Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Lebiediew odrobinę zły na Lahtiego za ostatni bieg w Tarnowie: Nie zrozumieliśmy się, kilka razy mnie powiózł

Gdyby Andrzej Lebiediew i Timo Lahti utrzymali w ostatnim biegu meczu w Tarnowie podwójne prowadzenie, Lokomotiv wywiózłby z trudnego terenu remis. Nie udało się, bo tego pierwszego wyprzedził Ljung. - Nie zrozumieliśmy się z Finem - mówił Łotysz.
Kamil Hynek
Kamil Hynek
Andrzej Lebiediew na prowadzeniu WP SportoweFakty / Sebastian Maciejko / Na zdjęciu: Andrzej Lebiediew na prowadzeniu

Na inaugurację Nice 1.LŻ Unia Tarnów po heroicznej walce pokonała na własnym torze Lokomotiv Daugavpils 46:44. O losach spotkania zadecydował ostatni biegi i piękna szarża Petera Ljunga na Andrzeja Lebiediewa. Szwed, jak przystało na kapitana, wziął sprawy w swoje ręce, wyprzedził Łotysza i wręcz wydarł gościom komplet punktów z gardła.

W tym samym czasie daleko z przodu znajdował się lider przyjezdnych Timo Lahti. Lebiediew po zakończeniu meczu sprawiał wrażenie odrobinę złego na kolegę z zespołu. - Jechaliśmy na 5-1, ale trochę nie zrozumieliśmy się z Lahtim. Timo kilka razy mnie powiózł. Wiedziałem, że za mną goni szybki Ljung i nie mam marginesu błędu. W końcu mnie minął i nie ukrywam, że to rozstrzygnięcie kładzie się dużym cieniem na ocenę mojego występu. Strasznie ten bieg zepsuł mi humor - mówił na gorąco Lebiediew.

Czytaj także: Siedmiu wspaniałych. Bezbłędny Timo Lahti

Wygrana faworyta rodziła się w ogromnych bólach. Przewaga gospodarzy na przestrzeni całego meczu nie przekroczyła progu czterech punktów, a po dwunastym wyścigu na minimalnym prowadzeniu znaleźli się nawet żużlowcy z Daugavpils. Sytuacja była więc dynamiczna, jak wydarzenia z przytaczanego ostatniego biegu. Co więcej, żużlowcy z Tarnowa mogą mówić o olbrzymim szczęściu. Podopieczni Nikołaja Kokina wygrali większość wyjść spod taśmy, a mimo to wyjechali z Tarnowa na tarczy. Lebiediew ma na to swoją teorię.

ZOBACZ WIDEO Intro PGE Ekstraligi na sezon na 2019

- Ten obiekt jest niesamowicie specyficzny i ciężki do rozgryzienia. Start jest przyczepniejszy niż reszta toru. Z drugiej strony jest on długi i nie możesz ustawić motocykli stricte pod ten element, bo później potrzebujesz dodatkowo odpowiedniej szybkości w trasie. Wygrany start nie jest tutaj wielkim handicapem, ponieważ możesz zostać błyskawicznie miniętym. Trzeba znaleźć odpowiedni balans, a nie jest to takie proste - tłumaczy. - Np. w pierwszych biegach wyglądałem nieźle, ale i tak na dalszą część meczu zmieniłem motor. Wiedziałem, że przechodząc na zewnętrzne pola ten pierwszy mnie nie wyciągnie tak jak bym sobie tego życzył - dopowiada.

Lebiediew mimo zdobycia dwucyfrowego rezultatu wciąż nie jest jeszcze w optymalnej formie. - Mamy mnóstwo pracy przy sprzęcie. Wciąż trwają poszukiwania najlepszych rozwiązań. Świadczy o tym fakt wspominanego korzystania z dwóch motocykli. Skakaliśmy z jednego na drugi i trochę mieszaliśmy - wyjaśnia.

Czytaj także: Plusy i minusy weekendu. Lahti to już nie tylko skocznia narciarska

Czy Unia Tarnów awansuje do pierwszej czwórki?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (3):

Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×