WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Puchar EHF: porażka Azotów Puławy z Granollers na zakończenie fazy grupowej

Azoty Puławy przegrały z Fraikin BM Granollers 30:37 (13:17) w ostatnim meczu fazy grupowej Pucharu EHF. Nie było więc udanego pożegnania z europejskimi rozgrywkami.
Daniel Kordulski
Daniel Kordulski
Facebook / Azoty Puławy / Na zdjęciu: Paweł Podsiadło

Początek spotkania należał zdecydowanie do bramkarzy obu ekip. Cesar Almeida i Wadim Bogdanow bronili mnóstwo rzutów. Do tego dodać należy straty obu drużyn, to wynik 2:2 w 6. minucie nie powinien dziwić. Zdobywanie bramek przychodziło z dużym trudem. Ciut lepiej radzili sobie z tym goście i to oni w kolejnym minutach nieznacznie prowadzili. Po kwadransie były to trzy trafienia różnicy (9:6) i trener Daniel Waszkiewicz poprosił o czas.

Nie zmieniło to sytuacji na parkiecie. Puławianie wciąż tracili kilka bramek do rywala. Dobre zawody rozgrywali Bartosz Jurecki i Paweł Podsiadło, ale potrzeba było jeszcze większego wsparcia reszty zespołu. W końcu ta mobilizacja nastąpiła i w 23. minucie trafienie Mateusza Seroki z karnego było tym kontaktowym (12:13). Niestety brak szczęścia w ataku podczas kolejnych akcji, zniweczył ten wysiłek. Znów trzeba było gonić rywali.

Przy tak wyrównanym poziomie obu ekip było to jednak bardzo trudne zadanie. Granollers wystrzegało się błędów jak mogło, a samo skwapliwie wykorzystywało każdą nadarzającą się okazję do kontry. Nie miało znaczenia, w pierwsze czy drugie tempo. Kilkadziesiąt sekund przed przerwą przewaga graczy Antonio Ramy wzrosła do czterech bramek. Już po syrenie kończącej połowę czerwoną kartkę, za rzut w twarz z bezpośredniego wolnego, otrzymał Jorge da Silva. Poszkodowanym, na szczęście niegroźnie, był Paweł Grzelak.

Po przerwie Azoty z animuszem ruszyły do odrabiania strat. Udało się o połowę zmniejszyć przewagę Hiszpanów. Kolejna seria złych podań puławian zniweczyła zupełnie ten wysiłek. W 36. minucie zrobiło się 16:21. Kolejny zryw, wraz z udanym wejściem na parkiet Witalija Titowa, pozwoliły ponownie zbliżyć się na dwie bramki. By dopaść przeciwnika czegoś znowu brakowało. Dwie z rzędu kary dla gospodarzy też nie ułatwiały zadania.

ZOBACZ WIDEO Największa różnica między Stochem a innymi? Hannawald: W kluczowych momentach decyduje głowa

Motywacja i chęć wygranej wciąż były. Mocna obrona, którą uruchomili gracze z Lubelszczyzny, plus kolejne parady Bogdanowa, dały w 44. minucie bramkę kontaktową (24:25). I znów pomyłki sprawiły, że strata wzrosła. W ataku Granollers przyczynił się do tego głównie rozgrywający Marc Canellas. Wraz z Almeidą w bramce pilnowali wypracowanej przewagi do końcowej syreny.

KS Azoty Puławy - Fraikin BM Granollers 30:37 (13:17)

Azoty: Bogdanow, Wiejak - Podsiadło 6, Seroka 6, Prce 5, Skrabania 4, Titow 4, Jurecki 3, Panić 2, Kuchczyński, Gumiński, Grzelak, Ostrouszko, Kowalczyk.
Karne: 1/1.
Kary: 4 min. (Skrabania i Ostrouszko - po 2 min.).

Granollers: Guardia, Almeida - Canellas 7, Figueras 7, Cabanas 5, Marquez 5, Bernatonis 3, Porras 2, Lopez 2, Rakocija 2, Resina 2,  Garcia 1, Valera 1, Gassama, da Silva, Ferrer.
Karne: 4/5.
Kary: 4 min. (Garcia i Ferrer - po 2 min.).
Czerwona kartka: Jorge da Silva (30. minuta - za rzut piłką w twarz).

Sędziowie: Jan Erik Leandersson oraz Mikael Lindroos (Finlandia).
Widzów: 1750.

Najlepszym zawodnikiem meczu był ...

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (1):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • spoko22 0
    Pomimo kilku obronionych sytuacji 37 bramek straconych. Gra z kontry nie istnieje, jeśli nie prowadzą jej Seroka, Skrabania i Bogdanov, bo reszta oddaje rzuty na kontakcie i nie podaje lepiej ustawionym kolegom, albo wstrzymuje. Wiadomo, że w Granollers gra świetny Figueras ale obronę ustawiliśmy tak "solidnie" że straciliśmy z 15 bramek z koła. Zagraliśmy dziś jedno szybkie wznowienie - i to mi uświadomiło, jak strasznie wolno atakujemy. Ja rozumiem, zawodnicy nie są najmłodsi więc nie ma co przesadnie ich cisnąć, ale strasznie słabo z elementem zaskoczenia i przyspieszeniami. Nie atakujemy wcale w miejsca, gdzie nie zdążyli wrócić przeciwnicy, nie wycofujemy bramkarza, zawsze 6-0, mamy szybkich skrzydłowych, ale nie podkręcamy nimi tempa, tylko klepiemy i rzucamy sobie wzdłuż pola karnego. Jak ciężko jest pooglądać, poanalizować jak gra Vive i spróbować poprzyspieszać w ten sam sposób? Albo podkraść dwie zagrywki? Wygrywamy tylko jak ktoś gra tak jak my - powoli, środkiem, siłowo. Przyjeżdżają wybiegani Hiszpanie, niżsi o głowę, grają szybką piłą i nie wiemy gdzie mamy przód, a gdzie tył. A jak przychodzi do załadowania sprzed obrony, to i tak to robią bez interwencji. Niech prezes szuuuuuka trenera, bo potencjał jest niewykorzystany. Najbardziej sie obawiam, że będzie próba łatania pozycji trenera Markuszewskim albo Kurowskim, potrzeba kogoś naprawdę przyzwoitego
    [ 1 komentarz w tej dyskusji ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×