Boks. Kownacki - Arreola: Polak coraz bliżej walki o pas. Na jego drodze stanie "Koszmar"

Zdjęcie okładkowe artykułu: Getty Images / Edward Diller / Na zdjęciu od lewej: Adam Kownacki, Chris Arreola
Getty Images / Edward Diller / Na zdjęciu od lewej: Adam Kownacki, Chris Arreola
zdjęcie autora artykułu

Kariera Adama Kownackiego w ostatnim czasie przebiega bardzo dobrze. Polak pokonuje cenionych rywali, przybliżając się przy tym do walki o pas mistrza świata. Jego kolejną przeszkodą będzie Chris Arreola.

Po ostatnich porażkach w międzynarodowych potyczkach Krzysztofa Głowackiego, Macieja Sulęckiego i Artura Szpilki, ostatnią polską nadzieją na sukces jest Adam Kownacki. "Babyface" znajduje się w czołowej dziesiątce królewskiej dywizji wagowej i kolejne zwycięstwo znacznie przybliży go do walki o mistrzostwo świata.

Polak, który na co dzień mieszka w Stanach Zjednoczonych, wygrał wszystkie 19 pojedynków na zawodowym ringu, nokautując rywali 15-krotnie. Urodzony w Łomży pięściarz w ostatnich czterech walkach pokonał cenionych rywali. Kolejno jego łupem padli Artur Szpilka, Iago Kiladze, Charles Martin oraz Gerald Washington. Szczególnie starcie z tym ostatnim zakończyło się wyjątkowo efektownie. Polak pokonał Amerykanina przed czasem już w drugiej rundzie.

Zobacz także: Boks. Andrzej Wasilewski o Dawidzie Kosteckim. "Czy my go tak naprawdę znaliśmy?" Teraz na drodze rozpędzonego Kownackiego stanie Chris Arreola, były pretendent do tytułu mistrza świata w kategorii ciężkiej. Polscy kibice Amerykanina mogą kojarzyć z walki z Tomaszem Adamkiem, Witalijem Kliczką czy Deontayem Wilderem. Wszystkie te pojedynki "Koszmar" przegrał, ale prezentował się w nich naprawdę dobrze.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: skoczył wzwyż 163 cm. Z miejsca! Niesamowity rekord w USA

Amerykanin po przegranej z Deontayem Wilderem w 2016 roku do ringu powrócił ponad dwa lata później, bo dopiero w grudniu 2018 roku. Od tamtej pory 38-latek zwyciężył dwie walki. Arreola wciąż jest cenionym pięściarzem i jego nazwisko wciąż coś znaczy w kategorii ciężkiej. Ewentualne zwycięstwo nad Amerykaninem z całą pewnością umocni Kownackiego w czołowej dziesiątce i może go realnie przybliżyć do walki o wymarzony tytuł mistrza świata.

Dzień przed pojedynkiem stawka rywalizacji dodatkowo wzrosła. Pięściarze w ringu walczyć będą o interkontynentalny pas federacji IBF, którego posiadacz znajdzie się wysoko w rankingu.

Obecnie mistrzem tej federacji jest Andy Ruiz Jr, który pod koniec roku zmierzy się najprawdopodobniej w rewanżu z Anthonym Joshuą. Nie jest pewne jednak, czy tytuł tej organizacji nie zostanie odebrany Amerykaninowi. Obowiązkowym pretendentem jest bowiem Kubrat Pulew, który już długi czas czeka na walkę o pas. Jeżeli federacja zdecyduje się pozbawić pasa Andy'ego Ruiza Jr, wtedy do starcia o niego staną najprawdopodobniej Polak i Bułgar.

Trudno natomiast wierzyć, że w najbliższym czasie dojdzie do walki Polaka z Deontayem Wilderem. Czempion federacji WBC w kolejnej obronie zmierzy się najprawdopodobniej z Luisem Ortizem, a na początku 2020 roku planowany jest jego rewanż z Tysonem Furym. "Babyface" powinien zatem obrać kurs drogą federacji IBF.

Rywalizacja pomiędzy Kownackim i Arreolą zapowiada się wprost wybornie. Obaj pięściarze preferują bardzo ofensywny styl walki. Zawodnicy porównywani są do czołgów, które wytoczą przed sobą najcięższe działa. Podczas oficjalnego ważenia cięższy o 10 kilogramów był "Babyface". Polak zanotował 120,6 kg, tłumacząc, że będzie potrzebował w ringu dużej siły, aby skutecznie przepychać się z rywalem.

Zdecydowanym faworytem nadchodzącego starcia jest Kownacki, który w hali Barclays Center będzie niesiony dopingiem kilku tysięcy Polaków. Łomżanin będzie chciał zakończyć pojedynek szybko również ze względu na małżonkę, która ma zaplanowany termin porodu na 29 sierpnia. Pojedynek z Arreolą będzie niezwykle istotny i z całą pewnością bardzo emocjonujący.

Transmisję z tego wydarzenia przeprowadzi telewizja Polsat i Polsat Sport.

Zobacz także: Boks. Charakterystyczny pięściarz, który się pogubił. Tragiczna historia Dawida Kosteckiego

Źródło artykułu: