WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

NBA: Curry poprowadził Warriors do 3-2, ale Warriors stracili Duranta

Houston Rockets odrobili 20 punktów straty, ale to Golden State Warriors zwyciężyli 104:99 i w serii do czterech zwycięstw prowadzą 3-2. Milwaukee Bucks zakończyli natomiast sezon Boston Celtics, pokonując ich 4-1.
Patryk Pankowiak
Patryk Pankowiak
Getty Images / Ezra Shaw / Na zdjęciu: Stephen Curry

Wielka zmarnowana szansa Houston Rockets. Teksańczycy, którzy na 12 ostatnich meczów w play offach na terenie Golden State Warriors zwyciężyli tylko raz - w czwartym spotkaniu w 2018 roku, mogli znów tego dokonać. Mistrzowie NBA po zaciętym spotkaniu obronili mimo wszystko halę ORACLE Arena i wyszli na prowadzenie w półfinale Zachodu 3-2.

Bardzo zła wiadomość jest natomiast taka, że kontuzji nabawił się Kevin Durant. Jeszcze nie wiadomo, na ile poważnej, ale skrzydłowy opuścił parkiet w końcówce trzeciej kwarty i już nie wrócił do gry. KD zareagował, jakby ktoś uderzył go w okolice kostki, ale nic takiego się nie wydarzyło. Reggie Miller, komentujący ten mecz mówił, że to typowa reakcja podczas zerwania ścięgna Achillesa.

Goście odrobili w tym spotkaniu 20 punktów straty i wyszli nawet na prowadzenie 69:68. Ich problem był taki, że wówczas nie potrafili zaatakować i powiększyć deficytu. Kluczowe rzeczy działy się w końcówce spotkania. Eric Gordon zniwelował straty Houston do "oczka" (88:89), ale wówczas Golden State zanotowali serię 8-0. Draymond Green i Klay Thompson trafili dwa rzuty zza łuku, które wręcz zaważyły o sukcesie obrońców tytułu. 

ZOBACZ WIDEO Osiem tysięcy biegaczy pobiegło w szczytnym celu w Wings for Life w Poznaniu. Ścigał ich Adam Małysz

Podopieczni Mike'a D'Antoniego w czwartej kwarcie byli zbyt pasywni i nie wykorzystali braku Kevina Duranta. Teksańczycy przegrali tę odsłonę 27:32, a całe spotkanie 99:104. James Harden rzucił 31 punktów, wykorzystał 10 na 16, ale zawiedli Chris Paul czy Clint Capela. Paul umieścił w koszu zaledwie 3 na 14 wykonanych prób, a środkowy miał sześć "oczek" i 14 zbiórek. Zabrakło też wsparcia z ławki, Austin Rivers w 24 minuty zanotował zaledwie dwa punkty.

Dla GSW wielkie rzuty trafiali Stephen Curry i wspomniany Thompson. Ten pierwszy zanotował 25 punktów i sześć asyst. Thompson zaaplikował rywalom 27 "oczek", a Green osiem punktów, miał także 12 zbiórek oraz 11 asyst. Szósty mecz tej rywalizacji odbędzie się w nocy z piątku na sobotę o godz. 3:00 polskiego czasu.

Czytaj także: Znamy drugiego półfinalistę. Polski Cukier Toruń odprawił Kinga Szczecin

Milwaukee Bucks dokończyli dzieła na własnym parkiecie. Ich czwarte zwycięstwo z rzędu nad zespołem Boston Celtics stało się faktem. Drużyna Brada Stevensa znów zawiodła. Tylko 7 celnych na 39 oddanych rzutów zza łuku, zaledwie 31-procentowa skuteczność w rzutach z pola. "Celtowie" zakończyli ten sezon w fatalnym stylu.

Kto spodziewałby się takiego scenariusza po pierwszym meczu serii? Boston pokonał wtedy Milwaukee 112:90 w ich hali i wszyscy przypuszczali, że będzie to świetna, trzymająca w napięciu rywalizacja. Realia okazały się zupełnie inne, Giannis Antetokounmpo i jego Bucks pokazali, dlaczego mieli najlepszy bilans w sezonie zasadniczym (60-22). To zdecydowanie nie był przypadek i ich postawa w play-offach to także żadna sensacja. Podopiecznych Mike'a Budenholzera stać na bardzo dużo.

Gospodarze prowadzili od pierwszych minut spotkania, do przerwy było 52:39, a po trzech kwartach 80:62. Ostatnia odsłona okazała się dopełnieniem całości, piąte spotkanie zakończyło się wynikiem 116:91 i dało Milwaukee Bucks pierwszy od 2001 roku awans do finału Konferencji Wschodniej. 

Giannis Antetokounmpo w zaledwie 31 minut miał 20 punktów, osiem zbiórek oraz osiem asyst. Khris Middleton dodał 19 "oczek" i zebrał tyle samo piłek, co Giannis. Bucks pokazali, że są kolektywem - siedmiu ich graczy zdobyło 10 lub więcej punktów. Trafili też w sumie 15 rzutów zza łuku, dziewięć z nich zaaplikowali zawodnicy z ławki rezerwowych. Teraz przeciwnikami drużyny ze stanu Wisconsin będzie ktoś z pary Toronto Raptors - Philadelphia 76ers. Tam na razie jest 3-2 dla Kanadyjczyków. 

- Myślę, że zmienił się nasz sposób myślenia. W pierwszym meczu nie byliśmy wystarczająco skupieni. Tak naprawdę wcale nie byliśmy. Teraz podeszliśmy do tego meczu w pełni poważnie. Wykonaliśmy naszą pracę w 100-procentach. Broniliśmy, rotowaliśmy piłką. To przyniosły rezultaty i wszystko przed nami - mówił do dziennikarzy na konferencji prasowej Giannis Antetokounmpo.

Kyrie Irving nie podołał roli lidera, znów pudłował i nie dał drużynie żadnego impulsu. Mistrz NBA z 2016 roku w środę trafił tylko 6 na 21 oddanych rzutów, w tym 1 na 7 za trzy i zakończył sezon z 15 punktami na koncie. Kiedy przebywał na parkiecie, Celtics byli o 25 "oczek" gorsi, niż Bucks. Czy to był jego ostatni występ w trykocie Bostończyków? Najlepszy po stronie Celtów Marcus Morris zanotował 14 punktów oraz 11 zbiórek. 

Czytaj także: Stelmet Enea BC Zielona Góra ponownie na prowadzeniu, gorąca ręka Przemysława Zamojskiego

Wyniki:

Milwaukee Bucks - Boston Celtics 116:91 (22:19, 30:20, 28:23, 36:29)
(Antetokounmpo 20, Middleton 19, Bledsoe 18 - Irving 15, Morris 14, Tatum 14, Brown 12)

Stan serii: 4-1 dla Bucks

Golden State Warriors - Houston Rockets 104:99 (31:17, 26:26, 15:29, 32:27)
(Thompson 27, Curry 25, Durant 22 - Harden 31, Gordon 19, Tucker 13)

Stan serii: 3-2 dla Warriors

Kto wygra serię Golden State Warriors - Houston Rockets?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (2):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Gabriel G 0
    Tak? A możesz pogłębić temat? Ja uważam dokładnie odwrotnie i choć lubię GSW to sądzę, że teraz / jeśli kontuzja KD jest poważna / to raczej tytułu nie obronią. Oby Rakiety przeszli bo tych akurat wręcz nie cierpię.
    Stahoo Ja tam wole GSW bez Duranta. Teraz toz aczna grac i spokojnie po mistrza siegna :)
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Jaycee Karol 0
    W Dubaju. I dowie się, że ma lęk wysokości.
    Fan BASKET Czyli Durant może jechać na wakacje. Spotka Marcina Gortata
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Stahoo 2
    Ja tam wole GSW bez Duranta. Teraz toz aczna grac i spokojnie po mistrza siegna :)
    [ 1 komentarz w tej dyskusji ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (2)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×