KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Od rewolucji do sensacji. To nie koniec zmian!

Zespół z Bydgoszczy zwolnił dwóch graczy, którzy mieli robić różnicę, na wyjazd do Sopotu jechał jak na ścięcie, a tymczasem sprawił wielką niespodziankę, mimo braków w składzie. To nie koniec rewolucji kadrowej!

Karol Wasiek
Karol Wasiek
Artur Gronek WP SportoweFakty / Rafał Sobierański / Na zdjęciu: Artur Gronek
To był bardzo gorący tydzień w Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz. Po wysoko wygranym spotkaniu z MKS-em Dąbrowa Górnicza w klubie doszło do rewolucji kadrowej! W ciągu kilku dni zwolniono dwóch zawodników, którzy - w założeniach przedsezonowych - mieli stanowić o sile zespołu i robić różnicę. To Litwin Dominykas Domarkas i Amerykanin Paul Jorgensen.

Obaj nie grali na miarę oczekiwań i już po kilku kolejkach rozstali się z Bydgoszczą. Klub podjął odważną, ale słuszną decyzję. Wydaje się, że duet Domarkas - Jorgensen nie gwarantował realizacji celów postawionych przed drużyną na ten sezon, czyli awansu do fazy play-off.

- Zawodnicy, którzy byli do tej pory w zespole, dali serce, ciężko pracowali. Nie mogę o nich powiedzieć złego słowa. Sport profesjonalny to biznes. Wyniki określają naszą pracę. Rezultaty z tymi zawodnikami, którzy mieli kluczowe role, nie były zadowalające i trzeba było podjąć radykalne kroki. Domarkas miał rolę pierwszego rozgrywającego, z kolei Jorgensen miał być "scorerem", łowcą punktów. Nie wyszło. Taki jest sport. Życzę tym chłopakom powodzenia, to dobrzy ludzie i zawodnicy. Mam nadzieję, że szybko znajdą nowych pracodawców - tak ich odejście wytłumaczył Artur Gronek.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Włoska piękność podbija internet

Komentarz był już po meczu w Sopocie, do którego bydgoszczanie przystępowali mocno osłabieni. W składzie nie było jeszcze Wesa Washpuna (następca Domarkasa), którego przylot do Polski nieco się opóźnił (restrykcje związane z pandemią koronawirusa). Ma zagrać z Legią w sobotę.

Enea Astoria jechała jak na ścięcie, mało kto wierzył w to, że podopieczni Gronka będą w stanie podjąć rękawice z Treflem Sopot, wyżej notowanym rywalem, który rywalizuje też w europejskich pucharach (FIBA Europe Cup). Bukmacherzy też im nie dawali szans. Kurs na zwycięstwo bydgoszczan oscylował w granicach "5-5,5".

Goście zagrali z dużą ambicją, agresją i determinacją. Nawet gdy przegrywali różnicą 10 punktów wierzyli, że mogą w Sopocie sprawić ogromną sensację. Kluczowe akcje w IV kwarcie i dogrywce wykonywał Andrzej Pluta, który do tej pory pełnił jedynie funkcję zadaniowca, w niedzielę świetnie spisał się w roli zawodnika, który ma prowadzić grę zespołu. W całym meczu zdobył 16 pkt i miał 5 asyst.

- W życiu tak jest, że brak jednego gracza otwiera szansę dla drugiego. Andrzej ją w pełni wykorzystał. Zagrał z dużą odpowiedzialnością. Myślę, że tą akcją w końcówce meczu, gdzie w piękny sposób wymanewrował Sharmę pokazał, że warto na niego stawiać na poziome PLK - stwierdził Gronek.

- Ten mecz - mówiąc pół żartem, pół serio - pokazał, że zespół może nikogo nie potrzebujemy? Prawdą jest, że szukamy kolejnego gracza. Wierzę, że nowi zawodnicy będą ciężko pracować i grać dla zespołu. Zależy nam na grze na dużej intensywności. Chcemy stworzyć kolektyw - zaznaczył trener bydgoskiego zespołu.

Okazuje się, że to... nie koniec zmian w Enea Abramczyk Astorii. Do Bydgoszczy trafi nowy gracz na pozycji 2/3, a wszystko wskazuje na to, że z drużyną pożegna się za to środkowy Markus Loncar, który od początku sezonu nie wywalczył sobie miejsca w rotacji u trenera Gronka. Jego los jest już przesądzony.

- Wszystko się wyjaśni w ciągu najbliższych dni. Toczą się rozmowy z agentem i zawodnikiem. Jeśli media coś mówią w tej sprawie, to coś jest na rzeczy, ale wszystko zweryfikuje życie. Warto pamiętać o tym, że trenerzy i gracze to nie są zakupy w sklepie. Nie można ich zobaczyć i odłożyć na półkę, jeśli się nie podobają albo odesłać jak nie pasuje rozmiar. To wszystko inaczej wygląda w rzeczywistości - przyznał Artur Gronek.

Enea Astoria - mimo przestrzelonych wyborów na obwodzie (Domarkas i Joergensen) - po ośmiu meczach ma bilans 4:4 i jest w walce o udział w play-off i Suzuki Pucharze Polski. W sobotę bydgoszczanie na własnym parkiecie zagrają z Legią Warszawa.




CZYTAJ TAKŻE:
Andrej Urlep - sprawiedliwy furiat. Ile zostało z jego magii?
Rozgrywa życiowy sezon! Schenk: Kadra u Milicicia? Nie podpalam się [WYWIAD]
Amerykanin wychwala polskiego trenera. Mówi, że Anwil to zespół wojowników!
Gorąca dyskusja w Zastalu! Jasiński mówi, co dalej z trenerem i zawodnikami

Czy Enea Astoria Bydgoszcz zagra w fazie play-off?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (2)
  • HalaLudowa Zgłoś komentarz
    "Sport to profesjonalny biznes" mówią zwalniacze koszykarzy. Ale zapomonają wziąć odpowiedzialności za własne podpisy pod kontraktami. Jeżeli "sport to profesjonalny
    Czytaj całość
    biznes", to ktoś, kto dwa razy nie trafił z inwestycją, powinien przenieść się do handlu detalicznego. Nie dotyczy to tylko Astorii i nie tylko trenera Gronka. Mam nadzieję, że zwolnieni zawodnicy wyegzekwują całe należne im pieniądze
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×