Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Lockdown w Niemczech, a Polak szaleje na parkietach. "To idealne miejsce dla mnie" [WYWIAD]

- Gra w Bundeslidze bardzo mi odpowiada. Mam często piłkę w rękach, ciąży na mnie duża odpowiedzialność. Mogę pokazać swoje umiejętności. Chciałem znaleźć się w takim miejscu - mówi Michał Michalak, który opowiada też o życiu w Niemczech.
Karol Wasiek
Karol Wasiek
Michał Michalak Getty Images / Xavier Bonilla/NurPhoto / Na zdjęciu: Michał Michalak

27-letni Michał Michalak w zeszłym sezonie był najlepszym strzelcem w Energa Basket Lidze. Reprezentant Polski znakomicie prezentował się w Legii Warszawa. To zaprocentowało kontraktem w Bundeslidze. Koszykarz nie zwalnia tempa, świetnie spisuje się w barwach Syntainics MBC. Michalak średnio zdobywa ponad 19 punktów na mecz, ma znakomitą 52-procentową skuteczność w rzutach z dystansu. - Trafiłem do idealnego miejsca - cieszy się zawodnik.

Karol Wasiek, WP SportoweFakty: Jak sytuacja w Niemczech? Jest pełen lockdown?

Michał Michalak, koszykarz Syntainics MBC i reprezentacji Polski: Tak, wszystko od kilkunastu dni jest praktycznie pozamykane, poza supermarketami, w których można zrobić zakupy pierwszej potrzeby. Sytuacja przypomina tę, która była w Polsce na początku pandemii, czyli w okresie marzec-maj.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: ale bramka piłkarki w Chile! Tego gola można oglądać godzinami

Czyli każdy dzień wygląda prawie tak samo: dom-hala-trening?

Tak, bo są także mocne obostrzenia co do spotkań w wolnym czasie. Jedynie dwie rodziny mogą się ze sobą spotkać, i to też w mocno ograniczonym gronie. W wolnym czasie praktycznie można tylko wyjść po zakupy do sklepu.

Żłobki i przedszkola też są zamknięte?

Sytuacja wygląda tak, że dzieci muszą zostać w domu, jeśli rodzice pracują zdalnie. Można powiedzieć, że nas też to właśnie dotknęło (śmiech).

Pod względem koszykarskim Niemcy też tak restrykcyjnie podchodzą do obostrzeń?

Tak. Są jasne i konkretne zasady. W hali są wytyczone strefy. Jeśli piłka w trakcie gry wypadnie poza boisko, to nie można jej dotknąć przed dezynfekcją. Sędziowie idą po następną.

Jak często przechodzisz testy na obecność koronawirusa?

Zwykle dwa razy w tygodniu. To w głównej mierze zależy od liczby rozgrywanych spotkań. Tak są ustalone zasady, że na 48h przed rozpoczęciem meczu musimy otrzymać wynik negatywny, by móc przystąpić do gry. Mówiąc nieco żartobliwie - cały czas jestem negatywny (śmiech).

Co w przypadku gdy jeden czy dwóch zawodników ma koronawirusa? Mecz się odbywa czy cała drużyna idzie na kwarantannę?

To zależy od danego landu, które w Niemczech mają dużą niezależność. Był taki przypadek, że jeden zawodnik został odsunięty, a zespół rozegrał spotkanie, ale generalnie drużyny trafiają na kwarantannę i mecze są odwoływane. Sami tego doświadczyliśmy.

Pamiętam, że mecz w Pucharze Niemiec z Bayreuth został odwołany na 1-2h przed jego rozpoczęciem. Rywale byli już w autobusie, jechali do hali, i nagle przyszły wyniki: u jednego z zawodników i jednego z członków sztabu szkoleniowego wykryto koronawirusa. Autobus zawrócił, a mecz został odwołany.

Pandemia i mocne obostrzenia nie mają jednak wpływu na twoją dyspozycję, w ostatnim czasie miałeś niesamowitą serię 5 meczów z rzędu z 20 i więcej punktami. Mam wrażenie, że rola w zespole jest podobna do tej, co pełniłeś w minionym sezonie w Legii Warszawa. Tak jest?

Tak, te sytuacje są do siebie podobne. Mam często piłkę w rękach, ciąży na mnie duża odpowiedzialność. Muszę być produktywny, żeby to przekładało się na rezultaty drużyny. Nie ukrywam, że mam sporo możliwości do tego, by pokazać swoje umiejętności. To mi bardzo odpowiada, dążyłem do tego, by znaleźć się w takiej sytuacji. Cieszy też fakt, że dobra gra przekłada się na wyniki.

Właśnie. Cztery zwycięstwa z rzędu.

Nasza gra znacząco poprawiła się po okresie przerwy na mecze reprezentacji. Co prawda pierwsze spotkanie z Hamburgiem przegraliśmy, ale pokazaliśmy się z dobrej strony. W końcówce zabrakło nieco konsekwencji w obronie, a potem był też niezły występ z Bayernem Monachium. W pewnym momencie prowadziliśmy nawet 15 punktami, zaskoczyliśmy ich, ale w czwartej kwarcie zabrakło nam pary i energii, dużo daliśmy z siebie przez 3/4 meczu. Następnie przyszły cztery zwycięstwa. W tych meczach graliśmy dobrą, zespołową i poukładaną koszykówkę. Te spotkania napawają optymizmem.

Wracając do indywidualnych występów. Często grasz z piłką, kreujesz pozycje dla siebie, ale też dla kolegów. Czy trener Silvano Poropat widzi cię w roli rozgrywającego?

W niektórych sytuacjach meczowych tak to może wyglądać, bo mam często piłkę w rękach, nawet przeprowadzam ją przez połowę, ale trener Poropat wykorzystuje mnie głównie w roli rzucającego bądź niskiego skrzydłowego. Należy pamiętać, że w naszym zespole jest dwóch klasycznych rozgrywających. To oni odpowiadają za organizację gry. Po prostu duża liczba zagrywek przechodzi przeze mnie, dlatego tak często jestem przy piłce.

Czy zmieniłeś się pod względem mentalnym w ostatnich miesiącach? Jak podchodzisz do dużej liczby pochwał?

Szczerze? Nie ekscytuje się już ani pochwałami ani nie załamuje się, gdy ktoś pisze, że Michalak zagrał słaby mecz. Jestem świadomy swoich umiejętności i wartości. Wiem, że umiem grać w koszykówkę na odpowiednim poziomie. Staram się w każdym meczu wypełniać swoją rolę, realizować zadania. Zawsze w sezonie są lepsze i gorsze momenty. Nie oszukujmy się, ale trudno jest utrzymać średnią skuteczność za trzy na poziomie 50-60 procent przez cały sezon. To praktycznie niemożliwe. Skupiam się na tym co tu i teraz.

Jak się gra w Bundeslidze?

Liga jest bardzo dobrze zorganizowana. To najwyższy poziom. Dobrze mi się gra w Bundeslidze. Praktycznie każdy zespół ma w swoim składzie sześciu obcokrajowców. W wielu z nich to Amerykanie stanowią o sile drużyny, więc to sprawia, że bardzo ważnymi aspektami są: atletyzm i fizyczność. Jest dużo mobilnych zawodników, wiele zespołów gra agresywną obronę na całym parkiecie.

To poziom wyżej niż PLK, a półka niżej niż ACB?

Tak, Bundesliga pod względem poziomu jest pomiędzy tymi ligami.

Jak jest z zainteresowaniem? Niemcy interesują się koszykówką?

Trudno jest to jednoznacznie określić, gdy kibice nie mogą wejść na trybuny. Niestety mecze odbywają się bez udziału publiczności, a szkoda, bo niektóre obiekty są przepiękne i z wielką chęcią zagrałoby się przy dużej liczbie fanów.

Bundesliga jest na specjalnej platformie, która transmituje wszystkie mecze w jakości HD. Tam też są wywiady po zakończeniu spotkań, w kilku miałem już okazję wystąpić (śmiech). Na co dzień wywiadów - w prasie czy w sieci - nie ma za dużo. Być może jest to spowodowane koronawirusem. Na treningach nikt się nie pojawia, a po meczach rozmowy są robione (telewizyjne i radiowe), ale wszystko z zachowaniem odpowiedniego dystansu.

W Hiszpanii po kilku miesiącach pobytu mówiłeś już w miarę płynnie po hiszpańsku. Kiedy możemy spodziewać się wywiadów w języku niemieckim?

Uczę się, staram, ale jeszcze daleko do doskonałości. Trochę gorzej mi idzie niż z hiszpańskim. Język niemiecki jest trudniejszy. Próbuję składać zdania, ale nie wychodzi mi to najlepiej. Potrzebuję jeszcze trochę czasu, żeby mówić płynnie i udzielić wywiadu.

Trener operuje angielskim?

Niemieckiego w samym zespole jest tyle, co... kot napłakał. Trener operuje językiem angielskim. Jeśli jest jakiś problem, to zawsze mogę liczyć na Davida Brembly'ego, z którym w przeszłości grałem w Treflu Sopot. Mamy dobry kontakt na co dzień, rozmawiamy po polsku. Gdy trzeba gdzieś zadzwonić po niemiecku, to wtedy przekazuję mu słuchawkę i sprawa jest załatwiona (śmiech). Choć muszę przyznać, że klub o wszystko zadbał przed moim przyjazdem. Samochód i mieszkanie było gotowe, tak samo sprawy z zameldowaniem i ubezpieczeniem. O nic nie musiałem się martwić.

Usłyszałem, że Weissenfels to bardzo mała miejscowość, w której nie ma za dużo atrakcji. Często odwiedzasz Lipsk, który jest niedaleko oddalony?

W Weissenfels można oczywiście załatwić wszystkie podstawowe rzeczy, ale faktycznie nie ma za zbyt wielu atrakcji. To małe, spokojne miasto. Lipsk jest przeciwieństwem: to duże i ładne miasto. Już z rodziną kilka razy wybraliśmy się na zakupy czy na spacer. Warto zobaczyć starówkę, plac główny czy odwiedzić tamtejsze galerie handlowe.

Zobacz także:
Spór na linii miasto-Zastal. Konflikt z podtekstem politycznym? Co dalej z klubem?
Przemysław Frasunkiewicz mówi o rozmowach z Anwilem, budowaniu "drzewek" i wspieraniu polskich trenerów [WYWIAD]
Wielki powrót Igora Milicicia do PLK. Właściciel klubu ujawnia kulisy transferu
Kredyty, rodzina, agenci. Jakub Garbacz opowiada o drodze na szczyt [WYWIAD]

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (0):
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×