Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Żużel. PGE Ekstraliga. Miedziński uważa, że jest dosyć lubiany i tłumaczy lanie od Sparty

Adrian Miedziński był gościem magazynu żużlowego stacji Eleven Sports. Reporterzy pytali go przede wszystkim o porażkę PGG ROW-u Rybnik z Betard Spartą Wrocław 27:63.
Przemysław Półgęsek
Przemysław Półgęsek
Adrian Miedziński WP SportoweFakty / Arkadiusz Siwek / Na zdjęciu: Adrian Miedziński

Adrian Miedziński w pierwszej kolejności został zapytany o sytuację w tabeli PGE Ekstraligi. Mimo, że PGG ROW Rybnik nie zajmuje w niej ostatniego miejsca, to właśnie oni uznawani są za pewniaka do spadku z ligi. 

- Coś musi się dziać, jakieś obawy muszą być zawsze. Póki co jesteśmy nad kreską i walczymy. Jeszcze sporo meczów do końca i wszystko może się wydarzyć - uspokoił żużlowiec, startujący w Rybniku jako gość.

Miedziński wytłumaczył również przyczyny ostrego lania, jakie ROW-owi sprawiła Betard Sparta Wrocław.

ZOBACZ WIDEO Niebezpieczne upadki w meczu GKM - Stal! Kronika 7. kolejki PGE Ekstraligi


- Tor był po opadach deszczu, padało dobre 40 minut. Nie jechało się łatwo. Maciek Janowski powiedział mi, że wcześniej Sparta też jechała mecz po opadach, ale ten tor był równiejszy i przyczepny wszędzie, więc jechało się łatwiej. Sam Maciek twierdzi, że tamten tor z meczu z GKM-em był łatwiejszy - podkreślił torunianin. Poza tym, to że oni wcześniej jechali w takich warunkach na pewno sprawiło, że byli bardziej przygotowani i jeszcze lepsi niż wówczas. To był taki jakby dodatkowy trening - dodał.

Żużlowiec został zapytany także czy rację ma Krzysztof Mrozek obwiniający o porażkę żużlowców, którzy nie chcieli trenować na przyczepnym torze. - W takich meczach bardzo ważna jest umiejętność dogrania sprzętu. Niektórzy sobie radzą i potrafią jeździć na trudnych torach. Problem mają młodsi zawodnicy. My jeszcze mieliśmy okazję jeździć na tych naprawdę ciężkich torach. Młodzi zazwyczaj jeżdżą tylko na twardych torach, a jak nawierzchnia okazuje się być trochę cięższa, to oczy im się otwierają - odpowiedział kapitan eWinner Apatora Toruń.

- Takie przyczepne tory, to chyba w ogóle są dla zawodników w średnim wieku - zauważył prowadzący Michał Korościel. - Jakiś czas wcześniej we Wrocławiu Nickiego Pedersena wyciągało jak tylko wjeżdżał w nasypane i wyglądało to średnio - przypomniał. 

- Nie będę tego komentował, bo to w końcu trzykrotny mistrz świata, więc nawet nie wypada - uciął temat Miedziński.

Sporo czasu poświęcono sytuacji w której Tai Woffinden wyszarpał Miedzińskiemu zwycięstwo biegowe na ostatnim wirażu. - Chciałem skrócić sobie ten łuk, bo myślałem, że nie będzie miał tam pod płotem czasu, żeby aż tak się rozpędzić. Dopiero potem zrozumiałem, że dałem się nabrać i to była typowa zagrywka Taia - stwierdził zawodnik.

Korościel i Olkowicz wrócili również do zamierzchłej historii potyczek toruńsko-leszczyńskich i słynnej już rywalizacji Miedzińskiego z Damianem Balińskim. - Pierwsze słyszę o jakichś moich niesnaskach z Damianem. Zawsze się lubiliśmy, nie ma czego podkręcać. Nie mam z nikim żadnej kosy. Wydaje mi się w ogóle, że jestem dość lubianym zawodnikiem - twierdzi torunianin.

Czytaj także: Prezes GKM-u wściekły na dziennikarza
Czytaj także: Żużlowa puszka Pandory. Widzieliśmy wszystko co najgorsze

TAURON dziękuje za kibicowanie podczas cyklu Speedway Euro Championship

Czy darzysz sympatią Adriana Miedzińskiego?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (8):

  • Czubenza Zgłoś komentarz
    Adrian nie jest lubiany, ale trzeba przyznać, że on potrafi jeździć widowiskowo, tylko czasami trochę jak świr. Taki drugi Nicki, ale przynajmniej kulturalniejszy, bo Adik uderzy się w
    Czytaj całość
    pierś i przeprosi, a Dzik raczej zawsze jest niewinny. A z Balińskim to chyba naprawdę dziennikarze coś pokręcili. Balon to był za młodu bardzo chamski żużlowiec. Ząbik prawie zginął od upadku, który on spowodował, a potem w Toruniu mieli kolejne ostre zderzenie na IMP i Karol właściwie już nie wrócił do profesjonalnego ścigania.
    • gibas Zgłoś komentarz
      on chyba ma jednak tego wirusa i duza goraczke ,jak mysli ze jest lubiany,on nie ma nic z zuzlowca,ciagle zagrozenia na torze i upadki
      • Ed. Zgłoś komentarz
        Zawsze go lubiłem , za otwartość, skromność, wolę walki i nie ustępliwość. Gotowy z każdym porozmawiać
        • doc holliday Zgłoś komentarz
          Twój czas nastąpił ...tylko I LIGA! Jesteś słabiakiem i jeszcze upadasz! PAWEŁ jest lepszym zawodnikiem od ciebie!
          • naszlace Zgłoś komentarz
            a ja tam lubię Miedziaka bo ma cohones
            • Wściekły Byk Zgłoś komentarz
              "Wydaje mi się w ogóle, że jestem dość lubianym zawodnikiem". Co za kolo, co za brednie.
              • Tomek B. Zgłoś komentarz
                W większości te niby rywalizacje to wymysł dziennikarzy. Wiadomo że nie wszyscy muszą się lubić, ale zawodnicy sami często mówią że na torze nie ma kumpli i walczy się na całego.
                Czytaj całość
                Byle bez wsadzania w ploty itd. A z tym że jest lubiany ma rację. Kibice mogą go nie lubić ( choc tak naprawdę nie wiem za co, przeciez wszyscy lubia kiedy sie nie odpuszcza i zostawia serducho na torze), ale zawodnicy raczej tak. Często jest przecież zapraszany na różne turnieje.
                • Skullsplitter Zgłoś komentarz
                  jeśli kiedyś była jakaś rywalizacja Torun-Leszno to na lini Balinski-Zabik. Jeśli redaktor jeszcze w tamtych czasach nie był w planach rodziców to niech doczyta.
                  Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                  ×
                  Sport na ×