dzień. Bo kto z mieszkańców na wieczór udaje się do Winnego Dworka 20 km od miasta? W porównaniu z kulturą, sztuka i nocnym życiem, Wrocławia, Poznania czy Gdańska to widać u nas prowincję i to bardzo głęboka prowincję. Tak piękny deptak, tak pięknie opisany w przewodniku żyje jedynie weekendowo. Już wieczorem w niedziele szybko zasypia i często jedynym miejscem na wyjście staje się Centrum Handlowe Focus, zamykany o 21, a potem McDonald bo większość lokali zamkniętych. Bywając często we Wrocławiu na rynku zawsze widziałem tam poza życiem nocnym wiele kultury i sztuki wychodzącej na ulice. Wystawy fotografii czasem 2, 3 jednorazowo w rożnych częściach Starego Rynku przenikają się z nocnymi klubami gdzie nawet w niedziele w nocy można znaleźne ukryte czynne knajpki. Zielona Góra jest przyjaznym miastem do codziennego życia przyjazna dla rodzin, dzieci jednak turystycznie ma bardzo niewiele do zaproponowania turystą i jeśli czytam kolejne razy te same "Wielkie Atrakcje" to kończy się to tak, że gdy przyjeżdża ktoś do Zielonej Góry to atrakcji jest na 1 może 2 dni. W samej Zielonej Gorze i najbliższej okolicy brak atrakcji na zimę, ciepły klimat i brak śniegu jak i daleko do gór. Latem miasto bez rzeki i jezior dusi się turyści i sami mieszkańcy szukają plaży, jezior, a ośrodki są daleko. Do niedawna na basen jeździło się do Polkowic, Żar, Świebodzina, a odkryty basen "za Niemca" był atrakcja dla mieszkańców. Wychowałem się na pojezierzu Drawskim, gdzie jezior było pełno gdziekolwiek bym się udał i śmiać mi się chce, gdy słyszę jak z Zielonej Góry robi się turystyczne zagłębie krainy jezior. Pojezierze Lubuskie z jeziorami to nie Zielona Góra, ale sporo oddalone miejscowości Łagów Lubuski, okolice Międzyrzecza, Świebodzina, Sława. Gdy tam turysta zawita to nie po drodze mu Zielona Góra. Przemysł, rynek pracy, dobra płaca, zatrzymywanie młodych ludzi, firmy inwestujące w region to kropelka tego co można spotkać w wielkich aglomeracjach. Do dziś ludzie do pracy dojeżdżają do Żar, Świebodzina czy Nowej Soli gdzie strefy ekonomiczne lepiej funkcjonują. Jednak uczciwie trzeba przyznać, że miasto całkiem nieźle rozwija się w ostatnich latach i do codziennego życia, z dala od zgiełku, tępa i prędkości życia w dużych miastach idealnie się nadaje mimo swoich wad. Jest spokojnym, przyjaznym miastem do życia. Proszę tylko takich autorów tekstów nie róbcie na siłę z niego metropolii i zagłębia jakim nie jest i nigdy nie będzie. Nie zaklinajmy rzeczywistości.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Łuki_Falubaziak 0
    Przyznam się, że bardzo polubiłem Zieloną Górę (moja siostra wraz ze swoim mężem tam mieszkają, więc miałem okazję odwiedzić to miasto), chociaż mieszkam prawie przez całe swoje życie w (niestety) Poznaniu. ZG ma swój "urok", szczególnie wiosną i latem. Jest zielono, a zielony to mój "ulubieny" (jakby to powiedział Arnold Boczek) kolor. Do dzisiaj mam w pamięci ryk motocykli żużlowych, które usłyszałem z dworca kolejowego (to było w zeszłym roku na ostatnich zawodach, młodzieżowych jeśli dobrze pamiętam). Tak jakby stadion był gdzieś blisko dworca kolejowego, a przecież każdy, kto był w ZG wie, jak daleko jest od dworca do stadionu. Chętnie się tam kiedyś przeprowadzę. Musiałbym albo uzbierać "bejmy", albo wygrać "szóstkę" w "totku" :P
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (36)
Pokaż więcej komentarzy (39)
Pokaż więcej komentarzy (39)
Pokaż więcej komentarzy (39)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×