WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Marta Półtorak. Półtora okrążenia: Szefów GP dany turniej interesuje do momentu zgarnięcia kasy (felieton)

Wpłata jest księgowana i organizatorów nie obchodzi już, czy turnieje Grand Prix będą ciekawe, czy kibice przyjdą. Oni pieniądze skasowali więc dla nich, to już sprawa drugorzędna - pisze w swoim najnowszym felietonie Marta Półtorak.
Marta Półtorak
Marta Półtorak
/ Na zdjęciu: Marta Półtorak

"Półtora okrążenia" to cykl felietonów Marty Półtorak, prezes Stali Rzeszów w latach 2004-2013.

***

Z dużym rozczarowaniem oglądam kolejne rundy tegorocznego cyklu Grand Prix. Zawody te robią się coraz mniej widowiskowe. I nie piszę tylko o torach jednodniowych, bo doskonale wiemy, że choć jest to trudniejsze to jednak i na nich da się przygotować taką nawierzchnię, aby rozkoszować się dużą ilością mijanek.

Nie rozumiem aktualnych pobudek ludzi mających prawa do tych zawodów. Kogo cieszy wpisywanie punktów w program zaraz po starcie i rozegraniu pierwszego łuku? Takie podejście zniechęca do przyjścia na stadion, albo włączenia telewizora. Jeszcze kilka, kilkanaście lat temu, z wypiekami na twarzy obserwowaliśmy boje takich dominatorów jak Tomasz Gollob, Jason Crump, Tony Rickardsson, czy Nicki Pedersen. I to się aż chciało wstać z kanapy i wejść w ekran. A przecież były lata, gdy lider klasyfikacji przejściowej krystalizował się już w połowie sezonu. Mimo to nie nikt nawet nie myślał żeby przepuścić następną rundę. To się po prostu chłonęło jak dobrą książkę.

ZOBACZ WIDEO Polny bez ogródek. Motor musi znaleźć nowego trenera

CZYTAJ TAKŻE: Krzystyniak: Skład Polski na SoN w ogóle mnie nie zaskoczył. Trener ma w pamięci poprzedni rok

Pojawiają się ponadto zarzuty, że Grand Prix dopadła torowa stagnacja. Co roku mamy ten sam terminarz i wymieniana jest może jedna lokalizacja. Tego aż tak bym się nie czepiała. Rozgrywki ligowe też odbywają w ośrodkach, które doskonale znamy, ale da się nieraz przygotować nawierzchnię tak, że to widowisko jest ciekawe.

Na ubiegłą sobotę i turniej w Hallstavik czekaliśmy z dużymi nadziejami, mając w głowie to co działo się rok wcześniej. Tymczasem dostaliśmy obuchem w głowę, jakby przeniesiono nas do innej bajki. Na pierwszy rzut oka, to nie był przecież ten sam owal. Wyznacznikiem jest po trosze GP na Stadionie Narodowym w Warszawie. I ono już nie powala na kolana. Dla nas jest to nadal wielkie święto, pierwszy turniej w kalendarzu. To nas nakręca do przyjścia i stworzenia kotła. Bo my kochamy żużel na dobre i złe. No, ale czy te zawody są w porównaniu do paru lat wstecz jakieś super wystrzałowe? 

Mam wrażenie, że właścicieli GP dana lokalizacja interesuje do momentu podpisania umowy. One są parafowane z dużym wyprzedzeniem, miasto wydaje w tym czasie na promocję olbrzymie środki. Wpłata jest księgowana i organizatorów tego obwoźnego cyrku nie obchodzi już, czy te zawody będą ciekawe, czy kibice przyjdą. Oni pieniądze skasowali więc dla nich, to już sprawa drugorzędna. W skrócie, mamy przemysł, biznes, który z każdym sezonem mocniej odchodzi od sportowej rywalizacji. Idąc tym tropem za chwilę zetkniemy się równią pochyłą.

Za taki stan rzeczy odpowiadają organizatorzy. Ludzie nie są ślepi. Widzą to, analizują i za chwilę nie będzie po co przychodzić na areny GP. Od szefa Phila Morrisa trzeba więcej wymagać. Nie może być tak, że "zabetonuje" tor, pójdzie w takim kierunku, że nikt mu nic zarzuci i będzie miał czyste ręce. To nie na tym polega żeby zobaczyć czterech zawodników poruszających się po torze równym jak stół. To nie trening, ale zawody najwyższej rangi.

U panów od cyklu GP bije rutyna. "W zasadzie przecież nie mamy konkurencji, kto nam zabierze tę zabawkę"?. Kontrakty zaklepane na dwa lata do przodu, jest z czego żyć. W piątek się pojawiamy, w sobotę zawody, szybkie pakowanie po i w niedzielę już nas nie ma. Przecież za chwilę i tak nikt nie będzie pamiętał, co działo się tutaj tydzień wcześniej. Pytanie, ile jeszcze kibic takie podejście będzie tolerował?

Tegoroczne zmagania o koronę mistrza świata bronią się tylko jedną rzeczą. Całe szczęście, że w czołówce panuje ścisk, a na czele z tą samą liczbą punktów widzimy aż trzech żużlowców. W obecnym położeniu, to nie tylko wielki dar od losu dla fanów speedwaya, ale i dla samego Morrisa

CZYTAJ TAKŻE: Internet coraz większym problemem dla zawodników. Drużyna nie chciała z tego powodu jechać na mecz

Marta Półtorak

Kup bilet na wielki finał Speedway Euro Championship w Chorzowie! -->>

Czy Phil Morris powinien nadal odpowiadać za przygotowanie torów w Grand Prix?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (15):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • RECON_1 0
    Może pora by ci nasi działacze się opamoetali i przestali sypać kasa dla bsi to by im rura zmiekla,bo skoro my tak naprawdę finansujemy ten cały światowy cyrk to może warto by powalczyć by mieć coś do powiedzenia więcej i mieć jakiś wpływ na ważne decyzję.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Japa 0
    Ty byś będąc prezydentem, burmistrzem nie wykładał czyichś pieniędzy na promocję SIEBIE?
    Jest taki klimat. Jest polski układ korupcji, jest przyzwolenie.
    Spróbuj to w Anglii. Pani Marta gapami karmiona nie jest. Szkoda gadać. Ten głupi lud zawsze płaci za igrzyska.
    Marco Polonia A czym BSI ma się przejmować jeśli brakuje terminów dla Polskich miast bo mimo że mamy 3 turnieje to jeszcze są chętni by płacić grubą kasę za wątpliwą promocje. Finansujemy większość zawodników, za prawa organizacji też płacimy najwięcej a w zamian nie mamy nic do powiedzenia. Gdybyśmy się szanowali to przynajmniej przygotowania torów u nas panu Morisowi nie oddali. Ale się nie szanujemy więc utrzymujemy turniej, sponsorujemy większość zawodników którzy ogrywają naszych w turniejach, i się z tego cieszymy. Od 2010 nie mamy mistrza świata ale mamy najlepszą ligę powód do wątpliwej dumy.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Marco Polonia 0
    A czym BSI ma się przejmować jeśli brakuje terminów dla Polskich miast bo mimo
    że mamy 3 turnieje to jeszcze są chętni by płacić grubą kasę za wątpliwą promocje. Finansujemy większość zawodników, za prawa organizacji też płacimy najwięcej a w zamian nie mamy nic do powiedzenia. Gdybyśmy się szanowali to przynajmniej przygotowania torów u nas panu Morisowi nie oddali. Ale się nie szanujemy więc utrzymujemy turniej, sponsorujemy większość zawodników którzy ogrywają naszych w turniejach, i się z tego cieszymy. Od 2010 nie mamy mistrza świata ale mamy najlepszą ligę powód do wątpliwej dumy.
    [ 1 komentarz w tej dyskusji ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (12)
Pokaż więcej komentarzy (15)
Pokaż więcej komentarzy (15)
Pokaż więcej komentarzy (15)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×