Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Stefan Smołka. Czwórkami do Nieba szli herosi minionych dni (felieton)

Stefan Smołka
Stefan Smołka

Indywidualny Mistrz Polski Stefan Kwoczała zmarł w ostatnich tygodniach pogrążając w żałobie rodzinną Częstochowę. Wielu było pod Jasną Górą znakomitych wychowanków, ale to on był pierwszym z tych wielkich pośród Włókniarzy. Urodzony w podczęstochowskim Kiedrzynie (od 1977 roku w granicach miasta) 15 czerwca 1934 roku. Z Maryjnym miastem Stefan związał swe życiowe losy. Zdolny chłopak, świetnie się uczył, po maturze podjął naukę i skończył Wyższą Szkołę Ekonomiczną. Jednocześnie od 1955 roku uprawiał sport żużlowy. Szczyt jego osiągnięć przypada na rok 1959. Wtedy to Włókniarz w znakomitym składzie personalnym (Tadeusz Chwilczyński, Bronisław Idzikowski, Zdzisław Jałowiecki, Bernard Kacperak, Julian Kuciak, Stefan Kwoczała, Waldemar Miechowski, Stanisław Rurarz), zdobył tytuł Drużynowych Mistrzostw Polski, detronizując niepokonanych od trzech lat rybniczan z klubu Górnik.

Stefan Kwoczała przyjechał do Rybnika na finał IMP w tym samym roku bynajmniej nie w roli faworyta, wszak w klubie rybnickim brylowały asy nie lada, Stanisław Tkocz, broniący wówczas tytułu najlepszego żużlowca z roku poprzedniego 1958 i absolutny lider górniczego klubu Joachim Maj, który w lidze gromadził komplet za kompletem. A jednak Stefan Kwoczała przyćmił rybnickie gwiazdy, gromiąc je bezlitośnie na ich własnym podwórku (w pierwszej piątce było dwóch częstochowian - Stefan Kwoczała i Stanisław Rurarz oraz trzech rzeszowian - Jan Malinowski, Florian Kapała i Stefan Kępa - co ciekawe reprezentujących wówczas drugoligowy klub Stali).

Karierę Kwoczały przerwał ciężki wypadek 13 maja 1961 roku na Złotym Kasku w podkrakowskiej Nowej Hucie, gdzie częstochowski as starł się z innym krajowym mistrzem Edwardem Kupczyńskim. Częstochowianin był wtedy na wyraźnej fali wznoszącej. Wiązano z nim ogromne nadzieje, że po owocnym rocznym stażu w Anglii oraz zaskakująco dobrym występie podczas finału indywidualnego czempionatu światowego na Wembley (1960), gdzie zajął siódme miejsce, niechybnie zawojuje żużlowy świat. Bozia chciała inaczej. Z urazem głowy nigdy już nie powrócił na tor. Jako trener, owszem, zaistniał, a co więcej wyprowadził swój ukochany Włókniarz na ligowy tron w 1996 roku. Zmarł 7 lipca 2019 roku.

Tak oto mamy czwórkę znanych żużlowców na linii życiowej mety: Joachim Maj, Zdzisław Waliński, Stefan Kwoczała, Kazimierz Bentke. Niezapomniane nazwiska. Nieraz stali obok siebie na linii startu, raz będąc na wozie, raz pod wozem. Ten tegoroczny wyścig ku wieczności znów wygrał Maj, znany z nokautujących startów. W tym towarzystwie, jak się okazało, znów był pierwszy… Jak prawie zawsze, znów był pierwszy na mecie - mecie żywota ziemskiego.

Rybnicki as wygrywał prawie zawsze, ale słowo "prawie" robi różnicę - nigdy bowiem Maj nie został mistrzem Polski indywidualnie. To był jego życiowy koszmar. Z Majem skądinąd wygrywali nieliczni, tylko ci najwięksi wojownicy epoki lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych minionego wieku. Najbardziej naszego Joachima bolały porażki ze swoimi, jak z małym wychowankiem Andrzejem Wyglendą w 1964, twardym Stanisławem Tkoczem w 1965 i drugim uczniem, eleganckim Antonim Woryną w 1966 roku. Stefan Kwoczała zdruzgotał Maja w dziesiątym wyścigu dnia, podczas finału IMP w Rybniku, w roku 1959. To był porywający pojedynek dwóch wielkich mistrzów, choć Maj wcześniej w pierwszym swym wyścigu był wykluczony i szans na złoto raczej już nie miał.

Przeczytaj także: Powroty do przeszłości: Jak rodziła się polska żużlowa chwała

Częstochowa w ogóle wtedy święciła tryumfy, zwyciężyła w niezwykle wyrównanej krajowej konkurencji. Majowy Rybnik nabierał nowego rozpędu. Z kolei Leszno, Warszawa i Ostrów Wielkopolski w trakcie karier Kazimierza Bentke i Zdzisława Walińskiego przeżywały wzloty i upadki, z akcentem na te drugie. A dziś? Warszawy żużlowo nie ma wcale, gdy chodzi o ligę, Rybnik i Ostrów mało (jak dotąd) skutecznie próbują wzbić się ku dawnym wyżynom, tylko Leszno wciąż króluje - dzieli i rządzi.

Stefan Smołka

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (11)
  • Tadek2 Zgłoś komentarz
    Polecam książkę Stefana Smołki : Asy żużlowych torów :JOACHIM MAJ.Na 320 stronach opisane życie i kariera Pana Joachima Maja.
    • Tadek2 Zgłoś komentarz
      Wolałbym więcej felietonów pana Smołki,niż gadanie bez sensu pana Ostafińskiego !
      • Kaźmirz Bendke Zgłoś komentarz
        Z niedowierzaniem czytałem wiadomość o smierci Kazimierza Bendke ..legendę ostrowskiego żużla ....jako .że byłem poza internetem powiadomiłem kolegow ...brata tych u
        Czytaj całość
        ktorych w zyłach plynie metanol...Był dla nas w owym czasie gdy startował w Ostrowie wzorem do nasladowania "KOSMITĄ"...cześć jego pamieci ...wielki to smutek kiedy na JAP-ie startują w podniebnych obłokach ...dziś jeszcze wspominaliśmy Stefana Maciejewskiego. Andrzeja Krzesinskiego OGÓRA - Jedrzejaka / taki wspaniały chłopak / ..którzy dali nam tyle emocji i wzruszen...smutne to ale prawdziwe .. Panie Stefanie wielkie podziekowanie za wspaniały artykuł... post scriptum...mam problem jako ,że podpisuję swoje komentarze- Kazmirz Bendke , czesto czytajacy piszą a on jeszcz staruje ...żyje...?
        • RECON_1 Zgłoś komentarz
          I takie felietony to ja rozumiem, szkoda że tak mało jest ich na SF.
          • pz0 Zgłoś komentarz
            Pamiętam kapitalny felieton Pana Smółki dotyczący Joachima Maja. Teraz tamten tekst został niejako uzupełniony. Dziękuję Panie Stefanie za przybliżanie tamtego okresu, którego nie
            Czytaj całość
            znam. Mimo że już karę latek mam, to jednak w tamtych czasach jeszcze mnie nie było. Im więcej czytam tym bardziej wydaje się że wtedy był prawdziwy żużel. kurcze, masa ośrodków, a nawet po dwa kluby w mieście. Na torach ścigali się zawodnicy a nie tunerzy. Bajka. Panie Smółka, jak to Pan robi że pod pana tekstami jest normalnie? Nie ma sensacji, pomówien, taniego skandalu, kopania miedzy kibicami. Prawdziwy wzór do naśladowania.
            • Pinia Zgłoś komentarz
              p. Smołka jedyny konkretny i fachowiec jak napisze to extra felieton sto lat i dużo zdrowia pozdrawiam Bogdan
              • Cezariusz Zgłoś komentarz
                Panie Smołka, przy Panu pozostali dziennikarze SF prezentują się jeszcze gorzej niż bez Pana. Brawo!
                • Jack Daniels - RSKŻ Zgłoś komentarz
                  Ale w 1996 trenerem Włókniarza był Cieślak ;)
                  • NickiROW Zgłoś komentarz
                    A poza torem mamy jeszcze mistrza felietonów! Jak zawsze świetny tekst i sporo faktów historycznych.
                    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                    ×
                    Sport na ×