WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Gollob powiedział Zmorze, że nie wystawi faktury. Prezes Stali nigdy tego nie zapomni

Zapytaliśmy prezesa Cash Broker Stali o trzech zawodników, którzy mieli na niego największy wpływ. Ireneusz Maciej Zmora bez wahania wymienił Bogusława Nowaka i Tomasza Golloba. Poza tym przyznał, że wiele nauczył się od juniorów i ich rodziców.
Jarosław Galewski
Jarosław Galewski
WP SportoweFakty / Jarosław Pabijan / Na zdjęciu: Greg Hancock i Tomasz Gollob. Turniej Asy dla Golloba.

KUP bilet na 2019 PZM Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland!

Bogusław Nowak to legenda Stali. Dla Ireneusza Macieja Zmory postać, która zmieniła jego podejście do dbałości o historię i tradycję gorzowskiego klubu. - Gdy rozpoczynałem przygodę na stanowisku prezesa klubu, to wiele razy się spotykaliśmy. To on uświadomił mi sytuację byłych zawodników Stali Gorzów - wspomina szef gorzowskiego klubu.

- To za sprawą Bogusława Nowaka zrozumiałem, że część z nich odchodzi w smutku, żalu i zapomnieniu. To spowodowało u mnie zwrot w kierunku jeszcze większej dbałości o historię. Od tego czasu nieprzerwanie robimy bardzo wiele na tej płaszczyźnie. Pod tym względem jesteśmy jednym z najbardziej aktywnych klubów w Polsce - dodaje.

Drugim zawodnikiem, który miał ogromny wpływ na prezesa Stali, był Tomasz Gollob. Kiedy mistrz jeździł w Gorzowie, to Zmora piastował funkcję dyrektora. Po jednym z meczów doszło do wydarzenia, którego szef wicemistrzów Polski nie zapomni do końca życia. - Był taki czas, kiedy Tomasz Gollob jeździł u nas na tzw. ryczałcie. Za każdy mecz otrzymywał stałą kwotę. Liczba zdobytych punktów nie miała znaczenia -opowiada Zmora.

- Pamiętam, że jedno ze spotkań, które rozegraliśmy na naszym torze, kompletnie nie poszło po jego myśli. Tomasz przyszedł wtedy do mnie i powiedział, że za ten mecz faktury mi nie dostarczy, bo nie taka była umowa, co do jego roli w drużynie. Oznajmił mi wprost, że nie zasłużył na wypłatę. To pokazało mi, że nie można przykładać jednej miary do wszystkich żużlowców. Doszedłem do wniosku, że są w środowisku zawodnicy, którzy utożsamiają się z klubami i potrafią spojrzeć na świat oczami działaczy. Nie każdy jest najemnikiem, dla którego liczą się tylko pieniądze -przekonuje Zmora.

ZOBACZ WIDEO Rajd Dakar. Praca Orlen Team daje efekty. "Realizują projekt blisko 20 lat. To godne podziwu"

Trzeciego zawodnika prezes Stali nie wymienił z imienia i nazwiska. Opowiedział nam jednak o trudnych relacjach z juniorami i ich rodzicami. - Kiedy przychodziłem do klubu, to zastałem jeden wielki armagedon, jeśli chodzi o przedsezonowe wojenki z młodzieżowcami i ich opiekunami - przyznaje. - Wtedy zapadały pierwsze ważne decyzje. Postanowiliśmy, że kontrakty z młodzieżowcami są zawierane od momentu rozpoczęcia przygody w szkółce aż do końca wieku juniora. Ten parametr nie podlegał już później negocjacji - tłumaczy.

- Z juniorami bywało wtedy trochę jak z dziećmi. Pojawiały się narzekania, że wszędzie jest lepiej niż w domu. W związku z tym uznaliśmy, że będziemy bardzo chętnie wypożyczać naszą młodzież do innych klubów, żeby posmakowali chleba z innego pieca. Z Bartkiem Zmarzlikiem takiej konieczności nigdy nie było. To inteligentny chłopak z ułożoną rodziną. Szybko potrafiliśmy znaleźć nić porozumienia. W wielu innych przypadkach zawodnicy potrzebowali jednak rocznego pobytu w innym mieście, żeby zrozumieć, co mają u nas - podkreśla Zmora.

- A rodzice? Często uważali, że gdyby ich pociechy miały złote tłoki, to na pewno jeździłyby szybciej. Uważali, że inni zawodnicy są faworyzowani i mieli lepsze motocykle. A przecież nie można sprowadzać wszystkiego do sprzętu, Te wszystkie doświadczenia zmieniły moje podejście. Jestem otwarty, żeby nasi juniorzy zbierali doświadczenia w innych miejscach. Oczywiście, każdemu z nich ma później otwartą furtkę i może do nas wrócić - podsumowuje szef Stali.

Czy polityka Stali Gorzów dotycząca juniorów jest właściwa?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (21):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • zgryźliwy 0
    Zmora coraz lepiej układa klocki? Widać ex-gorzowiaku, że siedzisz w Poznaniu.
    Poznaniak z Gorzowa Zmora coraz lepiej układa klocki w Stali. Każdy ma wady, ale obiektywnie trzeba stwierdzić, że Stal, ta gorzowska Stal, ma szczęście do prezesów. A nie każda Stal tak ma.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • jotefiks 0
    Mial mega wkład bo jego firma doostala zalecenie na budowe stadionu. Czysty zarobek dla niego. Jedyne jego szczescie to ty, ze kiedys stary zmarzlik zbałamucił panią zmarzlikowã. To dzieki Bartkowi stal poszła do przodu. On jest lokomotywą a nie prezesi.
    ADASOS2 Nikt nie jest doskonały-Ty też.Jednak to On postawił Staleczkę na nogi, kilka lat walcząc aby wróciła do EL. To On miał mega wkład w powstanie pięknego stadionu w 5 miesięcy. KTO teraz potrafi pobić ten REKORD. ??? Z pewnością twoje sukcesy życiowe są o wiele większe skoro odważyłeś się na taką krytykę.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • ADASOS2 0
    Nikt nie jest doskonały-Ty też.

    Jednak to On postawił Staleczkę na nogi, kilka lat walcząc aby wróciła do EL.
    To On miał mega wkład w powstanie pięknego stadionu w 5 miesięcy.
    KTO teraz potrafi pobić ten REKORD. ???


    Z pewnością twoje sukcesy życiowe są o wiele większe skoro odważyłeś się na taką krytykę.

    jotefiks No, szczegolnie Komarnicki to był as. Podpisał kontrakty ryczałtowe po ktorych klub do tej pory spłaca ktedyt. Wielkie szczęście miec takiego prezesa heh.
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (18)
Pokaż więcej komentarzy (21)
Pokaż więcej komentarzy (21)
Pokaż więcej komentarzy (21)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×