Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Fatalne wieści z NBA. Zion Williamson opuści pierwsze tygodnie sezonu!

Grał świetnie w sparingach, był liderem zespołu i pokazał, że może stać się w przyszłości prawdziwym dominatorem. Jednak na jego debiut w lidze NBA będziemy musieli poczekać. Zion Williamson ma problem z kolanem.
Patryk Pankowiak
Patryk Pankowiak
Zion Williamson Getty Images / Carmen Mandato / Na zdjęciu: Zion Williamson

Już 22 października ruszy 74. sezon na parkietach NBA. Czekamy na niego z dużym zaciekawieniem, pierwszy raz od lat kandydatów do wywalczenia mistrzostwa jest tak wielu. Ponadto przed nami ciekawe debiuty utalentowanych koszykarzy, draft 2019 ma być najsilniejszym od ponad dekady. Może być w tym dużo prawdy, w sparingach zobaczyliśmy namiastkę tego, na co stać aktualnych debiutantów i zdecydowanie były to imponujące występy. 

Jest murowanym kandydatem do miana "Debiutanta Roku". Mowa o pierwszym numerze naboru, który w pre-season nie miał sobie równych. Zion Williamson w czterech dotychczasowych meczach notował średnio 23,3 punktu, 6,5 zbiórki. Trafiał przy tym świetne 71-procent oddanych rzutów z gry, a to wszystko w niewiele ponad 27 minut. Jego New Orleans Pelicans wygrali wszystkie cztery spotkania i prezentowali się bardzo solidnie. Wszystko układało się fantastycznie dla klubu z Luizjany, ale jeszcze przed startem rozgrywek pojawiły się problemy.

Czytaj także: Shaquille O'Neal kupił kobiecie dom. Jej syn został postrzelony i sparaliżowany

Niestety, okazuje się, że na debiut Williamsona w lidze będziemy musieli poczekać. 19-latek opuści piątkowy, ostatni przedsezonowy mecz z New York Knicks i zostanie w Nowym Orleanie, aby podać się dalszym testom medycznym. Znany dziennikarz portalu ESPN, Adrian Wojnarowski poinformował, że Zion opuści kilka pierwszych tygodni sezonu zasadniczego przez kontuzję kolana. 

Atletyczny absolwent uczelni Duke opiera swoją koszykówkę na dynamicznych wjazdach pod kosz, atutem skrzydłowego jest też mobilność przy dużej sile, którą dysponuje. Mówiło się, że to właśnie urazy mogą zatrzymać jego karierę. Oby tak się nie stało, ale na razie pierwszy numer draftu będzie musiał odpocząć od koszykówki i poddać się rehabilitacji. Dobra wiadomość jest taka, że kontuzja prawego kolana nie jest poważna, ale mimo wszystko wymaga uwagi. Zion ku rozczarowania fanów będzie pauzować w pierwszych meczach New Orleans Pelicans, u których większa odpowiedzialność będzie teraz spoczywać na barkach Jrue Holidaya, Lonzo Balla czy Brandona Ingrama

Inni bardzo ciekawi debiutancie, to Ja Morant z Memphis Grizzlies czy RJ Barrett, zawodnik New York Knicks. Ostatnio świetnie w meczu Chicago Bulls spisał się siódmy numer draftu, Coby White. U Pelicans jest jeszcze ósemka naboru podkoszowy Jaxson Hayes. Jako debiutant dużo zdziałać może też Japończyk Rui Hachimura.

Czytaj także: Menedżerowie klubów NBA wytypowali mistrza. Zmiana hierarchii w rozgrywkach

ZOBACZ WIDEO MŚ w koszykówce. Polacy zagrali świetny turniej! Czas na igrzyska olimpijskie? "To będzie piekielnie trudne zadanie"

Czy Zion Williamson będzie w przyszłości wielką gwiazdą NBA?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (2):

  • Katon el Gordo Zgłoś komentarz
    A może to sprawy przeciążeniowe, bo na wyżyłowanego i wycieniowanego to on z pewnością nie wygląda. Wówczas "będzie musiał poddać się rehabilitacji = będzie musiał się
    Czytaj całość
    odchudzić".
    • Kaisel Zgłoś komentarz
      No i zaczyna się... Jego kariera będzie tak długo trwała, jak długo wytrzymaja jego kolana. Jest masywny, eksplozywny, energiczny, i na tym bazuje w swojej grze. Kontuzje kolan zabiora mu
      Czytaj całość
      te wszystkie atuty i pozostanie brak techniki, słaby rzut, słabsza obrona... Ale nie martwcie się, i nie myślcie „tragedia”. Chłopak może pójść już teraz na wieczne L-4, bo finansowo ustawiony jest do końca życia a nawet na kilka pokoleń do przodu... Na jego miejsce pojawia się inni, którzy sprawia, że NBA to wieczne „show must go on”.
      Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
      ×
      Sport na ×