KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

"Gdyby nie alkohol, zostałby mistrzem świata". 39. urodziny "świętuje" w areszcie

Kibice go kochali za brawurę. Szokował, kiedy reklamował dom publiczny. Zdobywał medale, miał szansę zostać mistrzem świata. Wielki talent utopił w alkoholu. A może i życie, bo po fatalnym wypadku, który spowodował, dziś 39. urodziny świętuje w celi.

Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
Rafał Szombierski WP SportoweFakty / Arkadiusz Siwek / Na zdjęciu: Rafał Szombierski
Rok 2007. RKM Rybnik inauguruje ligę meczem wyjazdowym w Poznaniu. Mecz odbywa się na wymagającym torze, bo pogoda na początku kwietnia nie była łaskawa dla żużlowców. - Nie będę się zabijać - mówi Rafał Szombierski. Wyjeżdża dwukrotnie do wyścigów, za każdym razem markuje defekt. Później zastępują go koledzy. Rekiny przegrywają mecz 40:48.

To była końcowa faza upadku żużlowca, który na początku XXI wieku był jednym z największych talentów w Polsce. Kilka miesięcy po wydarzeniach z Poznania pijany Szombierski przyszedł po jednym ze spotkań ligowych na konferencję prasową.

- Jesteś miękkim ch... robiony - rzucił do trenera Mirosława Korbela. Miał do niego pretensje, że zgodził się na sugestie działaczy i odstawił go od składu. Już wtedy coraz częściej mówiło się, że żużlowiec chętniej zagląda do szklanki, niż na treningi.

ZOBACZ WIDEO Żużel. Bogate zakupy u Patryka Dudka. Żużlowiec Falubazu nie odczuł, żeby zrobiło się taniej

Typ niepokorny

Szombierski trafił na złoty okres rybnickiego żużla. Na początku XXI wieku Dominik Kolorz, obecny szef górniczej "Solidarności" na Śląsku, potrafił załatwić solidne pieniądze dla klubu, wykorzystując przy tym swoje znajomości w środowisku. Nawet adepci szkółki i juniorzy nie mogli wtedy narzekać na warunki i sprzęt.

- Majster, nie jedzie - te słowa stały się przekleństwem dla Szombierskiego, który był przyzwyczajony, że tuner Ryszard Małecki tak ustawi mu motocykl, że właściwie nie będzie musiał dorzucać nic od siebie. Gdy później zabrakło Małeckiego, to i wyniki zawodnika przestały imponować.

Za prowadzenie RKM-u odpowiedzialny był wtedy trener Jan Grabowski. Miał żelazną zasadę - juniorzy nie mogą być na bakier z nauką. Tymczasem Szombierski miał z nią problemy. Nieobecności w szkole stały się codziennością. Gdy szkoleniowiec pogroził mu wyrzuceniem z ekipy, żużlowiec poszedł na skargę do działaczy. Ci przymknęli oko, bo w końcu Szombierski zapewniał punkty.

Z czasem przylega do niego pseudonim "Szumina" - głównie z powodu imprezowego stylu życia. Dość powiedzieć, że jako junior dumnie prezentował na swoich motocyklach loga firmy "Kulalu" - działającej w tamtym okresie w Rybniku agencji towarzyskiej. - Czy to jakiś problem, że miałem nazwę domu publicznego na skórze? Pieniądze płacili. A praca w domu publicznym jest taka, jak każda inna, tyle że ponoć najstarsza na świecie - mówił Szombierski naszemu portalowi w roku 2017 (czytaj TUTAJ).

Lokalny matador

Szombierski został brązowym mistrzem Europy seniorów (2002), drugim wicemistrzem świata juniorów (2003), wystartował z "dziką kartą" w jednym z turniejów Grand Prix. Jednak ambicja nie poszła u niego w parze z talentem. Dla miejscowej społeczności był bohaterem i to mu wystarczało, stąd łączenie żużla z imprezami i omijaniem treningów.

Jego elementem charakterystycznym stało się machanie do rybnickich kibiców, gdy znajdował się na wyjściu z drugiego łuku rybnickiego toru. Niejednokrotnie cały stadion w takich chwilach skandował "Szumina!". Tak było chociażby jesienią 2003 roku, gdy RKM po latach wygrywał I-ligowe rozgrywki i wracał do żużlowej elity.

Spiker pyta go o to, w jaki sposób będzie świętować sukces. - Trzeba załatwić z policją, żeby przez najbliższy tydzień mnie nie zatrzymywała - mówił do mikrofonu.

Jednak Szombierski w Ekstralidze przekonał się, że samym talentem nie można podbić świata. Średnia biegowa 1,351 mówiła wiele. RKM po ledwie jednym sezonie spadł z najwyższej klasy rozgrywkowej. Żużlowiec rozmieniał się na drobne, ale miał swoich obrońców w Rybniku, bo i klub coraz gorzej funkcjonował. Byli tacy, którzy twierdzili, że słabe wyniki "Szuminy" to kwestia zaległości finansowych RKM-u.

Pojawiam się i znikam

O skali talentu Szombierskiego może świadczyć to, że mimo dwuletniej przerwy w startach, gdy w roku 2010 drugą szansę dał mu Włókniarz Częstochowa, potrafił z marszu punktować w PGE Ekstralidze. "Lwy" wyciągnęły go z niebytu - w tym okresie żużlowiec pracował fizycznie w Niemczech. Gdy prezes Marian Maślanka ściągał go pod Jasną Górę, niektórzy pukali się w czoło.

- Na pierwszych treningach był w tak dobrej formie, że przed jednym z meczów zapytałem go czy da radę przejechać cztery okrążenia, bo jak wiadomo, na treningach startuje się na dwa. Przyrzekł, że tak. Umieściłem go w składzie, a ludzie ze mnie szydzili. Ja byłem spokojny, bo znałem jego możliwości. On odwdzięczył się 10 punktami - powiedział nam Jan Krzystyniak, trener Włókniarza w 2010 roku.

W Częstochowie też go pokochali. Za szczerość, za walkę do samego końca, za proste gesty. Głównym sponsorem i właścicielem Włókniarza stał się w pewnym momencie Artur Sukiennik (zmarł w 2018 roku) - oskarżony później o nielegalną działalność na rynku paliwowym. Skarb Państwa wskutek jego oszustw podatkowych miał stracić ponad 250 mln zł.

Sukiennik był pod takim wrażeniem Szombierskiego, że nawet kupił mu mieszkanie. Wszystko po to, aby żużlowiec miał stabilizację życiową. Jej brak miał bowiem być przeszkodą w osiąganiu coraz lepszych wyników na torze. Własne "m" nie załatwiło problemu. Żużlowiec punktował coraz gorzej, aż wrócił do Rybnika. Najpierw do I ligi, potem do Ekstraligi.

Znów był lokalnym matadorem. Potrafił zachwycać, bo początkowo wygrywał nawet z mistrzami świata - chociażby Taiem Woffindenem, by po chwili osiadać na laurach i irytować trenerów i działaczy swoim zachowaniem. Dlatego nieprzypadkowo jego dorobek z sezonów 2015-2016 to ledwie pięć spotkań.

- Myślę, że Szombierski tylko sobie samemu zawdzięcza, że nie osiągnął w żużlu większych sukcesów. Mógł być nawet mistrzem świata. Każdy chciał mu pomóc, bo wiedział, jakie on ma papiery do jazdy. Też mu pomagałem, ale w pewnym momencie zrozumiałem, że nic z tego nie będzie. On pewne rzeczy, brzydko mówiąc, olewał. Wiedział o co chodzi w żużlu jak nikt inny, potrafił wyczuć rywala, ale nie dokładał wielkiej pracy od siebie do tego - ocenił po latach Krzystyniak.

"Czasami muszę wypić"

Szombierski w swojej karierze przeżył klubową tragedię. W roku 2006 samobójstwo popełnił Łukasz Romanek - jego kolega z drużyny, który nie poradził sobie z presją i coraz gorszymi wynikami. Na jego pogrzebie na twarzy żużlowca widać łzy. Kilka lat później w wywiadzie z WP SportoweFakty nawiąże do tamtej tragedii. - Czasami muszę wypić. Jedni się wieszają, a ja wolę się napić, żeby te emocje jakoś odreagować - stwierdził.

- Nigdy nie byłem alkoholikiem. Wiecie, że w ciągu kilku ostatnich lat kilkanaście razy badali mnie alkomatem. Na stadionie i poza nim. Niby przypadkowo, ale ja tam swoje wiem. Jak dobrze liczę, to w krótkim czasie dmuchałem chyba z piętnaście razy. I co? Wynik zawsze był negatywny, zero alkoholu - dodał.

Za to 24 marca 2020 roku Szombierski nie chciał dać się zbadać. Tego wieczoru wsiadł za kierownicę samochodu po pijaku. Spowodował wypadek, w którym ciężko poszkodowana została 33-letnia Beata. Uciekł z miejsca zdarzenia, późniejsze badanie krwi wykazało u niego ponad 2 promile alkoholu w organizmie.

Od tego momentu Szombierski przebywa w areszcie. Grozi mu 12 lat więzienia. Takiego upadku na dno polski żużel jeszcze nie widział.

Czytaj także:
Ofiara Rafała Szombierskiego. Walczy o powrót do normalności po wypadku
Szombierski spowodował wypadek i uciekł z miejsca zdarzenia

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (40)
  • caani Zgłoś komentarz
    Po zdjęciu widzę, że p. Łukasz jest młodym człowiekiem. Trudno ocenić czy był to największy upadek w historii speedway'a w Polsce. Mi przypomniał się przypadek Błażejczaka i Molki
    Czytaj całość
    z 1992 roku, gdy zawodnicy drużyny mistrzowskiej trafili za kratki. Nieważne... Smutny jest każdy przypadek. Zwłaszcza, że Szombierski wielokrotnie sprawiał mi ogromną radość swoją jazdą (choć jestem z lubuskiego :-) )
    • dada39 stal4ever Zgłoś komentarz
      Z tym mistrzem świata to gruba przesada. W końcu na ten tytuł teoretycznie każdy ma szansę to raz. Dwa to takich niespełnionych karier było w polskim żużlu bez liku. Nie będę
      Czytaj całość
      przytaczał nazwisk bo nie ma to sensu. Do zdobycia tytułu nie wystarczy sam talent i nawet duża praca. Jest jeszcze sporo czynników które to warunkują więc nie każdemu się to uda nawet jeśli są to bardzo dobrzy zawodnicy . Pieprzenie o Szombierskim jako przyszłym mistrzu jest nieporozumieniem. Redaktorka poniosło
      • olo1 Zgłoś komentarz
        Alkohol nikomu krzywdy nie robi... kolego. Tylko picie alkoholu robi.... Alkohol nie wsiadł za kierownicę auta tylko ty...... żenujące tłumaczenie
        • marianSG Zgłoś komentarz
          Nie zgadzam się z tytułem, ale to moja opinia.
          • kazek1969 Zgłoś komentarz
            Panie Kuczera za przeproszeniem g... Pan wiesz o Szuminie, tłuczesz Pan te artykuły co trzy miesiące jak Rafałowi przedłużają areszt byleby klikalność wzrosła.Pamiętam Rafała od
            Czytaj całość
            szkółki zawsze był gościem który mówi co mu na wątrobie leży taki swojski chłop. Fakt wkurzał mnie nie raz jak młody synek robił jaskółki po wygranym biegu ale to była czysta radość, nie jakaś udawana. Może się pogubił w pewnym momencie swojej kariery , ale kto z nas nie błądzi? Dlatego proszę nie wpatrywać się w Pana guru red. O którego już tu nie ma i nie szukać taniej sensacji tylko pisać rzetelnie
            • Waldemar Zgłoś komentarz
              Nie miał. Mistrz świata musi mieć wszystko poukładane, szczególnie w głowie. Siedzieć na motorku potrafi sporo osób.
              • Le Petit Prince Zgłoś komentarz
                Czy zostałby mistrzem świata? Pewnie nie, ale już zawodnikiem pokroju Buczkowskiego, Holty czy Zengoty jak najbardziej. Panie Kuczera, Szumina nie wzięło się z imprezowego stylu życia,
                Czytaj całość
                ten pseudonim Rafał miał już jako dziecko, kiedy przychodził do knajpy w Żernicy w której pracowała jego mama a klienci częstowali go pianą (szuminami) z piwa. To akurat powinien Pan wiedzieć.
                • Zielakowski Zgłoś komentarz
                  Talent to on miał.. Mega talent. Gdyby restrykcyjnie podchodził do treningów, diety i generalnie dawał z siebie wszystko to mógł by zagościć na stałe w GP. Mistrza świata zdobył.. w
                  Czytaj całość
                  jeżdżeniu na koniu po wódę do sklepu. Zdrowia dla Pani Beaty.
                  • dzepetto Zgłoś komentarz
                    Jak śpiewał Kazik: "Gdyby nie słupek gdyby nie poprzeczka Gdyby się nie przewrócił byłaby rzecz wielka „Gdyby" to najczęstsze słowo polskie Gdyby mama miała fiuta to
                    Czytaj całość
                    by była ojcem"
                    • NaturalBornLeader Zgłoś komentarz
                      Bądźcie rzetelni i poważni. Polska jest pełna niedoszłych ludzi sukcesu i mistrzów Świata i każdemu z nich przeszkodziło jakieś gdyby. Po co pochylać się akurat nad tym?
                      • yes Zgłoś komentarz
                        Według powiedzenia: "każdy żołnierz nosi buławę marszałkowską w plecaku". Nie każdy był, i będzie Mistrzem Świata. Pisał Borek 05 marca 2021, 20:19 o zakończeniu kariery
                        Czytaj całość
                        przez Marcina Turowskiego Marcin nie czekał... Co do dnia 12 marca, to w roku 2017 w kartkach z kalendarza pisał Przemysław Jany w SF o Szombierskim i innych, w tym: "Jerzy Gryt (ur. 1943) - Indywidualny Mistrz Polski w sezonie 1971 oraz wicemistrz w 1973 roku. Medalista Drużynowych Mistrzostw Polski (1965 - 1 m., 1966 - 1 m., 1967 - 1 m., 1968 - 1 m., 1969 - 3 m., 1970 - 1 m., 1971 - 3 m., 1972 - 1 m., 1974 - 3 m.). Finalista Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostw Polski (1968 - 12 m.). Szósty zawodnik Złotego Kasku (1972). Reprezentant klubu z Rybnika". Pamiętam Gryta z czasów jazdy.
                        • ZKS Stal Rzeszów. Zgłoś komentarz
                          12 lat mało
                          • Rysio-z-Klanu Zgłoś komentarz
                            Smutne te urodziny Rafała.Mimo wszystko życzę Szuminie sto lat.
                            Zobacz więcej komentarzy (17)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×