KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Wyrzuciła miliony na sport. Po latach żałuje tylko jednego

Wolała zrezygnować z mandatu radnej, niż wypełnić oświadczenie majątkowe. Marta Półtorak odniosła sukces w biznesie i stała się milionerką. W sporcie tyle szczęścia nie miała. Wydała fortunę, nie zdobyła nawet medalu i przeżyła śmierć zawodnika.

Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
Marta Półtorak / Na zdjęciu: Marta Półtorak
Marta Półtorak nie jest postacią anonimową na Podkarpaciu. Jej firma Marma Polskie Folie daje zatrudnienie setkom osób, do tego stała się właścicielką galerii handlowej Millenium Hall w Rzeszowie, weszła na rynek deweloperski. Od lat nie ujawnia swojego majątku. Jak informował serwis echodnia.pl, gdy dostała się do sejmiku wojewódzkiego, wolała zrezygnować z mandatu radnej, niż wypełnić oświadczenie majątkowe.

W latach młodości nie skończyła wyższych studiów, bo uznała, że lepiej rozwijać własny biznes. Jak sama mówi, był to świadomy wybór. Tak w roku 1991 powstała Marma Polskie Folie - największy w Europie przetwórca tworzyw sztucznych i producent folii dla ogrodnictwa, budownictwa i przemysłu. Firma zatrudniająca ponad tysiąc osób, mająca miliony złotych obrotów.

Półtorak założenie firmy nazywa "młodzieńczą fantazją". Równie szalony był pomysł, by wejść do żużla. - Stało się to przez przypadek - mówi w rozmowie z WP SportoweFakty wprost biznesmenka z Podkarpacia.

ZOBACZ WIDEO Jakub Miśkowiak: Wejdziemy do czwórki i pokażemy jacy jesteśmy silni
Żużel uczy pokory

Zdarza się, że milionerzy wchodzą w sport, który kochają i utrzymują ulubiony klub. Jednak w przypadku Półtorak było inaczej. Stal Rzeszów znajdowała się w fazie upadku, brakowało jej pieniędzy na niemal wszystko i pewnego dnia delegacja działaczy pojawiła się w siedzibie Marmy Polskie Folie.

- Nie chciałam od razu powiedzieć "nie", więc podałam jakąś kwotę z głowy i liczyłam, że działacze się nie zgodzą. Wyszło inaczej i nie miałam wyjścia. Mogłam zostawić pieniądze i delikatnie się wycofać albo zaangażować się na poważnie. Wybrałam to drugie, choć miałam ręce pełne roboty - wspomina po latach Półtorak.

Była prezes "Żurawi" nie ma problemu z przyznaniem się, że w tamtym momencie kompletnie nie znała się na żużlu. Gdy podczas pierwszego spotkania zawodnicy Stali przegrywali kolejne biegi, nie potrafiła zrozumieć dlaczego. Jednak szybko zakochała się w "czarnym sporcie".

- Żużel wciąga. Odpowiednio zaprezentowany potrafi wiele dać - przekonuje. - Dlatego po latach nie żałuję, że się w nim pojawiłam. Sport dużo uczy, zwłaszcza pokory. Jest bardziej nieprzewidywalny niż biznes. Można zrobić dużo, a nic nie osiągnąć. W biznesie jest inaczej - dodaje.

Oferowała miliony, których nie chciały gwiazdy

Gdy Półtorak weszła na poważnie w żużel, Stal szybko awansowała do PGE Ekstraligi. Chęć wzmocnienia składu powodowała, że prezes klubu oferowała niemałe kwoty. Niektórzy zarzucali jej, że psuje rynek wysokimi stawkami. Chociaż na Podkarpacie trafili mistrzowie świata, tacy jak Jason Crump czy Nicki Pedersen, to też pewne marzenia pozostały niezrealizowane.

Blisko Rzeszowa swego czasu byli Tomasz Gollob czy Jarosław Hampel, wówczas najlepsi polscy żużlowcy. Ostatecznie mieli jednak odrzucić oferty ze względu na sporą odległość. - Powody były różne. Nie zawsze to była prawda z tą niechęcią zawodników do jeżdżenia na drugi koniec Polski. Czasem ktoś nas po prostu przelicytował - zapewnia Półtorak.

Chociaż Półtorak zarzucano, że oferuje zawodnikom niemoralne pieniądze, ona sama odrzuca takie teorie. Wręcz przeciwnie, sposób konstruowania kontraktów w Rzeszowie miał być sprawiedliwy dla wszystkich. - Chciałam, by zawodnicy byli traktowani równo. Nie uważałam, że jak ktoś ma lepsze nazwisko, to powinien dostawać przed sezonem większe pieniądze na przygotowanie sprzętu. Tu chodziło o tzw. team spirit - wyjaśnia.

Blondynka w żużlu

Półtorak nie tylko weszła w świat sobie nieznany, ale zdominowany przez mężczyzn. Czy jako kobiecie było jej trudniej odnaleźć się w środowisku żużlowym? - Nie - odpowiada krótko.

- Gdy zakładaliśmy spółkę Ekstraliga Żużlowa, która nadzoruje rozgrywki w Polsce, to byłam jedyną kobietą-prezes. Blondynka, nieznająca się na żużlu - takie było przyjęcie mojej osoby. Jednak paradoksalnie mi było łatwiej powiedzieć, że się na czymś nie znam. Zdarzało się, że prosiłam tunera czy mechanika, by coś mi wytłumaczył. Facetom nie wypadało, bo duma i ego robią swoje - twierdzi Półtorak.

Paradoksalnie, ze względu na płeć Półtorak mogła... stracić niektórych zawodników. Prezesi konkurencyjnych klubów PGE Ekstraligi nie chcieli bowiem słyszeć o tym, że ogra ich kobieta. - Przez cały czas był element rywalizacji płci u nas. Jak był jakiś przeciek, że zawodnik jest blisko nas, to inni poprawiali mu ofertę, bo "pokażmy babie", że jesteśmy lepsi - zdradza była prezes rzeszowskich "Żurawi".

Półtorak nie zgadza się też z teoriami, jakoby nie miała pomysłu na drużynę. - Po latach żałuję jednego, że nie zdobyliśmy ze Stalą medalu. Proszę jednak zauważyć, w jakich czasach przyszło nam działać. Praktycznie co roku zmieniał się regulamin, co utrudniało nam budowę składu. Nie chciałam tworzyć dream teamu w Rzeszowie, chciałam czegoś długofalowego. Może gdybyśmy dołożyli kolejne miliony, mieli dream team, to ten medal stałby się faktem. Jednak mnie taki sposób działania nigdy nie interesował - dodaje.

Śmierć, która wstrząsnęła wszystkimi

Działalność Marty Półtorak w Stali Rzeszów została naznaczona tragedią, jaka wydarzyła się 13 maja 2012 roku we Wrocławiu. Wtedy podczas meczu z tamtejszą Betard Spartą upadek zanotował Lee Richardson. Brytyjczyk po kilku godzinach zmarł w szpitalu.

- To był trudny i traumatyczny moment. Te obrazy wracają co jakiś czas i pozostaną ze mną do końca życia. Zastanawiam się nieraz, czy można było zrobić coś więcej - mówi Półtorak.

Richardson w pierwszych chwilach po wypadku rozmawiał z lekarzami, skarżył się na ból w złamanej nodze. Na stadionie nic nie zapowiadało dramatu. Okazało się, że Brytyjczyk miał też poważne obrażenia wewnętrzne i silny krwotok. Gdy dotarł do szpitala, było już za późno na pomoc.

- Kolejny trudny moment związany z tą tragedią to chęć pomocy rodzinie. Zaprosiłam małżonkę Lee do Polski, oferowałam pomoc finansową, a skończyło się to później pretensjami. Potem Emma to chyba przemyślała, szukała kontaktu do mnie, ale niesmak pozostał - dodaje Półtorak.

O co chodzi? Półtorak kilka miesięcy po tragedii zorganizowała w Rzeszowie turniej, z którego zysk trafić miał do rodziny Richardsona. Wdowa po Brytyjczyku oskarżyła działaczy, że otrzymała zbyt mało pieniędzy, a sam przelew został zrealizowany dość późno. Jak się okazało, winna była sama Brytyjka, bo podawała numer konta po zmarłym mężu, przez co klub z Podkarpacia nie mógł zrealizować przelewu. Co więcej, Emma Richardson wysłała działaczom fakturę za lot do Polski na kwotę 11 tys. zł.

- Myśmy chcieli szczerze jej pomóc, a zostało to przez nią wykorzystane. Sam Lee był jednak człowiekiem towarzyskim, pogodnym. Anglicy zwykle tacy nie są. Na krótko przed tragedią miał problemy sprzętowe i starałam się mu pomóc. Pewne rzeczy zaczynały nam wychodzić i wypadek we Wrocławiu wszystko to przekreślił - wspomina Półtorak.

Sam transfer Richardsona do Rzeszowa był też dowodem na to, że była prezes Stali niekoniecznie przepłacała zawodników. - Rozmawialiśmy i spisaliśmy warunki kontraktu na serwetce. Potem mieliśmy to przelać na papier, ale Lee zadzwonił, że dostał z innego klubu lepsze warunki. Powiedziałam mu, że myślałam, iż już się umówiliśmy, co do kontraktu. Dodałam, że jeśli uważa, że straciłby jeżdżąc w Rzeszowie, to niech zapomni o tej umowie spisanej na serwetce. Tymczasem on zadzwonił kolejnego dnia, przeprosił i jednak zgodził się na starty w Stali. To dużo świadczy - podsumowuje Półtorak.

Czytaj także:
Zagar doszedł do porozumienia z klubem eWinner 1. Ligi!
Hit transferowy w eWinner 1. Lidze!

Czy rzeszowskiemu żużlowi brakuje Marty Półtorak?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (50)
  • ZKS Stal Rzeszów. Zgłoś komentarz
    Całkiem skobicowany po co piszesz na tematy i których nie masz pojęcia? Problemy Marty zaczęły się jak pozbyła się swoich doradców. Początku były bardzo udane, dostadzala jej Magda
    Czytaj całość
    Zimny Louis, po poeewszym spadku, objęła wszystkie możliwe funkcje w klubie i skoczyło się jak się skończyło.
    • Edibyk19 Zgłoś komentarz
      Nie lubię stwierdzenia że ktoś dał miliony na sport.. To nie jest tak nikt nic nie daje za darmo bez zarobku. Firmy dają pieniądze po primo by je legalnie prac po drugie każdy główny
      Czytaj całość
      sponsor klubu ma wejścia u prezydenta miasta itd co za tym idzie oczywiście znajomości które są bardzo przydatne.. Następnie sponsor ma ulgi na podatkach.. Itd itp.. Niema dawania za darmo swoich pieniędzy bez gwarancji odzyskania ich z dużą nawiązką.. Sport to biznes a nikt przy zdrowym rozsądku do biznesu nie dokłada gdy nie zarobi.. A panią Martę zapamiętam tylko i wyłącznie z jednego z ucieczki z meczu w Lesznie gdzie wszystkich zawodników zmusiła by w tym meczu nie jechali bo dziki miał kontuzje. Po latach Nicki dziki Rafał Okoniewski Jurica Pavlic przyznali że tor był bezpieczny do jazdy ale prezes im zabroniła jazdy.. Ok rozumiem uciekła wystraszyła się ale dlaczego to zrobiła w dniu Dziecka gdzie było wiele dzieci wycieczek ze szkoły dzieci które miały się zakochać w tym sporcie które były pierwszy raz na żużlu i dzięki pani Marcie ostatni bo zawody się odbyły ale nie miały nic wspólnego z żużlem.. Właśnie wtedy pokazała w tym danym momencie jak to wkładala swoje pieniądze bezinteresonie .bo gdyby to robiła jak mówi bezinteresownie to wtedy by nie zabroniła swoim zawodnika w tym meczu jechać ale miała interes w tym że zabroniła.. I właśnie taka ta pani Półtorak była jest.. Półtora okrążenia zrobiła z Rzeszowskim żużlem i zrezygnowała bo miliony zarabiala a na straty sobie pozwolić nie chciała., ps.. Ze słów Pani Marty wynika że w bardzo złym towarzystwie się obraca skoro myśli o sobie że faceci tak o niej myślą czyżby dawała powody by tak myśleli ..
      • RECON_1 Zgłoś komentarz
        Ciekawe ilu w rzeszy chcialoby jej powrotu i teskni za nia:)
        • ZKS Stal Rzeszów. Zgłoś komentarz
          Penhall . Dla Hampela to był przez wiele lat punkt negocjacyjny. Jaro zawsze we wrześniu puszczał info, że Marta go chce za 2 miliony, a inni muszą ją przebić. Tak co rok nieskazitelny
          Czytaj całość
          Jaro działał.
          • ZKS Stal Rzeszów. Zgłoś komentarz
            Widzę Lubelski kącik miłujących Martę się otworzył. Niech Ci wszyscy dzisiaj piszący jak to Rzeszów jechał po Marcie znajdzie sobie mecz gdzie Stal przegrała 75-0 jak CALUTKA
            Czytaj całość
            POLSKA po niej jechała. Jak ja wyzywała , a kibica z Rzeszowa jej bronili, a Teraz wielcy wielbiciele. Hipokryzja level hard.
            • Penhall Zgłoś komentarz
              Pamiętam Panią Martę w Bydgoszczy,kiedy spadali z ligi. Były łzy , ale to kobieta którą wielu oszukało,patrzyli na ile mogą ją wydoić.
              • Całkiem Skibicowany Zgłoś komentarz
                @Simon Lubelak: Simonie, pani Marta przyszła do klubu z wszystkich wymienionych przyczyn - "Kaprys, Reklama, Lansik w TV, budowa silnego klubu". Lansik w TV to nie, bo to jeszcze nie
                Czytaj całość
                te czasy były. Chciała się wykazać, było to wyzwanie no i się WYKAZAŁA. Moim osobistym zdaniem, nie ma jej nic do zarzucenia a osoby które nie mogły znieść energicznej i wręcz despotycznej kobiety, powinny żałować, Rzeszów może by dziś miał już kilka medali. ___Odp. Ps. Oczywiście że odpuszczenie finału przez Wilki to sprawka pani Marty, poznała środowisko i podchodzi ostrożniej, po co ma znowu wtopić kasę?
                • ZKS Stal Rzeszów. Zgłoś komentarz
                  Głos z Rzeszowa fachowcu od 7 boleści jak myślisz PGE to czyją zasługa była? Może Twojej królewny? Naprawdę myślisz, że polityka nie rządziła w tym klubie? Jesteś naiwniakiem.
                  • Szef na worku Zgłoś komentarz
                    Niech już to F1 jedzie...
                    • M1953 Zgłoś komentarz
                      Pamiętam jak rzeszowskie kibolstwo opluwało panią Martę na każdym kroku. Miarka się przebrała, odeszła z klubu i hejterzy mają czego chcieli.
                      • ZKS Stal Rzeszów. Zgłoś komentarz
                        Głos z Rzeszowa jakbyś siedział w klubie to byś wiedział, ale ty wolisz pomnikowwac Martę. Nie masz pojęcia co się działo to nie pisz, bo się kompromituj es swoimi wpisami. Idź do
                        Czytaj całość
                        kościoła i pomódl się o powrót Marty, bo źli kibice mieli czelność wytykać jej to jak bezczelnie potraktowała zasłużonych w klubie. Jak im wytknęła, że za wino imienne wejściówki sprzedają. Itp itd. Daj na luz i weź się w garść.
                        • ZKS Stal Rzeszów. Zgłoś komentarz
                          Wielka resovia no tak zwłaszcza jak uciekaliście z rynku i z autostrady, słynny nie dojazd do Katowic.
                          • Wielka Resovia Zgłoś komentarz
                            ZKS szrot sie kompletnie nie liczy, dziady i nieudacznicy a kibice tego czegos to marudy i zazdrosnicy. W Rzeszowie tylko RESOVIA!
                            Zobacz więcej komentarzy (22)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×