Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Problem z kasą od klubowych sponsorów. Żużlowcy mają być szantażowani i oszukiwani

Umowy reklamowe są od kilku lat dodatkiem do kontraktów, ale te pieniądze nie podlegają pod proces licencyjny. - Zawodnicy są tą kasą rozgrywani i nawet nie mają się komu poskarżyć - uważa Krzysztof Cegielski.
Dariusz Ostafiński
Dariusz Ostafiński
finał PGE Ekstraligi 2018 od kulis Stal - Fogo Unia WP SportoweFakty / Tomasz Jocz / Na zdjęciu: finał PGE Ekstraligi 2018 od kulis. Stal - Fogo Unia

Od kilku sezonów obowiązują limity wynagrodzeń. Kluby płacą maksymalnie 150 tysięcy złotych za podpis i 4000 złotych za punkt. Nie jest jednak tajemnicą, że do tego dorzucane są pieniądze z tytułu umów reklamowych. - Zwykle jest to 150 tysięcy do podpisu i maksymalnie dwa tysiące do każdego punktu - mówi nam Krzysztof Cegielski, przewodniczący stowarzyszenia zawodników Metanol. - I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie fakt, że niektórzy szantażują żużlowców tymi pieniędzmi. Wypłatę uzależniają od podpisania nowego kontraktu, a w razie rozstania zawodnik musi się zrzec jakiejś sumy - opowiada Cegielski.

Cegielski nie chce wskazywać na nikogo palcem. Mówi, że nie chodzi mu o to, żeby kogoś piętnować, lecz zwrócić uwagę na problem. I na pewno nie można Cegielskiemu zarzucić, że opowiada brednie i kłamstwa. Co zabawne, w niektórych klubach PGE Ekstraligi też słyszymy narzekania na dodatkowe umowy. Głównie na to, że są, ale i też na to, że skoro już są, to mogłyby być objęte procesem licencyjnym. Wtedy każdy musiałby się z nich rozliczyć, chcąc otrzymać licencję na kolejny rok. Teraz takiego obowiązku nie ma. Zawodnik w ramach procesów w związku ma gwarancję, że otrzyma kasę z oficjalnych limitów. Na brak wypłaty dodatków nawet nie może się poskarżyć.

- Pod proces licencyjny nie mogą jednak podlegać umowy, na które PZM nie ma wpływu - mówi nam Wojciech Stępniewski, prezes Ekstraligi Żużlowej. - Jeśli zawodnik A zawiera umowę sponsorską z firmą B, to związkowi nic do tego. Jeśli firma B się nie wywiązuje, to zawodnik A musi wykorzystać opcje dostępne w polskim prawie, aby te pieniądze odzyskać. PZM wymaga od klubów wywiązania się ze wszystkich zobowiązań z oficjalnego kontraktu i tego pilnujemy, bo na to mamy wpływ.

Prezes Ekstraligi odsyła zawodników do polskich sądów. To jest jakieś rozwiązanie, ale żużlowcy z niego nie korzystają. Cegielski mówi, że rok temu jedna z gwiazd odpuściła 100 tysięcy dodatku do kontraktu, zmieniając klub. Ktoś inny zrzekł się jeszcze bardziej znaczącej sumy, a jeszcze innemu płatność sponsorskich zaległości rozłożono na rok.

ZOBACZ WIDEO PGE Ekstraliga: trofeum przechodnie

Poza tym prezesi klubów optujących za włączeniem kwot sponsorskich pod proces licencyjny tłumaczą, że w istocie chodzi o to, iż nierzetelni płatnicy naruszają budżety solidnych płatników. - Ktoś przebija naszą ofertę dla zawodnika, mówiąc, że dołoży mu więcej od sponsora. Wiem, że to wirtualna kasa, ale chcąc zatrzymać żużlowca, muszę mu dołożyć, bo rynek jest wąski, a ja nie mogę sobie pozwolić na jego stratę - tłumaczy nam działacz.

- Faktycznie solidni mają problem, bo muszą się licytować, a potem płacić coś, na co zostali naciągnięci przez nierzetelnych płatników - komentuje Cegielski, ale Stępniewski precyzuje: - Rok temu poszliśmy stowarzyszeniu zawodników na ustępstwa w kwestii umów reklamowych i od tamtego czasu nie mieszamy się w kwestie sponsorskie.

Moim zdaniem w ogóle nie powinno być limitów wynagrodzeń, wtedy cała kasa, jaką dostaje zawodnik od klubu, podpadałaby pod proces licencyjny. Otwieranie furtek zawsze jest polem do nadużyć. Z drugiej strony zawodnicy pewnie doskonale wiedzą, którzy pracodawcy zawodzą. Wystarczy zwyczajnie omijać ich szerokim łukiem. Wtedy problemów z płatnościami nie będzie.

Czy umowy zawodników ze sponsorami powinny podpadać pod proces licencyjny?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (21):
  • Andrzej Witkowski Zgłoś komentarz
    w szwecji i angli zawodnicy jeżdżą za mniejsze pieniądze i to im odpowiada natomiast w poskiej lidze dostają duże pieniądze i jeszcze narzekają powinno być za podpis oraz zdobyty punkt
    Czytaj całość
    a pieniądze od sponsora na konto klubu
    • zawodowiec Zgłoś komentarz
      "Jeśli zawodnik A zawiera umowę sponsorską z firmą B, to związkowi nic do tego. Jeśli firma B się nie wywiązuje, to zawodnik A musi wykorzystać opcje dostępne w polskim prawie, aby te
      Czytaj całość
      pieniądze odzyskać." .... no to w czym jest k... problem? Cala gospodarka tak dziala. Zaczyna sie glaskanie panienek... a jak ich indywidualne kontrakty sponsorskie nie wypalaja to co? To nie jest problem? ...
      • karol3414 Zgłoś komentarz
        W żadnym wypadku indywidualne umowy zawodnika z jakąś firmą nie powinny podpadać pod licencję. Przecież to otworzenie furtki do niszczenia klubów przez podstawionych sponsorów,
        Czytaj całość
        wystarczy że firma A powiązana z klubem AA, podpiszę umowę z zawodnikiem klubu BB i się z niej nie wywiąże. Co wtedy? Klub BB, będzie musiał zapłacić zawodnikowi kwoty wynikające z kontraktu z firmą A lub nie dostanie licencji na przyszły sezon? Przecież to absurd, w takim wypadku można zaoferować zawodnikowi UL miliard EUR za sezon, zawodnik byłby głupi gdyby nie podpisał tak nierealnego kontraktu, którego dotrzymania dopilnuje GKSŻ. Tak być nie może, zawodnicy muszą też ponosić ryzyko podpisywanych umów i myśleć nad tym, czy podsuwany kontrakt jest realny. Muszą też dbać o własne interesy kierując sprawy nie dotrzymanych kontraktów do sądów. Wiele się mówi o profesjonalizmie ale jakoś w działaniach zawodników widać tu amatorstwo.
        • Stelmet_Falubaz Zgłoś komentarz
          Gorzów I Leszno
          • Marcinb4gw Zgłoś komentarz
            §mieszny pismak znowu bazgroli kocopoły haha
            • Poldi Zgłoś komentarz
              Słyszałem, że mistrzem tego procederu jest Gorzów. Z tego co się mówi to wiszą między innymi Zagarowi w ten sposób kasę.
              • Arek Kaczmarek Zgłoś komentarz
                Panie KC ,pieprzenie bez sensu.Jest wolny rynek.Pan żużlowiec to nic innego jak jednoosobowa firma do wynajęcia przez tu:klub ,który chce zarobić na wynajęciu tejże firmy.Myślę ,że nie
                Czytaj całość
                ma co płakać i brudów wyciągać.,,Żużlowstwo" to tak elitarny zawód ,że warty jest każdych pieniąchów.I gdyby ich nie było ,nikt by te 114 km/h nie pędził bez hamulców.Za darmo nikt nie jedzie i lepszym tematem ,było by wtłaczanie państwowych pieniędzy czyli naszych w prywatne firmy i kluby.Chyba ,żaden żużlowiec głodny spać nie idzie.Wolny rynek dotyczy też usług jeżdzenia w lewo,chyba ,że są równi i równiejsi,Spokój i zabawa w ten żużel wszystkich podtrzymuje przy korycie.
                • Znafca Zgłoś komentarz
                  Wg mnie te kontrakty ze sponsorami to wymysl prezesów. Z tych regulaminowych 4.000 się rozlicza i licencja jest. Powinno się znieść limity, jeśli dany klub stać - niech płaci i 20.000 za
                  Czytaj całość
                  punkt! Ale - wg mnie zawodnik powinien mieć też prawo - mianowicie jeśli klub zalega z płatnością - powinien mieć prawo zalic się, jechać jak po kobyle po klubie. Teraz musi siedzieć cicho, bo klub mu jeszcze karę wlepi. Ot taka śmieszna najlepsza liga na świecie...
                  • Saddam Zgłoś komentarz
                    Zlikwidowaliby te bzdurne ograniczenia finansowe.
                    • trz1971 Zgłoś komentarz
                      Jak podpisują takie umowy to niech idą do sądu. Od klubu mają pewne 4000 za punkt i to nie jest mało. Przedtem kluby bankrutowały bo podpisywał kontrakty bez pokrycia.
                      • SpasionyKot Zgłoś komentarz
                        Podobno właśnie Nawrocki płaci tylko za punkty, a wisi za te kontrakty reklamowe i zawodnicy mogą mu "skoczyć"
                        • JARASS Zgłoś komentarz
                          Wydaje się że sprawa jest oczywista. W umowie na linii zawodnik vs sponsor nie ma nikogo trzeciego ,więc jeżeli któraś ze stron jest poszkodowana,a umowa została odpowiednio spisana,to
                          Czytaj całość
                          do jej rozstrzygnięcia pozostaje sąd.Fakt sprawa potrwa,ale skoro się z niej rezygnuje to trudno.Jak to mówią: "Kijem tego ,co nie pilnuje swego"
                          • Cynik Zgłoś komentarz
                            Cegła niech się cegłą p..... w łeb i przy okazji facetowi na O...
                            Zobacz więcej komentarzy (8)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×